sobota, 17 października 2026

Podsumowanie tygodnia 480

Poniedziałek 

Powrót do pracy. Poziom niechęci bardzo wysoki. Tymczasem mój zwyczajowy harmonogram dnia po pracy uległ zmianie. Jak się ma dwie ręce połamane, to ciężko funkcjonować, a czynności takie jak mycie czy jedzenie są niemożliwe. Czyli pomagam. Taki stan utrzyma się do końca tygodnia, a później zobaczymy.

Wtorek

Po pracy idę do schroniska, ale tam też same problemy. Nie ma komu wydać mi psiaków na spacer i tylko szczęście decyduje, że udaje mi się wziąć dwa fajne psy:

W domu mam mnóstwo roboty, zatem moje urlopowe siły szybko topnieją. Jestem bardzo zmęczony, a to dopiero drugi dzień po urlopie.

Środa 

Najspokojniejszym czasem jest sen, o ile się nie budzę. A z tym różnie. 

Czwartek 

Propozycji zakupu auta elektrycznego nadal brak. Czyli przedstawiciel handlowy, który zapomniał o mnie podczas umówionego spotkania, także zapomniał, że miał wysłać ofertę. Ale może to lepiej. I tak nic tam nie kupię. 

Piątek 

Trudny klient na sam koniec dnia, ale nie robi to na mnie większego wrażenia. W duchu nawet mnie to śmiesz, bo mówi "chciałem z panem porozmawiać, dlaczego to jest niemożliwe?" 

Mimo tylko 10 stopni Celsjusza obiad jem na zewnątrz. Sandacz, frytki i surówki. Plus bardzo miła obsługa. Bar pod miastem, ale to inne miejsce niż zwykle. Kończą już sezon, bo zbyt zimno i nie ma klientów. Dla mnie to zupełnie nie po drodze, a szkoda, bo mają pyszne jedzenie i bywam tam zbyt rzadko.

43 komentarze:

  1. Obie ręce połamane? Masakra.

    Ano, tak to bywa z różnymi klientami, czasami zdarzy się taki, czasami inny.

    Psiaki wyglądają sympatycznie :)

    Przyjemnego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Psiaki fajne, mimo że chodziłem z nimi pierwszy raz, to było zgrane trio, a spacer potrwał około półtorej godziny 😀

      Dzięki, nawzajem.

      Usuń
  2. Witaj Tomku
    Obie ręce złamane? Oj nie jest dobrze. Wiem jak to jest mieć złamaną jedną prawą, ale dwie...
    Jak widzę dajesz jednak radę. Trzymam kciuki
    Pozdrawiam wszystkimi kolorami jesieni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Isameno 😀 Dzięki, przyjemnego popołudnia 🤗

      Usuń
  3. "Powrót do pracy. Poziom niechęci bardzo wysoki."
    Chyba zajrzałeś w głąb mojej duszy i wyciągnąłeś do wierzchu to, co w niej gra.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepraszam, czyje ręce są połamane? Zmartwiłam się. A czytam Twoje wpisy już parę lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie moje ręce. Miło że czytasz, ale komentujesz chyba od niedawna?

      Usuń
  5. Powrót do pracy po urlopie - trudny - szczególnie gdy urlop był krótki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwa tygodnie to krótki? To najdłuższy jaki mogłem wziąć...

      Usuń
  6. Wejście w tryb pracy po urlopie nigdy łatwe nie jest. Ba, najczęściej jest bolesne 😉 Co znaczy że nie miał psów kto wydać? Nie było na miejscu pracowników?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Był ten niepełnosprawny umysłowo oraz jakaś babka, która w ogóle nie zajmuje się wydawaniem psów.

      Usuń
    2. Ciekawie się dzieje w tym schronisku... Rzekłbym że mało profesjonalnie... 🙄

      Usuń
    3. Oj tam, nie czepiamy się 🤣

      Usuń
    4. Jeżeli warunki tych zwierząt są przyzwoite i nie brak im jedzenia, to wręcz nie wypada się czepiać. Nawet jeśli nie wszystko jest tam poukładane jak być powinno. W Polsce gorsze schroniska bywały.

      Usuń
    5. Teraz warunki nie są takie złe.

      Usuń
    6. No i to najważniejsze. Schroniska nigdy nie zastąpią domów, ale lepsze to niż błąkanie się po ulicach. Choć wolałbym aby miejsca takie jak schroniska nie były potrzebne... Ale woleć to ja sobie mogę... 🙄

      Usuń
    7. No tak. Ale spełniają też ważną funkcję, czyli pomagają w adopcjach.

      Usuń
  7. Nietypowy taki sprzedawca samochodow, dziwne, że się utrzymuje. Życzę dużo energii na nastepny tydzień, miłego weekendu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Podobno po urlopie powinno się pracować na pół gwizdka!

