![]() |
| Niezbyt ciekawy widok z hotelu |
wtorek, 8 września 2026
Egzamin poprawkowy
wtorek, 5 sierpnia 2025
Głupi i szczęście
To ten dzień. Zapamiętam go na długo, jest dość ważny jeśli chodzi o moją drogę zawodową. Trudny, pełny różnych obaw, zakrętów i niepokojów. Mógł skończyć się niezbyt ciekawie, co oznaczałoby co najmniej L4 i trochę "wolnego", ale nie o tym.
Oto stoję przed wielką górą, u podnóża której znajduje się przepaść. Muszę/powinienem wejść na sam szczyt. Nie mam przy sobie żadnych narzędzi, żadnych pomocy, jestem tylko ja i strach. A góra bardzo stroma, momentami śliska i niebezpieczna. Nigdy nie wchodziłem na taką, ale żeby nie stać w miejscu muszę to zrobić. Więc decyduję się. Mnóstwo lęków o to, czy dam radę, czy ryzyko jest tego warte. A na górze ktoś, kto woła mnie, abym szedł coraz wyżej.
Idę, choć najchętniej powiedziałbym "nie chce mi się". Zaciskam zęby i zgodnie ze wskazówkami głosu z góry, nie patrzę za siebie. Serce wali jak szalone a cały organizm pracuje na najwyższych obrotach. Mam wrażenie, że mózg mi dymi jak stara lokomotywa, ale ręce i nogi ani na moment nie odmawiają posłuszeństwa (to nawet trochę dziwne, bo np podczas pływania na basenie łapie mnie skurcz gdy za długo ćwiczę). Nie mogą okazać słabości, bo to oznaczałoby spore kłopoty. Zatem chyba rozumieją, że muszą dać z siebie wszystko, a może i więcej żeby przeżyć.
Nie czuję ani zmęczenia, ani głodu czy pragnienia. Mimo że wspinam się od kilkudziesięciu minut bez przerwy wisząc na krawędzi, nie czuję właściwie nic. Nawet nie wiem, jak daleko jeszcze do wierzchołka, nie myślę o tym. Nie jestem w stanie. Słyszę tylko uwagi i jakby rozkazy kogoś z góry. Nie ma już odwrotu, musisz iść dalej.
Po kolejnych długich minutach udaje mi się wdrapać na sam szczyt, kiedy nagle ręce i nogi robią się jak z waty, zaczynają drżeć i w ogóle mnie nie słuchają. Nie mogę się ruszyć, ale na szczęście jestem już na górze. Już nie spadnę. Ledwie stoję chwiejąc się w każdą stronę i próbuję złapać oddech, uspokoić serce i odpocząć. Dopiero teraz zauważam, że jestem tak spocony, że ubrania można wyżymać. Jednocześnie czuję, jak wbijają mnie one w ziemię. Są tak ciężkie, jakbym dźwigał na sobie kilogramy ołowiu.
Na szczęście auto stoi tuż obok mnie, więc daleko iść nie muszę. Niezgrabnie wpadam na fotel i jadę do domu. Ale jak dziwnie mi się nim kieruje! Nie słyszę silnika, gaz reaguje inaczej niż zwykle, kierownica nie chce się obracać, cały samochód jest jakiś otępiały. Albo ja. Po dojechaniu do domu, wciąż się chwiejąc spotykam sąsiadkę przed blokiem. Pomyśli sobie - o, ten pijak spod trójki wrócił do domu. I jeszcze prowadzi po alkoholu! Zamykam szybko drzwi od mieszkania i rozbieram się do naga. Faktycznie, wszystko mokre. Jeszcze nigdy nie byłem aż tak spocony. Biorę długi prysznic i opadam na fotel. Jest trochę lepiej, serce już tak mocno nie wali, ale czuję olbrzymie pragnienie. Ponad pół dużej butelki wody połykam bardzo szybko, dosłownie w kilku łykach. Czuję, że zaczynam wracać do rzeczywistości, choć dzisiaj już nic poważnego nie zrobię... Tylko odpoczywam.
Kolejny podobny dzień przede mną mniej więcej za miesiąc. Będzie trudniejszy, chyba że jakoś się do niego przygotuję. Ale czy można się przygotować na każdą ewentualność? Niestety to dopiero początek, ale kto nie idzie do przodu, ten się cofa... A że głupi ma zawsze szczęście, to może jakoś się tam uda wszystko.
