sobota, 30 kwietnia 2022

Podsumowanie tygodnia 237

Poniedziałek

W pracy wymagający dzień, ale staram się nie myśleć o tym w takich kategoriach. Każdy wymagający/nietypowy klient jest wyzwaniem, z którym trzeba się zmierzyć aby zdobyć doświadczenie oraz nowe umiejętności - praktyka czyni mistrza. Wiadomo że nie od razu musi być idealnie, ale człowiek uczy się całe życie. I tak do tego podchodzę.

Wtorek

Wciąż mokro. Do pracy jadę autkiem, choć wolałbym hulajnogą. Inny powód to katar, który jest najsilniejszy jakiego doświadczyłem. Z nosa leje mi się jak woda z kranu.

Środa

Niespodzianka w skrzynce pocztowej. I to dwie!  Piękna kartka od Grażyny z Portugalii, oraz śliczna kartka od Darka z Kętrzyna.



Czwartek

Ciężki dzień że względu na popołudnie. Jedyne ukojenie odnajduję w kwiatach, nawet takich zwykłych i pospolitych. Niestety żadne tulipany tu nie żyją. W sumie nie dziwię się.


Piątek

Znów stresujące popołudnie. Na szczęście jakoś mija i można zacząć myśleć o długim weekendzie.

środa, 27 kwietnia 2022

Jazda hybrydą

Zimowa eksploatacja Toyoty Yaris IV w wersji hybrydowej podniosła średnie zużycie paliwa do poziomu 4.1/100 km. Czy to dużo? Nie, ponieważ najczęściej użytkowałem pojazd na krótkich dystansach - które to są najmniej korzystne dla eksploatacji pojazdu. Już chwilę po wciśnięciu przycisku "START" uruchamiał się silnik spalinowy - nawet wtedy gdy bateria układu elektrycznego była prawie pełna. Oczywiście znacząco wpływało to na średni wynik zużycia paliwa. Ciekawe, że kilkaset metrów jazdy na zimnym silniku najczęściej odbywało się przy jednostajnych obrotach silnika - niezależnie od dynamiki przyspieszenia czy prędkości jazdy, ponieważ układ elektryczny kompensował zapotrzebowanie na moc, a podczas zwalniania doładowywał baterię. Fajne!

Rozgrzewanie silnika oraz całego układu nie trwało zbyt długo, ale kolejną sprawą jest ogrzewanie wnętrza. Aby z kratek wentylacyjnych leciało ciepłe powietrze (przy minusowych wartościach na zewnątrz) potrzeba było dodatkowych minut, a to znowu podnosi średnie zużycie. Wyjściem z sytuacji jest korzystanie z podgrzewanych foteli (niesamowite, jak poprawiają komfort jazdy w zimne dni) oraz podgrzewana kierownica. Porównując bilans zużycia energii i paliwa zdecydowanie na plus wychodzi korzystanie z podgrzewania foteli/kierownicy niż ogrzewanie całego pojazdu. 


Naturalnie w trasie choćby kilkunastokilometrowej nie robi to aż tak dużej różnicy, ale gdy codziennie pokonuję 5 km do pracy to ma znaczenie. Kolejnym aspektem jest fakt, iż rekuperacja oraz oddawanie energii przy minusowych temperaturach nie zachodzi w sposób aż tak efektywny jak podczas eksploatacji w lecie. 

Obecnie wygląda to inaczej, ponieważ przy tych temperaturach (5-8 stopni gdy wyjeżdżam z garażu) autko od razu ochoczo pracuje na układzie elektrycznym - o ile tylko ma wystarczającą ilość elektronów w baterii. Rzadziej korzystam z ogrzewania, więc średnie zużycie paliwa będzie spadać w oka mgnieniu.  Podczas tych pięciu kilometrów dziennie (w jedną stronę) średni czas jazdy na silniku elektrycznym wacha się od 65% do nawet 80%. Wiadomo jak to w mieście - ruszanie/hamowanie/postój i tak bez końca. Tu hybryda jest najbardziej efektywna, przy czym wcale nie jest najlepiej muskać pedał przyspieszenia najdelikatniej jak się da. Silnik spalinowy zdecydowanie szybciej rozgrzewa się podczas bardziej dynamicznego przyspieszania (oczywiście bez przesady) oraz chętniej wyłącza się przy jednostajnej jeździe. 


