Poniedziałki są najmniej przyjazne. W perspektywie 5 dni w robocie, jak to przeżyć? Po południu jadę do restauracji na obiad - tak aby podnieść sobie humor. Tam jak zwykle świetny smażony pstrąg - ale zamawiam więcej warzyw aby zrównoważyć dietę. I pusto, nie było prawie nikogo podczas mojego pobytu.
Najbardziej lubię tam jeździć rowerem w lecie. Wtedy można jeść na zewnątrz, chociaż wewnątrz też jest ok - tego dnia widoczny był nawet delikatny zachód słońca.
Wtorek
Po pracy basen. I kilka minut na saunie - tym razem z aromatem sosny.
Środa
Mimo tego, że mam napięty grafik postanowiłem zrobić coś odrobinę słodkiego - domowe faworki. Wyszły całkiem smaczne, następnego dnia były lekko gumowate, ale to pewnie dlatego że ciasto nie było odpowiednio cienkie. A może dlatego że nie dałem alkoholu?
Czwartek
Dużo słońca. I prawie weekend - i to wolny!
Piątek
Po pracy wyjazd. Na drodze duży ruch i kilka patroli policji (głównie kontrolowali prędkość). Ciepło. Zapominam, że mam włączone podgrzewanie fotela a gdy się orientuję jest mi tak gorąco, że włączam chłodzenie 😁



Kapka alkoholu do faworków jest wręcz obowiązkowa. Nie dodałeś bo zapomniałeś, czy wolałeś spróbować bez?
OdpowiedzUsuńNie dodałem, bo nie miałem. Tylko likier pomarańczowy był na stanie...
UsuńLikier raczej by nie przeszedł 😉 Ale już do popicia faworków to co innego 😅
UsuńNo właśnie, bo tam się chyba spirytusu dodaje z tego co pamiętam.
UsuńPoniedziałków chyba nikt nie lubi, bo ciężko po niedzieli wracać do rzeczywistości...
OdpowiedzUsuńNo właśnie... Chciałbym, aby poniedziałków nie było w ogóle 🤣
UsuńTak, zamiast poniedziałku można by drugą niedzielę zrobić 😂
UsuńI drugi raz na tacę?
UsuńPod warunkiem że się chodzi do kościoła 😂 Ja bynajmniej tam nie zaglądam 😉 Choć księżom pomysł podwójnej tacy z pewnością by się spodobał 😅
UsuńZapewne! Ja tam nikomu nie bronię wydawać swoich pieniędzy tak jak zechcą.
UsuńChoć są ciekawsze i pożyteczniejsze sposoby na wydawanie owej.
UsuńOczywiście, ja tak właśnie robię 😁😁
UsuńRestauracja wygląda fajnie, faworki też.
OdpowiedzUsuńWidzę, że się sportowo trzymasz, no i sauna na koniec :)
Spokojnego weekendu!
Tak. Lubię dużo światła i duże okna, gdybym kiedyś miał dom, to muszą być w nim duże okna 😁
UsuńDzięki 👍
Ja to w niej przede wszystkim dużo drewna zobaczyłem :)
UsuńA okna rzeczywiście fajne, panoramiczne. Ciekawe, czy potrójnie oszklone, bo kto to ogrzeje przy takich mrozach ;)
No tak, drewno rzuca się najbardziej w oczy. Wewnątrz jest raczej ciepło - fakt że nie byłem tam w największe mrozy.
UsuńTo, że amerykański tydzień kalendarzowy zaczyna się w niedzielę nie bardzo pomaga, zaczęcie pracy po wolnym jest trudne.
OdpowiedzUsuń😐😐
UsuńJest to bardzo możliwe, że z powodu braku alkoholu sie zgumowały. Moja babcia np dodawała odrobinę spirytusu. Ale wygladają pysznie :)
OdpowiedzUsuńJa w tym tygodniu świętowałam mały sukces ramenem i sprong rolsami. Trzeba sobie sprawiac przyjemności. :)
Trzeba koniecznie 😀😀
UsuńTez dzisiaj zapomniałam wyłączyć podgrzewanie siedzenia i tyłek mi przypiekło:-)
OdpowiedzUsuńFaworki apetyczne bardzo, och zjadłabym pstrąga!
No właśnie, już to podgrzewanie chyba się nie przyda ☀️
UsuńPoniedziałek nigdy nie należał do moich ulubionych dni :)
OdpowiedzUsuńFaworki pomimo wszystko wyglądają ładnie, a że troszkę gumowate - liczą się intencje :)
Pozdrawiam i życzę miłego weekendu!
Dziękuję, miłej niedzieli ☺️
UsuńNie kojarzę miejsca (w sensie restauracji), jednak ćwierć wieku poza krajem robi swoje. Tzn. oczywiście gdy przyjeżdżam, to coś poznaję, ale wiadomo że jest zbyt mało czasu na wszystko.
OdpowiedzUsuńNie pamiętam kiedy w moim życiu tydzień pracy zaczynał się od poniedziałku, chyba tylko w latach 2004 - 2008, a potem i wcześniej, to kiedy wypadło. Stąd niezbyt się we mnie zakorzeniła niechęć do poniedziałku, więc dla mnie "I don't like Mondays" kojarzy się raczej ze strzelaniną w amerykańskiej szkole i słowami morderczyni, użytymi przez Boba Geldofa w kultowej piosence.
Miejsce fajne, szczególnie latem jak pisałem. Lubię jeść na świeżym powietrzu, więc gdy jest okazja to trzeba korzystać.
UsuńCzyli tym razem weekend masz wolny, skoro w piątek wyjechałeś?
OdpowiedzUsuńTak.
UsuńPrawda, poniedziałki są trudnym dniem w pracy. Również nie lubię jeśli mi się zdarzyć być. Wtedy cały tydzień okrutnie się dłuży.
OdpowiedzUsuńDokładnie tak 🙂↕️
UsuńBuena semana. Te mando un beso.
OdpowiedzUsuńThanks 👍😀
UsuńBrzmi jak całkiem przyjemny tydzień mimo poniedziałkowego marudzenia 😉 Pstrąg w restauracji to bardzo dobry sposób na poprawę humoru – szczególnie gdy jest jeszcze spokój i można na chwilę odetchnąć. Basen, sauna, trochę słońca i jeszcze domowe faworki… całkiem niezły balans między aktywnością a przyjemnościami. A z tym podgrzewanym fotelem to klasyka – każdy chyba choć raz się na tym „ugotował” 😄
OdpowiedzUsuńChwytam się każdej możliwości dla złapania równowagi 😁😁
Usuń