sobota, 25 lipca 2026

Podsumowanie tygodnia 468

Poniedziałek 

Może mi się wydaje, ale jestem jakby spokojniejszy od ubiegłego tygodnia. Mniej interesują mnie dramaty innych, acz jednocześnie staram się być wrażliwy i odpowiednio reagować na zmieniające się sytuacje wokół mnie. A zmienia się i dzieje całkiem sporo. Potrzeba widzenia w 360 stopniach niezbędna.

Po pracy basen. Miałem długą przerwę (ponad miesiąc), ale spokojnie przepłynąłem kilometr bez przerwy. Potem sauna z kryształkami mentolu. Bardzo miły relaks.

Wtorek

W pracy poranny brefieng. Jest źle i tak nie może być. Jak zwykle towarzyszy temu cisza wśród pracowników, bo mówi tylko manager działu, a reszta udaje że słucha. W zasadzie nie ma żadnego problemu, ale gdy go nie ma to trzeba go stworzyć. A więc po jego stworzeniu możemy już zacząć pracować.

A po pracy przebieram się będąc w Departamencie (na zapleczu, bo na sali wciąż kręcą się klienci) i jadę do schroniska. Oficjalnie zostaję wpisany na listę wolontariuszy. Zabieram jednego psa i idę na długi spacer. Niestety zaczyna mocno padać, a ja nie mam kaptura. Parasolka odpada, bo pies może się jej przestraszyć. Na szczęście w lesie jest przyjemniej, a po kilku minutach deszcz ustaje. Dochodzimy do głównej drogi - tu pełne zaciekawienie psa - chyba nigdy nie widział pędzących pojazdów. W drodze powrotnej zainteresował się wiewiórką, którą chętnie by pogonił - gdyby tylko umiał chodzić po drzewach.

Później zabieram drugiego psa na spacer (zdjęcia poniżej). Ten jest początkowo nieśmiały. Najpierw nie zbliża się do mnie i wykorzystuje całą długość smyczy aby tylko trzymać się daleko mnie, ale po kilkudziesięciu metrach częstuję go smakołykiem (jestem już bardziej przygotowany niż poprzednio). Bierze z nieufnością patrząc mi w oczy. Mniej więcej w połowie spaceru rozluźnia się i mogę go pogłaskać i przytulić - już jest mój! Czuję, że od tego momentu obaj czerpiemy mnóstwo przyjemności z tego spaceru. I to nic, że znowu leje jak z cebra - my maszerujemy przez las w jego tempie nie przejmując się niczym. 



Po ponad dwóch godzinach wracam do domu. Głodny i zmęczony, ale szczęśliwy. Mam do zrobienia ważną rzecz, ale zostawiam ją na jutro.

Środa 

W pracy aneks do umowy - czyli podwyżka. Bardzo mała, ale na większą muszę poczekać jeszcze kilka tygodni.

Organizuję wyjazd na mój egzamin poprawkowy. Ustaliliśmy z Grześkiem (z którym zdawałem kilka modułów na ostatnim egzaminie) że wybierzemy się tam razem. Staram się logistycznie ułożyć wyjazd tak, aby w miarę rozłożyć obciążenie podróżą i dopasować w kwestii jego i mojej nauki. Ponadto mamy "opić" nasz ostatni sukces. Zarezerwowałem już noclegi niedaleko tamtejszego Departamentu, oraz przedstawiłem mu kilka opcji w jaki sposób najlepiej to wszystko zrealizować. Wstępnie jesteśmy umówieni. Szczegóły dogramy bliżej terminu egzaminu.

Czwartek 

Ostatni dzień w tym tygodniu w pracy. Zręcznie unikam problemów. Wieczór z dużymi wyrzeczeniami kulinarnymi w restauracji. To nie - bo zbyt tłuste, tamto nie - bo nie lubię. O to lubię - ale to też nie, bo ma za dużo cukru. Nie jest lekko, ostatecznie wybieram coś zdrowego, ale oczy jadłyby co innego.

Piątek 

Tuż po śniadaniu wyjeżdżam na weekend. Trochę daleka droga, ale mam nocleg i zamierzam się porządnie zrelaksować i odprężyć. Pogoda niezbyt dopisuje, dlatego moje plany na pływanie kajakiem muszę odpuścić. Pozostają spacery w wąwozach i lasach.






