sobota, 29 sierpnia 2026

Podsumowanie tygodnia 473

Poniedziałek 

Staram się o awans, ale kilka kłód pod nogi zostało rzuconych. Dość skutecznie je eliminuję z wyjątkiem ostatniej. Wciąż liczę na uczciwość, bezstronność i profesjonalizm działania - ale jak się okaże do końca tygodnia - moja naiwność wciąż ma się dobrze.

Wtorek

Po pracy dentysta. Rekonstrukcja korony zęba. 500 zł. Ale efekt warty cierpienia i tych pieniędzy.

Środa

Pierwszy raz idę sam do schroniska. Najpierw z jednym a potem z drugim psiakiem wychodzę na mniej więcej godzinne spacery po lesie. 


Jeden i drugi bardzo fajny. Ten u góry lubi być głaskany i przytulany, choć początkowo jest nieufny. A ten poniżej jest mega opanowany i spokojny. To mój ostatni spacer z nim, bo ktoś zgłosił się z chęcią zabrania go do nowego domu.


Czwartek

Korzystam z pogody i jadę na wycieczkę rowerową. Wieczór już chłodny, ale potrzebuję trochę wyciszenia i odpoczynku.


Piątek 

Kilka nowych/starych problemów życiowych. 

A poza tym ćwiczę przed egzaminem. Udaje mi się zdobyć starsze oprogramowanie - wygląda inaczej, bardziej pokracznie i po prostu gorzej niż to co mam tu w Departamencie. 

Mimo tego że rozwiązywałem zadania prawidłowo, tylko nieznacznie poprawiło to mój humor. 

Jutro po pracy jadę z rowerem do solenizanta - ale to dopiero na wieczór, więc wrażenia i reakcje opiszę tu później.

wtorek, 25 sierpnia 2026

Engwe P275 SE

Zanim przekażę prezent solenizantowi, podzielę się tu pierwszymi wrażeniami/spostrzeżeniami z jazdy. 


1) po złożeniu roweru (85% jest już złożone) nic w nim nie trzeszczy ani piszczy, a całość wydaje się być bardzo sztywna (może aż za bardzo?);

2) kilka danych technicznych: max moment obrotowy 55 Nm, max zasięg 100 km, waga 24.4 kg, hydrauliczne hamulce, czujnik nacisku na pedały;



3) podoba mi się ten czujnik nacisku na pedały - dzięki błyskawicznej reakcji na nacisk, nie ma żadnej zwłoki podczas potrzeby przyspieszenia lub ruszenia, w dodatku pozowała to na racjonale użycie energii elektrycznej - osiągnięcie zasięgu 100 km nie jest abstrakcją;

4) jazda jest bardzo przyjemna - wspomaganie odbywa się płynnie i komfortowo, w zależności od stopnia wspomagania (1-5) przyspieszenie realizowane jest delikatnie lub naprawdę energicznie;



5) najlepiej jeździ mi się na trybie 3 - wtedy jest i dynamicznie i bez szaleństw, ale da się też zupełnie bez wspomagania - wtedy czuć trochę wagę roweru, a każde najmniejsze wzniesienie wymaga zmiany przerzutki na niższą oraz użycia większej siły nóg;

6) instrukcja obsługi po polsku jest dostępna na oficjalnej stronie polskiego importera, w internecie są filmy jak zamontować brakujące 15% elementów roweru;

7) rower jest sztywny i nie ma amortyzowanej sztycy - zatem nierówności i dziury w jezdni oraz wyższe krawężniki odczuwa się całkiem mocno - rower (i kierujący) najlepiej czuje się na równym asfalcie;



8) wyświetlacz podaje tylko kilka informacji- nie jest zbyt rozbudowany, o wiele więcej funkcji dostępnych jest w aplikacji po połączeniu smartfona z rowerem;

9) hamulce trochę szumią podczas używania ich, ale czytałem że to normalne na początku eksploatacji - zobaczę co będzie za jakiś czas;

10) fabrycznie maksymalna prędkość to 25 km/h ale można ją odblokować do 32. Oczywiście są się jechać szybciej, ale już tylko siłą swoich mięśni;

Ogólnie na tę chwilę bardzo polecam rower - jakość do ceny to bardzo mocny atut 👍 Niebawem napiszę, jak zareagował solenizant.

sobota, 22 sierpnia 2026

Podsumowanie tygodnia 472

Poniedziałek 

W wolnych chwilach oglądam testy rowerów ze wspomaganiem. Recenzje, opinie oraz prezentacje, a po południu podejmuję decyzję i zamawiam Engwe P275 SE na stronie polskiego importera. Kod rabatowy obniża cenę o prawie 400 zł i finalnie płacę 3 464 zł.

Wtorek 

W pracy różnie, ale staram się trzymać z daleka od kogo się tylko da. Oficjalnie dostaję dokumenty o złożeniu z wynikiem pozytywnym egzaminu, który odbył się już ponad miesiąc temu. To pozwoli mi ubiegać się o możliwość awansu.

Po pracy jadę na wieś i zajadam się pysznymi pomidorami.

Środa

Kurier dostarcza rower. Z trudem wkładam go do auta, bo nie dość że ciężkie to pudło, duże i nieporęczne. 

Po pracy spacer z psami ze schroniska, a już w domu zaczynam rozpakowywać rower.

Czwartek

Obiad jem w pracy, a gdy wracam do domu prawie od razu zajmuję się składaniem roweru. Instrukcji po polsku brak, a powinna być. Niby niewiele pozostało do zrobienia (założenie kierownicy, koła oraz błotnika, przykręcenie pedałów, dokręcenie bagażnika i rzeczy typu światło, dzwonek), ale o tak zajęło mi to dwie godziny.

W międzyczasie ładuję baterię, bo chce od razu się przejechać. To zajmuje czas w którym składałem rower z tym, że bateria prawdopodobnie nie była rozładowana do 0.

Z paczkomatu odbieram zamówiony wcześniej koszyk na tylnym bagażnik do roweru, bo wiem że to niezbędne akcesorium.

Piątek 

W pracy z rana małe kłopoty, ale staram się tym nie przejmować. Później jadę do dużego miasta na obiad i mały deser, spacer i jak zwykle zakupy. Wszędzie dużo ludzi, gwarno i tłoczno.


Placki ziemniaczane ze śmietaną (średnie w smaku) oraz sernik klasyczny (dobry, tylko mógłby być ładniej podany).