wtorek, 13 października 2026
Elektryczna jazda
sobota, 10 października 2026
Podsumowanie tygodnia 479
Poniedziałek
Z samego rana gość. Najpierw trochę obowiązków a potem czas na przyjemności. Obiad jemy na świeżym powietrzu w restauracji pod miastem (ryba, frytki, sałatka) w jesiennych tonacjach:
Wtorek
Gość wychodzi przed śniadaniem, a ja jadę do schroniska. Najpierw wyprowadzam Milo - bardzo przyjaznego młodziaka:
A później biorę Kokosa (tego z tyłu) i jego kolegę z boksu:
Kokos ledwo dał się "ubrać" bo oczywiście schował się w kącie klatki. Podczas spaceru może trochę mniej się bał, ale ważne że mógł skorzystać ze spaceru. Co ciekawe pod koniec spaceru spotkaliśmy wolontariuszkę, do której Kokos z obawą, ale jednak, podszedł i dotknął nosem jej rękę. Może boi się tylko mężczyzn?
Po południu biorę rower i jadę nad zalew, bo szykuje się ładny zachód słońca:
Drugie zdjęcie to dość duże przybliżenie. Oczywiście nie robię tu żadnych edycji ani nie poprawiam zdjęć.
Środa
Z rana wizyta (kosztowna) u lekarza. Potem dwie sprawy na mieście (jedna na plus druga na minus) i dopiero wracam do domu zrobić śniadanie. Następnie jadę do salonu obejrzeć i przejechać się nowym autem (napiszę o tym więcej w wolnej chwili). Wcześniej trochę analizuję i liczę, czy ma to ekonomiczny sens. Od razu widać że nie, ale czy musi mieć? Jestem wciąż daleko od podjęcia decyzji, ale niczego nie wykluczam.
Czwartek
Z samego rana jadę na wycieczkę. Dość daleko, a kilka tygodni wcześniej rezerwuję nocleg. Pogoda dopisuje. Wypożyczam rower i cieszę się ze wszystkiego dookoła.
Wieczór lekko alkoholowy.
Piątek
Po śniadaniu wracam do domu, pogoda średnia - jest wietrznie i zimno. Po szybkim rozpakowaniu robię małe zakupy w sklepie nieopodal domu i od razu wybieram się na saunę. Wieczór z dobrymi i złymi emocjami, ale takie życie.
sobota, 3 października 2026
Podsumowanie tygodnia 478
Powrót do hotelu to nieco ponad 20 km, a zajmuje mi to kilka godzin z tym, że robię przerwy na odpoczynek i fotografowanie oraz kolację.





























