sobota, 30 grudnia 2023

Podsumowanie tygodnia 324

Poniedziałek

Wolne, bo święto. Za oknem brzydko, więc żal mniejszy z powodu choroby.

Wtorek 

Podobnie jak w poniedziałek. 

Środa

Nie jestem w stanie iść do pracy. Dzień wcześniej informuje przełożonego że mnie nie będzie.

Czwartek 

Trochę lepiej. W pracy dużo się dzieje, także w moich sprawach - część z nich na plus, część na minus.

Piątek 

Po pracy koncert muzyki francuskiej w dużym mieście. Piękne piosenki, świetna rozrywka. A potem nocny spacer.







poniedziałek, 25 grudnia 2023

Święta święta...

I za chwilę po świętach. Walczę z przeziębieniem, mega katarem, gorącem i zimnem na przemian, brakiem sił, bólem kręgosłupa, oraz brakiem snu. Biorę dużo leków, robię inhalacje na różne sposoby, a jutro idę na poszukiwania czynnej apteki bo zapas leków się kończy. Prócz tego goję poparzoną rękę, więc dzieje się. Albo inaczej - sypię się 😜

Z oczywistych względów żadnej siłowni, sauny ani choćby spaceru bo to nie wchodzi w grę. W pracy pewnego rodzaju niepewność, która rozwiąże się w ciągu tego tygodnia i może dużo zmienić. Trochę liczyłem, że będę znał decyzję przed świętami co dałoby mi trochę spokoju, ale nie. Tzn decyzja już pewnie zapadła, tylko manager nie miał ochoty się z nią dzielić. Ale na razie nie chcę pisać o tym więcej. 

Świąteczne przejażdżki w scenerii zimowej. Jest bardzo ślisko, mnóstwo aut mnie wyprzedza - jak oni mogą tak ryzykować?

A teraz idę jeszcze domowe sposoby leczenia uskutecznić, na pewno nie zaszkodzą a może pomogą... Miłych Świąt dla Was i oby były przyjemniejsze :) 

sobota, 23 grudnia 2023

Podsumowanie tygodnia 323

Poniedziałek

Z samego rana jadę do centrum krwiodawstwa. Jest sporo ludzi więc kolejka idzie dość wolno, następnie trafiam na niezbyt miłego lekarza który podnosi mi ciśnienie, ale potem jest tylko lepiej. I zdecydowanie milej.

Obiad robię w domu, potem regeneruję siły. 

Wtorek 

Wciąż odpoczywam. Przy okazji trochę ogarniam mieszkanie, ale nie zbyt wiele mam do zrobienia. 

Środa 

W pracy. Dość szybko mija dzień, później oczekiwanie na majstra, który niby ma się pojawić i dokończyć kwestie związane z małym remontem łazienki. Jednak nie przyjeżdża. Może w czwartek? 

Czwartek 

W pracy wciąż spokój. Po pracy czekam na majstera, ale i tym razem nie przychodzi. Idę na siłownię i saunę. Niestety wracam do domu z oparzeniem ręki. Podczas polewania kamieni wodą trochę mnie poparzyło. 

Piątek 

Teoretycznie wolne, ale jednak w pracy. Majster pisze ze przyjdzie po świętach. Robię ostatnie zakupy w nowym sklepie tuż obok mojego bloku. Chyba niewiele osób wie że już otwarte bo wewnątrz prawie pusto - co jak na okres przed świętami jest niesamowite.

A w sobotę robię uszka z grzybami, ciastka maślane i rybę po grecku. 

Wesołych Świąt, mile spędzonego czasu, oraz odpoczynku od codziennego trybu życia!


niedziela, 17 grudnia 2023

Sobota z endorfinami

W sobotę pierwszy raz wybrałem się na siłownię. Do tej pory moje aktywności to spacer, rower, basen, squash, sauna i tyle. Od dłuższego czasu myślałem o siłowni, a będąc w dużym mieście w końcu to zrealizowałem.

