środa, 30 listopada 2011

Kolejki

Nie pamiętam bym miał już kiedyś tak, jak mam od paru dni. Kursant(ka) dzwoni, umawia się na pierwszą jazdę. Termin jaki jej proponuję jest dość odległy, ona jest tym zaskoczona, zasmucona oraz zniesmaczona. Z niechęcią przystaje na owy termin, po czym próbuje od razu ustalić kilka następnych jazd. Ale - niestety - nie wyrażam zgody na "zaklepanie" kilku kolejnych terminów. Dlaczego ? Bo w ten sposób pierwszy wolny termin dla innych kursantów, rozpoczynałby się od połowy stycznia 2012 roku. A wszyscy chcą zdążyć przed zmianami - czyli przed lutym przyszłego roku.

A jakaś sprawiedliwość musi być, nie ? W sumie to trochę dziwne - klient chce się umówić a ja nie ! Ha, takie czasy ... ;-)

piątek, 25 listopada 2011

Próba Mikołajowa

Jazda, jazda i jazda. Czy coś jeszcze ? Tak - niektórzy pamiętają (?) że pracuję w pewnej szkole (wtajemniczeni wiedzą). Z okazji 6 grudnia zostałem zobligowany do odegrania roli Mikołaja. Będąc w czwartek przed zajęciami u szefowej, przymierzyłem więc strój - prawda że piękny ? :P


Dzieciaki dostaną drobne upominki i małe co nieco ze słodkości -  a po zajęciach zarząd wraz z szefową ma małą ucztę - alkoholową oczywiście :) Rzadko się to zdarza, więc skoro jest okazja - trzeba wykorzystać. Mam nadzieję, że nie wrócę na czworaka do domu. Szkoda byłoby zabrudzić tak ładny strój :)

wtorek, 22 listopada 2011

Poniedziałek

Wczorajszy dzień od samego rana zaczynał się na ostro. Przychodzi kursantka która - z powodu moich ograniczeń czasowych - jeździła z kolegą ponad połowę kursu, zbliża się do końca i ... wrrrr - wkurzyła mnie po pierwszych pięciu minutach jazdy. Przy samym ośrodku jest znak STOP - ale ona się nie zatrzymuje. Ja widząc pustkę, nie depczę jej w hamulec - dam jej drugą szansę (choć na egzaminie jej nie będzie miała), ale zwracam uwagę - powinnaś się zatrzymać - przecież był znak STOP ! - na to ona - ale po co, przecież pusto było !!! Te trzy wykrzykniki nie dałem na wyrost - wyraźnie miała mi za złe - zapewne wg niej się czepiam. Ruszyło mnie to - nie powiem. Oczywiście, nie daję tego po sobie poznać.

Ale to dopiero początek. Przy skrzyżowaniu z sygnalizacją (mając czerwone), próbuje minąć ten pierwszy sygnalizator i wjechać przed drugi - umieszczony nad jezdnią ! Przy czym totalnie ignoruje linię warunkowego zatrzymania oraz fakt, że zatrzyma się na pasach dla pieszych (nie mówiąc o tym, że będzie zadzierać głowę do góry by cokolwiek zobaczyć na sygnalizatorze). Tu już nie pozwalam na takie zachowanie gwałtownie wyhamowując auto. Ona znów te swoje teorie - przecież chciałam stanąć przed czerwonym ! Nie no, ja tak nie mogę. Ponieważ trzeba już ruszać a ja tak tego nie zostawię, zjeżdżamy w pierwszą lepszą ulicę gdzie można porozmawiać.

To nie jest miła rozmowa, a raczej monolog - mówię że to zupełnie nie ta droga (w przenośni), że gdzieś się zagubiła, że przy tej ilości wyjeżdżonych godzin ona jest w lesie ! Pytam się, gdzie jest wiedza z wykładów ?!? Taka jazda w ogóle nie ma sensu. Tłumaczę, że jeśli nie zmieni nastawienia do tego co robi w pojeździe, ma prawie zerowe szanse na zdanie egzaminów. Że jeśli nie zacznie stosować się do przepisów ruchu drogowego, może zrobić komuś krzywdę - bo co zrobi sobie, to jej sprawa. Jest pełnoletnia. Tzn wiekiem pełnoletnia - bo sądząc po jej podejściu do kursu, nie wydaje mi się.

