sobota, 29 października 2022

Podsumowanie tygodnia 263

Poniedziałek

Mimo deszczowych prognoz dzień okazuje się całkiem ładny, a pomysł jazdy hulajnogą jak najbardziej udany :)

Wtorek

Już w nocy słyszę że pada deszcz. Jadąc do pracy autem widzę że moje miasteczko jest zalane wodą. Z trzech pasów przejezdny jest jeden, a wody jest tyle że nie widać krawężników. W pracy krótkie problemy z dopływem prądu, na szczęście zabezpieczenia w postaci UPS-ów łagodzą sytuacje, a ja na wszelki wypadek co chwilę zapisuję dane.

Środa

Tuż po powrocie z pracy nagła sprawa. I nieco dłuższy spacer po mieście.

Czwartek

Zamiast zachodów słońca obserwuję teraz wschody. Tylko są niego mniej widowiskowe.

Piątek

Po pracy wyjazd do dużego miasta na weekend. Na drogach mnóstwo samochodów.

czwartek, 27 października 2022

Hells Department

Kiedy pluskałem się beztrosko w Morzu Egejskim, w moim Departamencie okazało się, że kilka tygodni wcześniej przechodziliśmy kontrolę. Także ja. Mniej więcej wygląda to coś jak "tajemniczy klient" z tym, że tutaj zbiera się całą dokumentację (papierową i elektroniczną) oraz nagrania z kamer zamontowanych przy okienku. Kontrolowany jest cały jeden wybrany dzień, analizowane wszystkie zadania, decyzje, czasy rozpoczęcia i zakończenia danych spraw - normalnie wszystko. Wszystko poddawane jest bardzo skrupulatnej ocenie przez specjalną komórkę zajmującą się tylko jednym - sprawdzaniem, czy jakość i procedury są na odpowiednim poziomie. I tak np. sprawdzany jest czas rozpoczęcia danej sprawy (wpisanie w dokumentach) z tym kiedy odpowiedni wpis został uzupełniony w systemie komputerowym oraz z tym co i jak widać na kamerach. Czy odpowiednio formułuję tezy, czy zwracam się w sposób zrozumiały dla klienta, czy odpowiednio dbam o jego komfort "obsługi" - naturalnie jest tego znacznie więcej. 

Nasza główna komórka zajmująca się jakością jakiś czas temu oznajmiła, że taka kontrola odbędzie się w trzecim kwartale. Ja pierwszy raz uczestniczę w tego typu kontroli, te wcześniejsze nigdy nie miały aż takiej rangi - w tym wypadku nawet nasz główny manager nie miał pojęcia o tym kiedy dokładnie będziemy skontrolowani. W przypadku ewentualnych problemów odpowiada za to nie tylko pracownik, ale także jego bezpośredni przełożony. Najlżejszą karą jest nagana, a wszczęcie procedury z postępowaniem jest dopiero początkiem całej lawiny problemów. Dla mnie sama rozmowa z managerem jest sporym wstrząsem, więc nie chcę sobie nawet wyobrażać tego.

Na chwilę obecną wciąż czekam na oficjalny protokół z kontroli, ale już wiem że w moim przypadku nie było żadnych zastrzeżeń i wszystko mam pozytywnie zaopiniowane. Nie można tego powiedzieć o moich kolegach i koleżankach, ponieważ niektórzy z nich (z wieloletnim stażem) mają dość spore zastrzeżenia - ich manager już kilka razy wzywany był celem składania wyjaśnień, myślę że to może się źle skończyć dla nich. Współczuję im, ale też dziwią mnie ich decyzje - kontrola ewidentnie wykazała błędy. Rażące błędy.

Oczywiście w tej chwili atmosfera w Departamencie pod psem - w sumie to nigdy nie była lepsza. Ale temat kontroli jest numerem jeden. Ja mam już spokój, poza tym wciąż trzyma się mnie dobry humor a w głowie obrazki z pięknej wyspy Kos :)

sobota, 22 października 2022

Podsumowanie tygodnia 262

Poniedziałek

Dzień wolny - wziąłem go sobie, aby odpocząć po urlopie. Wybrałem się do dużego kompleksu wodno-saunowego i korzystałem, gdy inni byli w pracy, poza tym sprawy czysto życiowe - zakupy (lodówka po wyjeździe pusta), tankowanie auta (bak też pusty) i rozpakowywanie walizki.

