sobota, 24 października 2026

Podsumowanie tygodnia 481

Poniedziałek

Nawet fajny dzień w pracy. Przydzielony jestem do obsługi klientów z poważniejszymi zadaniami. Dzięki niedawnemu awansowi mam trochę odmiany i odrobinę więcej spokoju. Oraz czas na śniadanie i odpoczynek pomiędzy klientami.

Wieczorem pomagam koledze z pracy. Zmaga się z problemem, który ja przechodziłem mniej więcej rok temu i dziś jestem już na innym etapie - przygotowany, z większą wiedzą i możliwościami. Mimo że kolega średni w obszarze kontaktów międzyludzkich, zdecydowałem, że pomogę. Ogólnie nie jest lubiany a ja pamiętam, jak kiedyś wydarł się na mnie bez powodu.

Zaproponowałem wejście do mieszkania, ale odmówił (i dobrze). Wziąłem utensylia i załatwialiśmy to w jego aucie. W sumie trzy razy. Trochę się uspokoił z tym, że to tylko doraźne rozwiązanie. Nauczyłem się, że porządnie to znaczy drogo. I najczęściej długo. On chciał szybko i tanio.

Wtorek 

W pracy bardzo dużo luzu, aż do niezapowiedzianej kontroli. Manager podszedł w czasie, gdy obsługiwałem klienta. A że sprawa była prosta, prawie wcale się nie stresowałem. No i może trudno w to uwierzyć, ale on nie posiada umiejętności do rozwiązywania tego typu spraw, ale może kontrolować! Ot, paradoks 😁 

Po wszystkim naturalnie wezwał mnie do siebie celem omówienia. Idąc zastanawiałem się, co on może omówić? Tym bardziej, że wszystko było idealnie! No ale... manager trochę pokręcił nosem - i zaczął od tego, że nie było źle, ale... wg niego są rzeczy, które mogłem zrobić inaczej. Mogłem, to prawda. Ale wg obowiązującego prawa miałem tysiące możliwości i w zasadzie każdy zrobiłby to inaczej ale także zgodnie z prawem. Co nie znaczy, że było coś źle, po prostu inaczej. I mimo że realizując sprawę klienta doszedłem do dobrego zakończenia, wg niego powinienem inaczej. 

Po kilku chwilach wyszedłem, ale czułem że wewnątrz śmieje się całe moje ciało. Wróciłem do swojego stanowiska i spokojnie odpoczywałem nie przejmując się kimś, kto nie zna się kompletnie na tym, ale krytykuje. W dodatku tak niekonstruktywnie. A z tego już trudno mnie zagiąć, bo jest tu pewien czytelnik, który zwraca uwagę na konstruktywną krytykę.

Po pracy jadę do schroniska. Jest zimno, mokro i wszędzie błoto, ale przecież psiaki chcą na spacer. Najpierw idę ze staruszkiem, który uwielbia niezbyt długie i powolne spacery (jestem z nim pierwszy raz):

Potem biorę drugiego - nieco młodszego i bardziej żwawego psiaka (chodziłem z nim już wcześniej). Ten interesuje się wszystkim - a szczególnie gdy doszliśmy do drogi, gdzie stał policyjny patrol na niebieskich sygnałach - stanął jak wryty i wpatrywał się w radiowóz:

Gdy wróciliśmy, podszedłem do kojca w którym był Kokos - płochliwy słodziak o którym pisałem wcześniej - zamerdał ogonem i podbiegł do krat, a nawet zbliżył się i pacnął delikatnie nosem o moją rękę! Czyżby to był początek nowego etapu znajomości? Dałem mu mały smakołyk i pojechałem do domu (Kokos był już z kimś na spacerze - a jedną z zasad jest to, aby każdy wychodzący psiak był na spacerze - dlatego miałem dziś inne pod opieką). 

Środa 

W pracy względny spokój. W domu robię szybki obiad i siadam do komputera, bo przede mną dwa projekty - jeden stary a drugi całkowicie nowy. Ten stary wymaga tylko drobnych korekt, ale ten nowy muszę przygotować od zera. Co on mi da? Może troszkę satysfakcji, nowe wyzwania, kolejne zadania, z którymi trzeba będzie się zmierzyć, no i trochę dodatkowej kasy ale to dopiero za jakiś czas.

Czwartek 

Sprzedawca z salonu Kia wysyła mi ofertę na zakup auta. Czyli nie zapomniał. Co prawda trwało to ponad tydzień, ale jednak. Ja oczywiście wciąż nie podjąłem decyzji w sprawie zakupu, ale nie wiem, czy w tym roku jednoznacznie zadecyduję - raczej nie. Jego oferta jest taka jak moje zdecydowanie - średnia i mało porywająca

Popołudniowy basen i sauna ze zbyt dużą ilością mentolu. Przez przypadek wrzucam kilka (zamiast jednego) kryształków do pieca, co powoduje że ledwo wytrzymuję. A im bardziej chcę złapać powietrze, tym trudniej się to robi. Pomaga powolne i płytkie oddychanie, a po kilku minutach wszystko wraca do normy.

Piątek 

W pracy kontrole moich współpracowników. Wnioski są tak samo niekonstruktywne jak u mnie, co jeszcze bardziej utwierdza mnie w przekonaniu aby w ogóle się tym nie przejmować. Zatem luz. Po południu szykuję się do pracy na jutro oraz kontynuuję przygotowania do realizacji nowego projektu.

sobota, 17 października 2026

Podsumowanie tygodnia 480

Poniedziałek 

Powrót do pracy. Poziom niechęci bardzo wysoki. Tymczasem mój zwyczajowy harmonogram dnia po pracy uległ zmianie. Jak się ma dwie ręce połamane, to ciężko funkcjonować, a czynności takie jak mycie czy jedzenie są niemożliwe. Czyli pomagam. Taki stan utrzyma się do końca tygodnia, a później zobaczymy.