Elektronika sama wybiera co i jak w prawie każdym aspekcie. Kierujący ma do dyspozycji tryby jazdy (eco/normal/power) oraz tryb EV (tryb elektryczny). Ten ostatni dostępny pod wieloma warunkami - m.in ilości dostępnej energii i zapotrzebowania na moc. Bateria pozwala na przejechanie w tym trybie nieco ponad 2 km - wszystko zależy od ukształtowania terenu. Nie jest to więc zbyt powalająca wartość, ale w mieście sprawdza się idealnie. Sama bateria najczęściej ładowana jest tylko do około 80% pojemności oraz rozładowywana do około 20% - zapobiega to przedwczesnemu zużyciu ogniw. Z tego co widzę na różnych forach Toyoty, taksówkarze robią nawet 600 000 km na oryginalnej baterii, więc nie ma się co martwić tylko trzeba się cieszyć i nie zwracać uwagi na szalejące ceny paliw :)

sobota, 23 kwietnia 2022

Podsumowanie tygodnia 236

Poniedziałek

Wolne. Krótka wizyta u znajomej, było lepiej niż poprzednim razem.


Wtorek

Niby tydzień w pracy krótszy, ale niekoniecznie. Ponieważ muszę przyjść dodatkową w najbliższą sobotę.

Środa

Na korytarzu Departamentu mój starszy (bardzo) kolega zauważa człowieka, który zajmuje się kompleksowymi kontrolami. Musiał przyjechać do nas z samej centrali, mnie to nie rusza bo co to zmienia? Natomiast reszta mojego zespołu nerwowo reaguje na tę sytuację. Po południu gość odwiedza nasze okienka, wszyscy wstają i na chwilę przerywają pracę. Na "jak wam się pracuje" odpowiada cisza - ja się nie wychylam (najmłodszy stażem w zespole), więc kierownik naszego działu odpowiada że "wszystko ok". Gość wychodzi, a my wracamy do obowiązków, atmosfera powoli normalnieje.

Czwartek

Wyjątkowo upierdliwi klienci. Angażuję dużą część cierpliwości i jestem z siebie dumny - mimo trudnych sytuacji nie dałem się wyprowadzić z równowagi.

Piątek

Dzień lekko lepszy niż czwartek, choć też daje w kość. Dziwny przypływ energii - w pewnym momencie obsługując kolejnego klienta czuję, że każdą sytuację jestem w stanie opanować i nic mnie nie ruszy. I tak też było do końca dnia, choć powodów do obserwowania komedii nie brakowało :)

I dylemat - golić się na sobotę, czy iść do pracy z lekkim zarostem?

środa, 20 kwietnia 2022

Tele-morele

Nasz Departament przeprowadził interaktywne połączenie z siostrzanym oddziałem z drugiego końca Polski. Interaktywny, ponieważ technologia jest już tak bardzo zaawansowana, że nie tylko można było słuchać i widzieć - jakże wspaniałych - managerów kierowników oraz szarych pracowników ze wspomnianego drugiego końca Polski, ale także można było im zadawać pytania! Szok! 

Zebraliśmy się w sali głównego managera, w którym jest telewizor na całą ścianę. Przy pięknym mahoniowym stole były już ciasteczka, paluszki oraz woda mineralna. Ja w takim zebraniu uczestniczyłem pierwszy raz. Nie odzywałem się oczywiście, ale podpisałem listę uczestnictwa (obowiązkowe). Tematyka zebrania była taka sobie - nie dowiedziałem się żadnych nowych rzeczy, nawet trochę się nudziłem. Za to jakość obrazu zaskakująco dobra. Ludki z drugiej strony wyglądali jakby byli tuż obok. To zasługa wielkiego na całą ścianę ekranu, a może hiper szybkiego internetu?

Starałem się nie chrupać paluszkami zbyt mocno. Ciasteczka nie w moim typie, z dodatkiem margaryny lub jakiegoś innego niesmacznego tłuszczu. Słabe. Wodę da się wypić, ale też bez szału. Wolę Muszyniankę (smakuje mi najlepiej). Herbaty nie było :( Ale po kilku godzinach zebranie zakończone. Kierownictwo zachwycone, zapowiedziało częstsze szkolenia/zebrania w tej formie. Cudownie. 

niedziela, 17 kwietnia 2022

Zachody

W końcu udało mi się pojechać na zachód słońca. Niedaleko, wybrałem się autem ale następnym razem pojadę rowerem. Prócz mnie wybrało się tam kilka osób - prawie wszyscy robili fotografie.