Wiadomo jak to jest podczas pierwszego razu - trzeba się rozejrzeć, zobaczyć co/gdzie/jak i działać. Ogólnie jestem bardzo zadowolony, podczas ćwiczeń mogłem obserwować spalane kalorie, czas do końca ćwiczenia czy wytwarzaną energię, którą obiekt wykorzystuje na swoją działalność.

Duże przeszklenia uwielbiam, ponieważ widzę życie które toczy się na zewnątrz, a tu dodatkowo widać zachody słońca - niestety nie podczas mojej wizyty - ale wszystko jeszcze przede mną. 2.5 godziny fajnie spędzonego czasu, który zupełnie inaczej leci gdy ma się jakiś cel - to mi bardzo pomaga i motywuje do redukcji wagi i poprawy kondycji a jednocześnie jest miłą odmianą od dotychczasowych aktywności fizycznych. 

sobota, 16 grudnia 2023

Podsumowanie tygodnia 322

Poniedziałek

Znowu nietypowy tydzień. Trochę w pracy a trochę nie. Ten dzień jest nawet ok.

Wtorek 

Wolne. Od samego rana mam gościa, zatem przygotowuję śniadanie, potem piekę ciastka maszynkowe - takie jak w dzieciństwie były. 


Następnie wychodzimy na zakupy na miasto, a po powrocie robię obiad - makaron z pieczonym łososiem w sosie pieczarkowym. Potem odprawiam gościa i... czekam na nastepnego. Po godzinie 22 (po wszystkim) jestem zmęczony. 

Środa

W pracy spokój. Później zakupy w sklepie z wyposażeniem do łazienek - kabina prysznicowa i osprzęt. Kolega z dużym kombi jest nieodzowny.

Czwartek 

Nerwowo w pracy tym bardziej, że manager powierza mi zadanie - teoretycznie mam je zrealizować z pomocą współpracowników, ale ci oczywiście nie mają ochoty na to i pozostawiają mnie samego. Po dwóch godzinach mam już rozwiązanie, które manager akceptuje.

Po pracy wyjeżdżam do dużego miasta. 

Piątek 

Wolne. Po śniadaniu zakupy, wyjazd do galerii handlowej, obiad na mieście, prawie trzy godziny na saunach i odpoczynek przed tv. A jutro w planach siłownia. 

sobota, 9 grudnia 2023

Podsumowanie tygodnia 321

Poniedziałek

Czterodniowy tydzień w pracy jest zachęcający. Za oknem biało i ślisko.

Wtorek 

Dzień mija mi w miarę szybko, po południu odpoczywam i robię naleśniki - szklanka mąki, szklanka mleka, 3/4 szklanki wody gazowanej, dwie łyżki roztopionego masła, dwa jajka i szczypta soli. Smażę na suchej patelni przy dość sporym ogniu. Zero cukru. Takie naleśniki nadają się i do słodkich i słonych potraw. Polecam.

Do tego robię ser z odrobiną cukru pudru i aromatem waniliowym. Albo ze zwykłym serem białym i kawałkami wędzonego łososia i szczypiorkiem. 

Środa 

Finalizuję kwestie ubezpieczeniowe auta. Robię zdjęcia do AC i przez pomyłkę nie wysyłam wszystkich. Informują mnie o tym w piątek, a ja szybko dosyłam to co trzeba.

Czwartek 

Po pracy jadę na przeglad rejestracyjny do zaprzyjaźnionej stacji kontroli pojazdów. Jest tam miło i szybko, bo przede mną nie było nikogo. Kolejny taki przegląd za dwa lata. Następnie wyjeżdżam do dużego miasta Ale  przed tym chce kupić faworki w jednej z najlepszych ciastkarni. Niestety pani informuje mnie, że faworki były po 106 zl/kg i nie miały wzięcia, więc robili przez tydzień i już nie będą. Szkoda. Jest mroźno i trochę ślisko, zwłaszcza w mieście.