Wtorek

Ponad tydzień nieobecności w Departamencie. A tam same nowe rzeczy, czy fajne - niekoniecznie. Z samego rana brefing który lekko mnie zmroził. Zapowiedź wizytacji - i to przy moim okienku :o 

Dobrze że w miarę ładnie się ubrałem, bo inaczej byłaby klapa. Efekty wizytacji pozytywne, nie wiem czy to po przyjeździe z Kos czy po uspokajającej herbatce - bo mimo wszystko dzień minął w miarę spokojnie.

Środa

Wieczorna wizyta u koleżanki i wymiana upominków z wyjazdów - ona wróciła z Krynicy (przez chwilę opiekowałem się jej kwiatkami). Zadowolenie obopólne :) I znów* alkohol, ale tym razem tylko jedna butelka wina.

Czwartek

Ale młyn! No i mnóstwo problemów, ale skrzętnie omijam je jak się tylko daje. Kolejna kontrola, a raczej zapowiedź jej wyników, ponieważ czas kontroli pozostaje utajniony. Moja praca została skrupulatnie sprawdzona, o czym nie miałem pojęcia. Ponieważ znane są już wyniki, napiszę o tym w oddzielnym wpisie. Ale poprawia to humor zdecydowanie.

Piątek

Musiałem naprawdę wypocząć, skoro wszelkie trudy Departamentu spływają po mnie jak po kaczce. Po południu robię ciasteczka francuskie z jabłkami i cynamonem - ostatnio moje ulubione :)

* nie to żebym pił codziennie, no może podczas urlopu. Ale od momentu powrotu ani ani.

czwartek, 20 października 2022

Kos na wakacje

Moje krótkie spostrzeżenia, które dotyczą wyspy Kos:

1) pogoda w październiku jest prawie idealna. Mnóstwo słońca od samego rana, nie ma większej potrzeby chować się w cieniu palm, a jednocześnie można się opalać. Deszczu nie uświadczyłem, nie licząc kilku kropel podczas jednego wieczoru. Woda w morzu ciepła i wystarczająca do kąpieli. Małym minusem jest wiatr, który uprzykrza plażowanie. Niestety w październiku wieje coraz częściej i trzeba brać to pod uwagę (szczególnie z zamiarem kąpieli/plażowania);


2) plaże na Kos są różne. Piaszczyste, długie, bez jakiejkolwiek infrastruktury, zupełnie dzikie, ale są też kamieniste, żwirowe, trudniej dostępne, malutkie i kameralne, oraz zastawione parasolami i leżakami - każdy znajdzie coś dla siebie, a że wyspa ma niewielką powierzchnię spokojnie można na taką plażę na jaką się chce. Jedna z najdłuższych plaż jest pomiędzy Tigaki a Marmari. Spodobała mi się najbardziej i to nie ze względu na naturystów, lecz na to że można było się poczuć jakby cała należała tylko do mnie. Prawie zero ludzi, a gdy ktoś się pojawiał to tylko gdzieś w oddali. Do tego miękki, delikatny i żółto-jasny piasek;


3) greckie jedzenie jest przepyszne. Souvlaki (w różnych wersjach), sos tzatziki, mousaka, czy sałatka grecka - przez cały tydzień zajadałem się nie tylko tymi pysznościami (większości nazw nie pamiętam). Do tego przepyszne oliwki, warzywa, oraz bardzo słodkie desery (kocham baklavę!), genialne soki pomarańczowe!! Nie przyznam się ile przytyłem, ale już wdrożyłem program odchudzający;



4) miejsc godnych odwiedzenia na Kos jest mnóstwo i nie zamierzam ich tu wymieniać. Bliskość do sąsiednich greckich wysp a także do Turcji (jeśli ktoś ma ochotę oczywiście) jest dodatkowym atutem. Ja po wyspie poruszałem się komunikacją publiczną, która jest punktualna i jeździ dokładnie tak jak jest na rozkładzie. Bilet czasem kupuje się w budce (tam nie ma dworców z prawdziwego zdarzenia), czasem u kierowcy a czasem jest tak że gdy wsiądą już wszyscy na danej linii wtedy osoba z obsługi autobusu podchodzi do każdego i sprzedaje bilety w czasie jazdy;


5) jedną z największych atrakcji była wycieczka do wnętrza aktywnego wulkanu Stefanos na wyspie Nisiros. Spacer po kraterze jest czymś tak niesamowitym, że na długo pozostaje w pamięci. Średnica krateru to około 260 metrów a głębokość to 30. Zapach siarki może być odrzucający, ponieważ jest bardzo intensywny - to przez fumarole przez które cały czas wydobywa się m.in. para wodna oraz związki siarki. Dodatkową atrakcją jest dźwięk pracującego krateru - coś jakby stłumionym dudnieniem. Nieziemski krajobraz, wrażenia także;


