sobota, 17 października 2026

Podsumowanie tygodnia 480

Poniedziałek 

Powrót do pracy. Poziom niechęci bardzo wysoki. Tymczasem mój zwyczajowy harmonogram dnia po pracy uległ zmianie. Jak się ma dwie ręce połamane, to ciężko funkcjonować, a czynności takie jak mycie czy jedzenie są niemożliwe. Czyli pomagam. Taki stan utrzyma się do końca tygodnia, a później zobaczymy.

Wtorek

Po pracy idę do schroniska, ale tam też same problemy. Nie ma komu wydać mi psiaków na spacer i tylko szczęście decyduje, że udaje mi się wziąć dwa fajne psy:

W domu mam mnóstwo roboty, zatem moje urlopowe siły szybko topnieją. Jestem bardzo zmęczony, a to dopiero drugi dzień po urlopie.

Środa 

Najspokojniejszym czasem jest sen, o ile się nie budzę. A z tym różnie. 

Czwartek 

Propozycji zakupu auta elektrycznego nadal brak. Czyli przedstawiciel handlowy, który zapomniał o mnie podczas umówionego spotkania, także zapomniał, że miał wysłać ofertę. Ale może to lepiej. I tak nic tam nie kupię. 

Piątek 

Trudny klient na sam koniec dnia, ale nie robi to na mnie większego wrażenia. W duchu nawet mnie to śmiesz, bo mówi "chciałem z panem porozmawiać, dlaczego to jest niemożliwe?" 

Mimo tylko 10 stopni Celsjusza obiad jem na zewnątrz. Sandacz, frytki i surówki. Plus bardzo miła obsługa. Bar pod miastem, ale to inne miejsce niż zwykle. Kończą już sezon, bo zbyt zimno i nie ma klientów. Dla mnie to zupełnie nie po drodze, a szkoda, bo mają pyszne jedzenie i bywam tam zbyt rzadko.

wtorek, 13 października 2026

Elektryczna jazda

W ubiegłym tygodniu miałem przyjemność bliżej zapoznać się z autem Kia Ev2. Chciałem napisać o tym wcześniej, ale ten tydzień przyniósł dużo nowych czynności które po pracy muszę zrobić, co zajmuje nie tylko dużo czasu akcji energii - ale nie o tym. 

Dlaczego akurat ten pojazd? 

Przeglądałem oferty różnych marek, ale to właśnie Kia ma wg mnie dobrą propozycję w kwocie od prawie 100 tys zł do nieco ponad 120 tys zł (inne wersje są już mało atrakcyjne).


Kształt nadwozia jest całkiem ładny. Może niekoniecznie tył, ale da się to przeżyć. Oświetlenie zewnętrzne jest znakiem rozpoznawczym marki Kia i podoba mi się - jest ładnie wkomponowane i wydajne.

Natomiast nie podoba mi się konstrukcja klamek zewnętrznych, to zupełne nieporozumienie. Są niewygodne oraz mało bezpieczne. 


Wysuwają się one po odblokowaniu centralnego zamka, ale czasem trzeba nacisnąć na końcówkę klamki żeby pociągnąć za odstającą część. Bez sensu.

Koła mogłoby być trochę większe, wtedy całość może jeszcze lepiej wyglądać, ale to kwestia wyposażenia - czyli pieniędzy. No i praktyczności, bo duże koła (19 cali) mają bardzo niski profil, co jest dość sporym zagrożeniem na dziurach i krawężnikach.

Wewnątrz jest bardzo nowocześnie. Duże ekrany, cyfrowe zegary oraz kilka fizycznych przełączników do podstawowych ustawień klimatyzacji. Nie mam swoich zdjęć, ale dla poglądu sytuacji (drivemode.pl):


Ergonomia i czytelność oraz sprawność działania super. Dość duża możliwość konfiguracji. Z tego co zauważyłem na szybko - wentylowane fotele dostępne tylko w bardzo drogiej wersji, oraz brak wyświetlacza HUD nawet za dopłatą.