Dużo błota, bo wcześniej padał deszcz. Na szczęście wziąłem buty na zmianę, bo musiałbym je gdzieś w strumyku myć przed wejściem do hotelu 🤣

Wieczór spędzam nad zalewem. Z małym drinkiem, wśród ciszy i spokoju. Zero ludzi. Za to ze spektaklem zachodzącego słońca.


A zanim poszedłem spać, to wybrałem się na plenerowe kino (Wielki Marty). Bluza, kurtka i jeszcze jeden drink. I przede wszystkim dobry nastrój. Niestety kilka minut po rozpoczęciu filmu znowu zaczął padać deszcz, co prawda miałem przeciwdeszczową pelerynę, ale postanowiłem wrócić i zaszyć się w hotelowym pokoju i obejrzeć coś w telewizji.

Tymczasem najbliższy tydzień znów pod znakiem wyzwań i ważnych spraw prywatno-zawodowych. Wśród tego wszystkiego chciałbym znaleźć czas dla psiaków i siebie. Tyle wystarczy.

90 komentarzy:

  1. Ciekaw jestem co menager ma na celu zachowując sie w ten sposób? Więcej by zyskał gdyby jakoś pozytywnie motywował zespół do działania. Powtarzanie że jest źle nikogo nie zmotywuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cel 1: udawać że rządzi, 2: podtrzymywać atmosferę strachu, 3: udawać że sam pracuje. I kilka innych.

      Usuń
    2. Szkoda tylko, że ten pan nie rozumie, że atmosfera strachu szkodzi a nie pomaga efektywności. Ciekaw jestem czy on sam chciałby funkcjonować w atmosferze strachu.

      Usuń
    3. Ale żeby dojść do takich wniosków, trzeba używać mózgu.

      Usuń
    4. Pytanie jakim cudem on został menagerem skoro tego mózgu nie potrafi używać? 😅

      Usuń
    5. Jest wiele sposobów. M.in. znajomości.

      Usuń
    6. Fakt, ale upychanie na tak ważne stanowisko kogoś, kto ma zły wpływ na zespół to proszenie sie o kłopoty.

      Usuń
    7. Ale jakie kłopoty? Wszystko co złe, zwali się na pracowników - tak robi się od zawsze.

      Usuń
    8. Ale to on jest odpowiedzialny za Waszą pracę. Do zbierania pochwał zapewne byłby pierwszy 😅

      Usuń
    9. To tak, ale jeśli jest coś źle - to się karze pracownika. Albo przemilcza, jeśli forum publiczne się o tym dowie.

      Usuń
    10. Tym bardziej dziwne, że ten facet do tej pory zachował swoje stanowisko... Góra musi go lubić, albo stwarza przed nimi wrażenie kompetentnego.

      Usuń
    11. Góra zajmuje się sobą, a tu wystarczy udawać że coś się robi. Albo tak jak ten brefieng - tworzy sztuczny problem którego nie ma, a potem wpisuje w protokole że problem rozwiązany 🤣

      Usuń
    12. Tyle że gdybyście wy zaczęli udawać że cos robicie, to menagerowi zrobiło by się gorąco 😉😅

      Usuń
    13. Niektórzy tak właśnie robią 🤣

      Usuń
    14. To tylko podziwiać że im to uchodzi na sucho 😂

      Usuń
    15. No cóż, oby tylko u mnie takie cechy się nie pojawiły 🤣

      Usuń
    16. Nie podejrzewałbym Cię o to, szczególnie że wykazujesz irytację w stosunku do tych, którzy w jakiś sposób sobie w pracy bimbają 😉

      Usuń
    17. Tak, ale jak się długo przebywa w takim towarzystwie to różnie może być 🫣

      Usuń
    18. Nie bez powodu się mówi, że jeśli wejdziesz między wrony... 😉 A tak bardziej poważnie, to wbrew pozorom osoby, które nie wkładają zbytniego wysiłku w pracę działają rozsądnie. Jeżeli bierze się tą samą kasę za mniejsze zaangażowanie, to po co angażować się bardziej? 😅

      Usuń
    19. Tu kasa jest trochę różnicowana, poza tym kasa to nie wszystko.

      Usuń
    20. Ale stawki są godzinowe czy płacone od efektów? Jeśli godzinowe to nie dziwne że niektórzy się obijają 😉

      Usuń
    21. Stała pensja, plus premie i nagrody.

      Usuń
    22. Premie i nagrody powinny ludzi motywować do większego wysiłku 🙄 Nawet jeśli menager jest zwykłym ciulem 🙄

      Usuń
    23. No tak. I tu tak trochę jest, bo nie wszyscy dostają duże premie.