Piątek 

Z rana podwójne zakupy w Lidlu (cukier do wypieków na święta), potem do garmażerki (ryba po grecku i krokiety meksykańskie - genialne) i szybki wyjazd do Toyoty na przeglad po trzecim roku użytkowania. Pół godziny w korkach, bo musiałem przez całe miasto przejechać. Miła obsługa, pan z uwagą słucha tego co mówię (w prawych drzwiach słuchać jakiś rezonans/wibracje podczas odtwarzania muzyki - szczególnie niskich tonów) po czym notuje to w zleceniu. Rzeczowo odpowiada na moje pytania, w sumie mógłby pracować w Departamencie - jest kulturalny i rzeczowy. Mechanicy przy okazji aktualizują oprogramowanie systemów bezpieczeństwa, oraz myją auto. Ja w tym czasie jadę autobusem  do centrum (przystanek mam nieco ponad kilometr od serwisu) na obiad, a po powrocie (tą samą linią autobusową ale z o wiele gorszym kierowcą który gwałtownie hamuje i przyspiesza, jakby wiózł ziemniaki! Ludzie zwłaszcza starsi niezadowoleni - dobrze że nikomu nic się nie stało) auto już na mnie czeka. Miło i niezbyt drogo tym bardziej, że gratis dostaję kolejny rok gwarancji na autko. 

Potem wizyta na saunach z małym incydentem. Jeden z klientów (starszy pan) po seansie czuje się słabo, a gdy w asyscie pracowników bierze prysznic osuwa się z impetem na podłogę. Ratownicy rozpoczynają reanimację którą kończy zespół ratownictwa medycznego i zabiera gościa do szpitala. Przy okazji podejrzenie złamania co najmniej ręki.

Fakt, że seans był bardzo gorący. Chyba dla tego pana zbyt gorący. Dla mnie ok, wygrzałem się tak że po wyjściu z obiektu miałem wrażenie że jest cieplutko mimo dużego mrozu i silnego wiatru 😁

poniedziałek, 4 grudnia 2023

Ludzki człowiek

Wracając dziś z pracy spotkałem właściciela garaży, od którego wynajmuję "domek" dla mojej hybrydy. Facet w średnim wieku, ale starszy ode mnie, jakiś czas temu kupił dość sporą działkę niedaleko mojego mieszkania i postawił dwa długie rzędy garaży na wynajem. Już trzy lata temu, gdy podpisywałem z nim umowę najmu wydawał się dostępny, cierpliwy, życzliwy i zdaje się - jak wtedy sobie wyobrażałem - ludzki. Od razu pomyślałem, że to wszystko na potrzebę chwili - że na moment kontaktu z klientem stanie się właśnie takim, jakiego go opisałem.

Dziś, miałem okazję porozmawiać z nim nieco dłużej i muszę napisać, że bardzo złe zdanie o nim miałem zupełnie niepotrzebnie. I niewłaściwie, ale o tym za chwilę.


Facet odśnieżał plac między dwoma rzędami garaży takim specjalnym czymś. Kiedy podjechałem pod swoje miejsce podszedł i zaczął rozmowę. Ogólną - o zimie, śniegu, że już masz dość (ale przecież to dopiero początek!) i takie tam. Zupełnie mnie to zaskoczyło, jak ktoś obcy może ot tak zagadać? Następnie pochwalił mnie, że odśnieżyłem miejsce przed swoim garażem (zrobiłem to wczoraj w obawie, że dzisiaj nie dojadę do pracy jak nic nie zrobię) i poprosił o otwarcie bramy ponieważ jego pilot znajduje się w aucie z tyłu garaży.

