sobota, 30 września 2023

Podsumowanie tygodnia 311

Poniedziałek

Sam wkopuję się w niewygodną sytuację. Zupełnie jej się nie spodziewałem i - możliwe - mógłbym jej uniknąć, gdyby nie moja durna ochota pomagania. Tyle razy już się przekonałem że nie warto, ale wciąż brnę w tą samą stronę. Natychmiast zostało to wykorzystane przeciwko mnie, więc do okienka wróciłem zrównany z błotem i zły. Na siebie.

Wtorek

Kontrola w pracy. Kilka nieprawidłowości. Wg kontrolujących, bo ja mam inne zdanie na ten temat. Obecnie czekam na protokół z kontroli, którego nie wiem czy podpiszę.

Po pracy piekę drożdżówki z ciasta francuskiego (kupnego) ze śliwkami - prosto z drzewa. Bardzo dojrzałymi i pysznymi. Z dodatkiem odrobiny cukru i większej ilości cynamonu. Smakują wybornie.



Środa

Sytuacja z poniedziałku trochę się prostuje. Nie dlatego, że ktoś wyciągnął wnioski, lecz dlatego że jestem potrzebny - więc i narracja została złagodzona. A może uśpiona? Mniejsza o to.

Czwartek

Ciężki dzień, ale w perspektywie długo weekend, ponieważ to ostatni dzień w pracy w tym tygodniu. Wciąż piękna pogoda. Mam ochotę na duże lody, które funduję sobie po popołudniowej saunie w dużym mieście.

Piątek

Odpoczywam, korzystam z możliwości jakie daje duże miasto. Jestem prawie zupełnie anonimowy, a gama atrakcji idealnie wpisuje się w moje oczekiwania. 

Wieczór z pięknym zachodem słońca, a jutro kino - "Zielona granica".

piątek, 29 września 2023

Okolice Kazimierza Dolnego

Korzystając z wolnego czasu postanowiłem wybrać się na wycieczkę w okolice Kazimierza Dolnego. Wiadomo że miasteczko oblegane przez turystów jest mega komercyjne, w zasadzie każda atrakcja jest słono płatna (od pewnego czasu nawet wejście do wąwozu Korzeniowy Dół), ale spokojnie można znaleźć piękne okoliczności do spacerów, relaksu i odpoczynku nieopodal tego miasteczka - bez zgiełku tłumów i zapchanych do granic możliwości parkingów.

Mięćmierz - to świetny punkt startowy, ponieważ można tu spokojnie zaparkować pojazd i wybrać się w dowolną stronę - albo promenadą wzdłuż Wisły w stronę Kazimierza Dolnego, albo wejść na punkt widokowy Albrechtówkę z przepięknymi zachodami słońca, widokiem na Wisłę i rezerwat Krowia Wyspa, zamek w Janowcu. Albo wybrać się w drugą stronę - przechodząc skarpą obok wiatraka (z kolejnym punktem widokowym) w stronę rezerwatu przyrody Skarpa Dobrska. I właśnie w tamtą stronę się wybrałem.

Ścieżka częściowo przebiega przez gęsto zalesione tereny które dają mnóstwo cienia. 

 

Kolory drzew powoli robią się już jesiennie rude, a słońce dodatkowo podkręca ich nasycenie.



Pola pełne kolorów kwiatów.

 
 

Ale największe wrażenie robią sady jabłkowe. Jest ich mnóstwo, nie mogłem się oprzeć i złapałem jedno jabłko - było przepyszne! Lekko słodkie, bardzo winne i soczyste - już dawno nie jadłem tak smakującego jabłka!

Po kilku godzinach wróciłem do miasteczka, które powoli przygotowywało się do wieczoru. Niektóre lampki pięknie rozświetlały rynek i kamienice, a turystów przybywało. Po kolacji wróciłem do dużego miasta, pełen wrażeń i smaków :)

sobota, 23 września 2023

Podsumowanie tygodnia 310

Poniedziałek

Awaria systemu. Żaden komputer nie działał tak jak powinien, informatycy uwijają się jak w ukropie, ale rozwiązania problemu nie widać. Totalne opóźnienie, klienci czekali dość długo, ponieważ przy pracy "ręcznej" wszystko się znacząco wydłuża. Ale przynajmniej coś tam idzie do przodu.

Wtorek

System wciąż pracuje w trybie awaryjnym i nieco okrojonym, ale najważniejsze - działa. Informatycy wprowadzają dane z papieru, które gromadziliśmy od wczorajszej awarii. Pod koniec dnia wszystko wróciło do normy. Jaka przyczyna awarii - nie wiadomo. Powtórka z rozrywki możliwa w każdym momencie.