    OdpowiedzUsuń
  9. Pieski przesympatyczne. szczególnie ten beżowy mi sie spodobał, bardzo podobny do naszego Frania, tylko Franio jest rudy.
    Też się zmartwiłąm tymi rekami złamanymi. .
    Już wiem, że rower to był strzałem w dziesiątke...rozmawiałam i opoweidziano mi, ze tak jest.
    Kartka dotarła. bardzo dziękuję za pamięć....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten beżowy bym taki wesoły i szybki, a ten czarny to oaza spokoju. Z rękami już lepiej... Też się cieszę z tego powodu rowerowego 👍

      Super że kartka dotarła 😀

      Usuń
  10. Komu pomagasz? Bo to jednak trochę za mocno enigmatyczne (ręce mogła przecież połamać osoba obdarowana przez ciebie rowerem elektrycznym - chociaż wtedy byś się chyba nie cieszył z zakupu, mam nadzieję).

    Znaczki na kartce były za 0,66 euro, czyli około 3 złotych - dziwnie mało. U nas byś musiał zapłacić 4,90 zł za wysyłkę krajową.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mnie to zdziwiło (cena znaczków), ale za to były dwa 😁😁

      Usuń
  11. Piszesz o ewentualnym zakupie samochodu. Ja też rozważam kilka modeli, a ostatnio coraz bardziej skłaniałem się ku Toyocie RAV4 Hybrid — nie z wyboru, bo innych wersji RAV4 już nie ma. Interesuje mnie zwłaszcza Woodland, która ma bardziej terenowy charakter i może ciągnąć przyczepę o masie do 1600 kg (wobec 680 kg w pozostałych wersjach). Myślę bowiem o zakupie przyczepy kempingowej. O RAV4 czytałem świetne opinie, choć oczywiście Subaru Forester też jest godny uwagi.

    Poprosiłem agentkę ubezpieczeniową o wycenę ubezpieczenia obu modeli. Wyniki mocno mnie zaskoczyły:

    Toyota RAV4 Woodland Hybrid: $4866 CAD rocznie (ok. 13 382 zł).

    Subaru Forester Touring: $3113 CAD rocznie (ok. 8561 zł).

    Różnica? Aż $1753 CAD (~ 4.821 zł) rocznie na niekorzyść Toyoty! Inny agent wycenił jej ubezpieczenie na ponad $5000 CAD. Chyba muszę jeszcze raz przemyśleć zakup. Dla porównania, za obecny samochód płacę mniej niż $1500 CAD (~ 4.125 zł) rocznie, więc staram się o niego dbać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Jack 😀

      Drogie masz ubezpieczenie, a różnica między Toyotą a Subaru całkiem pokaźna. Czyli ryzyko kradzieży jest dużo wyższe w przypadku Toyoty? Czy chodzi o jakieś inne aspekty ryzyka?

      Planujesz pojeździć po fajnych miejscu z domkiem na kółkach? W tak olbrzymich krajach jak Kanada czy USA to popularna sprawa.

      Usuń
    2. Tomek,

      Tak, RAV4 jest jednym z najbardziej kradzionych samochodów (chyba nr 5), natomiast Subaru generalnie nie. Poza tym patrzą na kod pocztowy—gdybym się przeprowadził do małego miasteczka, pewnie od razu zaoszczędziłbym setki dolarów. A w moim mieście bardzo kradną samochody i właściwie kar nie ma, Kanada to kraj bezprawia dla kryminalistów, a prawa człowieka obejmują głównie tych, którzy NIE przestrzegają praw. Agentka powiedziała, że ubezpieczenie aut hybrids jest ogólnie o wiele wyższe od tych tradycyjnych. Dlatego to, że sprzedawcy często pokazuję, że hybrid jest opłacalny z powodu oszczędności na benzynie, to w 90% nieprawda, gdy się weźmie pod uwagę jego cenę, koszty ubezpieczenia oraz styl jazdy (po autostradach vs. w mieście).

      A propos ubezpieczenia, to mam jedno z najniższych ubezpieczeń—żadnych mandatów, uszkodzeń, wypadków, punktów karnych, itd. Samochód stary, ubezpieczenie tylko „w jedną stronę” (tzn. jak ja np. wjadę w drzewo i samochód rozbiję, to nic za niego nie otrzymam z firmy ubezpieczeniowej). Normalne jest, ze ludzie płacą stawki ubezpieczeniowe po 6-10 tysięcy dolarów rocznie nawet za starsze samochody z powodu wieku i poprzednich wypadków, a szczególnie bycia złapanym jeździe po alkoholu. Jakieś 20 lat temu miałem klienta, któremu wyliczyli ok. 15 tysięcy dolarów rocznie za ubezpieczenie—postanowił pozbyć się samochodu. Za głupotę trzeba płacić!

