sobota, 31 października 2026

Podsumowanie tygodnia 482

Poniedziałek 

Dość nieprzyjemna sprawa w środku dnia pracy (tym razem nie ze strony klientów ani managera). Zauważam, że nie wpływa ona na moje dobre samopoczucie. Dziwne, ale mógłbym tak reagować w większej liczbie trudnych przypadków. 

Wtorek 

Po pracy jadę do schroniska. Znajoma już dzień wcześniej uprzedziła mnie, że tam panują nowe zasady, ale napiszę o tym w oddzielnym wpisie. Zabieram Kokosa (na dzień dobry znowu pacnął mnie delikatnie nosem) i jego kompana z kojca. Idąc z dwoma psami (jeden bojaźliwy, drugi odważny i ciekawski) nie mam jak popracować z Kokosem, ani nawet zrobić zdjęć. Początkowo kieruję się w stronę ruchliwej ulicy (chcąc uniknąć błotnistej drogi która prowadzi do lasu), ale gdy się zbliżamy zauważam, że Kokos boi się także samochodów. Zatem nie ma rady - wracamy i idziemy mimo kałuż i błota w stronę lasu. 

Przysmaki, które mam ze sobą też trudno mi rozdać, bo ten odważny pies skacze i łapczywie domaga się każdego kęsa (nie mogę go karmić z ręki, bo mógłbym stracić palce), a Kokos widząc zamieszanie próbuje się chować, choć też miałby ochotę na jedzenie. Dzielę je sprawiedliwie. Kokos bierze ostrożnie i delikatnie tak, że mogłoby go karmić nawet dziecko. Nie pytajcie, jak bardzo byłem umorusany gdy ten odważny kilka razy skoczył na moje nogi. Dobrze, że jest małym psem bo inaczej cały byłbym w błocie. Nauczony doświadczeniem przebieram się po pracy w wygodne i łatwe w czyszczeniu spodnie, ale tak czy inaczej warunki nie sprzyjają pracy z nimi, a Kokos potrzebuje dużo czasu, przestrzeni i spokoju. Z tym, że on bez tego kompana z kojca w ogóle nie wychodzi.

W dodatku dostałem okropne smycze - długie i plączące się. Przez chwilę zastanawiałem się, czy zrobiono to celowo... Plus taki że psy załatwiły swoje potrzeby (sikanie i te sprawy w dużych ilościach), a ten odważny został wygłaskany tak, że aż tarzał się ze szczęścia. Kokos stał wtedy obok - nie za blisko - i patrzył, ale w pewnym momencie, gdy udawałem że go nie obserwuję, podszedł i powąchał mnie z boku przez krótką chwilę. Fajowo! Ależ mnie to ucieszyło! 

Na zdjęciu poniżej ten odważny psiak podczas poprzednich spacerów:


Środa 

Normalny dzień, bez większych przebojów.

Czwartek 

Po pracy kolejne krótkie szkolenie z managerem. Nic ciekawego ani nowego. Po nim wychodzę na parking akurat z kolegą, który półszeptem mówi, że nic nie zrozumiał z tego szkolenia. I że ma do mnie kilka pytań odnośnie tego. Na szczęście nie w tej chwili, bo właśnie teraz każdy rozjeżdża się w swoją stronę.

Piątek

Ciężki dzień. Klienci nie przesadzali z wykorzystaniem procesu myślowego, a obserwowanie tego doprowadza mnie na skraj wytrzymałości. 

W domu gotowy obiad szybko podgrzewam, a po zjedzeniu zbieram się na saunę. Już z rana zaproponowałem sąsiadce z parteru, że mogę ją zabrać - bo podczas krótkiej rozmowy zadeklarowała że też ma ochotę na taki relaks. Na szczęście na miejscu nie musieliśmy trzymać się razem. 