Później - czyli po tej rozmowie, lepiej było tylko odrobinę. Dwie godziny jakoś przeżyłem. To naprawdę dziwne, że wtedy gdy ludzie mają ten sam cel jest tyle konfliktów. Oboje chcemy, by egzaminy zakończyły się wynikami pozytywnymi. Ona jednak próbuje się przez to "prześlizgnąć" - jak najmniejszym kosztem, wysiłkiem, zerowym nakładem własnej pracy. Co prawda nie pamiętam tej kursantki z wykładów, ale zapewne należała do tej grupy, która przychodząc po prostu przebimbała te dwie godziny. O co bym nie zapytał takie osoby, nic nie wiedzą (nawet na banalne pytanie, które było omawiane na poprzednim spotkaniu) ! Ba, nawet nie próbują myśleć. One są obecne fizycznie, ale już nie umysłowo.

Albo - co gorsza - może ona po prostu wpisywała się na listę i wychodziła ? Wszystko możliwe.

niedziela, 20 listopada 2011

Zmiany w egzaminowaniu

Prawdopodobnie, z dniem 11 lutego 2012 roku zmienią się zasady egzaminowania - ale także szkolenia (to drugie to akurat wcześniej niż wspomniana wyżej data). Jakie czekają nas nowości ? Przede wszystkim spore zmiany dokonane zostaną w kwestii egzaminów teoretycznych. Jak jest dziś - zainteresowani wiedzą, a jak ma być ?

Pytania mają być generowane w czasie rzeczywistym - z utajnionej bazy pytań. Np pojawi się kilkusekundowy film, prezentujący auta podjeżdżające do skrzyżowania z pytaniem kto ma pierwszeństwo, lub czy w danej konkretnej sytuacji będzie można wykonać manewr wyprzedzania. Oczywiście, czas na udzielenie odpowiedzi będzie ograniczony - przy czym nie będzie możliwości powrotu do wcześniejszych pytań - nawet wtedy gdy nie zostanie udzielona żadna odpowiedź.


A właśnie - z trzech odpowiedzi, zawsze poprawną będzie tylko JEDNA. Samych pytań będzie 32:
  • 20 z wiedzy ogólnej:
    • 10 pytań o wysokim znaczeniu dla bezpieczeństwa ruchu drogowego,
    • 6 pytań o średnim znaczeniu, 
    • 4 pytań o niskim znaczeniu, 
  • 12 z wiedzy specjalistycznej:
    • 6 pytań o wysokim znaczeniu,
    • 4 o średnim znaczeniu
    • 2 o niskim znaczeniu

Każde pytanie posiada przypisaną liczbę punktów za udzielenie prawidłowej odpowiedzi: 1 pkt za pytanie o niskim znaczeniu, 2 pkt za pytanie o średnim znaczeniu oraz 3 pkt - za pytanie o wysokim znaczeniu dla bezpieczeństwa. W sumie, maksymalna ilość punktów jaką będzie można zdobyć to 74. I teraz uwaga - aby zdać, trzeba będzie mieć aż 68 punktów. Wg mnie to bardzo dużo, co nie oznacza że to źle ! Podniesie to poprzeczkę i o dzisiejszych 70-75 % zdających za pierwszym razem teorię,  można zapomnieć.

Inną nowością będzie metoda e-learningowa (zamiast stacjonarnych wykładów). Będą mogły sobie na nią pozwolić ośrodki, posiadające wszystkie kategorie szkoleń (nie koniecznie szkoląc - chodzi o same uprawnienia). Choć do tego jestem akurat sceptycznie nastawiony - gdyż wtedy poziom szkolenia będzie w dużej mierze nastawiony na własną pracę kursanta. A to - jak wiemy - wychodzi zazwyczaj bardzo kiepsko.

Inna sprawa, to fakt że młody kierowca który zdobędzie uprawnienia, będzie na cenzurowanym - ale o tym innym razem napiszę.

piątek, 18 listopada 2011

Rozrywkowo !

Dzisiaj zdecydowanie rządzi Basia:


- z płyty o tej samej nazwie - którą sobie sprawiłem kilka godzin temu :)

środa, 16 listopada 2011

Zakład

1. W pracy jest tyle roboty, że już nie pamiętam, kiedy miałem wolny czas tylko dla siebie. Po prostu rano wychodzę, późnym wieczorem wracam. Jestem przemęczony - nie tylko jazdą, ale i wykładami, szkołą i jeszcze uczelnią.

2. Oczywiście, nie mam czasu na jazdę autobusem, no chyba że po godzinie 21, lub później. Na żadne inne przyjemności też czasu brak.

3. Muszę się pochwalić, że wygrałem zakład ! Założyłem się z kolegą (Łukaszem - jest czytelnikiem tego bloga), że zda dzisiejszy egzamin na kategorię D. Zdał, więc niebawem będę się zajadał słodyczami o które to właśnie był zakład :) Gra-tu-lu-ję !