Poniżej chmury sprzed kilku dni.
wtorek, 23 maja 2023
Jak w zegarku
- nabrałem odrobinę doświadczenia (co daje trochę więcej komfortu z trudnymi przypadkami);
- początkowo skupiałem się na jednych obowiązkach, teraz rozdzielam czas między różnymi projektami (różnorodność jest dobra);
- nowe projekty są ciekawe, inspirujące, rozwijające no i korzystne finansowo (lubię to!);
- zdobyłem przychylność współpracowników (nie wszystkich oczywiście), dziś są dla mnie o wiele lepsi niż wcześniej;
- jestem pewien, że pokazałem się z dobrej strony (manager ma do mnie większe zaufanie);
- wypracowałem swój własny styl, który mi bardzo odpowiada;
czwartek, 5 marca 2020
Uśmiech
Otóż pani nie jest ani stara ani nie ma problemów. Co prawda nie zdała już kilku egzaminów w tym dużym mieście, ale po wyprowadzeniu jej jazdy "na prostą" zdała dziś - nie wiem dokładnie za którym razem ale u mnie za pierwszym. Jej głównymi problemami był brak wiary we własne umiejętności, bowiem większość zadań robiła dobrze lub nawet bardzo dobrze.
A więc przejścia dla pieszych, ecodriving, plac manewrowy - tu było bardzo dobrze. Trochę gorzej z dynamiką jazdy (m.in. nie używała 4 biegu, oraz nie pilnowała właściwych obrotów wału korbowego) oraz z pewnością siebie. Wystarczyło, że ktoś na skrzyżowaniu nieco szybciej dojechał a ona już hamowała (mimo pierwszeństwa). W ciągu 5 godzin udało mi się poprawić to co zauważyłem i postanowiliśmy wspólnie o tym że podejdzie do egzaminu.
W dniu egzaminu czyli dziś omówiłem bardzo dokładnie elementy obsługi auta pod kątem przewietrzania pojazdu, oraz używania wycieraczek (nigdy tego nie miała) bowiem dość intensywnie padający deszcz mógł popsuć jej plany. Jak opowiedziała po zdanym egzaminie - gdy na samym początku ustawiła odpowiednio nadmuch, włączyła klimatyzację oraz wycieraczki (przód/tył) egzaminator aż się uśmiechnął. No i dobrze, bo obiecała że będzie polecać do mnie kolejnych kursantów.
czwartek, 19 lipca 2018
Prognoza emerytalna
Miło. Tego stanu nie zepsuł mi nawet ZUS, przysyłając prognozę wysokości emerytury przy założeniu, że na obecnych warunkach będę pracował do 65 roku życia... I to przy wykorzystaniu środków z subkonta.
Kolejne osoby z tych samych rodzin przychodzą na kurs, może te półtora roku temu trzeba było zakładać jednak swoją firmę? Nigdy nie liczyłem na wiele z państwowego zakładu, ale nie sądziłem że będzie to niecałe 700 zł...
poniedziałek, 5 marca 2018
Krok w przód
Podczas mojego wywodu starszy pan, który stał jakby w półmroku lekko się uśmiechnął, a jego córka która była przy drzwiach również chyba była mile zaskoczona. Na wszystkie moje pytania odpowiedziała "nie" lub "dziękuję, nie". Pożegnałem się więc i wróciłem do siebie.
Dobrze, że jest z nim córka. Na pewno opiekuje się nim jak trzeba.
sobota, 13 stycznia 2018
Podsumowanie tygodnia 14
Pracuję wyjątkowo od 8 rano (zwykle zaczynam od 10 w poniedziałki), ale dzień mija mi szybko i bezboleśnie.
Wtorek
W drugiej pracy stan przedzawałowy. I będzie jeszcze gorzej przez najbliższe dwa tygodnie. Mam ochotę to rzucić.
Środa
Troje moich kursantów zdaje egzamin praktyczny. Częściowo poprawia mi to humor po wczorajszych wydarzeniach w drugiej pracy.
Czwartek
Kolejny pozytywny praktyczny. Teraz to już szczęście dominuje.
Piątek
Okazuje się że jadąc na ekspresówce równe 120 km/h jesteśmy najszybsi. Kursant zadowolony, wyprzedzanie opanował perfekcyjnie.
sobota, 2 grudnia 2017
Podsumowanie tygodnia 8
Na jazdę przychodzi dość wysoki i dobrze zbudowany kursant. Ma genialny sweter - z królikiem Bugsem. Może nie pasuje to do niego, a może wręcz przeciwnie? :)
Wtorek
Pierwszy śnieg, który utrzymuje się dłużej niż kilka minut. Na mieście paraliż. Kierowcy, którzy jeszcze nie zmienili opon na zimowe nie mogą wjechać na niewielkie wzniesienia.
Środa
Mam kontrolę z urzędu miasta. Kontrolujący uczestniczą w szkoleniu praktycznym, w aucie trochę ciasno więc wynoszę swoją kurtkę do bagażnika. Wszystko jest ok.
Czwartek
Przypadkiem dowiaduję się, że najbardziej pożądanym terminem na egzamin jest ... 6 grudnia. Ludzie myślą, że egzaminatorzy będą w tym dniu bardziej wyrozumiali niż zwykle...
