sobota, 23 maja 2026

Podsumowanie tygodnia 459

Poniedziałek 

W pracy pomagam koledze zapakować wielką i ciężką przesyłkę na przyczepkę. Ba, nawet sam oferuję mu, że mogę podjechać i pomóc mu przenieść na 3 piętro do jego mieszkania. Po chwili gryzę się w język - chyba jednak lepiej było się nie odzywać... Ostatecznie kolega podziękował za chęć pomocy, a ciężką przesyłkę pozostawił w garażu.

Wtorek

Jeden z klientów jest bardzo nerwowy gdy tylko okazuje się, że oddalam jego wniosek. Pokrętnymi drogami próbuje naciskać i wywierać presję, ale nie z takimi przypadkami miałem kontakt. Odgrażał się, ale spływa to po mnie. 

Środa

Od samego rana problemy. Najpierw spółdzielnia mieszkaniowa straszy mnie kosztami "ustalenia dodatkowego terminu kontroli przewodów kominowych". Fakt, nie było mnie w domu kilka dni, ale powinni przewidzieć że jeden termin to rzecz nierealna i - jak w latach ubiegłych - należy zapewnić co najmniej drugi termin dla takich jak ja. 

Dzwonię zatem do firmy która robi te przeglądy i umawiam się na wieczór celem kontroli, a po chwili dzwonię do spółdzielni aby zwrócić uwagę na niestosowność zachowania i straszenia kosztami. 

Potem na moje konto bankowe wpływa kwota, której się nie spodziewałem. Niby tylko 178 zł, ale jednak. Przewidując oszustwo kontaktuję się z bankiem, ale najpierw mam "rozmowę" z bootem o imieniu Marek (😱). Po pięciu minutach w końcu odzywa się ktoś żywy po drugiej stronie słuchawki. Babka szybko ustala zlecenie wykonania przelewu na konto wpłacającego przez konto techniczne, które nie będzie zawierać moich danych osobowych. 

Pieniądze lgną do mnie dzisiaj, bo pod koniec dnia pracy przy wejściu do toalety dostrzegam leżący na podłodze banknot o nominale 100 zł. Aż dziwne, że na taką okoliczność nie ma w Departamencie instrukcji co należy zrobić, no ale sam ją stworzyłem. Zgłosiłem do przełożonego, który nawet nie kiwnął palcem, aby ustalić właściciela, choć wszędzie są kamery i dałoby się to zrobić. Ale co mnie to obchodzi, ja swoje zrobiłem. Ostatecznie 100 zł zostało zabezpieczone w sejfie w kopercie z adnotacją "znalezione". Nie wiem, może liczą na to że ktoś przyjdzie i sam się zgłosi w stylu "zgubiłem u państwa 100"?

Po pracy godzina pływania, bez sauny - która jest w remoncie niestety (ktoś polał za dużo wody i chyba coś poważniejszego się zepsuło). Nie ma żadnych znajomych twarzy, to pewnie z powodu braku sauny.

A wieczorem przychodzi dwóch facetów w celu kontroli przewodów kominowych. Czynność trwa góra dwie minuty. Pytają o sąsiadkę z piętra niżej, bo jej też nie zastali w dniu kontroli. Później wysyłam jej wiadomość SMS z informacją o przeglądzie i numerem telefonu do osoby, z którą można się umówić na taki przegląd. To ta sąsiadka, której kartkę przejąłem (z Chicago) - zatem widzę że jej też często nie ma w domu. Jest moim buforem pomiędzy mną a tymi, którzy się nie myją* (z pierwszego piętra). Więc trzeba o nią dbać 😁

Po około godzinie sąsiadka oddzwania i dziekuje za informację mówiąc, że niebawem wraca. Kilka minut rozmawiamy choć słyszę, że jest w trasie a jakość połączenia nie jest idealna. Ja nawet nie wiem jak ona ma na imię, a w telefonie mam zapisaną tak:

* a w kwestii tych którzy się nie myją - na klatce idealnie, ale na balkonie strasznie śmierdzi - fetor idzie z dołu - bo widzę że mają otwarte drzwi balkonowe 😳

Czwartek 

Trochę spokoju, choć w pracy pojawia się nowa afera która nie dotyczy mnie na szczęście. Jak zwykle - burza w szklance wody. Po pracy krótki wyjazd poza miasto.

