sobota, 2 maja 2026

Podsumowanie tygodnia 456

Poniedziałek 

Dzień zaczyna się od wezwania do głównego managera. Chciał, abym złożył wyjaśnienia w sprawie pewnego przekrętu, który nie pierwszy raz uskutecznił jeden z moich "kolegów". 

Nie powiedziałem mu wszystkiego, jeśli jest dobrym managerem (a nie jest) to powinien się o tym dowiedzieć w inny sposób. Rozwiązania sprawy pewnie nie poznam, bo mało mnie interesuje czy ktoś dostanie premię czy naganę - bo raczej nie wyrzucą go z roboty.

Wtorek 

Mam mnóstwo szczęścia. W pracy same łatwe przypadki, a dzięki temu czas mija w miarę szybko. 

Środa

Od kilku dni na klatce schodowej odór zmniejszył swoją intensywność. Nie wiem czym to jest spowodowane, ale mogłoby tak już zostać na dłużej.

Czwartek 

Mając dużo szczęścia kończę przed godziną 15 i od razu wyjeżdżam do dużego miasta. Ruch na drodze duży, więc dojechanie na miejsce zajmuje sporo więcej czasu niż zwykle. Parkuję na podziemnym parkingu i windą wjeżdżam na kompleks basenów i saun. Relaksuję się ponad dwie godziny, potem zamawiam pizzę ze szparagami a przed snem czytam jeszcze rozporządzenia.

Piątek 

Z rana nauka, a potem przyjemności. Bardzo długi spacer z przerwą w parku. Na obiad wybieram się do centrum, gdzie akurat odbywa się festiwal smaków azjatyckich. Decyduję się na danie, które na obrazku wygląda świetnie, ale w rzeczywistości smakuje okropnie. Mięso ma bardzo dużo soli i wzmacniaczy smaku, a ryż to jakaś mamałyga. Dobrze że nie musiałem za to płacić (dostałem bon do wykorzystania), bo połowa poszła do kosza. Obok mnie siedziało mnóstwo innych osób i widziałem, że jedli różne rzeczy (także to co ja) aż im się uszy trzęsły. Jestem pełen podziwu, że mój żołądek przeżył te pół porcji bez protestowania.

W ogóle zauważam, że te wszystkie festiwale jedzenia są coraz gorszej jakości za olbrzymie pieniądze. Nie zależy im na powrocie klientów, bo przez 2-3 dni zarobią sporo a potem zmywają się w inne miejsca.

Powrót jeszcze dłuższym spacerem niż wcześniej. M.in. przez stare ale pięknie zielone osiedle. Pachną kwiaty, śpiewają ptaki, a ruchu ulicznego w ogóle nie słychać. Jest dużo miejsca na zieleń, ławki i rekreację dla mieszkańców, niestety obecnie bloki budują jeden obok drugiego - przez takie betonozy nie lubię spacerować.





A jak maj - to wiadomo - muszą być tulipany.

sobota, 25 kwietnia 2026

Podsumowanie tygodnia 455

Poniedziałek 

Rytm dnia niezmienny. Praca, potem szybki obiad i nauka. Jedynie na basen i sauny nie chodzę z powodu braku czasu.

Wtorek 

Jeden ze współpracownikami chce mi wbić szpilkę i przez dłuższy czas zwraca się do mnie po nazwisku. Ogólnie źle mi się to kojarzy, bo pamiętam nauczycielkę z podstawówki, która miała podobne zamiary i też mówiła do mnie po nazwisku a do innych uczniów po imieniu. 

Olewam współpracownika i z uśmiechem na twarzy robię swoje. Choć gdzieś wewnątrz boli.

Środa

Prowadzę szkolenie dla zaprzyjaźnionych departamentów z innych miast. Jest miło i przyjemnie, a pracę kończę chwilę po trzynastej. Główny manager chwali mnie aż trzy razy, ale dociera to do mnie dopiero przed wieczorem.