Środa

Loguję się na innym komputerze, na innej sali. Klienci czekają, a ja widzę tylko "trwa logowanie, proszę czekać". Po kilku minutach dzwonię do działu informatyków i informuję o problemie. Znów rozpoczyna się gorączkowe poszukiwanie rozwiązania. ludzie czekają, a komputer odmawia posłuszeństwa (pisałem niedawno, że komputery zostały wymienione na nowe - właśnie aby zapobiec takim "niespodziankom") przez kolejne 15-20 minut. W końcu informatyk coś tam ustawia w sposób, który omija wszystkie zabezpieczenia a ja mogę rozpocząć pracę. Tymczasowo, czyli do końca dnia.

Czwartek

Zdaje się, że wszystko wróciło do normy, komputery działają. To mój ostatni dzień pracy w tym tygodniu. Po południu jadę do teatru na koncert, mam przed sobą trzy wolne dni i zamierzam je wykorzystać najlepiej jak się da :)

Tuż przed koncertem 

Piątek

Okolice Kazimierza Dolnego. Piękne miejsca spacerowe, pyszne jabłka prosto z sadu - niesamowite! A zachód słońca nad Wisłą wcale nie kończy atrakcji...

wtorek, 19 września 2023

Zagrożenie

Zapewne moi czytelnie słyszeli co działo się na kolei w ostatnim czasie - serie wypadków, oraz nieuprawnionego użycia sygnału radio-stop. Kilka dni po tych incydentach kierownictwo Departamentu (także innych wydziałów) zorganizowało naradę, a następnie opracowało wytyczne dotyczące bezpieczeństwa w całym gmachu. 

Pisałem o zabezpieczeniach (ochrona/alarmy) jakiś czas temu więc nie będę się powtarzał, ale od kilku dni obowiązują nas nowe procedury* na wypadek nieoczekiwanych zdarzeń, podejrzanie zachowujących się osób, pozostawionych ładunków/toreb/plecaków i tym podobnych. Kiedyś, pracując w nauce jazdy nie miałbym nawet pojęcia, jak podejmowane są decyzje w oparciu o to co dzieje się gdzieś daleko nas, ale mimo wszystko może mieć wpływ - i ma wpływ na każdego z nas. 

Naturalnie - jak zawsze - wszystko zostało opisane na papierze, a każdy pracownik musiał zapoznać się i podpisać zobowiązanie do przestrzegania. Gdzieś daleko w planach jest pomysł modernizacji całego budynku w którym znakuje się m.in. mój Departament, co zapewne wiązać się będzie z większym niż do tej pory odseparowaniem pracowników od klientów, klientów załatwiających sprawy od tych towarzyszących, czy choćby jeszcze dokładniejszym/lepszym jakościowo oraz większym monitoringiem. Będzie to zapewne bardzo interesujący czas, tak samo jak sama modernizacja, ponieważ - wg opracowanego planu - wtedy mielibyśmy się przenieść do tymczasowych baraków i/lub do innych Departamentów. 

Przyznam szczerze, że kilkukrotnie odczułem może nie zagrożenie, ale co najmniej zaniepokojenie zachowaniem niektórych klientów. I nie mam tu na myśli wulgaryzmów/słownych gróźb, ale czegoś na innym poziomie. Tego, że byliby w stanie/mogliby zrobić krzywdę używając przemocy, przyjąć dominującą pozycję z której można by zaatakować, bądź przy pomocy innych środków wyładować swoją złość i frustrację lub po prostu wymusić załatwienie sprawy/uzyskanie czegoś tam. Wydaje mi się, że najlepiej wtedy nie dyskutować, jak najmniej reagować i po prostu - w miarę możliwości pozbyć się gościa jak najszybciej. 

* z oczywistych względów nie opisuję szczegółów

sobota, 16 września 2023

Podsumowanie tygodnia 309

Poniedziałek

Szykuje się kolejny tydzień słoneczny, ale mniej upalny niż lipcowo-sierpniowy. Oczywiście codziennie jeżdżę na hulajnodze do pracy, obecnie mam już ponad 1700 km, jak na razie - bezawaryjnie.

Wtorek

Przy moim okienku nastąpiła awaria sprzętu. Musiałem wezwać informatyka, który coś tam znowu grzebał i chyba nawet coś wymieniał z wnętrza komputera. Stresuje mnie to, bo zabiera mnóstwo czasu który później muszę nadrabiać kosztem jakości. Nie lubię tak.

