piątek, 30 grudnia 2011

Ostatni ...

... post w tym roku.Mam nadzieję, że nie ostatni tak w ogóle.

Przez święta nieco odpocząłem i w drugim dniu świąt ... brakowało mi jazd!  Tak, z wielką ochotą po świętach wracałem do pracy :) Wracałem do tego tłumaczenia po dwadzieścia razy w kółko - tego samego, wracałem do ulic, po których jeżdżę codziennie po kilkanaście razy, do prawego fotela na którym spędziłem tyyyyyyyyle godzin...

Rok temu pisałem tak: [...]zaspy, mróz + wszędzie biało. Na głównych drogach dało się jechać max 50 km/h, ale tylko na prostych odcinkach - bo wszędzie było biało[...] Tak było w ubiegłym roku, a dziś ? Żadnego śniegu, na termometrze plus 3 stopnie (zimno, ale to wina wiatru). A więc łopatę do śniegu spokojnie zostawiłem w piwnicy, a ciepłe rękawiczki i szalik w szafie.

I przez tę dobrą pogodę, na drogach znów zrobiło się niebezpiecznie. 44 zabitych i 408 rannych w 301 wypadkach - tak wyglądał długi weekend na polskich drogach. Tak - podczas jazdy w dobrych warunkach drogowych, kierowcy są znacznie bardziej skłonni do ryzykownych zachowań, niż np na śliskiej, pokrytej śniegiem drogi. W czasie świąt policja ujawniła blisko 1000 nietrzeźwych kierowców, a ilu NIE ujawniono?



Udanej zabawy do samego rana, dużo bąbelków w szampanie, szczęścia w Nowym Roku !!

wtorek, 27 grudnia 2011

STOP czy nie ?

Fot. Paweł Małecki / Agencja Gazeta Kielce

Zdjęcie pochodzi z TEGO artykułu, gdzie środowiska szkól jazdy, ośrodka egzaminacyjnego a nawet policji są różne - w takiej kwestii - czy przed znakiem STOP (patrz zdjęcie) należy się zatrzymać pomimo sygnału zielonego na sygnalizatorze ? Kto ciekaw, niech sobie przeczyta :)

Wg mnie, bezzasadnym jest zatrzymywanie się przed znakiem przy działającej sygnalizacji i to pomimo tego, że znak jest umieszczona ZA sygnalizatorem. Ktoś ma inne zdanie ? Jestem otwarty na polemikę - jak zawsze :)

piątek, 23 grudnia 2011

Świątecznie

Prezenty pod choinkę kupione, dziś ostatnie godziny pracy i można odpoczywać ... ubierając choinkę i kończąc wieloetapowe sprzątanie. Kartka od Hebiusa (foto) już dotarła, inne (te przewidywane) nie - co znaczy że pojawią się po świętach.
Oczywiście, na święta do przeczytania Polityka zagraniczna Polski po wstąpieniu do NATO i UE, napisanie jednej pracy oraz nauka testów na D. Na nudę nie będę narzekał, tymczasem złożę wszystkim Czytelnikom życzenia:



Radosnych, pogodnych i mile spędzonych 
Świąt Bożego Narodzenia,
harmonii ducha, odpoczynku od codzienności.

Refleksji i miłości
a pod choinką wymarzonych prezentów,
beztrosk i samych sukcesów !



niedziela, 18 grudnia 2011

Przed-świątecznie

Stacje radiowe coraz częściej przypominają, że święta zbliżają się coraz bliżej. Za oknem brak śniegu, czasem nawet umiarkowanie ciepło (oczywiście nie na placu manewrowym, bo tam zawsze wieje i jest zimno - no chyba że w czasie letnich upałów).

4 godziny jazdy autobusem (czwartkowo-piątkowe) trochę mnie uspokoiły, myślałem że więcej zapomnę co i jak. A może mój dobry humor z tych jazd wynika z czego innego ? Np z tego że nie byłem na placu tym kolosem ?

W piątek rozstałem się z kursantką. Nie to, żeby skończyła kurs. Wręcz przeciwnie - jeszcze go dobrze nie zaczęła. A dokładniej - ma już 16 godzin za sobą, ale nadal nie panuje nad pojazdem, nie umie ruszać (nie mówiąc już o wzniesieniu), nawet po placu nie potrafi przejechać. Ale jaki nauczyciel - taki uczeń ;-)

Faktem jest, że dawno nie miałem takiej osoby - to co wytłumaczyłem i pokazałem a ona wstępnie wykonała, na następnym spotkaniu poszło sobie w las. Może ją pamiętacie - to ta która powiedziała, że płaci za jazdę a nie chodzenie w koło auta (tu - ostatni akapit). Postanowiła, że zmieni instruktora - nie mam jej tego za złe, od zawsze sobie mówię że każdy ma do tego prawo.

