sobota, 20 czerwca 2026

Podsumowanie tygodnia 463

Poniedziałek 

Żyję urlopem, choć to dopiero od jutra. 

Szykuję auto na dłuższy wyjazd. Wymieniam filtr kabinowy, używam preparatu do odświeżania klimatyzacji i odkurzam - choć brudno nie jest.

Wtorek

Śniadanie w drodze. Jajecznica na toście, plus sałatka. Trochę dziwne, że ten tost to coś takiego jak słodka chałka. Nie jestem przyzwyczajony do takich połączeń smaków. 


Długa jazda, krótki odpoczynek i obiad w Sanoku. 


Późnym wieczorem dojeżdżam do miejsca docelowego - Wetliny.

Środa

Z rana słońce, potem deszcz. Złapał mnie, gdy wychodziłem na Smerek. Zerwał się spory wiatr, zrobiło się zimno i mokro. Bluza, kurtka, czapka i płaszcz przeciwdeszczowy uratowały mnie, ale ograniczyły przyjemność i widoki (zdjęcie poniżej w czasie, gdy chmury na chwilę odpuściły).


Po zejściu ze szlaku deszcz przestał padać, a ja udałem się na duży deser - naleśnik z serkiem waniliowym i jagodami.


Nieco ponad 21 km pieszo, dość zimny wieczór spędzam z drinkiem na werandzie pełnej kwiatów i zieleni.

Spostrzeżenia:

1) niedźwiedzi brak
2) skrzynki pocztowej także (kiedyś była) 

Czwartek

Piękny dzień, słoneczny i cieplejszy niż środa. Wieszak na szlak i robię mniej więcej taki sam (około 20 km pieszo) odcinek, ale zaliczam dwa szczyty. Ten drugi już z pewnym zmęczeniem, zwłaszcza podczas podejścia pod górę.

Kilka zdjęć poniżej.




Piątek 

Z rana krótki deszcz, ale po godzinie słońce i letnie wysokie temperatury. Dziś bez szaleństw, bo nogi już trochę czuję, więc ciut krócej - tylko 18 km. Chyba muszę mieć lepsze buty na takie wędrówki.

Koniki po drodze, motylek i trochę widoków ze szlaku.





Obiad w restauracji, a późny deser w kolejnym miejscu - znowu naleśnik ale inaczej zrobiony i lepszy niż ten poprzedni.


*** 
A dziś - w sobotę - powrót do domu, ale dopiero na wieczór bo zamierzam zwiedzać i korzystać z atrakcji po drodze z tym, że chodzenie ograniczam do minimum 😁

Miłego weekendu!

74 komentarze:

  1. Świetna wycieczka! Lubię piesze wędrówki. Polska ma wiele ciekawych regionów do zaoferowania. Widoki ze szlaków takie, ze można wziąć głębszy oddech.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bieszczady - cudne okolice - a ja tam nigdy nie byłem - zazdrosczę i gratuluję kondycji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Lechu - trzeba to zmienić i przyjechać 😃

      Usuń
  3. Świetne widoki!

    Kalorie na te super desery to chyba spaliłeś, więc pewnie podwójny radość z delektowania się nimi!

    Spokojnej podróży!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O zdecydowanie tak z tymi kaloriami i radością 😀

      Dzięki!

      Usuń
  4. Przypomina mi się jak byłam na samotnym urlopie w Bieszczadach, to było ponad 20 lat temu. Fajna przygoda, całkiem inna niż z kimś, bo inaczej się przeżywa spotkania z podobnymi sobie włóczykijami ☺️
    Ale teraz już byłabym się niedźwiedzi 🐻🐗🐾

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedźwiedzi nie widziałem, na szlakach gdzie są inni ludzie raczej ich się nie spotka, choć różnie bywa. Miłej soboty 😃

      Usuń
  5. Dni w pracy potrafią się dłużyć, a to urlop mija w ekspresowym tempie 😅 Grunt że od tego całego cyrku miałeś chwilę wytchnienia. Odnośnie tostów to faktycznie dziwne połączenie. One się raczej na słodko sprawdzają a jajecznica bynajmniej słodkim daniem nie jest 😅

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, udało mi się odpocząć od cyrku 😁 No właśnie, ta słodka chałka średnio pasowała do jajecznicy, ale może tak się teraz jada 🤔

      Usuń
    2. Ja bynajmniej się z tym nie spotkałem a do jajecznicy preferuję jednak zwykłe pieczywo, a w ostateczności razowe.

      Usuń
    3. Ja też nie, ale rzadko chodzę na śniadania do restauracji. Zwykle - czyli pszenne? Staram się tego unikać i jeść tylko żytnie.

      Usuń
    4. Tak, pszenne. Trzeba przyznać, że jesteś w niezłej formie skoro potrafisz przejść 21 km pieszo. Ja taki dystans pokonałem raz, jako nastolatek, gdy do Zamościa "z buta" wybraliśmy się na wagary 😅 A na brak niedźwiedzi bym nie narzekał. O ile nie potrafisz szybko biegać to spotkanie z nimi mogło by się różnie skończyć 😂

      Usuń
    5. Jak szybko bym biegł, to i tak byłoby zbyt wolno - najlepiej unikać bo w konfrontacji nie ma szans 😜

      Niezłe wagary - a powrót też pieszo?