6) nie wiem na ile to wynika z atmosfery wakacyjnej, ale większość ludzi spotkanych na Kos jest bardzo pomocna, uśmiechnięta oraz skora do rozmowy - mam na myśli nie tylko mieszkańców wyspy, ale także turystów. A tych najwięcej jest z Niemiec i Anglii (jak wynika z języka który słyszałem). Wydaje mi się że na wyspie nie ma zbyt wielu klubów/dyskotek, zatem najczęściej turyści to ludzie na poziomie nastawieni na zwiedzanie i odpoczynek a nie ostre imprezowanie;


7) Kos nie jest czystą wyspą. Nie pokażę Wam zdjęć prezentujących wygląd ulic, nieużytków czy chodników, ale zalegają tam wszelkiej maści śmieci. Ulice są dziurawe, oznakowanie poziome jest wytarte, znaki często stoją byle jak i nikt się tym nie przejmuje. W miasteczku w którym nocowałem przy głównej ulicy był chodnik, na którym spokojnie można było połamać nogi ponieważ miał mnóstwo głębokich dziur - zupełnie niczym nie zabezpieczonych. U nas byłoby to nie do pojęcia, ale tam jest to norma. Zastanawiam się, ile osób tam wpadło wracając z mocniejszej kolacji...;


8) mieszkańcy Kos jeżdżą wrakami. Ich pojazdy charakteryzują się starością, wypłowiałym (wypalonym także) lakierem, poobijanym z każdej strony nadwoziem. Myślę, że nikt tam nie dba o takie rzeczy a samochód traktowany jest jako przedmiot służący do pracy i nic więcej. Co innego auta z wypożyczalni - te zawsze są czyściutkie i mają lśniący lakier. Turyści jeżdżą na światłach, zapinają pasy i zwracają uwagę na znaki. Tubylcy wprost przeciwnie;


9) lotnisko na Kos jest bardzo małe. Wg mojego odczucia nawet w Gdańsku jest więcej okienek do odprawy oraz miejsc do kontroli. Nie mam pojęcia jak funkcjonuje to w sezonie, ale w październiku wszystko odbywało się bez problemu. No może z wyjątkiem odlotu, ale to tylko ze względu na ulewne deszcze na Krecie, skąd były przekierowywane samoloty na lotnisko zapasowe właśnie na Kos podczas mojego odlotu;


10) Kos jest wyspą bardzo kolorową. Nie znam się co tak pięknie kwitnie, ale względnie rozpoznaję bugenwillę. Jest ona prawie wszędzie, ma piękną czerwień która idealnie kontrastuje z białym i niebieskim kolorem. Bardzo mi się to podoba;


11) koty na Kos są prawie wszędzie. Nie boją się ludzi, nic im nie zagraża (nie widziałem na Kos ani jednego psa), więc mają się świetnie. Tym bardziej że jest mnóstwo miejsc gdzie są specjalne domki dla kotów, a turyści chętnie robią sobie zdjęcia przy okazji dokarmiając je;


12) Grecja zachwyca mnie swoim klimatem, podejściem do życia oraz pogodą i wieloma innymi. Zapewne na dłuższą metę znudziłoby się to, ale na tygodniowe lub nawet dłuższe wakacje jest świetną destynacją tym bardziej, że lot z Warszawy trwał nieco mniej niż 2.5 godziny, a to zupełnie inny świat... Polecam każdemu :)


sobota, 15 października 2022

Podsumowanie tygodnia 261

Poniedziałek

Pogoda na Kos wyśmienita. W dzień 24-28 stopni, dużo słońca, ale już nie trzeba chować się w cieniu. Okolice hotelu oraz plażę sprawdziłem już wczoraj, a dzisiaj wycieczka (samodzielna) do stolicy wyspy oraz na źródła termalne.

Stolica wyspy Kos

Terma Beach

Termy to miejsce gdzie bardzo gorąca woda wypływa z pod powierzchni i łączy się z wodą morską. Ludzie ułożyli krąg z kamieni i w takim "baseniku" jest około 40-45 stopni. Po gorącej kąpieli można schłodzić się w morskiej wodzie. Super!

Wtorek

Wyjazd z biurem podróży na całodniowe atrakcje - godzinny rejs promem oraz zwiedzanie innych wysp. Kameralna podróż ze świetną przewodniczką. Nawet wizyta w kościołach mi nie przeszkadzała.

Widok z Monastyru św. Savvasa

Stolica wyspy Kalymnos

Środa

Druga wycieczka z tym samym biurem ale już w większym gronie. Atrakcje jeszcze lepsze niż dzień wcześniej.