Zafundowałem sobie aromatyczny kawowy peeling w saunie parowej, a podczas seansów królowały zapachy mięty i mentolu połączonego z pomarańczą. Cudownie. Z minusów - tłok na drugim seansie, oraz gadająca ekipa zza wschodniej granicy - z tego co zauważyłem byli pierwszy raz podczas ceremonii. 

Sąsiadka nawet pomyślała o mnie w tym tłoku, bo gdy najpierw wchodzą panie ciężko dostać się tam, gdzie jest ochota - a ona wiedziała że lubię górną półkę i zarezerwowała miejsce. Miło. 

Weekend pod znakiem przygotowań do nowego projektu o którym wspominałem - czyli laptop i dobra herbata. A że za oknem deszczowo nie ma wielkiego żalu...

39 komentarzy:

  1. O, jaka błyskawiczna aktualizacja wpisów na blogach!
    Fajnie, że Kokos się oswaja z Tobą. Może kiedyś będzie bez obawy podchodził. A taki żywiołowy jak ten drugi i zachłanny to i mój jeden jest. Zjadłby wszystko, potrafi wepchnąć kąsek głębiej w zęby i drugiemu porwać kolejny kawałek.
    Mimo planów pracy nad projektem życzę weekendowego odpoczynku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, trochę odpocznę ale większość czasu jednak będę się przygotowywał 💪

      Miłej soboty i niedzieli!

      Usuń
  2. No, fajnie, z tym Kokosem, że coś się zmienia. :o)

    Może mógłbyś użyć spodni przeciwdeszczowych do jazdy na rowerze, jak taka błotnista pogoda. Czy jakichś ochraniaczy, czy coś w tym stylu. Takich, jakich używa się na "błotnistych" czy mokrych wędrówkach.

    Spokojnego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie w tym celu byłem jakiś czas temu w Decathlonie i kupiłem właśnie takie spodnie.

      Dzięki, fajnego weekendu i 🌟

      Usuń
  3. Witaj Tomku
    Tydzień, jak tydzień. Dobrze, że nadal jeździsz do schroniska. Małymi kroczkami, a Kokos się całkiem oswoi.
    Szkolenia w pracy lubię, bo nie trzeba wówczas pracować...:)))
    Sauna? O! nigdy nie byłam. A te zapachy i peeling kuszą....
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Isameno 😀 Do schroniska będę jeździł, bo lubię to i już się wdrożyłem.
      Szkolenia nie są fajne, bo robi się je po godzinach pracy.

      A saunę polecam, choć nie każdy to lubi - trzeba spróbować.

      Usuń
  4. Może w końcu przestałeś przejmować sie pierdołami i dlatego pozostało to bez wpływu na Twoje samopoczucie? Prawda jest taka, że przejmując się wszystkim jedynie tracimy zdrowie, nic na tym nie zyskując. 🙄

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To byłoby zbyt piękne. Ale, może to jakiś początkowy etap :D

      Usuń
    2. Ważne, że jakiś postęp jest 😉 Być może klienci nie przesadzali z wykorzystaniem procesu myślowego, bo liczyli że będziesz myślał za nich 😅 Wbrew pozorom w tym kraju jest od groma ludzi, którzy nie lubią specjalnie mózgu przeciążać 😅

      Usuń
    3. Niestety...
      A co do postępu - ciągle pracuję nad sobą 😎

      Usuń
    4. Nie masz innego wyjścia niestety, bo zdrowie ma się tylko jedno i nie warto go tracić przez innych ludzi... 🙄

      Usuń
    5. Oj są różne wyjścia, tylko destrukcyjne...

      Usuń
    6. A nie o destrukcję przecież chodzi tylko o dozipanie do emerytury i nie zwariowanie po drodze 😉

      Usuń
    7. ba, prócz tego zipiania to jeszcze próbuję doznać trochę przyjemności ;-)

      Usuń
    8. Na szczęście tego zabronić ani uprzykrzyć Ci nikt nie może.