Wtorek

Po pracy idę do schroniska, ale tam też same problemy. Nie ma komu wydać mi psiaków na spacer i tylko szczęście decyduje, że udaje mi się wziąć dwa fajne psy:

W domu mam mnóstwo roboty, zatem moje urlopowe siły szybko topnieją. Jestem bardzo zmęczony, a to dopiero drugi dzień po urlopie.

Środa 

Najspokojniejszym czasem jest sen, o ile się nie budzę. A z tym różnie. 

Czwartek 

Propozycji zakupu auta elektrycznego nadal brak. Czyli przedstawiciel handlowy, który zapomniał o mnie podczas umówionego spotkania, także zapomniał, że miał wysłać ofertę. Ale może to lepiej. I tak nic tam nie kupię. 

Piątek 

Trudny klient na sam koniec dnia, ale nie robi to na mnie większego wrażenia. W duchu nawet mnie to śmiesz, bo mówi "chciałem z panem porozmawiać, dlaczego to jest niemożliwe?" 

Mimo tylko 10 stopni Celsjusza obiad jem na zewnątrz. Sandacz, frytki i surówki. Plus bardzo miła obsługa. Bar pod miastem, ale to inne miejsce niż zwykle. Kończą już sezon, bo zbyt zimno i nie ma klientów. Dla mnie to zupełnie nie po drodze, a szkoda, bo mają pyszne jedzenie i bywam tam zbyt rzadko.

wtorek, 13 października 2026

Elektryczna jazda

W ubiegłym tygodniu miałem przyjemność bliżej zapoznać się z autem Kia Ev2. Chciałem napisać o tym wcześniej, ale ten tydzień przyniósł dużo nowych czynności które po pracy muszę zrobić, co zajmuje nie tylko dużo czasu akcji energii - ale nie o tym. 

Dlaczego akurat ten pojazd? 

Przeglądałem oferty różnych marek, ale to właśnie Kia ma wg mnie dobrą propozycję w kwocie od prawie 100 tys zł do nieco ponad 120 tys zł (inne wersje są już mało atrakcyjne).


Kształt nadwozia jest całkiem ładny. Może niekoniecznie tył, ale da się to przeżyć. Oświetlenie zewnętrzne jest znakiem rozpoznawczym marki Kia i podoba mi się - jest ładnie wkomponowane i wydajne.

Natomiast nie podoba mi się konstrukcja klamek zewnętrznych, to zupełne nieporozumienie. Są niewygodne oraz mało bezpieczne. 


Wysuwają się one po odblokowaniu centralnego zamka, ale czasem trzeba nacisnąć na końcówkę klamki żeby pociągnąć za odstającą część. Bez sensu.

Koła mogłoby być trochę większe, wtedy całość może jeszcze lepiej wyglądać, ale to kwestia wyposażenia - czyli pieniędzy. No i praktyczności, bo duże koła (19 cali) mają bardzo niski profil, co jest dość sporym zagrożeniem na dziurach i krawężnikach.

Wewnątrz jest bardzo nowocześnie. Duże ekrany, cyfrowe zegary oraz kilka fizycznych przełączników do podstawowych ustawień klimatyzacji. Nie mam swoich zdjęć, ale dla poglądu sytuacji (drivemode.pl):


Ergonomia i czytelność oraz sprawność działania super. Dość duża możliwość konfiguracji. Z tego co zauważyłem na szybko - wentylowane fotele dostępne tylko w bardzo drogiej wersji, oraz brak wyświetlacza HUD nawet za dopłatą.

Silnik ma 147 KM oraz teoretyczny zasięg nieco ponad 450 kilometrów. Nie miałem możliwości sprawdzenia zasięgu, ale moc i moment obrotowy dają mnóstwo radości przy bardzo dobrych wrażeniach akustycznych. Dla mnie nietypowe jest to, że auto sprawnie przyspiesza nie wydając prawie żadnych dźwięków. Pojazd jest bardzo responsywny, a ja lubię to. Jest niesamowicie czuły na najmniejsze dotknięcie hamulca lub gazu.

Ma ciekawe opcje rekuperacji oraz fajne możliwości zaprogramowania ładowania, co szczególnie istotne dla osoby korzystającej z nocnej taryfy energetycznej.

Czas ładowania zależy od mocy ładowarki, ale w optymalnych warunkach od 10 do 80% ma zająć 29 minut. 

Ogólnie świetny pojazd, możliwe że go kupię za jakiś czas. A tak przy okazji - jeśli zdecydowałbym się na zakup to raczej nie w salonie w którym umówiłem się na jazdę próbną. Sprzedawca zapomniał o spotkaniu, miał problem z przygotowaniem oferty, a jego wiedza n/t pojazdu była mniejsza niż moja. A ja przejrzałem kilka folderów reklamowych oraz obejrzałem kilkanaście filmów/testów auta na YouTube. Wydając ponad 100 tyś zł oczekiwałbym większego zaangażowania. W dalszym ciągu czekam na ofertę, która miała niby zostać wysłana na maila, zobaczymy.

Juz wysłałem zapytanie do sprzedawcy w innej lokalizacji, a w kręgu ciekawych miejsc zakupu mam jeszcze inne zapisane adresy.