Wulkan Stefanos

Osada Nikia

Czwartek

Odpoczywam przy basenach, po południu dluuugi spacer plażą. Wieczór w barze. Mimo późnej pory mnóstwo się tu dzieje. Hotel nie jest pełny, ale i tak jest dużo ludzi.

Tigaki-Marmari jedna z najpiękniejszych plaż na Kos

Kompleks basenów w nocy

Piątek

Lekkie zachmurzenie z przewagą słońca. Również tego dnia nie wyjeżdżam nigdzie. Wypocząlem jak mało kiedy. Wakacje w Grecji to najlepszy sposób na relaks. Ostatnie zakupy a jutro powrót do Polski :)

Tigaki

Zachód słońca, plaża w Marmari

środa, 12 października 2022

Słuchawki bezprzewodowe

Odpoczywając na Kos postanowiłem, że przygotuję wpis na temat słuchawek, z których ostatnio dość dużo korzystam. Mój pierwszy zakup to typowe "no name" z Allegro za 40 zł. Skusiłem się czytając mnóstwo pozytywnych opinii. Skoro są tak dobre, to po co przepłacać?

No tak - chytry traci dwa razy... Słuchawki prócz ceny nie mają zbyt wiele zalet, ale o tym za chwilę. Po czterech miesiącach użytkowania wymyśliłem, że kupię sobie porządniejsze słuchawki. Zacząłem przeglądać internet, opinie, testy, recenzje wszelkiej maści. No i w oko wpadły mi Huawei FreeBuds 4i (w promocji za 298 zł w "renomowanym" sklepie stacjonarnym). 

Używam ich już prawie dwa tygodnie na zmianę z tymi "starymi". Oto moje przemyślenia/porównanie.

Słuchawki bezprzewodowe "no name" wbrew pozorom grają całkiem nieźle. Jak na taką cenę mają sporą ilość basów, za to mętne środkowe i wysokie tony. Co chwilę przerywają, czasem nie gra jedna słuchawka czasem druga. W pomieszczeniu można z tym żyć, ale na przykład na spacerze jest masakra - byle podmuch wiatru powoduje zrywanie połączenia bluetooth z telefonem (próbowałem z różnymi telefonami). W czasie jazdy rowerem połączenie praktycznie nie istnieje. Zasięg bardzo mały. Najlepiej telefon mieć stale przy sobie. Jakość rozmów tragiczna. Moi rozmówcy słyszeli mnie bardzo słabo domagając się zaprzestania konwersacji w takiej jakości. Niestety słuchawki wypadają z uszu i to nie zależnie od tego jaki rozmiar gumek mam założone. Słuchawki podczas odtwarzania muzyki mają bardzo dobry czas pracy, a po włożeniu ich do etui następuje szybko proces ładowania. Niestety energia zgromadzona w etui potrafi zejść z 40% do 0 w oka mgnieniu, a to oznacza automatyczne wyłączenie słuchawek i bez podładowania ich choćby przez sekundę nie da się z nich skorzystać. 

To skąd tyle pozytywnych opinii? Otóż po ponad dwóch tygodniach od zakupu wystawiłem negatywny komentarz. Od razu odezwał się sprzedający, który w długim liście napisał że bardzo prosi o wycofanie komentarza, że mimo upłynięcia czasu na zwrot sprzętu mogę go odesłać i zwrócą mi koszty, że są polską firmą która konkuruje z potentami chińskimi i nie tylko. Po długim namyśle usunąłem komentarz, ale sprzętu już nie oddałem. Niebawem "zajadę" go, więc po prostu wyrzucę.

Huawei FreeBuds 4i - kosztują prawie 7.5 raza więcej, ale zdecydowanie nie są aż tyle lepsze. Wg mojej opinii mają niestety mniej basów, za to lepszy środek i górę. Wszystko jest tak jakby zrównoważone. Lepszy niskie tony można uzyskać wkładając słuchawkę głębiej do ucha, ale raz że to jest bolesne dwa że i tak po najdalej dziesięciu sekundach słuchawka wraca do punktu wyjścia. Trochę pomaga użycie korektora. Jakość dźwięku jest bez zarzutu - nie ma żadnych przerw, a spacer czy jazda rowerem nie robią na nich żadnego wrażenia. Zasięg i stabilność połączenia bluetooth jest o niebo lepsza. Jakość rozmów bardzo dobra, w zasadzie nie ma różnicy pomiędzy telefonem a słuchawkami. Bardzo długi czas pracy, w dodatku etui szybko ładuje słuchawki. Całkiem nieźle trzymają się w uszach, choć czasem (na szczęście rzadko) mają tendencje do wypadnięcia. 