Niestety, okazało się że właśnie w tym momencie brama odmówiła posłuszeństwa, więc pan przerwał rozmowę i odśnieżanie oraz stwierdził, że musi zająć się naprawą. Podszedłem z nim do bramy i próbowaliśmy razem coś tam zadziałać siłowo, ale nie udało się. Przy okazji dowiedziałem się, w jaki sposób można otworzyć bramę gdyby np. nie było prądu, lub - tak jak w tej chwili - coś się zepsuło (od dłuższego czasu mnie to nurtowało, nawet miałem takie czarne myśli - spieszę się z rana do Departamentu, a brama ani drgnie - nie chcąc się otworzyć). Podziękował za pomoc (w sumie to nie wiem za co, bo prawie nic nie zrobiłem) i zabrał się do naprawy, a ja do domu. 

Co roku przed świętami grudniowymi przesyła życzenia, a z tego co pamiętam - w każdą zimę dba o to miejsce, odśnieżając, montując dodatkowe oświetlenie a nawet kamerę. 

Dziwi mnie, że tak po prostu da się z nim normalnie porozmawiać. Że nie mając w tym żadnego interesu jest w stanie zatrzymać swoją pracę, podejść i zaczepić. Że nie szkoda mu czasu na tak przyziemne czynności, ale także - że potrafi się zachować. 

Niestety, zdecydowanie widzę tu wpływ mojego środowiska z Departamentu. Jeśli ktoś nie ma interesu, sprawy, uknutego spisku, to najczęściej się nie odezwie, bo najzwyczajniej nie ma po co. I w prawdzie wolę, gdy pomiędzy klientami siedzę obok kilku osób, które się nie odzywają, to czasem miło byłoby porozmawiać. Tymczasem porozumiewawcze spojrzenia, obgadywanie gdy ktoś wyjdzie z sali i ciągłe kombinowanie są na porządku dziennym. Jeśli w jakimś dniu nie ma żadnego skandalu, to uważane jest to za nudę. Za to świetnie, gdy koledze/koleżance dzieje się krzywda. Najlepiej wtedy wygodnie się rozsiąść, zrobić herbatkę i z lekko skrywanym uśmiechem obserwować rozwój sytuacji z nadzieją, że będzie się rozkręcać na niekorzyść kolegi/koleżanki. 

Jeśli już są jakieś dialogi, to podszyte chytrością, chęcią zdeptania drugiej osoby, wyłapania jego słabych punktów, wyśmiania oraz wyszydzenia - oczywiście nie wprost - ale za plecami. Ale także zebrania informacji w celu wykorzystania ich w odpowiednim momencie, albo nawet doniesienia do przełożonych. Ci uwielbiają takich, którzy donoszą - a to spóźniłem się 5 minut z obsługą klienta, a to awarii uległ komputer i nie udało mi się wygenerować odpowiedniego dokumentu (a informatyk akurat był zajęty czymś innym), albo wyszedłem z pracy przed czasem. 

Aspekt finansowy. Jakim cudem mogę zarabiać tyle samo, co kolega który pracuje pięć lat dłużej? Przecież to niegodne dla niego! Ale, on robi tylko tyle ile musi (a nawet mniej), a ja zasuwam z dodatkowymi projektami, które odnoszą sukcesy i przynoszą firmie kokosy. To się tak nie godzi! I awantura gotowa. Naturalnie, zgodnie z polityką prywatności kwestie zarobków są danymi chronionymi, ale gdy ma się wejścia tam gdzie trzeba, wszelkie drzwi się otwierają... Niestety, w miejscach które są dobrze (lub w miarę dobrze) opłacane pojawia się aspekt wojny ekonomicznej - czyli zazdrości i poczucia wyższości. 