Praktykanci. Przychodzą od kilku dni. Dziś jeden z nich dostał ustne upomnienie za niestosowny strój. Jak go zobaczyliśmy to od razu było wiadomo, że oberwie. T-shirt a przede wszystkim krótkie spodenki są odpowiednie na plażę, ale nie do Departamentu. I nawet wysoka temperatura tego nie usprawiedliwia. Co ciekawe, niektórzy z wyższych rangą urzędników nie przestrzegają zasad ubioru - ale im zawsze to uchodzi na sucho.

Środa

Koleżanka, której pilnowałem kwiatki już wróciła. W ubiegłym tygodniu nie zostawiłem jej bukieciku, miałem zamiar kupić kilka tulipanów, ale nie udało mi się to - kwiaciarnie były już zamknięte, a w Lidlu były tylko paskudne goździki i gerbery. Co prawda zrobiłem muffiny ze śliwkami, ale średnio wyglądają więc nie wziąłem. Po południu spadł chwilowy rzęsisty deszcz, ale po nim przyszła fala jeszcze większego gorąca.

Czwartek

W pracy z samego rana zawirowanie. Musiałem lecieć do głównego managera, by odkręcił pewną sprawę. I zdziwiło mnie, że się tym nie denerwował. 
Do wyjazdu na Kretę pozostało nieco ponad trzy tygodnie, a ja już szukam wycieczki na przyszły rok. Cypr - najprawdopodobniej to będzie miejscem moich wakacji w 2024 - hotel już wybrany, jeszcze chwila do namysłu i rezerwuję.

Piątek

Bezboleśnie dobrnąłem do weekendu. Lekkie ochłodzenie, ale wciąż słonecznie - idealnie na rower i lody po pracy. Trzeba korzystać z lata, skoro wciąż tu jest!

wtorek, 12 września 2023

Yes I don`t

Jak to dobrze, że czasem coś tam pouczę się angielskiego. Podstawowe słówka i jakieś mega proste zwroty jestem w stanie ogarnąć, ale niż poza tym. No i kilka dni temu przyszła pani, która mówiła trochę po polsku a trochę po angielsku (bardziej to drugie). O rany, ale współpracownicy się na mnie gapili - pewnie obserwowali aby zobaczyć, jak sobie poradzę w tej nietypowej sytuacji. Na szczęście wszystko gładko poszło, a nawet mogłem uzewnętrznić swój - ćwiczony od kilku lat - akcent. Zapewne beznadziejnie słaby, ale na tle kolegów nie wypadł bardzo źle. 

Pani angielko-polka była bardzo kontaktowa, dość ekscentryczna i miła, co znacząco ułatwiło kontakt oraz załatwienie sprawy. Co prawda zabrała mi mnóstwo czasu, no ale czego się nie robi dla klientów? :P

Mam nadzieję że będzie miło wspominać wizytę w Departamencie, nadrabiałem innymi cechami jak tylko umiałem aby zatuszować moje ciemniactwo językowe. Ostatecznie jej sprawa została pozytywnie rozpatrzona, co na pewno przyniesie korzyść (m.in. wizerunkową) pracownikom Departamentu.

sobota, 9 września 2023

Podsumowanie tygodnia 308

Poniedziałek

Od ubiegłego tygodnia zajmuję się mieszkaniem - a głównie kwiatami - koleżanki. Wyjechała do sanatorium do Łeby, a ja opiekuję się tym co pozostawiła. Odbieram pocztę, podlewam kwiaty, pilnuję aby mieszkanie było przewietrzone - a pod koniec tego tygodnia posprzątam, by po powrocie zastała czyściutko w pokojach i przede wszystkim na balkonie. Tak sobie przez moment pomyślałem, by kupić jej jakiś ładny bukiet i zostawić w salonie - na pewno zrobiłoby jej się miło z tego powodu. Wciąż myślę czy tak zrobić czy sobie darować. 

Nie mam pojęcia co pozostawiła w lodówce, ale coś lekko cuchnie - nie będę tego ruszał, lepiej jak się sama tym zajmie. Trzymam tam zimną colę, a w zamrażarce kilka rożków lodowych z Lidla. Lubię sobie po tej pracy usiąść na balkonie i odpocząć. 

Po tym wszystkim pędzę na przejażdżkę rowerową przy okazji załatwiając sprawę, a potem szybciutko na squasha. Wracam tuż przed "Szkłem kontaktowym" padnięty maksymalnie. 

Wtorek

W pracy ustalam długi urlop w październiku. Prócz tego biorę kilka dni wolnego jeszcze w tym miesiącu, ale to już tylko pojedyncze dni. Bardzo chętnie łączę je z weekendem więc spokojnie można je zorganizować naprawdę sensownie. Oczywiście trzy dni z rzędu nie powodują że odpocznę bardziej niż zwykle, ale zawsze to coś. 