Słońce chowało się coraz niżej. Wszechobecny spokój i cisza.



Wszystkie te zdjęcia zrobiłem telefonem Oppo Reno 3PRO. Zdjęcia bez edycji, a niektóre ujęcia są zbliżone 5-cio krotnym zoomem. Wtedy są zdecydowanie ciemniejsze.



Pojawiły się łabędzie, ale były one obiektem zainteresowań jakiegoś gościa z wielkim aparatem - takim jaki ma Grażyna. Ona zapewne też zajęłaby się łabędziami :) Te podpływały bardzo blisko ludzi, zapewne myślały że dostaną jakieś smakołyki.


A ja wciąż z zachwytem obserwowałem zachód słońca.



Na zdjęciu powyżej pojawił się także samolot NATO, monitorujący sytuację u naszych wschodnich sąsiadów. Tak sobie właśnie myślę, że chciałbym codziennie spędzać wieczór na obserwowaniu zachodzącego słońca, jest to dla mnie bardzo ważne - daje mi mnóstwo spokoju...

sobota, 16 kwietnia 2022

Podsumowanie tygodnia 235

Poniedziałek

Ostatni tydzień przed świętami, dzień zleciał bardzo szybko. Wieczór spokojny, bez niespodzianek.

Wtorek

Do pracy jadę hulajnogą. Z rana jest trochę zimno, muszę założyć czapkę (sam kask nie wystarczy) oraz rękawiczki. Gdy dojeżdżam na miejsce ręce są i tak bardzo zmarznięte. 

Środa

Zapowiedź dodatkowej gratyfikacji w pracy. Miło.

Czwartek

Wątek zbliżony do środowego, ale inny. Klient przy okienku - raczej młody i chyba w miarę inteligentny. Pod koniec załatwiania jego sprawy zadaje mi pytanie jak długo pracuję w Departamencie. Jego pytanie trochę mnie zaskakuje, ponieważ jeszcze nikt mi takiego pytania z klientów nie zadał. Odpowiedziałem "trochę już pracuję", na co nie usłyszałem żadnego komentarza. Wypisuję dokumenty, cisza. Ale w głowie wciąż mam jego pytanie i zastanawiam się, dlaczego mnie o to spytał - albo jest zadowolony z mojej pracy (albo nie), a może coś innego? Niestety nie mogę go jeszcze o to zapytać, ponieważ wciąż rozpatruję jego sprawę i tylko tym mogę się zająć (a wszystko się nagrywa). Ale gdy kończę zadaję mu pytanie - "czy podoba mu się mój zawód". Odpowiada że tak, ale to zależy ile się tu zarabia, a słyszał że tak średnio. Ja uśmiecham się w miarę szeroko i odpowiadam mu, że to co się czasem słyszy mija się z prawdą... Klient nie skomentował, tylko zadowolony (mimo niezałatwienia jego sprawy w sposób dla niego pomyślny) oddalił się w swoim kierunku.

Piątek

Środowa zapowiedź zmaterializowała się. Dzień mija mi totalnie bezstresowo i szybko. Po południu ostatnie zakupy przed świętami, sprzątanie w domu i relaks przy muzyce na dobranoc.

środa, 13 kwietnia 2022

Powroty

Od kilku dni obserwuję piękne zachody słońca. Zjawiskowe przedstawienia, na które nie trzeba kupować biletów. Najlepiej byłoby się gdzieś wybrać w odpowiednie miejsce - jakiś punkt położony nieco wyżej, lub niedaleko zbiornika wodnego/jeziora - aby kolory fantastycznie odbijały się od tafli wody...


Ale trudno mi się zebrać. Starość? Nie, to nie to. Poczekam jeszcze chwilkę na cieplejsze dni, może przy okazji zrobię sobie jakiś piknik na łonie natury :) Tymczasem udało mi się zrobić kilka zdjęć kolorowym kwiatkom - co prawda nie moim ukochanym tulipanom, ale te też mogą być ostatecznie:



Te dwa ostatnie zdjęcia są z parku w Żyrardowie. Czekam na tulipany (nie w Żyrardowie :P).

niedziela, 10 kwietnia 2022

Jabłecznik dla opornych

Samodzielne zrobienie ciasta (tym bardziej pysznego) często kojarzy się z dużą ilością pracy i sporymi trudnościami. Tymczasem w bardzo łatwy sposób można szybko przygotować smaczny jabłecznik - bez chemii, ulepszaczy i innego świństwa - oraz czerpać mnóstwo przyjemności z samego przygotowywania ciasta! Oczywiście korzyści finansowe również są.