I tu przypomina mi się, jak kiedyś dzwoniłem do faceta od garaży że mam problem z pilotem do bramy. Spytałem go, czy mogę bez problemu wymienić baterię (czy nic tam się nie rozkoduje itp). Odpowiedział że jak najbardziej mogę, a jeśli chcę to on kupi, podjedzie i wymieni mi tą baterię. No, bez przesady! Jakoś sobie poradzę, ponadto nie chciałem go narażać na koszty, więc podziękowałem. Oczywiście od razu w głowie pojawił się pomysł że sprawa (jego uprzejmość) ma ukryte drugie dno. Jakie? Nie wiem, ale na pewno złośliwe, uderzające we mnie, ponieważ na 100% tak byłoby w Departamencie. Samodzielność podejmowania decyzji, samodzielność ponoszenia odpowiedzialności, samodzielność w obronie na różnorakie zarzuty, w ogóle - samodzielność w każdej dziedzinie w Departamencie jest na wagę złota. Umiesz liczyć? Licz na siebie. Tymczasem facet wydaje się być naprawdę normalnym, ludzkim człowiekiem, a nie cyborgiem liczącym na korzyści. Doprawdy dziwne. 

Takie zaczepianie innych rozmową zauważyłem będąc na wakacjach - w Grecji czy Hiszpanii. Na Krecie podczas ostatniego pobytu zaczepiła mnie kelnerka, która sprzątała stolik na jednej z urokliwych uliczek Rhetymnonu. Nic ode mnie nie chciała materialnego (i niematerialnego też :P), nie namawiała mnie do wyboru jej restauracji, nie chciała żadnych pieniędzy, nie chciała nic - tylko zaczepiła rozmową. Szok! Właściciel garaży podobnie - ze mną chyba jest coś nie tak...

sobota, 2 grudnia 2023

Podsumowanie tygodnia 320

Poniedziałek

Zaczynam maraton. Pod kilkoma względami, ale stawka jest dość wysoka tym bardziej, że zbliża się koniec roku, a przełożeni wymagają wyników. To także czas ważnych decyzji w kwestii mnie. Okoliczności mi sprzyjają, w ogóle uważam - jestem w czepku urodzony ;-)

Wtorek

Maratonu ciąg dalszy, ale sporo planu już zrealizowałem więc dziś ciśnienie nieco mniejsze. W Departamencie interweniuje ochrona - w wejściu jakaś awantura. Tymczasem niespodziewanie wzywa mnie sam szef. Zadaje mi kilka pytań, na które odpowiadam śpiewająco. To było dziecinnie proste. Chyba "zaplusowałem" :P

Środa

Zima na całego. Biało, lekko mroźnie, a z rana ślisko na drogach. Gry wracam te są już jedynie mokre, więc zapewne posypane solą - bo temperatura wciąż na niewielkim minusie. Ale to tylko w mieście, bo poza nim wszędzie biało. Po pracy finalizuję jedne z ostatnich zakupów prezentowych. Tak - już na 90% jestem gotowy w kwestii obdarowania wybranych osób prezentami pod choinkę.

Czwartek

Maraton trwa, ale - szczęście mi dopisuje aż tak, że przełożony postanawia nagrodzić moją pracę. Szok! Tymczasem gdy widzę, jak męczą się moi współpracownicy wpadam w wielkie zdziwienie, ja naprawdę mam dużo szczęścia. A może to jest tak, że to głupi ma szczęście?

Piątek

Grudzień to czas wydatków związanych z autem. Kupuję polisę ubezpieczeniową (2206 zł) a w planach jeszcze przegląd w ASO (myślę że około 1200 zł) i przegląd rejestracyjny (99 zł). W dodatku, kilka dni temu szarpnąłem się i kupiłem sobie pewien gadżet upiększający (899 zł). No i czeka mnie mały remont łazienki - konkretnie zakup kabiny prysznicowej (myślę że nie więcej niż 1200 zł). Fachowiec jest już umówiony, nie wiem jak mu zapłacę - czy zechce kasę, czy jakiś dobry alkohol lub coś innego. No i święta, ale na to mam oddzielny budżet, więc z głodu nie umrę :P

sobota, 25 listopada 2023

Podsumowanie tygodnia 319

Poniedziałek

W pracy spokój, psychicznie nieźle się czuję może dlatego że w środę wyjeżdżam na długi weekend? 

