Z racji pewnych zdarzeń mam okazję do poznania nowych ludzi. Całkiem sporej ilości jak dla mnie. Nie to żebym czuł się przytłoczony, no pewnie że nie pamiętam imion, ale średnio się tym przejmuję, natomiast zadziwia mnie mnóstwo innych rzeczy, tu tylko trzy z nich:
- Przekonanie, że "skoro tu jestem, wszyscy mają wokół mnie skakać". Ale że co? Nawet jeśli ktoś sporo za coś zapłacił, to nie znaczy że może traktować drugiej osoby prawie jak szmatę - choć akurat znam takie przypadki. Ludzie przychodzą do sklepu i uważają, że wszystko im można bo przecież płacą...
- Osoba zadaje mi pytanie. Ja zaczynam odpowiadać, na co osoba reaguje tak że zadaje kolejne pytanie - mimo że nie udzieliłem jeszcze odpowiedzi na poprzednie. Bardzo mnie to irytuje. Próbowałem różnych metod, ale najczęściej osoba zadaje po raz któryś to samo pytanie i przerywa mi wtrącając kolejne. Gdy mam szkolenia natychmiast wprowadzam kulturę wymiany zdań ze słuchaczami, no ale tu inne okoliczności - nie mogę uczyć kultury innych ludzi.
- Nie wiem, ale wypowiem się. Wygłoszę swoje wielkie zdanie, bo przecież ja mam rację. Nie ważne że totalnie nie mam pojęcia w temacie, ale... przecież ja wszystko wiem najlepiej! I będę twardo bronić mojego niezbyt mądrego zdania! Siłą niech mi go odbiorą, nie oddam za żadne argumenty!