Przepis pochodzi ze strony W KUCHNI U EWY W TURYNIE - serdecznie polecam ten kanał, jest tam dużo przepisów, które sprawdziłem i są świetne!


Jabłka obrałem i oczyściłem z gniazd. Pokroiłem, dodałem cukier, cynamon, sok z cytryny oraz mąkę. Podsmażyłem kilka minut - to bardzo proste. Ciasto składa się z mąki, masła, cukru, startej skórki z cytryny, oraz odrobiny soli i proszku do pieczenia (szczegóły w linku). Najlepsze w tym jest to, że ciasta nie trzeba wyrabiać. Wystarczy delikatnie szczypać (sbriciolata - pokruszony/grudkowaty) - i już mamy gotowe ciasto - to zajmuje dosłownie chwilę!


Wykładamy ciasto (mniej więcej połowę) na blachę wyłożoną papierem do pieczenia (boki traktuję masłem), następnie lekko dociskamy palcami. Posypuję bułką tartą i wykładam jabłka a następnie posypuję resztą ciasta. Piekę w 180 stopniach przez około 40 minut.


Po upieczeniu trzeba ostudzić i posypać cukrem pudrem - i gotowe! Prawda że proste? A jakie pyszne!



sobota, 9 kwietnia 2022

Podsumowanie tygodnia 234

Poniedziałek

Wyjazd do Suntago. Dzień wcześniej pozostawiłem auto na parkingu, bo ślisko a ja już na letnich oponach. Na szczęście w dniu wyjazdu padający śnieg nie utrzymywał się już na jezdni. W parku wodnym świetnie - ale w tym roku już tam raczej nie wybiorę - czas poszukać innych atrakcji.

Wtorek

Niespieszny powrót do domu.

Środa

Wieczorny telefon od koleżanki z byłej pracy. Ona już tam dawno nie pracuje, ale utrzymujemy kontakt - raz na kwartał lubimy sobie pogadać. Tym razem to smutna wiadomość, ponieważ koleżanka ma problemy ze swoim mężem. Nie wiem czemu dzwoni akurat do mnie z tym problemem, widocznie potrzebowała się wygadać i wypłakać. Sprawa jest poważna i przykra.

Czwartek

Korzystając z ocieplenia jadę do pracy hulajnogą. Nie jest źle - tym bardziej jak powoli się jedzie.


Piątek

I znowu weekend. Trzy dni w pracy, dwa dni wolnego (sobota i niedziela). A niebawem dodatkowy wolny dzień świąteczny. Na razie zero planów, ale jak będzie ładna pogoda to może jakiś długi spacer lub wyjazd rowerowy? Tymczasem po pracy wyjeżdżam do dużego miasta na relaks i odpoczynek.

środa, 6 kwietnia 2022

Mrówki

Stało się! Manager pęka z dumy i radości. Nasz Departament, jako jeden z najbardziej wzorowych* w całym kraju został wybrany do przeprowadzenia naboru, przeszkolenia oraz przeegzaminowania kandydatów do pracy w Departamencie. Szok! Nie dość że wiąże się to z olbrzymią nobilitacją (oczywiście głównie dla kadry zarządzającej) to w ślad za tym idzie spory strumień finansowy (także dla kadry zarządzającej). Jeszcze trzy lata temu sam uczestniczyłem w przygotowaniach do takiej pracy, dziś widzę jak wygląda to z drugiej strony, ale nie o tym.

Kandydatów do pracy w Departamencie jest sporo, pierwsze zajęcia już się odbyły. O mało co nie musiałbym prowadzić kilku modułów, mój kierownik działu pytał czy nie chciałbym. Pamiętam, że zrobiłem wtedy zdziwioną minę - jak to ja? Przecież ja nic nie umiem i ledwo sam się jakoś tu wyrabiam! Na szczęście w międzyczasie kierownik innego działu (taaaa - komunikacja pomiędzy działami...) ustalił w swoim zespole osobę do prowadzenia tych zajęć. Wystąpienia przed ludźmi mnie nie przerażają, ale uczyć innych czegoś co niedawno sam rozpocząłem - wg mnie jest nieodpowiednie. Dziwi mnie natomiast, że sporo moich starszych kolegów ma tyle oporu przed tymi zajęciami. Mają dużą wiedzę i doświadczenie. A problemy które ja rozwiązuję w kilka minut oni "ogarniają" natychmiast.