Poza tym dostaję niewielką podwyżkę wynagrodzenia. Taką bardziej symboliczną, ale zawsze to miłe. 

Środa

Piękne letnie dni - uwielbiam je najbardziej z całego roku. Jest bardzo przyjemnie, słońce fantastycznie operuje dając dużo światła ale także cienia. Jest ciepło - ale nie gorąco, a noce chłodniejsze - kocham taką pogodę! W nocy wciąż mam otwarte okna w obu pokojach, wciąż śpię na kołdrze (a nie pod) i jest idealnie. Po pracy jadę na wieś, gdzie robię ognisko i pieczenie kiełbasek.


Uwielbiam ogniska, to zupełnie co innego niż grill. Co prawda trochę się też boję (zawsze w odwodzie mam wiaderko z wodą) że coś się zapali, że nie zapanuję nad żywiołem, że zapali się trawa i ogień rozprzestrzeni się na okolicę, ale jednocześnie bardzo lubię siedzieć długie godziny nad płomieniem...

Czwartek

Rezerwuję parking w stolicy. Blisko lotniska, zadaszony, strzeżony. Trochę drożej niż w ubiegłym roku, ale inne parkingi także podrożały. Na wszelki wypadek godziny przyjazdu i odjazdu rozciągnąłem tak, aby na wypadek zmian godzin odlotu/przylotu lub ewentualnych spóźnień nie było kłopotów. Chociaż w ubiegłym roku przyleciałem ponad trzy godziny później, a tym samym auto odebrałem później - nie było żadnego problemu na szczęście.

Chińska róża pije mnóstwo wody (u koleżanki). Wystarczy że nie ma mnie jeden dzień (wczoraj nie byłem), a jej już lekko opadają liście. Szok. Pijaczka.

W pracy szkolenie. Nowelizacja przepisów, dostajemy wykładnię oraz interpretacje sugerowane. Jak zwykle wywołuje to całkiem długą dyskusję. 

Piątek

W pracy jakoś tam leci. Szefostwo lekko komplementuje mój nienaganny ubiór, co sprawia że piątek mija mi nieco lżej niż zwykle. Ale i tak myślę już tym, co będę robił po południu. Jak zwykle jadę do dużego miasta. Cykl standardowy - obiad, kompleks saun (bez części basenowej), zakupy w ogromnym centrum handlowym. A sobota i niedziela zapowiada się jeszcze lepiej.

wtorek, 5 września 2023

Nowy sprzęt

Tak jak pisałem w środowym podsumowaniu tygodnia, pojawił się u nas nowiutki sprzęt. Komputery, laptopy, nowe czytniki do kart i inne elementy których nigdy tu nie było. Firma postanowiła podnieść poziom zabezpieczeń, do czego przygotowywała się od pewnego już czasu (głównie dział informatyków). Nam po prostu zostało przedstawione - za kilka tygodni przechodzicie na nowy system - będzie lepszy, szybszy, bardziej bezpieczny i mniej awaryjny. 

W tym celu każdy z nas musiał udać się do jednej z firm w dużym mieście, związanych z bezpieczeństwem internetowym, gdzie m.in. zostały pobrane odciski palców oraz skany tęczówki oka. Jeszcze czegoś takiego nigdy nie miałem, ale muszę przyznać że pracownik który mnie obsługiwał rzeczowo tłumaczył krok po kroku co i jak robić. Po wszystkim odbyło się szkolenie z obsługi nowego systemu - który jest o kilka epok lepszy niż ten który mieliśmy do tej pory. A przynajmniej tak mi się wydaje. 

Do tej pory korzystałem (z pewnymi zmianami) z dwóch kart oraz dwóch haseł (4 i 6 cyfrowych) które spokojnie wystarczały do operacji które wykonywałem, a obecnie musiałem ustanowić kolejne dwa hasła (co najmniej 8 cyfr, duże i małe litery, znaki specjalne) a jedna z kart została zmieniona na inną - umożliwiającą zupełnie nowe metody autoryzacji. Oczywiście nie mogę ich (kart) zgubić, bo to byłaby katastrofa. Podczas wykonywania poszczególnych operacji wpisuję aż cztery różne hasła/pin-y a na końcu potwierdzam odciskiem palca. Kosmos. Muszę uważać, aby nie pomylić poszczególnych haseł do kart - co bardzo często zdarza się moim współpracownikom.