      Usuń
    6. Nie, na pieszy powrót zabrakło motywacji i skorzystaliśmy z autobusu 😂 Dziś już bym się raczej nie skusił na tego typu wędrówkę 😉

      Usuń
    7. Hahaha, te młodzieńcze czasy 🤣

      Usuń
    8. Dziś już tylko powspominać idzie 😉 Jeszcze na rowerze to chętnie pojeżdżę, ale długie spacery już mnie nie ciągną.

      Usuń
    9. Każdy lubi to co sprawia frajdę, u mnie tylko bieg nie przejdzie a rower i spacer super, choć z tych dwóch rzeczy bardziej rower 👍

      Usuń
    10. Jednak trzeba dbać o rozruszanie kości, bo brak aktywności wcześniej czy później wyjdzie. 🙄

      Usuń
    11. Ale Ty chyba ruszasz się sporo w ogrodzie 🤔

      Usuń
    12. Ja mam ruchu faktycznie w nadmiarze. Jedynie zimą z tym bywa różnie i potrafię przybrać parę kilogramów. Ale nie jestem bynajmniej w mniejszości 😅

      Usuń
    13. Ale gdyby było trochę śniegu, miałbyś darmowy trening 😜

      Usuń
    14. Odśnieżać akurat lubię i nie należę do grona tych, którzy przeklinają gdy nawali śniegu. Zimy w Polsce i tak są coraz mniej śnieżne a ludzie mimo to potrafią narzekać.

      Usuń
    15. Tylko śniegu brak. A ja tęsknię za takim mrozem z dużą ilością śniegu.

      Usuń
    16. W takie dni jak dziś to ja szczególnie za tym tęsknię 😅 Chętnie bym się nawet w zaspę rzucił 😂

      Usuń
    17. No tak. Rozumiem 😁 Ja pierwszy raz w tym temacie oku użyłem klimatyzacji ❄️ i aż zimno się zrobiło 🤣

      Usuń
    18. Zazdroszczę. Ja się ratuję chłodnym prysznicem, bo branie gorącego było by totalnym masochizmem 😅 No i lody oczywiście.

      Usuń
    19. Czytałem, że lody tylko pogarszają sytuację, bo organizm wtedy produkuje więcej ciepła żeby się ogrzać 😜

      Usuń
    20. Bo to fakt. Podobnie jak z gaszeniem pragnienia zimnymi napojami. Ale jednak w taki skwar człowiek szuka szybkiego ochłodzenia 😉

      Usuń
    21. No właśnie, chyba lepiej napić się gorącej herbaty - ale kto tak robi - pewnie prawie nikt 😁

      Usuń
    22. Specjaliści twierdzą, że w skwar najlepiej nawadniać się wodą. Ale ta nie każdemu podchodzi.

      Usuń
    23. Aha, możliwe. Mi pasuje. Szczególnie gazowana 🥤

      Usuń
    24. Mnie też, szczególnie że wodą łatwiej ugasić pragnienie niż czymś słodkim.

      Usuń
    25. Zdecydowanie tak 👌

      Usuń
  6. Ożywiłeś we mnie wspomnienia. Lata temu byłam w Wetlinie na wczasach. Cudowne miejsce. Właśnie takie je pamiętam jak jest pokazane na twoich zdjęciach. Miłego wypoczynku życzę. Śniadanko super z nieodłączną kawką oczywiście 😋

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, fajne wspomnienia są miłe i przyjemnie tak wrócić - jak nie osobiście to chociaż we wspomnieniach 🤗

      Usuń
  7. Witaj Tomku
    Cóż za piękne widoki. I właśnie dla takich warto wędrować górskimi szlakami.
    No i taki deser jak najbardziej się należał.
    A motyli jeszcze w tym roku nie widziałam.
    Pozdrawiam upalnym początkiem lata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Isameno, dziękuję za miły komentarz! Deser miał mnóstwo cukru, ale od czasu do czasu można sobie pozy tym bardziej, że podczas wędrówki spaliłem dużo kalorii, a cukier też potrzebny 😃

      Dziękuję, miłego weekendu!

      Usuń
  8. 18 kilometrów „bez szaleństw” brzmi całkiem imponująco! 😄 Nic dziwnego, że nogi zaczynają dawać o sobie znać. Ale patrząc na te widoki, chyba warto było zrobić każdy krok 😊

    Bardzo lubię takie relacje ze szlaku – trochę przyrody, trochę lokalnych smaków i ten spokój, którego często brakuje na co dzień. A naleśnik wygląda tak dobrze, że aż zgłodniałam 😋

    Życzę spokojnego powrotu i wielu ciekawych odkryć po drodze. W końcu czasem najfajniejsze atrakcje czekają właśnie między punktem A i B 🚗🌿☀️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Aniu, miło Cię tu widzieć! Dla Ciebie to pewnie krótki dystans, ale pamiętaj że ja na co dzień siedzę przy okienku 😁

      Dziękuję, miłego wieczoru i pięknej niedzieli 😀

      Usuń
  9. Widoki I naleśniki jak najbardziej, ale tyle kilometrow bym już nie dała rady.