Piątek 

Normalnie można byłoby cieszyć się z nadchodzącego weekendu, ale nie tym razem - znowu pracująca sobota. I to gorsza niż zwykle. No trudno, niebawem będę miał kilka dni wolnego - Bieszczady już czekają 😃

Po południu wycieczka rowerowa - korzystam z pięknej pogodny i relaksuję się ile się tylko daje.

A jak maj - to tulipany oczywiście (zdjęcie z Ogrodu Botanicznego w Łodzi 2017):

sobota, 16 maja 2026

Podsumowanie tygodnia 458

Poniedziałek 

Zapowiadany w prognozach pogody deszcz nie pojawił się. Wciąż jest bardzo sucho. Ale także wietrznie. Nawet ciężko wyjść na spacer po pracy, co trochę mi sprzyja ponieważ muszę się uczyć.

Wtorek 

W pracy względny spokój. Po pracy studiowanie przepisów.

Środa 

Tu dla odmiany wybieram się na sauny. Ponad cztery godziny, ale także na trening na basenie, odpoczynek w jacuzzi, seanse w saunach oraz inne relaksowanie. 

A do domu wracam zabierając sąsiadkę (też była w aquaparku, miała zamiar wracać autobusem) - tą której zapach piesków unosił się na klatce schodowej. Obecnie ma jakiegoś faceta, który pomógł jej w remoncie mieszkania i - zdaje się - wyczuł odór i zajął się tym problemem.

Czwartek 

Fajny dzień. Dwoje miłych klientów. Dodaje mi to lepszego nastroju i humoru. Mam sporo innych zajęć tak, że na naukę nie mam już czasu.

Piątek 

Długi dzień, ale bardzo pozytywny. Wieczorem burza łapie mnie akurat w podróży, a drzewa uginające się znacznie pod wpływem wiatru trochę niepokoją. Na szczęście po kilku minutach wyjeżdżam z tego obszaru i mogę oglądać piękny zachód słońca.

A jak maj, to obowiązkowe są tulipany! 

niedziela, 10 maja 2026

Śniadanie

Na tygodniu nie mam czasu na wymyślne śniadania, ale dziś - wolny dzień - postanowiłem sobie trochę dogodzić. Będzie to francuski rogalik z pieczarkami i pastą pomidorową.

Produkty:

  • Croissant 🥐 
  • Kilka pieczarek 
  • Pasta na bazie pomidorów (może być taka do bruschetty), lub ajvar
  • Cebula, czosnek, sól i pieprz 
  • Warzywa do sałatki

Sposób przygotowania:

  • cebulę podsmaż na małej ilości masła, dodaj pieczarki (u mnie w plastrach, takie ładnie się trzymają na rogalikach), sól i pieprz do smaku;
  • pod koniec smażenia dodaj czosnek i odrobinę masła, jeśli patelnia jest sucha;
  • croissanta przekrój wzdłuż i połóż na drugiej patelni tak, aby się podgrzał (nie używaj tłuszczu) na rumiano;
  • w międzyczasie zrób dowolną sałatkę - chyba że wolisz samego rogalika;
  • croissanta posmaruj pastą pomidorową (ważne, żeby nie była z lodówki tylko w temperaturze pokojowej);
  • połóż trochę pieczarek wedle uznania, może być znacznie więcej niż u mnie (dołożyłem po zrobieniu zdjęcia);
  • przykryj drugą połową;
  • smacznego!
Pierwszy raz zrobiłem sobie takie śniadanie i muszę przyznać, że smakuje wybornie. Croissant jest mega chrupiący i delikatny, pasta pomidorowa dodaje ciekawą słoneczną nutę, a porządnie doprawione  pieczarki (dałem dwa duże ząbki czosnku i pół średniej cebuli) idealnie dopełniają smaku. 

Było tak pyszne, że nic bym tu nie zmieniał! Od razu zrobiłem dwie porcje (na 2 rogaliki), bo tak myślałem że szybko znikną. Robi się to naprawdę szybko, a tylko kilka produktów ułatwia wykonanie. Dla mnie ocena 5/5! Polecam!