      Usuń
    24. Lenie zapewne nie dostają ich wcale, ale z tego co czytam odkąd zaglądam na Twojego bloga, to akurat Ty jesteś jednym z tych docenianych.

      Usuń
    25. Staram się, ale tu wszystko co robisz dobrze po prostu jest, a każde najmniejsze uchybienie urasta do rangi mega problemu 🤣

      Usuń
    26. I tu zapewne głównym winowajcą jest wcześniej wspomniany menager 😂

      Usuń
    27. No tak. Prócz tego donosi do głównego managera 🫣

      Usuń
    28. Musi jakoś zapracować na pochwałę 😉😅

      Usuń
    29. A daj spokój. Masakra, ale pewnie wszędzie tacy ludzie się znajdują.

      Usuń
    30. W każdej firmie tacy są i wbrew pozorom mają się najlepiej ze wszystkich.

      Usuń
    31. Mierny ale wierny 😐

      Usuń
    32. Pogoda ostatnio Ci nie sprzyja, ale gdyby była lepsza to i ludzie nad zalewem byli by do późna i o spokoju mógłbyś zapomnieć 😉

      Usuń
    33. Wtedy poszedłbym w jakieś inne miejsce 🤣

      Usuń
    34. Ale nie miałbyś takiego ładnego widoku 😉

      Usuń
  2. Ja już od lat nie pracuję u kogoś. Kiedyś miałem podobnie, ale na szczęście to przeszłość.
    Marcin na pewno chciałby pracować z psami. Nawet ostatnio męczy mi dupę, zainwestować w jego kolejne marzenie rozwojowe i zrobić z niego groomera. Ale wyprowadzamy się do kraju gdzie to nie ma przyszłości, więc trzeba inaczej to rozwiązać.
    No i jeszcze jedno. Mam dosyć deszczu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałem sprawdzić co to znaczy goomer, ale już wiem.

      Tu dzisiaj słonecznie, zatem wybieram się na kajak. Miłego weekendu!

      Usuń
    2. U nas lato. W końcu.

      Usuń
    3. Miło, idealnie na wypoczynek 😊

      Usuń
  3. Tacy menagerowie pojawiają się w każdym pokoleniu. Mój były dyrektor zawsze opieprzał tych, którzy przyszli na zebranie za winy tych, których na zebraniu nie było. Poza tym rada pedagogiczna zawsze musiała się kończyć po piątej, jeśli realne sprawy załatwiliśmy w pół godziny, czekała nas godzina monologu dyrektorskiego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez sensu. Beton zamiast mózgu. Odcinam się od tego najdalej, jak potrafię.

      Usuń
  4. Tutejsi kierownicy w korpiracji tacy sami, niepotrzebny stres, niestety żadnych szans na podwyżki, trzeba się cieszyc z utrzymania stanowiska. Fajne takie weekendowe wyprawy, odpoczywaj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki 👍 Tu przynajmniej nie oszczędzają na kasie, choć jej marnotrawienia widzę całkiem dużo.

      Usuń
  5. Fajnie, że tak wyprowadzasz te psy i przyzwyczajasz je do ludzi.

    Oglądałem jednego na YT, która tak robi w USA. Mówił, że jak psy uczą się lepszego obycia z ludźmi, są bardziej otwarte, to jest większa szansa na to, że szybciej zostaną zaadoptowane. Większa, niż u takich, które leżą w kącie i boją się ludzie.
    On też używał smaczków :)

    Na zdjęciach wszystko zielone, przynajmniej rośliny miały radochę z deszczu.

    Słonecznego weekendu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większość z psów jest przyzwyczajona już do spacerów, choć są w schronisku takie, które w ogóle nie wychodzą.


      Dzięki, miłego weekendu!

      Usuń
  6. Las jest piękny. Człowiek, który robi coś dobrego dla naszych braci mniejszych, jest piękny. A deszcz? To tylko woda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Woda, której brakuje. Ale od poniedziałku znowu mają być deszczowe chmury, zatem zobaczymy.

      Usuń
    2. Niechby wreszcie padało. U nas już dno Wisłoka widać, co napawa mnie zgrozą. Tymczasem zapowiadają znowu jakiś pogodowy Armagedon sięgający 40 stopni w cieniu. Będę musiała się zastrzelić.

