czwartek, 1 stycznia 2026

Ostatni dzień roku

Szczęścia i pomyślności, zdrowia i radości w Nowym Roku 2026!

Dla mnie to czas bez szczególnych emocji z tym, że jest głośniej niż zwykle. Już około godziny 18 zaczęły się pojawiać wystrzały petard. Trudno mi porównać czy było ich mniej niż rok temu, bo pierwszy raz spędzam ten czas daleko od domu. 

Przed północą wychodzę na krótki spacer i zadziwiają mnie obrazki - sporo rodzin z dziećmi na okolicznych pochyłościach zjeżdżało na sankach i innych urządzeniach. Poza tym zero spacerujących.


Bardzo przyjemnie. Mróz, lekko padający śnieg i tylko gdzieniegdzie wystrzały. Spacer trochę mi się przedłużył, a gdy wróciłem było już przed północą i wtedy się zaczęło - kanonada huku i rozbłysków. Zrobiło się bardzo głośno i jasno, a trwało dobre pół godziny.

A jak Wy spędziliście ten ostatni wieczór/noc mijającego roku? 

sobota, 27 grudnia 2025

Podsumowanie tygodnia 438

Poniedziałek 

W pracy nerwowo. Klienci roszczeniowi liczą na jakiś cud przed świętami chyba, ale na daremno. Dział kontroli wytrzeszcza oczy ze zdumienia, bo zastrzeżenia są z kosmosu. Na szczęście mnie te sprawy nie dotyczą. Po pracy jadę na basen i saunę. Ale żeby tam dotrzeć muszę uzbroić się w cierpliwość. Zamiast 5 minut zajmuje to ponad 20. Korki na każdej ulicy.

Wtorek 

Dzień znowu nerwowy z pretensjami klientów, ale nie przy moim okienku. Po pracy znowu basen i sauna, ale już bez takich korków na mieście, za to z mentolem jak zawsze.

Środa 

Trochę białego puchu przybywa. No i mróz. 

Czwartek 

Na prowincji odczucia chłodu większe niż w miasteczku. Ale w ciągu dnia przynajmniej słonecznie. Dwa razy wychodzę na spacer. 

Piątek

Od samego rana widzę komunikaty o oblodzeniu. Marznący deszcz utrudnia poruszanie się. Jadę wolniej. Mijam kilka wypadków i kolizji, ale do celu dojeżdżam w jednym kawałku. Jutro jadę dalej, z nadzieją na długi odpoczynek, bo do pracy wracam dopiero 5. stycznia.

czwartek, 25 grudnia 2025

Świątecznie

Połowa świąt za nami, tu gdzie jestem trzyma dość spory mróz jak na obecne czasy. W dzień -7 w nocy -16. A po południu jest tak:


Polne drogi które wybieram na spacer skąpane są w szronie i ciszy. Gdzieniegdzie przefrunie jakiś sympatyczny ptaszek i tyle. Zero ludzi, czasem asfaltową drogą obok przejedzie jakieś auto. Z rana mróz większy:


Prócz spacerów (i jedzenia) czytam Zamek Kafki, co uważam za bardzo duży sukces. Wczoraj upiekłem makowca, a dzisiaj kruche ciasteczka maszynkowe. Wszystko dla mnie.


Internet tu ledwo zipie, ale już jutro zmieniam lokalizację na trochę cieplejszą i zdecydowanie bardziej zaludnioną, choć ten ostatni element będę sobie dawkował bez przesady.

Wchodzę na Wasze blogi, ale widzę że świętujecie - ruch jest niewielki. Ja dziś dostałem wiadomość (niby z Indii), że moja rezerwacja w hotelu zostanie anulowana jeśli nie kliknę w link w ciągu 24 godzin. To oczywiście próba wyłudzenia pieniędzy lub czegoś innego, więc nie zamierzam w to klikać. Uważajcie na siebie! Przyjemnego czasu dla Was!