Wtorek 

Przychodzi dziwny klient. W sumie wielu jest dziwnych, ale ten wyjątkowo. Nie załatwia tego co chciał, wobec czego interweniuje jego matka. Dowiaduję się, że jestem niegrzeczny (określenie oryginalne zastąpiłem takim które tu mogę napisać) i że przewracam oczami. A nie powinienem. Sprawa trafia do mojego przełożonego, który nie znajduje nic niewłaściwego w moim postępowaniu.

Dla odmiany przychodzi bardzo miły starszy pan. Mimo tego że i on nie uzyskuje tego co chciał, atmosfera jest bezproblemowa i naprawdę życzliwa.

Środa

W pracy luz. Po niej jadę do dużego miasta i zaczynam wolne. Jadę ku zachodowi, prawie przez całą drogę mam przepiękne widoki. W dużym mieście jakiś wypadek, który spowodował olbrzymie korki. Ale dla mojej hybrydy to idealne warunki, nawet podczas stania w korku można się świetnie zrelaksować. 



Czwartek 

Suntago. Palmy, zjeżdżalnie, sauny. Jest świetnie. 


Piątek 

Powrót do dużego miasta. Za oknem auta na zmianę słońce, deszcz i śnieg. Sporo zakupów z dużymi obniżkami. 

sobota, 18 listopada 2023

Podsumowanie tygodnia 318

Poniedziałek

W pracy spokój. Robię małe zakupy no wyjazd który szykuje się w przyszłym tygodniu.

Wtorek 

W pracy awantura, niestety dotyczy bezpośrednio mnie. 

Środa 

Długi dzień, w dodatku pojawia się problem w łazience. Spłuczka przecieka, w sumie już od dawna coś tam nie domagało. Zamówiłem zestaw do wymiany i spróbuję sam się tym zająć.

Czwartek 

Wyjaśnienie sytuacji z wtorku. Na moją korzyść. Kamień z serca. 

Piątek 

Morduję się w łazience. Nie mogę odkręcić starych elementów, które chyba osadzający się kamień skutecznie zablokował. Ostatecznie późnym wieczorem udaje mi się wymienić spłuczkę i pompkę i nic nie cieknie - jestem z siebie dumny 😎😎

A za oknem śnieg. Dobrze, że mam już opony zimowe. 

sobota, 11 listopada 2023

Podsumowanie tygodnia 317

Poniedziałek

Wciąż w miarę ciepło, więc jeżdżę na hulajnodze. Po pracy trochę sportu a przed północą "Trzy kwadranse jazzu" - oczywiście tylko początek, bo szybko zasypiam. Beznadziejna godzina na taką audycję (23.00). 

Wtorek 

Tartaletki z mascarpone. Szybko je się robi, smakują nieźle i tylko zdjęć zapomniałem zrobić. Dodatkowa premia w pracy. Mniej więcej 45% miesięcznego wynagrodzenia. 

Środa 

Hebius informuje że dotarła kartka z Krety, fajnie. W pracy spokój i mnóstwo szczęścia.

Czwartek 

Zmieniam opony na zimowe, ale do pracy wciąż jeżdżę na hulajnodze. Przyjemnie słonecznie. 


Piątek 

Prawie cały dzień nic nie robię, a klienci nie przychodzą na umówione spotkania. Luz i dużo czasu wolnego. Słucham radia i oglądam filmy na YouTube. Po pracy baluję na mieście a do domu wracam późną nocą. Niestety organizm się buntuje i mam małe rewolucje, ale szybko mijają na szczęście. 

sobota, 4 listopada 2023

Podsumowanie tygodnia 316

Poniedziałek

W perspektywie pracy tylko dwa dni i jeden wolny. Od razu inne nastawienie. Jest w miarę ciepło, wciąż dojeżdżam na hulajnodze.

Wtorek 

Wieczorny spacer  zbyt odważnie potraktowałem. Było mi ciepło, więc rozpiąłem kurtkę, oczywiście bez czapki i kaptura.