      Usuń
    3. Też o tym słyszałem (o pogodzie, nie o strzelaniu). Ale wypowiadał się pewien specjalista który stwierdził, że nawet gdyby padało przez dwa tygodnie to nic by to nie zmieniło.

      Usuń
    4. No to niech leje przez miesiąc albo i dwa. Jestem za!

      Usuń
    5. No wtedy mogłoby się coś poprawić. Ostatnio tu u mnie padało mocno, ale max pół godziny - więc nic to nie dało, choć na polach trochę wody już było.

      Usuń
    6. U nas trwa susza tak wielka, jakiej jeszcze nigdy nie było. Wisłok nie jest małą rzeką, a w tej chwili wyłania się już na powierzchnię dno. To jest stan absolutnie alarmowy. Tymczasem takie muliste bagienko bardzo odpowiada komarom, mnożą się na potęgę i w nocy sobie na mnie używają. Jednak okien nie zamknę na noc, nie ma mowy! To są jedyne godziny względnego ochłodzenia.

      Usuń
    7. Niestety zmiany klimatyczne już się rozpoczęły. Wpływ człowieka i ta cała machina technologiczna degraduje środowisko, a co z tego dalej będzie - zobaczymy lub inne pokolenia tego doświadczą bardziej niż my sami. Ale fakt, że to widoczne jest już gołym okiem - nie trzeba być ekspertem.

      Usuń
  7. Nieustająco w stylu przyjecielskim i ludzkim używają NVC stylu: gratuluję podwyżki, to zawsze człowieka motywuje chociaż przez jakiś czas. Fajnie przeczytać że nie masz w pracy mega wyskoków niezdrowych emocji czy frustracji. Znajdowanie czasu tylko dla siebie jest potrzebne tak samo jak dobry drink od czasu do czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, dzięki 😀 Mnie to motywuje, ale na dość krótko 😜

      Oj tak, czas dla siebie a nie dla innych - oraz dobry drink w ciszy i samotności - takie chwile też się należą 😁

      Usuń
  8. Grzesiek też nie zdał jednego egzaminu czy ma oba do poprawki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grzesiek zdawał jeden moduł ze mną i jeden sam. Wszystko co miał zaplanowane zdał, ale został mu jeszcze jeden do pełni szczęścia.

      Usuń
  9. Zaintrygowały mnie te roślinko co to rosną wkoło tego zmurszałego pniaka, te takie zielone patyczki, wiesz może jak się nazywają?
    Ten psiurek na zdjęciu wygląda na takiego co to nie miał do tej pory radosnego życia, dobrze że choć trochę odmieniasz jego los, oby ktoś dał mu bezpieczny dom!
    Życzę ci abyś w nadchodzącym tygodniu znalazł czas dla siebie i dla psiaków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Mario, to był wąwóz skrzypowy - są to skrzypy.

      Dzięki, będę się starał 😀👍

      Usuń
    2. Dzięki, tak podejrzewałam że to skrzypy ale w naturze w takim pałeczkowym stadium to nie widziałam ino już takie rosochate jak choinki.
      Wąwóz pełen skrzypów, fajna okoliczność przyrody. Jako dziewięciolatka spędzałam wakacje w lesie pełnym widłaków i te widoki tkwią w mej pamięci już kilkadziesiąt lat!

      Usuń
    3. Fajna pierwszy raz byłem w takim wąwozie i - możliwe że tak jak u Ciebie - zapamiętam go na długo 😀

      Fajnego tygodnia!

      Usuń
  10. Witaj Tomku
    Zatęskniłam za spacerem po lesie. A w wąwozie nie pamiętam, kiedy byłam.
    A co do psów... Podpisuje się pod słowami Frau Be.
    Znajduj jak najwiecej czasu dla siebie i psiaków.
    Pozdrawiam końcówką lipca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, życzę Ci przyjemnej niedzieli i niebawem pięknej wędrówki po lesie 🌳

      Usuń
  11. Jaki fajny piesek, super, że się z nim zaprzyjaźniłeś i trochę zmniejszyłeś jego nieufność. Mam dwa psy przygarnięte z drogi, ktoś je wyrzucił. Jeden szybko się oswoił i przyzwyczaił, a drugi dopiero po pół roku poczuł się pewniej i zaufał, że tu go nic złego nie spotka.
    Czytałam, że weekendowe wypady stają coraz modniejsze. Dają oddech po tygodniowym zabieganiu i stresie, a nie wymagają takiej logistycznej opraw jak dłuższy urlop gdzieś daleko. Mnie też takie krótkie wypady odpowiadają. czasami inaczej nie można, bo praca, dom, obowiązki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak się te pieski dogadują? No chyba że ktoś wyrzucił oba jednocześnie.