      Do domku kempingowego przymierzam się od kilku lat— Scamp 13”, nawet byłem w jedynej fabryce, gdzie go produkują.
      Mały (13 stóp = 4 metry), lekki [„sucha” waga 1600 funtów = 726 kg oraz całkowita (z wyposażeniem) około 2300 funtów = 1046 kg], toteż wszędzie wjedzie, nawet na miejsca biwakowe, które są teoretycznie tylko dla namiotów. Jeżeli rzeczywiście kupiłbym, to planowałbym spędzać parę miesięcy zimowych czy też jesiennych lub letnich na południu USA, a lata na północy USA i oczywiście w Kanadzie. To bardzo popularna metoda podróżowania—tak bardzo, że coraz trudniej jest znaleźć miejsca! Jak dotąd biwakujemy z namiocie i przydałoby się trochę komfortu…

      Usuń
    3. Hej Jack 😀

      Dzięki za odpowiedź, ale zaskoczyłeś mnie tym stwierdzeniem o bezprawiu w Kanadzie. Toyoty są kradzione także w Polsce, niestety.

      U nas też mogliby podnieść kwoty tym, którzy np jeżdżą po alkoholu. Ostatnio jest głośno o różnych wypadkach związanych z tym oraz prędkościami, ale nie ma nawet dyskusji o zmianach kwoty ubezpieczenia dla takich ludzi.

      Fajna przygoda takie kilka miesięcy w namiocie lub w kamperze. Może kiedyś będę mógł tego spróbować, albo i nie. Tu w Europie nie jest to zbyt popularne. Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    4. Wszedłem na te linki, faktycznie mała i zgrabna przyczepa! Fajnie się prezentuje i na ciekawie urządzone wnętrze 👍

      Usuń
    5. Wszedłem na te linki, faktycznie mała i zgrabna przyczepa! Fajnie się prezentuje i na ciekawie urządzone wnętrze 👍

      Usuń
    6. Tomek: Te przyczepy są wręcz legendarne i często plasują się w pierwszej piątce najlepszych. Zwykle świetnie trzymają wartość, przez co trudno kupić egzemplarz z drugiej ręki.

      „Ale nie ma nawet dyskusji o zmianach kwoty ubezpieczenia dla takich ludzi” – nie bardzo to rozumiem… W Ontario firmy ubezpieczeniowe same wyznaczają stawki i różnią się one w zależności od ubezpieczyciela. Biorą pod uwagę wiele czynników, m.in. wiek, adres, stan cywilny, a przede wszystkim doświadczenie, liczbę mandatów, wypadków oraz wcześniejszych roszczeń. Dlatego niektórzy idioci zapieprzają tylko po to, żeby zarobić na gigantyczne ubezpieczenie – będące efektem mandatów, wypadków, niebezpiecznej jazdy czy, co gorsza, jazdy pod wpływem alkoholu. Gdybym sam został uznany za winnego tego ostatniego, to pomijając fakt, że straciłbym prawo jazdy na rok, posiadałbym ‘przeszłość kryminalną’ i mógłbym mieć m.in. problemy z wjazdem do Stanów Zjednoczonych, to moja obecna stawka ubezpieczenia wzrosłaby co najmniej trzykrotnie.

      Może kiedyś wspominałem—mój klient nadal pozostaje chyba rekordzistą w Toronto—po alkoholu uderzył w samochód i zabił 5 osób.

      Usuń
  12. po długim urlopie powrót do pracy jest bolesny i powinien być rozbieg, tymczasem wiadomo jak jest. siły życzę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Powrót do pracy po urlopie zawsze jest ciężki. Zupełnie inny rytm dnia. Organizm musi mieć czas na przestawienie. A jeśli dodatkowo wypadło Ci pomaganie osobie ze złamanymi rękoma, to faktycznie nowy obowiązek. Okropnie trudne musi być funkcjonowanie takiej osoby. Mój kolega na wiosnę rozbił sobie oba kolana. Operacja i leżenie, trzy miesiące rehabilitacji. Rodzina opiekowała się nim na zmianę. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło i już jest na nogach. Pierwsze tygodnie są tu najważniejsze.
    Spokojnego kolejnego tygodnia życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, mam nadzieję że taki będzie 😀👍

      Usuń
  14. Ale się komuś niepofarciło, dwie ręce złamane? Miło, że pomagasz. Pozostaję tez w nieustającym podziwie dla Twego wyprowadzania psiaków na spacerki. :) Może z tym autem to jakiś znak, żebyś na cos innego czas przeznaczył niż ogladanie auta ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to znak, żeby nie kupować 😁 Dzięki, jutro znowu idę do psiaków 👍👍

      Usuń
  15. Powrót do pracy po urlopie, to mało przyjemny czas. Zawsze uważałam, że powinien być okres adaptacji
    pourlopowej:)
    Pamiętam siebie i wiem, że po dwóch dyżurach, znów tęskniłam za urlopem...
    Wszystkiego dobrego życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak uważam, no ale życie jest inne... Dzięki, miłego tygodnia dla Ciebie!

      Usuń
  16. Wygląda na to, że potrzebujesz już kolejnego urlopu.

    OdpowiedzUsuń
  17. Dość niepokojący i tajemniczy wpis. Za to pieski niezmiennie wzruszające.

    OdpowiedzUsuń