Mimo zapewne lepszych podzespołów komputerów mam wrażenie, że wszystko trwa dłużej. Teraz odbywa się to tak:

  1. logowanie do systemu (po każdym kliencie musi nastąpić wylogowanie, więc co jakiś czas powtarzam cały cykl czynności) poprzez przyłożenie karty (ta nowa jest zbliżeniowa);
  2. wpisanie hasła (komputer chwilę myśli);
  3. ekran powitalny (na szczęście wyświetla się dość krótko);
  4. wybór konkretnej operacji (kilka kliknięć);
  5. zatwierdzenie - wpisanie drugiego hasła (komputer znów myśli);
  6. ponowne zatwierdzenie (pytanie systemowe "czy na pewno chcesz zatwierdzić operację x?") oraz wpisanie trzeciego hasła;
  7. tutaj komputer kilkanaście sekund w ogóle nie reaguje "mieląc" informację i - jak sądzę - aktualizując wyniki na serwerach;
  8. przechodzę do innej opcji i wybieram odpowiednią pozycję, po czym znowu wpisuję hasło - na szczęście ostatnie;
  9. ale - to ostatnie hasło dodatkowo zabezpieczone jest jeszcze odciskiem palca, więc przykładam i czekam, czekam, czekam...
  10. koniec - operacja zatwierdzona, komunikat "operacja potwierdzona certyfikatem x autoryzowana przez y w dniu/godzinie"
  11. drukarka wypluwa potwierdzenie papierowe (w dwóch egzemplarzach);
  12. klikam "ok" ufff - czas się wylogować i zrobić herbatę, bo za kilkanaście minut kolejny klient...
Prócz tego wszystkiego zauważyłem, że pojawiły się zupełnie nowe programy antywirusowe, antyszpiegowskie i jakieś inne "anty". Jest tego cała gama - od "a" do "z". Nowe zabezpieczenia internetowe, oczywiście blokowanie wszystkich normalnych programów typu przeglądarka internetowa - na moim komputerze/laptopie działa tylko system na którym pracuję oraz wspomniana już gama programów zabezpieczających. I mam wrażenie że to właśnie powoduje duże obciążenie procesora, bo nawet na tych starych komputerach aż tak wolno to nie chodziło...

Nie jestem pewien, ale zdaje się że każda operacja jest automatycznie rejestrowana w nadprogramie, który w razie potrzeby umożliwia prześledzenie w zasadzie wszystkiego. Kto/kiedy/z którego stanowiska/logował się/zatwierdzał operacje/autoryzował/wykonywał działania/jak długo/do której godziny. A jeśli do tego wspomnę o kamerach i nagrywaniu głosu - w zasadzie nic więcej nie potrzeba. Ot, znak czasu...

sobota, 2 września 2023

Podsumowanie tygodnia 307

Poniedziałek

Pomidorki są niesamowicie dobre. Słodkie, winne, mają miękką skórkę (bardzo nie lubię twardej skórki) - normalnie idealne! Biorę je do kanapek, do serka, do wszystkiego w sumie.



Wtorek

Po pracy jadę do znajomej, która zapraszała mnie już dobre pół roku wcześniej. Ma małe mieszkanko (32 m) na parterze. Bardzo ładnie urządzone, nie zagracone - nawet mógłbym tam zamieszkać. Niestety okolica średnio ciekawa, do centrum trochę daleko no ale coś za coś. Gdyby nie było tak gorąco, upiekłbym jakieś ciacho a tak ratuję się pralinami Rafaello, dobrą herbatą i kupnymi ciasteczkami w ładnym opakowaniu.

Środa

Przychodzę do pracy, a tam wielkie zmiany. Informatycy uwijają się jak w ukropie i kończą rozpakowywać  nowiutki sprzęt - komputery i laptopy z większym ekranem, z jakimiś nowymi funkcjami, zupełnie nowym oprogramowaniem. Tylko czy to będzie działać ot tak od razu? Zobaczymy, na razie wszystko jest ok.

Czwartek

Nowy sprzęt - dla mnie fajna sprawa, dość szybko się przyzwyczajam. Ale niektórzy współpracownicy (leśne dziadki) za nic nie mogą pojąć nowych sposobów logowania/autoryzowania/podpisywania dokumentów. Jest zabawnie, bo oni się strasznie denerwują i - oczywiście - obwiniają wszystkich na około tylko nie siebie. Obserwuję ich dyskretnie i mam naprawdę niezły ubaw, tym bardziej widzę zdziwionych tym wszystkim klientów :P

Piątek

Ciasto. Ze śliwkami. Oraz truskawkami. Także w formie babeczek. Szczególnie te ostatnie mnie urzekły, kolejnym razem zrobię w wersji na słono i będę eksperymentował z serkami/łososiem i innymi avocado :)