    OdpowiedzUsuń
  10. Byłem dawno temu na Połoninie Wetlińskiej i też nie spotkałem żadnych niedźwiedzi.

    OdpowiedzUsuń
  11. W sumie na plus, bo czymże jest chwilowy deszczyk naprzeciw potęgi Bieszczadów. A propos słodkich, a właściwie lekko słodkich bułeczek, jadłeś kiedyś "puławianki"? Mimo, że jest wyczuwalna wyraźnie słodka nuta, to świetnie pasują do wędlin z masłem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nawet nie słyszałem o nich, muszę się tym zainteresować 👍

      Usuń
    2. W piekarni Sarzyńskiego powinny być, zwłaszcza w Puławach. Na ogół szybko się rozchodzą, trzeba wpaść do piekarni o siódmej.

      Usuń
    3. Aha, to małe szanse 😁

      Usuń
  12. Och te widoki, a desery wspaniałe. Pogoda jednak okazała się łaskawa!
    Najlepsze naleśniki jedliśmy w Izerach, a po sporym wysiłku smakują najlepiej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, po wysiłku są świetnym wynagrodzeniem trudów 😃

      Usuń
  13. Ja się nie mogę poneidziałku doczekać, bo wracam do swojej ulubionej gry. A u Ciebie jak zwykle smakowite kąski. Na szczęście jestem po diecie i mogę sobie już na taki erzeczy pozwolić. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem smacznego i przyjemnej rozrywki z grą 😃😃

      Usuń
  14. Buty to.podstawa. moje właśnie poszły do szewca, bo dziurę wytarłam w środku. ;) I postanowiłam zainwestować w jakieś ekstra skarpetki turystyczne.
    Piękne zdjęcia i smakowite jedzonka.
    Mam nadzieję, że zwiedzanie po drodze się udało i docierasz już do domu. Upał jest straszny....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, buty oraz skarpetki to podstawa w takich przypadkach. Upał wczoraj dość spory, ale w klimatyzowanym aucie nie czułem tego wcale.

      Miłej niedzieli 😃

      Usuń
  15. Ładne widoczki. :) Byłam w Sanoku 21 lat temu, ciekawe jak się zmienił przez ten czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki 😀 Okolice zamku ładne, no i ta krótka uliczka ze sklepami i restauracjami też 👍

      Usuń
  16. Uważaj!!! ... bo niedźwiedź w każdej chwili może wyjść z krzaków:-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Fajny miałeś wyjazd. Gdyby to zależało ode mnie, każdą dłuższą przerwę spędzałbym w podobny sposób. Czasem każdy facet potrzebuje swojej „jaskini” takiej chwili oddechu od codziennego zgiełku, żeby zresetować głowę, wyciszyć emocje i na spokojnie poukładać sobie różne sprawy żeby wrócić do pracy w wersji zaktualizowanej 😁

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajny, pogoda też dopisała i tak sobie myślę, że powroty do domu też fajne 👍

      Usuń
  18. Fajny wypad, no i Bieszczady...zazdroszcze. a jedzenie to już bizancjum.

    OdpowiedzUsuń
  19. Niedźwiedzi nie było a anioły te ulotne bieszczadzkie były?

    "Anioły są wiecznie ulotne
    Zwłaszcza te w Bieszczadach
    Nas też czasami nosi
    Po ich anielskich śladach

    One nam przyzwalają
    I skrzydłem wskazują drogę
    I wtedy w nas się zapala
    Wieczny bieszczadzki ogień

    Anioły bieszczadzkie bieszczadzkie anioły
    Dużo w Was radości i dobrej pogody
    Bieszczadzkie anioły anioły bieszczadzkie
    Gdy skrzydłem Cię musną już jesteś ich bratem"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, Anioły były 😃👍

      Usuń
    2. No i superowsko!
      Fajnego tygodnia życzę :)

      Usuń
    3. Dzięki Mario, u mnie szykuje się trudny tydzień, ale dzisiaj oglądałem w tv że w okolicach Wrocławia plaga szopów praczy!

      Usuń
  20. Oh wow the flowers look amazing darling

    OdpowiedzUsuń
  21. Gratuluję udanego urlopu🙂 Mój mąż pochodzi z tamtych stron więc tym milej mi się czytało🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, dziękuję 😃 Przyjemnego tygodnia życzę 🌷

      Usuń
  22. Wycieczki górskie to naprawdę najlepszy relaks. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. Te drugie naleśniki wyglądają super apetycznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I takie były, trochę chrupiące, puszyste i mega dobre!

      Usuń