Czwartek 

Spotykam sąsiadkę. Mówi, że rozmawiała z tymi którzy nie grzeszą higieną oraz, że problemem jest facet. Bardzo oszczędza on wodę i mydło, stąd ten odór na klatce schodowej. 

Ostatnio jest jakby trochę lepiej, ale nie wiem czy to zasługa odświeżaczy powietrza czy może zaczął się chociaż trochę obmywać?

Piątek 

Marzę o saunie i basenie, ale to musi poczekać. Po południu w przerwie między ustawami i rozporządzeniami piekę szybki sernik z musem malinowym. Trudno mi wytrzymać żeby się schłodził i próbuję gdy jeszcze jest letni. Pyszny! A zimny będzie jeszcze lepszy. Tak jak poprzednio ma 0 cukru, ale tym razem nie dodałem masła i jest smaczniejszy. 

Pakuję utensylia oraz szykuję się do pracy w sobotę - to tylko dyżur, czyli przyjemniej niż zwykle, ale biała koszula sama się nie uprasuje. 

sobota, 18 kwietnia 2026

Podsumowanie tygodnia 454

Poniedziałek 

Dalszy ciąg historii z nieprzyjemnym zapachem na klatce schodowej. Para ludzi mniej więcej w moim wieku, która mieszka na pierwszym piętrze ma problem z higieną, lub zbyt rzadkim używaniem pralki - a najpewniej - z jednym i drugim.

Ale także z kulturą, gdyż od pewnego czasu przed drzwiami zostawiane są buty lub klapki. Gdy była zima sądziłem że to dlatego, żeby nie nanosić brudu do mieszkania, ale teraz nie rozumiem takiego zachowania. 

Odór jest tak intensywny, że trzeba zatykać nos bo inaczej robi się niedobrze. Na szczęście mieszkam dwa piętra wyżej. 

Nie wiem czy ktoś z nimi rozmawiał, możliwe że tak, bo ogólnie pozostali sąsiedzi są raczej dobrze zorganizowani. Otwierają okna, ale mało to pomaga. Ja na swoim piętrze zawiesiłem trzy odświeżacze powietrza - tak na wszelki wypadek. I u mnie na klatce pachnie kompozycją kwiatową.

Wtorek 

Po pracy poświęcam mnóstwo czasu na naukę. Za jakiś czas spróbuję podejść do egzaminów które pozwolą mi zajmować się trudniejszymi i bardziej rozbudowanymi sprawami klientów.

Środa

Po pracy obiad jem w knajpie. Potem idę podlać kwiatki u sąsiadki. Zgodnie z pozostawioną instrukcją. W domu zasiadam przy ustawach, rozporządzeniach, wytycznych i mnóstwem innych materiałów. 

Czwartek

Chia jest coraz bardziej popularnym produktem używanym w kuchni. Pierwszy raz robię deser z jogurtu greckiego, chia i galaretki cytrynowej. Wychodzi ok, ale następnym razem zrobię na mleku kokosowym z dodatkiem owoców.

Deser zjadam w autobusie w drodze do [...]. Ten długi czas staram się wykorzystać na naukę, choć okoliczności wokół mnie nie są sprzyjające.

Wieczorem trochę alkoholu, a mi dużo nie trzeba.

Piątek

Kąpiele w rzece. Spacery w lesie. 

Miła i całkiem długa rozmowa, która nastraja mnie optymistycznie, w dodatku wstrzeliłem się tak idealnie, że nikt nam nie przeszkadzał. Moje dylematy - to już zbyt duża uprzejmość czy jeszcze nie? 

Pobyt w spa (znowu pływanie, ale w basenach różnej maści), zjeżdżalnie, sauny i jacuzzi. Odpoczynek, znowu jedzenie i znowu relaks plus zachód słońca. Tym razem jacuzzi w pięknym zielonym ogrodzie. Tuż obok rzeka i wygodne ścieżki spacerowe. A dzisiaj (sobota) powrót prawie do domu.