      Tak, wyjazdy weekendowe są dość popularne, nie trzeba urlopu brać, tylko to trochę zbyt krótki czas na regenerację.

      Usuń
    2. Oba się zaprzyjaźniły podczas tego swojego "wygnania" i wzięłam je już ze sobą zżyte.

      Usuń
    3. Dobrze, to nawet razem mogą się wspierać.

      Usuń
  12. Piękne plenery wybrałeś na relaks.
    Spacer z psami chyba też przynosi Ci sporo dobrego.
    Podwyżka na raty? dziwna praktyka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, mnie też odpręża. A podwyżka będzie gdy oficjalnie dostanę awans.

      Usuń
    2. (bo ta o której tu pisałem to taka zwykła - wynikająca z dobroci głównego managera).

      Usuń
  13. a ten ma bardzo smutne oczy...szapoba za te spacery. może i ja wreszcie znajdę czas. choć boję się, żeby nie wrócić z pięcioma psami do domu.

    OdpowiedzUsuń
  14. Swimming a full kilometer after a month off is no joke, props to you. Walking those shelter dogs in the pouring rain takes real dedication too, glad the shy one finally came around and trusted you. Sucks about the rain cutting the outdoor movie short, but that muddy forest walk and the quiet sunset by the reservoir still sound like a solid reset for the weekend. Enjoy the upcoming week!

    OdpowiedzUsuń
  15. Wolontariat w schronisku światna sprawa❤️. Bardzo bym chciała, tylko za bardzo nie mam możliwości

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego jak ja mogę, to staram się pomagać 😀

      Usuń
  16. "Wielki Marty" mam już zaznaczone jakiś czas do obejrzenia. Poczekamy aż wleci gdzieś.

    A gdzie foty z obiadu? :)

    Coś się chyba więcej u Ciebie działo w tym tygodniu, bo post obszerniejszy niż zwykle.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Foty z obiadu - nie chciałem już tak bardzo powiększać tego wpisu, bo i tak jest dość obszerny 😁

      Dużo się dzieje, ale to dobrze 👍

      Usuń
  17. Jako osoba, która prowadziła własną firmę, powiem wprost- wywaliłabym takiego managera na zbity pysk bez mrugnięcia okiem. Dobrze, że potrafisz odciąć się od tej patologii.
    Twoje zaangażowanie w schronisku to wspaniała rzecz🙂 Robisz świetną robotę👍

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, w każdej firmie ceniącej do idę jakość byłoby to nie do pomyślenia.

      Dzięki, dzisiaj idę też na spacery z psiakami 🦮☀️😊

      Usuń
  18. Wiesz, czasem warto odpuścić wyrzeczenia kulinarne i zaszaleć 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale potem będę miał wyrzuty sumienia, dlatego wolę mieć mocne postanowienia 💪

      Usuń
    2. Daj nam Boże żebyśmy w życiu tylko takie wyrzuty sumienia mieli 😉 Jesteś w formie, wiec świat by się nie zawalił gdybyś raz na jakiś czas po coś tłustszego sięgnął 😉 A potem kilka kilometrów na rowerze i kalorie spalone 😉

      Usuń
    3. No pewnie że tak, dzisiaj - w piątek już zjadłem kawałek sernika - zatem puste kalorie i cukier 🤣

      Usuń
    4. Cukier czy zamiennik? Bo z tego co pamiętam to Ty od cukru stronisz 😉

      Usuń
    5. Cukier, bo to sernik z cukierni kupiony.

      Usuń
  19. Bardzo ciekawie opisałeś pojawienie pozytywnych emocji podczas spaceru z drugim psem. Bez patosu i nadużywania wielkich słów, niemalże czułem ten spacer.
    Za to w kwestii briefiengu mój mózg odwalił mi psikusa, bo zupełnie niezależnie od mojej woli wyobraził sobie Pierdziocha, jednego z mieszkańców Taplarów (Konopielka), który podczas przemówienia twojego managera popierduje donośnie w najbardziej emocjonujących momentach, rozładowując napięcie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo podobał mi się ten spacer, zresztą - wszystkie spacery z psiakami dają dużo satysfakcji. A manager - to bagno...

      Usuń