Środa 

Z samego rana ból głowy. Brak sił, wszystko boli. Lek przeciwbólowy wyszedł szybciej niż wszedł. Drugi i trzeci tak samo. Bułkę z masłem jem dopiero po siedemnastej, wtedy też robi się nieco bardziej znośnie. Ogólnie cały dzień w łóżku choć za oknem piękne słońce. 

Czwartek 

Czuje się jakby nic się nie stało. Może trochę bardziej głodny, ale znów jadę na hulajnodze więc nie jest źle. W pracy sporo wolnego, więc nadrabiam brak kalorii dnia poprzedniego.

Piątek 

W pracy jeszcze lepiej niż wczoraj. I szybko mija. Gdyby tak wyglądał każdy dzień w pracy, byłoby super! 

sobota, 28 października 2023

Podsumowanie tygodnia 315

Poniedziałek

Pierwszy dzień w pracy po dwutygodniowym urlopie. Ogólnie - nic ciekawego, czyli praca jak do tej pory. 

Wtorek

Po pracy mam dużo wolnego czasu. Na spacer, drzemkę, oglądanie TV, zrobienie pełnego obiadu, posłuchanie muzyki, czy choćby odpoczynek. Miło, muszę częściej praktykować.

Środa

Zachód słońca, który ostatnio obserwowałem wprawił mnie w dobry humor. 



Czwartek

W pracy bezproblemowo i całkiem szybko. Później spotkanie na mieście ze znajomymi z dawnych lat. Do domu wracam późno, ale warto było. 

Piątek

Zaczynam weekend, który zapowiada się deszczowo (dzisiaj - w sobotę) i słonecznie (jutro). W planach lepienie pierogów i saunowanie, a w niedzielę wycieczka :) O tej porze pięknie jest w leśnych wąwozach, więc fajnie byłoby to zobaczyć.

wtorek, 24 października 2023

Urlopowe wspomnienia

Minęło ponad dwa tygodnie od wyjazdu na Kretę, a mi wciąż w głowie obrazki z urlopu. Rejs łodzią, kąpiele w bardzo przyjemnie rozkołysanym morzu, codzienne opalanie na plaży, zabytki, mnóstwo spacerów, przepyszne jedzenie, odpoczywanie przy basenie, wieczorne szwendanie między uliczkami, zachody słońca. Koty wygrzewające się w pierwszych porannych promieniach słońca, kolorowe i pięknie ukwiecone uliczki, mnóstwo palm (kocham palmy!), wszystko to składa się na wspaniały urlop.



Bardzo chętnie wróciłbym tam, nawet i już! Tak w ogóle, to mało co abym faktycznie został na Krecie dłużej. Lotnisko w Heraklionie - stolicy wyspy - jest delikatnie mówiąc przestarzałe i niezbyt wydolne nawet w okresie poza szczytem sezonu, informacje na bilecie oraz tablicach informacyjnych nijak miały się do rzeczywistości i tylko zupełnym przypadkiem zdążyłem na samolot powrotny do Warszawy. 



Oczywiście absolutnie nie zniechęciło mnie to ponownego odwiedzenia Krety, ale to dopiero za jakiś czas. Na przyszły rok mam zarezerwowany wyjazd na Cypr - także w październiku, ale może uda się jeszcze coś zorganizować na początku lata, zobaczymy. Tymczasem ja wciąż spaceruję po uliczkach Rhetymnonu...

sobota, 21 października 2023

Podsumowanie tygodnia 314

Poniedziałek

Odpoczywam po wyjeździe. Wciąż poza domem. Obiad na mieście, potem dwie i pół godziny saunowania i pływania. Kolacja też na mieście, chyba zbyt przyzwyczaiłem się do tego że ktoś zrobi jedzenie...

Wtorek

Odpoczynku ciąg dalszy, ale pogoda nieco bardziej słoneczna więc wybieram się na spacer. Po południu telefon w sprawie zapowietrzonego kaloryfera w całym pionie - i prośba o udostępnienie mieszkania na czas naprawy. Czyli trzeba wracać do domu, ale i tak już to planowałem więc na wieczór wracam do siebie.