Funkcja aktywnej redukcji hałasu to nie tylko slogan reklamowy. Teoretycznie procesor generuje fale przeciwstawne do hałasu, co powoduje że dźwięk staje się niesłyszalny dla człowieka (w dużym uproszczeniu). Szczególnie w samolocie słuchać ogromną różnicę, nawet wtedy gdy słuchawki są po prostu włączone - czyli bez żadnej muzyki funkcja aktywnej redukcji hałasu również działa. Nie jest tak że wszystko zostało wytłumione, ale i tak jest to bardzo miła dla komfortu lotu.

Ogólnie nie polecam tych "no name". Huawei zdecydowanie tak, ale każdy daj musi sobie odpowiedzieć na pytanie co potrzebuje.

Tymczasem kilka zdjęć z Kos. Miłego tygodnia!



sobota, 8 października 2022

Podsumowanie tygodnia 260

Poniedziałek

Wietrznie, zimno, mokro i czasem słonecznie. Tego dnia było wszystko prócz śniegu i gradu. Oczywiście hulajnoga czeka na lepszą pogodę. Tymczasem na Kos wciąż jest 27-28 stopni! Jeszcze tylko 5 dni!

Wtorek

[...] w pewnym momencie pomyślałem że dobrze że żuje gumę. Przynajmniej oddech będzie w miarę świeży, bo wszystko inne jest niezbyt. Te 20-25 minut dam radę wytrzymać, a potem wietrzę biuro szeroko otwierając okno. To nic że zimno - lepsze to niż [...] 

Środa

Zadziwiająca lekkość. I to mimo niezbyt dobrej atmosfery, wizycie na dywaniku. Chyba już się przyzwyczajam.

Czwartek

Za dwa dni mnie tu już nie będzie! Ale czad! Parking opłacony, wszystko spakowane, jestem gotowy!

Piątek

Napięcie, aby niczego nie zepsuć w ostatnim dniu pracy przed urlopem. Jak na złość niektóre sprawy się komplikują, ale staram się je trzymać na dużym dystansie od siebie (problemy, nie sprawy :P). Na wieczór jadę do dużego miasta, a następnego dnia (czyli dzisiaj) na lotnisko :)

wtorek, 4 października 2022

Planety szaleją

To ostatni tydzień w pracy przed urlopem. Powoli zaczynam się pakować, a w głowie mam już piękne plaże, palmy i mnóstwo słońca :) Deszcz, chłodne dni i zimne noce pozostawię na tydzień. Ponieważ pakowanie nigdy nie zabiera mi dużo czasu, popołudnia spędzam na czytaniu książek. Dostałem ostatnio autobiografię Magdy Gessler, ale tak się spodobała innej osobie, że pożyczyłem ją do przeczytania. 

Ja i tak na razie chcę dokończyć tą którą zacząłem już wcześniej - to biografia Kory. Szczerze mówiąc niezbyt przypadła mi do gustu, ale czytam bo nie lubię porzucać lektury w trakcie.

Tymczasem przypadkowo przypomniałem sobie o zachodach słońca sprzed siedmiu lat - jakże innych czasów niż obecnie... Także w innym miejscu niż teraz, ale kolory jak zawsze piękne!


sobota, 1 października 2022

Podsumowanie tygodnia 259

Poniedziałek

Wolny dzień. Mimo to nie bardzo odpoczywam, bo pomagam załatwić różne sprawy. Od urzędu do urzędu. Od ściany do ściany.

Wtorek

W pracy został wybrany jeden z praktykantów, który niedawno przygotowywał się do zawodu. Załatwia formalności, podstawowe kwestie związane z pracą w Departamencie. Każdy go bacznie obserwuje. Czy mnie kiedyś też tak obserwowali?

Wieczorem robię gofry, które chodziły za mną cały dzień.

Środa

Po pracy same przyjemności. Dzień mija mi fajnie.

Czwartek

Mnóstwo ludzi, którzy byli umówieni w Departamencie nie byli formalnie przygotowani, więc po krótkiej rozmowie odprawiam ich z kwitkiem. Przez to mam mnóstwo czasu dla siebie. 

W tzw międzyczasie zamawiam sobie słuchawki bezprzewodowe. Wybór padł na Huawei freebuds 4i. Przed godziną 18 odbieram je i cieszę się z nowego sprzętu.

Piątek

Weekend zapowiada się bardzo dobrze. Mimo deszczowej pogody, atrakcji będzie dość dużo. W pracy spokojnie i dzień mija szybko i łatwo.