Na koniec coś miłego - wypisuję kartki świąteczne, choć do niektórych będą to raczej kartki z ogólnymi życzeniami. Nie znoszę tych, które mają gotowe teksty i jedyne co trzeba, to się podpisać ! Udało mi się znaleźć takie, które bardzo mi odpowiadają - także kolorystycznie (jedną to sobie zostawię - jest przepiękna).
Jutro mam czas na pójście na pocztę, przyklejenie znaczków i wysłanie :)

PS. na zdjęciu przejście dla pieszych w Warszawie - na ulicy Emilii Plater.

środa, 14 grudnia 2011

Falstart

Przedwczorajszy egzamin wewnętrzny pewnej pani zakończył się tuż po rozpoczęciu. Dwukrotnie pomyliła zbiornik z płynem hamulcowym z wyrównawczym z płynem chłodzącym. Resztę jej czasu z obowiązku przejeździłem.

Wczoraj inna kursantka jakimś cudem (tak sądzę) zaliczyła plac manewrowy - oczywiście z poprawkami i dotrwała do jazdy w ruchu drogowym. Aż do czasu, gdy przejechała podwójną ciągłą i zignorowała zakaz wjazdu. Musiałem ostro interweniować i zakończyć to to, bo ewidentnie miała ochotę na jazdę pod prąd.

Dziś tymczasem jeszcze inna kursantka nie zdążyła nawet po łuku się przejechać. Dlaczego ? Ponieważ miała niedomknięte drzwi.A to trochę nie ładnie jeździć z niezamkniętymi drzwiami. Tym bardziej dziwne, że stosowna kontrolka informowała swym czerwonym kolorem o tym fakcie.

Tymczasem byłem dziś w WORD. Moja klientka chodziła zapisać się na egzamin. Zwykle czas oczekiwania wynosił 3-5 dni, maksymalnie do tygodnia. Ale, dziś można zapisać się dopiero na 10-go stycznia ! No tak, większość chce zdążyć zdać na starych zasadach. Ciekawe jak to jest u Walpa - zaprzyjaźnionego instruktora z Katowic.

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Error !

Za mną pracowity weekend ze zbyt małą ilością leniuchowania !

1) Od paru dni nie działa strona internetowa firmy (administruję ją tak jak umiem). W piątek wyjaśniło się dlaczego! Otóż, szef zapomniał zapłacić za hosting i strona została ... zawieszona. Jest poniedziałkowy późny wieczór, po wejściu na stronę komunikat pojawia się nadal, więc nadal nie uregulował ...


2) Sobota z kolei jest pełna 6-ciu długich godzin jazdy, potem zakupów w sklepach pełnych ludzi (i tak nie kupiłem tego co chciałem) i do domu.

3) W niedzielę nauka, nauka i jeszcze raz nauka. Uczyłem się testów na kategorię D, chyba niedługo będę miał egzamin teoretyczny. Do kompletu poczytałem kodeks drogowy (ze szczególnym uwzględnieniem taryfikatora mandatów oraz punktów karnych) oraz zacząłem kolejna biografię znanego muzyka - tym razem padło na Lutosławskiego.

A poza tym, w tym tygodniu mam kilka godzin jazd na autobusie :) Biała koszula już czeka wyprasowana!

środa, 7 grudnia 2011

M-M-S



Poranek zaczynam od przejażdżki na plac manewrowy, by pokazać kursantce działanie systemu ABS. Jest tak ślisko, że nie muszę jechać na plac, ale tam jednak będzie najbezpieczniej. Przesiadamy się, pokazuję co i jak. Po chwili za kółkiem znów ona - ale - gdy rusza bez zwiększenia obrotów auto jej gaśnie, a z "gazem" stoimy w miejscu bo koła kręcą się w miejscu. Jak już jakimś cudem ruszyła (a 12 godzin jazd ma za sobą!), ma trudności z rozpędzeniem się choćby do tych 20-30 km/h. No kurde ! W zaistniałej sytuacji zrezygnowałem z tej kwestii zajęć. Chyba zamiast tej nauki hamowania muszę z nią poćwiczyć ruszanie ...

Pozytywnym akcentem dnia jest mms od byłej kursantki. Wysłała mi zdjęcie odebranego właśnie prawa jazdy z kolejnym już podziękowaniem :) Miłe, bardzo. No i to, że o 17 już skończyłem. Choć nie wiem, czy słówko "już" jest tu odpowiednie ... Chyba jednak do domu dotarłem zbyt wcześniej, bo niemal od razu po wejściu do łazienki stłukłem wielkie lustro wiszące nad umywalką :/

sobota, 3 grudnia 2011

Tygodniówka

Przez ten tydzień sporo się działo. Aż tak sporo, że nie miałem tego czasu na bieżąco opisywać. A więc skrótowo:

Przychodzę na wykład. Standardowo, zanim przystąpię do realizacji nowego materiału, staram się wyciągnąć nieco informacji od kursantów n/t poprzednich zajęć. Sprawdzam, czy słuchali, notowali - sporo rzeczy dowiadują się od prowadzącego - w materiałach które dostają do nauki nie znajdą wielu przydatnych danych. Ale przejdźmy do sedna - pytam o sprawy bardzo łatwe, takie jak dopuszczalne prędkości w obszarze zabudowanym, czym się różni wyprzedzanie od wymijania, czy np jakie są rodzaje parkowania na egzaminie. I co ? Niestety, zwykle pierwsze 4-5 osób które pytam nie ma zielonego pojęcia, po czym odpowiadają ci co wiedzą. Z grupy 35-40 osób odezwie się wtedy 2-3.