Co się z tym jeszcze wiąże? Że za jakiś czas będę miał za plecami obserwatorów. Kandydaci do pracy w Departamencie będą umawiać się na praktyki, podczas których będą się przyglądać temu co robię, jak robię, które procedury wybieram, jakie podejmuję decyzje, jak je uzasadniam itp/itd. Będą mieli wgląd do danych osobowych naszych klientów, do systemu na którym pracujemy, oraz najważniejsze - pod koniec praktyk będą prowadzili sprawy pod moim okiem. Oraz oczywiście kierownika działu (który teoretycznie będzie czuwał nad wszystkim, a praktycznie nad niczym). Potem będą przechodzić niełatwe egzaminy, ale to już poza mną.

I co dalej? Czy będzie to oznaczało że mogę stracić pracę, ponieważ na moje miejsce będzie kilka innych osób? Niekoniecznie. Mam przewagę w prawie rocznym doświadczeniu w pracy, oraz - mimo wszystko - jakąś tam wypracowaną renomę. Tak wiem - minimalną, ledwo dostrzegalną - ale jednak. Więc o pracę się nie boję, a jeśli po tym wszystkim przyjdą do nas nowi pracownicy - będzie dobrze. Jeśli będą potrzebowali pomocy to chętnie pomogę. Sam niedawno byłem w takiej sytuacji. Na pewno nie stanie się to wcześniej niż w przyszłym roku, więc tym bardziej nie mam się czego obawiać. Tymczasem zasuwamy dalej, jak te mrówki...

* tak, wiem. Sam o mało nie naplułem na monitor ze śmiechu jak się o tym dowiedziałem będąc w Departamencie.

sobota, 2 kwietnia 2022

Podsumowanie tygodnia 233

Poniedziałek

Koniec pandemii. Pierwszy dzień od długiego czasu, gdy możemy pracować bez masek. Chyba każdy w Departamencie odetchnął z ulgą, choć nie - jeden z kolegów chodzi wciąż w maseczce. Ciekawe jak długo, myślę że góra tydzień. Moi klienci przy okienku także bez maseczek. Fajnie, tym bardziej że niektórzy z nich całkiem ładni.

Tymczasem "służba" demontuje osłony z pleksi przy okienkach, z podłogi odklejane są żółte taśmy wskazujące odległość dwóch metrów (w przypadku kolejki), a do dozowników nikt już nie dolewa płynów dezynfekujących. Skończyły się jednorazowe rękawiczki (ja i tak nie używałem) i tak już pozostanie - przynajmniej na razie.

Wtorek

Piękny dzień. Dlaczego? Mam jakoś zaskakująco dobre podejście do pracy. Mimo że niebo pochmurne, że lekko popadało, że średnio ciepło (w porywach 11 stopni) to bardzo miło zleciał dzień.

Środa

Nastrój taki jak wczoraj. Im mniej się spinam w pracy tym lepiej - a może to przez to że w przyszłym tygodniu znów jadę do Suntago?

Czwartek

Normalnie w czwartek wybrałbym się na basen, saunę lub przynajmniej długi spacer. Ale nie dzisiaj. Nie chce mi się gdziekolwiek jechać, a na spacer jest zbyt mokro. Wiem - dla chcącego nic trudnego - ale dzisiaj po prostu sobie odpocznę w domu.

Piątek

Z lekkością dotrwałem do piątku. Dziwne, starzeję się coraz bardziej, więc powinno mi być coraz trudniej... Muszę jeszcze pomyśleć nad tym dlaczego tak się dzieje. Tymczasem po pracy wyjeżdżam do dużego miasta. Na drogach jest biało i ślisko, a ja już na letnich oponach. Na jednym z podjazdów pojazd nie daje rady wyjechać, więc muszę się wycofać. Oczywiście zero jakichkolwiek służb utrzymania dróg pomimo tego, że jechałem po drodze ekspresowej, a w mieście po samych głównych trasach. Idę ulepić bałwana :P