Na koniec trzy kolejne fotki pt. Od przybytku głowa nie (?) boli ...






piątek, 11 listopada 2011

Odświętnie

Dzisiejszy dzień był totalnie inny niż wszystkie. Ponieważ spodziewałem się gościa, z samego rana (czyli po 9 :P) wziąłem się ostro do sprzątania. A było co ogarnąć, ostatnie gruntowne porządki były dość dawno. Mniej więcej w połowie sprzątania telefon od gościa - już wyjeżdża. Oho ! A ja jeszcze w rosole ! Musiałem przyspieszyć i to drastycznie, ale zdążyłem. I zamiast się uczyć (co było w planie) - to był spacer, pizza i domowe kino (włączyłem Film o pszczołach - jeden z tych neutralnych - ani wulgarny, ani nudny - spodobał się :) Swoją drogą, dlaczego miejskie kino puszcza filmy dopiero o 17.30 ?!.

Po wyjeździe gościa sprzątanie i ... bezcelowe bieganie po forum, portalach i innych mało ważnych stronkach. Za to wieczorkiem chcę przejrzeć projekt nowej ustawy prawo o ruchu drogowym. Wczoraj to kopiowałem od kolegi - całe 176 stron !

A na koniec blotki parę fajnych zdjęć:












środa, 9 listopada 2011

Wymiana opon

Przedwczoraj pojechałem do znajomego wulkanizatora, by umówić się na wymianę opon. Zaproponował, że może TERAZ to zrobić - bo ogólnie są już spore kolejki. Co prawda byłem u niego z kursantką, ale postanowiłem wykorzystać tę okazję.

Przeprosiłem więc dziewczynę i wjechałem do warsztatu. Po około 30 minutach (a może i mniej ?), Toyotka miała już nowiutkie opony - którym nie straszne śnieżne koleiny, zaspy czy inne zimowe "niespodzianki", a kursantce zamiast dwóch godzin policzyłem jedną.

Tymczasem na mieście nie widać żadnych oznak zimy - wprost przeciwnie, niedawno wyremontowano gruntownie fragment ulicy w samym centrum. Przy okazji wymalowane zostały nowe linie (ciągłe przede wszystkim i powierzchnie wyłączone) - które wyciągnięto daleko - w efekcie zawężając obszar jazdy. To jak na razie chyba najlepsze miejsce na egzaminy - jeszcze nie znane przez kursantów, a stwarzające sporo możliwości do oblania.

niedziela, 6 listopada 2011

Zlot miłośników ...



 ... ZLOT MIŁOŚNIKÓW LETNIEGO OGUMIENIA ...

Jutro jadę do zaprzyjaźnionego wulkanizatora umówić się na wymianę opon. Moje poprzednie zimówki mają już tylko 4-5 mm głębokości bieżnika, więc dla bezpieczeństwa kupuję nowe (choć przepisy tego wyraźnie nie określają - wspominając tylko o 1.6 mm głębokości bieżnika bez określenia czy chodzi o opony letnie czy zimowe).

sobota, 5 listopada 2011

Cukierkowo

Ciąg dalszy sukcesów moich kursantów trwa. Tak, chwalę się - wcale wam się nie wydaje :P Ciekawe, kiedy to się skończy ? Oczywiście, mogłoby być to perpetuum mobile.

Ku mojemu zdziwieniu, jedna z kursantek postanowiła w sposób szczególny i wyjątkowy podziękować za udaną współpracę, zaangażowanie i cierpliwość - co w efekcie doprowadziło ją do szczęśliwego zakończenia przygody, zwanej kursem na prawo jazdy. Otóż umówiła się ze mną przedwczoraj, podziękowała za wszystko i ... przyniosła mały podarunek. A jest nim torba z czekoladowymi cukierkami zawiniętymi w sreberka z symbolami znaków drogowych ! Przecudne po prostu, a jak smakują wyśmienicie ! Musicie uwierzyć na słowo :)

A poza tym - same nudy (w pozytywnym znaczeniu). Prowadzę wykłady trzy razy w tygodniu, od godziny 14 do 18.30, przez co mniej jeżdżę. I dobrze - paliwo coraz droższe. Noce coraz zimniejsze - na szczęście nie muszę skrobać szyby - bo kupiłem matę którą zakładam sobie na noc. Jeszcze nie ukradli - więc się cieszę :)

Z ciekawszych rzeczy - jedna z kursantek na egzaminie wewnętrznym chciała przejechać na sygnale czerwonym. Nie pozwoliłem - a ona na to: przecież się upewniłam że nic nie jedzie ! Chyba będzie musiała jeszcze porozmawiać ze swoim instruktorem na ten temat ;-)