Środa

Z samego rana panowie w sprawie zapowietrzonego kaloryfera. Aż trzech i co ciekawe - każdy z nich coś robi. Po pół godzinie jest już po wszystkim, nawet za bardzo nie zabrudzili mi łazienki. Poza tym cały dzień wolny, więc korzystając z pogody serwuję sobie wycieczkę rowerową, a wieczorem dostaję rydze. Smażę je z czosnkiem na klarowanym maśle. Bardzo smaczne.


Czwartek

Odwiedzam moje poprzednie miejsce pracy - szkołę jazdy. Jest miło, rozmawiam z szefostwem prawie dwie godziny. Później szykuję ubranie na przyszły tydzień - czyli głównie prasuję koszule. A wieczorem ubieram się w miarę ciepło i idę na długi spacer.

Piątek

Z rana trochę roboty, ale lekkiej i przyjemnej. Za to dobrze płatnej. Potem wyjazd do dużego miasta na weekend. Czas psychicznie przygotowywać się do powrotu do pracy, ale myślę już o wyjeździe listopadowym - tylko kilkudniowym i tu w kraju, ale zawsze to coś :)

środa, 18 października 2023

Kreta

Dwie i pół godziny lotu, a świat zupełnie inny - począwszy od ludzi, widoków, pogody, zapachów, jedzenia - wszystko tu - na Krecie - jest inne niż u nas w mniejszym lub większym stopniu. 

Hotel


Trzy gwiazdki, usytuowany w samym centrum miasta Rethymno. Mały, nowoczesny a jednocześnie klimatyczny. Komfortowy to mało powiedziane. Na szczególny plus zasługuje obsługa w restauracji - jeszcze nie spotkałem się z tak wysoką jakością. Jednak z całego samolotu ludzi, tylko ja zdecydowałem się na ten właśnie hotel - może dlatego że nie oferuje formuły all inclusive? Pyszne lokalne jedzenie, świetna lokalizacja - jak dla mnie ideał.



Miasteczko


Urokliwe. Z wąskimi uliczkami, pięknym portem i zabytkami ale także z przyjemnymi tawernami - które zapełniają się w porze popołudniowo-wieczorowej. Bardzo miło spaceruje się wśród palm - nawet późnym wieczorem jest bezpiecznie. Nie zauważyłem tu pijanych ani awanturujących się, ale także policji. 




Atrakcje


Wenecka Forteca - zbudowana w XVI wieku na wzgórzu, skąd rozpościerają się fenomenalne widoki. W 1645 roku twierdza zdobyta została przez Turków, ale zajęło im to aż 22 dni oblężenia. Dziś na terenie fortecy znajdują się pozostałości budynków sakralnych, magazynów prochu i artylerii, schrony oraz m.in. amfiteatr. 




Fontanna Rimondi - powstała w podobnych czasach co twierdza, jako zapotrzebowanie na czystą wodę dla mieszkańców, którzy borykali się z niedoborami wody pitnej. Punkt centralny starego miasta, zawsze gwarny i pełen turystów. 


Handmade Traditional Philo Workshop  - miejsce ręcznie wyrabianego ciasta filo oraz przysmaków takich jak baklava oraz kataifi. Przepyszne, oczywiście bardzo słodkie - idealne do kawy! Można podpatrzeć proces wytwarzania ciasta oraz kupić gotowy produkt. Miejsce z duszą i historią. 


Plaża

Wiadomo, że jednym z ważniejszych atrakcji są greckie plaże. Temperatura w połowie października w nocy oscylowała w okolicach 20 stopni, a w dzień dochodziła nawet do 30. Woda idealnie nadawała się do kąpieli.



Oczywiście atrakcji i spostrzeżeń było znacznie więcej, ale najlepiej samemu przyjechać i poczuć to oraz zobaczyć na własne oczy, bo żadne opisy i zdjęcia nie oddają w pełni tego śródziemnomorskiego klimatu.