Rozpoczynam ósmą godzinę jazdy z pewną kursantką. Wcześniej jeździła z innym instruktorem (ze względu na mój brak czasu). Po paru minutach widać, że nie umie ruszyć, kręcić kierownicą ani zmieniać biegów. W lusterka także nie patrzy. Ale co najgorsze - ona nie tylko nie patrzy na znaki (pytanie: jaki znak przed chwilą minęłaś ?). Ale także ich po prostu NIE ZNA ! Pytanie: co to za znak ten przed tobą - pozostawia bez odpowiedzi, lub po chwili wyduka - nie wiem. Tu moja cierpliwość się skończyła - na następną jazdę miała się nauczyć znaków. Inny fakt, że ta następna jazda była z kim innym - wg mnie wcale nie wymagającym.


Przedwczoraj zgłasza się pani z innego ośrodka. jej krótka historia - wykupiła tani kurs w ośrodku X, do egzaminu podchodziła już 8 razy. Bez skutku. No przepraszam, skutek jednak był. Tani kurs okazał się być bardzo drogim (cena godzin dodatkowych + egzaminy). A teraz przyszła do nas, wykupiła 5 godzin i ... to jej i tak nie pomogło. Niestety, nikt nie nauczył jej pracy rąk na kierownicy, biegi zmienia tak szybko i energicznie iż to prawdziwy cud że nic nie uszkodziła, ruszając "strzela" sprzęgłem - raz się uda ruszyć, 4 razy się nie uda. Parkować nie umie. Jak poprosiłem by zaparkowała prostopadle po LEWEJ stronie odpowiedziała tak: ale ja nie umiem, zawsze uczyłam się po prawej stronie, jak jestem w połowie za zaparkowanym autem kręcę maksymalnie w prawo ... Massakra !!! Ani skośnego ani równoległego nigdy nie widziała na oczy. Uważam, że ktoś ją normalnie skrzywdził ... Ale idźmy dalej. Nigdy nie ćwiczyła także zawracania przy użyciu biegu wstecznego ani też nie hamowała do zatrzymania we wskazanym miejscu (zadania egzaminacyjne).  Na placu jeździ "na tyczki" - co powoduje że poprawny przejazd jest mniej więcej jeden na dziesięć. Po pięciu godzinach zaproponowałem cały kurs od początku, lub rezygnację z tej zabawy.

I na koniec pierwsze jazdy z kolejną kursantką. Na 3 lub 4 godzinie robimy pierwsze zadanie egzaminacyjne, potocznie "obsługę". Gdy kursantka się dowiaduje że to polega m.in na sprawdzaniu świateł i chodzeniu dookoła samochodu ostro protestuje: ja zapłaciłam za jazdę, a nie bieganie naokoło auta ! - mówi z oburzeniem, pretensjami i nie wiem czym tam jeszcze. Nie rusza mnie to, tłumaczę jedynie dlaczego powinna jednak nauczyć się włączać światła i poznać podstawy pierwszego zadania. Na następnym spotkaniu przypadkowo zmienia światła na pozycyjne, po czym ma mnóstwo problemów by przełączyć na światła mijania. Mam doskonałą okazję, by przypomnieć jej iż do "biegania wokół auta" będzie wracała dość często :)

piątek, 2 grudnia 2011

Spam - stop

W końcu udało mi się zapanować nad systemem komentarzy na firmowej stronie ośrodka szkolenia. Zajmuję się tam różnymi sprawami, m.in także moderowaniem opinii n/t działalności ośrodka, pracy instruktorów itp. Do tej pory codziennie kasowałem nawet kilkadziesiąt wpisów - spamów reklamujących różne rzeczy, po kompletnie bezsensowne ciągi liter i cyfr generowane przez jakieś automaty - jak domniemam.
Ale od paru dni na stronie nie pojawi się żaden komentarz, którego wcześniej nie zatwierdzę. I pomyśleć, że mogłem to zrobić wcześniej ... fakt, że problem ten nasilił się ostatnimi czasy.

Tymczasem przedwczoraj pojawiła się kursantka na pierwszą godzinę jazdy. Już od samego początku robi spore postępy, nie mówi co chwilę "wiem wiem !", nie jest zarozumiała i w ogóle - aż się chce jej tłumaczyć ! Nawet te pierwsze godziny jazdy nie stanowiły jakiegoś specjalnego napięcia - jak to zwykle bywa. Jak tak dalej pójdzie, to "szara myszka" (dziewczyna średniej urody, w przesadnie dużych okularach) niebawem będzie śmigała aż miło ! :)