sobota, 21 lutego 2026

Podsumowanie tygodnia 446

Poniedziałek

W pracy uczę się nowego oprogramowania. To znaczy dużej aktualizacji, która poprzewracała to co było do tej pory. Pisałem już chyba, że wszystkie sprawy były poukładane w katalogach, a teraz są w jednym z bardzo długą listą, którą w poszukiwaniu tego właściwego tematu należy przewijać prawie w nieskończoność. Prócz tego, średnio raz w tygodniu wgrywane są kolejne łaty i poprawki tak, że ciężko szybko to ogarnąć.

Wtorek

Zima wciąż trzyma. W dzień intensywne opady śniegu, na wieczór i noc siarczysty mróz. Droga do pracy śliska.

Środa

Ból głowy minął zupełnie. Szereg suplementów które biorę zapewne pomagają stanąć na nogi i odzyskać siły. Te ostatnie powróciły do normy, sen stopniowo się poprawia, ale to też dzięki znajomemu,  który podczas rozmowy zasugerował aby nie pić czarnej herbaty przed snem. Czasem zdarzało mi się wypić herbatę po godzinie 20. Od tego czasu sen jakby poprawił się. W każdym razie nie budzę się tak często w nocy, a rano nie jestem zmęczony.

Czwartek

Po pracy basen, 1000 metrów w nieco ponad pół godziny, a potem sauna z mentolem. W międzyczasie krótkie i miłe rozmowy z panią w kasie, oraz stałymi bywalcami saunowymi. Ci ostatni pilnują obecności, bo wystarczy raz nie przyjść a następnym razem pytają co się działo że mnie nie było.

Piątek

Z rana wpadam na fatalny pomysł. Ponieważ trochę wstyd pod Departament do Spraw Trudnych i Beznadziejnych podjeżdżać brudnym autem, toteż wstępuję na myjnię. -13 jakoś mnie nie zniechęca, ale...po wyjechaniu z myjni zaczynam żałować tej decyzji. Na szczęście w ciągu dnia ociepla się na tyle, że gdy wychodzę z pracy mam najczystsze auto ze wszystkich pracowników!

Po pracy obiad na mieście, szybkie zakupy w sklepie po drodze do domu i gruntowne sprzątanie w mieszkania (prócz mycia okien, wiadomo - jeszcze zbyt zimno) i krótki odpoczynek. Następnie przygotowania do pracy w sobotę - bo niestety znowu mam dyżur. Rezygnuję z białej koszuli zamieniając ją na granatowo-szarą. Myślę, że do czarnych spodni będzie idealna. Przeglądam dokumenty i zapoznaję się z dwoma elementami, które lekko mnie stresują. Oglądam je sobie na spokojnie, staram się przyzwyczaić do nich, bo jutro wiem że będę musiał przy nich majstrować. Oby z dobrym skutkiem :)

sobota, 14 lutego 2026

Podsumowanie tygodnia 445

Poniedziałek 

Osłabienie prawie minęło, ale sen wciąż dość średni. Zatem rano wstaję zmęczony i wtedy najchętniej bym spał, lub w ciągu dnia.

Wtorek 

Leki na sen nie działają. Po kilku dniach postanawiam ich nie brać.

Środa

Kino. "Pies 51" - świetny film, który trzyma w napięciu do samego końca. Polecam.

Czwartek 

Popołudnie na basenie. Trochę nie mam sił, ale odrobina ćwiczeń a potem odpoczynek na saunie dobrze na mnie wpływa. Szkoda, że ten efekt jest taki krótki.

Piątek 

Dzień staje się coraz dłuższy. Po południu wciąż jest widno i to oznacza że wiosna coraz bliżej. Tego dnia jest słonecznie, zatem szczególnie widać te zmiany.

środa, 11 lutego 2026

Pączki po 9 groszy

Jak co roku tak i teraz - tłusty czwartek - czyli szał na pączki i faworki. Sklepy rywalizują o klientów i proponują świetne ceny - na przykład taki Lidl oferuje pączki po 0.09 zł za sztukę przy zakupie 12. 

Czyli opakowanie dwunastu "smacznych" i "przepysznych" słodkości kosztuje tylko 1.08 zł. Za taką cenę nie kupi się pączka w chyba żadnej piekarni czy cukierni.

Z czego one są zrobione, że kosztują tylko 9 groszy? Jak podaje strona Lidl.pl skład takiego pączka jest następujący:

mąka pszenna, nadzieję wieloowocowe 23%, cukier, woda, sok wieloowocowy z zagęszczonych sobie owocowych (z aronii, czarnej porzeczki, wiśni, malin), skrobia modyfikowana, suszone wytłoki jabłkowe, substancja zagęszczająca: pektyny, regulatory kwasowości: kwas cytrynowy, cytryniany wapnia, koncentrat z marchwi, aromaty, masa jajowa pasteryzowana, tłuszcz palmowy, olej słonecznikowy, olej rzepakowy, drożdże, cukier puder dekoracyjny 1.5% (glukoza, tłuszcz palmowy, olej rzepakowy, skrobia pszenna, naturalny aromat), woda, emulgatory (mono-i deglicerydy kwasów tłuszczowych, mono-i deglicerydy kwasów tłuszczowych estryfikowane kwasem mono-i discetylowinowym, lecytyny z rzepaku), gluten pszenny, białko jaja w proszku, laktoza z mleka, sól, glukoza, substancje spulchniające (difosforany, węglany sodu) syrop glukozowy, skrobia pszenna, aromaty, ekstrakt z marchwi, błonnik roślinny, stabilizator: sól sodowa karboksymetylocelulozy, środek do przetwarzania mąki: kwas oskorbinowy..


Tymczasem, dla ciekawości - pączki w restauracji M. Gessler są po 26 zł, a faworki po 260 zł/kg. To skrajności. Ja nie skuszę się ani na jedne ani na drugie, a Wy? Ktoś robi swoje domowe pączki?