Silnik ma 147 KM oraz teoretyczny zasięg nieco ponad 450 kilometrów. Nie miałem możliwości sprawdzenia zasięgu, ale moc i moment obrotowy dają mnóstwo radości przy bardzo dobrych wrażeniach akustycznych. Dla mnie nietypowe jest to, że auto sprawnie przyspiesza nie wydając prawie żadnych dźwięków. Pojazd jest bardzo responsywny, a ja lubię to. Jest niesamowicie czuły na najmniejsze dotknięcie hamulca lub gazu.

Ma ciekawe opcje rekuperacji oraz fajne możliwości zaprogramowania ładowania, co szczególnie istotne dla osoby korzystającej z nocnej taryfy energetycznej.

Czas ładowania zależy od mocy ładowarki, ale w optymalnych warunkach od 10 do 80% ma zająć 29 minut. 

Ogólnie świetny pojazd, możliwe że go kupię za jakiś czas. A tak przy okazji - jeśli zdecydowałbym się na zakup to raczej nie w salonie w którym umówiłem się na jazdę próbną. Sprzedawca zapomniał o spotkaniu, miał problem z przygotowaniem oferty, a jego wiedza n/t pojazdu była mniejsza niż moja. A ja przejrzałem kilka folderów reklamowych oraz obejrzałem kilkanaście filmów/testów auta na YouTube. Wydając ponad 100 tyś zł oczekiwałbym większego zaangażowania. W dalszym ciągu czekam na ofertę, która miała niby zostać wysłana na maila, zobaczymy.

Juz wysłałem zapytanie do sprzedawcy w innej lokalizacji, a w kręgu ciekawych miejsc zakupu mam jeszcze inne zapisane adresy. 

sobota, 10 października 2026

Podsumowanie tygodnia 479

Poniedziałek 

Z samego rana gość. Najpierw trochę obowiązków a potem czas na przyjemności. Obiad jemy na świeżym powietrzu w restauracji pod miastem (ryba, frytki, sałatka) w jesiennych tonacjach:

Wtorek 

Gość wychodzi przed śniadaniem, a ja jadę do schroniska. Najpierw wyprowadzam Milo - bardzo przyjaznego młodziaka:

A później biorę Kokosa (tego z tyłu) i jego kolegę z boksu:

Kokos ledwo dał się "ubrać" bo oczywiście schował się w kącie klatki. Podczas spaceru może trochę mniej się bał, ale ważne że mógł skorzystać ze spaceru. Co ciekawe pod koniec spaceru spotkaliśmy wolontariuszkę, do której Kokos z obawą, ale jednak, podszedł i dotknął nosem jej rękę. Może boi się tylko mężczyzn? 

Po południu biorę rower i jadę nad zalew, bo szykuje się ładny zachód słońca:


Drugie zdjęcie to dość duże przybliżenie. Oczywiście nie robię tu żadnych edycji ani nie poprawiam zdjęć.

Środa

Z rana wizyta (kosztowna) u lekarza. Potem dwie sprawy na mieście (jedna na plus druga na minus) i dopiero wracam do domu zrobić śniadanie. Następnie jadę do salonu obejrzeć i przejechać się nowym autem (napiszę o tym więcej w wolnej chwili). Wcześniej trochę analizuję i liczę, czy  ma to ekonomiczny sens. Od razu widać że nie, ale czy musi mieć? Jestem wciąż daleko od podjęcia decyzji, ale niczego nie wykluczam.

Czwartek 

Z samego rana jadę na wycieczkę. Dość daleko, a kilka tygodni wcześniej rezerwuję nocleg. Pogoda dopisuje. Wypożyczam rower i cieszę się ze wszystkiego dookoła.





Wieczór lekko alkoholowy.

Piątek 

Po śniadaniu wracam do domu, pogoda średnia - jest wietrznie i zimno. Po szybkim rozpakowaniu robię małe zakupy w sklepie nieopodal domu i od razu wybieram się na saunę. Wieczór z dobrymi i złymi emocjami, ale takie życie.