      Usuń
    9. Oj uprzykrzać niektórzy próbują - z różnym skutkiem, ale jednak. Dlatego warto mówić mniej, nawet jeśli (a może szczególnie) są to dobre i miłe rzeczy.

      Usuń
    10. Szczególnie w pracy, gdzie nie brak ludzi, którzy ucieszyli by się gdyby potknęła Ci się noga 🙄 Choć ogólnie przed ludźmi lepiej za bardzo się nie odsłaniać, bo nigdy nie wiadomo jakie kto ma intencje...

      Usuń
    11. Tak, tych z pracy miałem na myśli. Z innymi ludźmi rzadko rozmawiam lub wcale.

      Usuń
    12. Smutne, że żyjemy w takim świecie, gdzie na każdym kroku trzeba się pilnować. Ale mieliśmy od groma czasu by sie z tym oswoić. 😉

      Usuń
    13. Ale do niektórych rzeczy trudno się przyzwyczaić. No i tak - smutne.

      Usuń
    14. Trudno, ale trzeba. "Stworzyliśmy" sobie świat w którym każdy jest osamotniony i niestety wiele wskazuje, że będzie tylko gorzej...

      Usuń
    15. AI już zastępuje człowieka w szerokim zakresie działalności, także emocjonalnym. Liczę, że kiedyś może się opamiętamy jako ludzkość...

      Usuń
    16. Chciałbym w to wierzyć, ale gdy widzę te pokolenia które nie potrafią oderwać wzroku od smartfona, to ta wiara niestety ulatuje... Nie da się dojrzeć drugiego człowieka mając oczy wbite w wyświetlacz telefonu...

      Usuń
  5. Dobra herbata nie do zastąpienia, ucz się w spokoju.

    OdpowiedzUsuń
  6. Okazuje się, że nawet psie spacery mogą obfitować w problemy...

    OdpowiedzUsuń
  7. Mały gest, a ile radości! Dobrze, że mimo błota i splątanych smyczy oba psiaki miały spacer i trochę uwagi. A po trudnym piątku sauna i miły gest sąsiadki brzmiały jak zasłużony odpoczynek. Powodzenia z nowym projektem – niech dobra herbata sprzyja pomysłom!

    OdpowiedzUsuń
  8. "Klienci nie przesadzali z wykorzystaniem procesu myślowego" :D :D :D :D :D spadłam z taborka ze śmiechu :D :D :D :D
    Fajnie, że Ci sie udało Kokosa zabrać i na dodatek rozdzielić dobrze przysmaki. :)
    Ja wczoraj byłam w zębach i pazurach (dosłownie) czteromiesięcznego kiciusia, który upodobał sobie moje palce, łokcie i przedramiona. Ależ miał ostre te ząbki, juz zapomniałam, że takie maleństwa, to ząbki jak igiełki mają! Jego starszy kolega patrzył z pobłazaniem na te akcje. ;p Mam trochę śladów na rekach, ale co się wymacałam kocich stópek to moje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Starałem się napisać w miarę grzecznie, choć po głowie chodziły mi bardziej dosadne określenia n/t ich braku myślenia.

      O rany, uważaj bo te pazurki to ostre jak brzytwa - zresztą pewnie już to wiesz 🤪

      Usuń
  9. Miło, że pomagasz zwierzętom, ale ważne są także relacje z ludźmi, bo to oni wspierają w potrzebie.
    Zasyłam serdeczności

    OdpowiedzUsuń
  10. Psiak na zdjęciu uroczy! Super, że zabierasz je na spacery i dajesz im trochę uwagi i ciepła, czego takie zwierzęta ze schronisk bardzo potrzebują :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie tego potrzebują, a dla mnie to też jest fajne 👍

      Usuń
  11. nadal szapoba w kwestii psów.
    i nadal zazdro że możesz brać udział w rytuałach. masz czas dla siebie. widze, ze tego pilnujesz. pilnujesz równowagi. ja kiedyś korzystając z saun, widziałam ale nie mogę. szkoda.

    OdpowiedzUsuń