Piątek
Pamiętacie pole amarantusa? Kursant, z którym udało mi się to nakręcić zdał właśnie egzamin praktyczny. Za pierwszym razem oczywiście. Fajnie, lubię takie dni :)
wtorek, 7 listopada 2017
Fruwająca elka - cz 2 /wpis 1002/
Dałem z siebie wszystko, aby pokazać mu potencjalne miejsca na których może oblać. Ale nie tylko, bowiem prócz standardowego kursu miał on jazdę w nocy, wyjazd do dużego miasta (2 razy), wyprzedzanie na drodze ekspresowej, wszystkie rodzaje parkowania (nie tylko egzaminacyjne) oraz obsługę codzienną - sprawdzanie ciśnienia w ogumieniu, tankowanie, czy myjnię.
Tak, to wszystko w ciągu 30 godzin :) Idealny wpis na numer 1002.
piątek, 15 września 2017
3:0
Fajnie, tym bardziej pod koniec tygodnia dostać taką "nagrodę". A na zdjęciu jedno z rozbitych aut - Suzuki Baleno, które zatrzymując się przed przejściem dla pieszych zostało uderzone przez kierującego Fiatem... całkiem porządnie uszkodzone.
środa, 2 sierpnia 2017
Prawko zdane za pierwszym razem
Bezproblemowa nauka jest efektem jego sukcesu, ponieważ na serio potraktował cały kurs. Młody i nie głupi. Tymczasem drugi dzień upałów a ja dostaję auto bez sprawnie działającej klimatyzacji. O zgrozo, nie wiedziałem że aż tak słaba rzecz mi się przytrafi. Szybko okazuje się, że ubranie które mam na sobie nie zdaje egzaminu w takich warunkach (35 stopni w cieniu), a zapas butelkowanej wody szybko się kończy.
![]() |
| 259 km - przebieg auta |
Ku mojemu zaskoczeniu w następnym dniu pracuję na zupełnie nowym aucie. Prosto z salonu, wewnątrz wciąż czuje się zapach plastików, a klimatyzacja działa wzorowo - chłodzi tak skutecznie, że momentami czuję zbyt mocny chłód. Nie mogę z tym przesadzać, bo może się to skończyć różnymi powikłaniami. Ale zdecydowanie wolę chłód niż wnętrze auta bez klimatyzacji.
poniedziałek, 6 maja 2013
Kurs i egzamin na jednym aucie
Przedstawiciele ośrodków szkolenia kierowców pod koniec kwietnia spotkali się z pracownikami ministerstwa transportu i zaprezentowali swoją propozycję zmian w sposobie egzaminowania kandydatów na kierowców. Najważniejsza zmiana dotyczy możliwości zdawania egzaminu w aucie, którym kursant uczył się jeździć.
- Mamy wstępną akceptację urzędników - mówił po spotkaniu Zbigniew Ogiński, prezes Stowarzyszenia Ośrodków Szkolenia Kierowców i Instruktorów - jak podaje kurierlubelski.pl
Co to da? Przede wszystkim instruktorzy nie byliby zależni od WORD-u w kwestii auta i mogliby uczyć na tym, co sami wybiorą. Oczywiście, auto musiałoby być sprawne technicznie, choć to tak oczywiste, że chyba nie powinienem pisać. Pewnym problemem mogłaby być kwestia monitorowania egzaminu, choć myślę że dałoby się montować jakieś przenośne zestawy kamer i dysku twardego do zapisu. Na pewno dealerzy samochodowi na tym by stracili, gdyż zakończyłoby to masowe kupowanie aut, które wygrały przetargi dla WORD-ów.
Ja jestem jak najbardziej za - nie musiałbym co 4 lata zmieniać auta :)
sobota, 27 kwietnia 2013
Wypadek w Katowickim WORD
W sobotnie przedpołudnie na placu manewrowym Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Katowicach doszło do wypadku.
Mężczyzna zdający egzamin na prawo jazdy kategorii A, a więc na motocykl, uderzył w zaparkowany samochód ciężarowy.
- Kursant najprawdopodobniej stracił panowanie nad maszyną i doszło do zderzenia. Na miejsce przybyły służby, w tym ratownicy medyczni. Udzielono mu pomocy, ale nie odniósł poważnych obrażeń - mówi kom. mgr Jacek Pytel z katowickiej policji.
Mundurowi kończą właśnie przeprowadzanie swoich czynności na miejscu wypadku. To wszystko informacje oficjalne.
Nieoficjalnie natomiast dowiedzieliśmy się, że do zderzenia wcale nie musiało dojść przypadkowo. Kursant miał za sobą kilka nieudanych egzaminów i tego dnia najprawdopodobniej również nie udało mu się zaliczyć. Relacje świadków wskazywałyby, że mężczyzna celowo rozpędził się motocyklem i uderzył w ciężarówkę.
Mężczyzna nie odniósł w wyniku wypadku obrażeń. Z informacji nieoficjalnych wynika, że tuż po wypadku kursant opuścił teren WORD, co musiało zdziwić przybyłych na miejsce zdarzenia policjantów. W krótkim czasie kursanta udało się jednak odszukać.
O samym wypadku wypowiedział się również wicedyrektor katowickiego WORD-u. Z jego słów również wynika, iż do wypadku wcale nie musiało dojść przypadkiem.
- Po niezaliczeniu zadania, co równoznaczne było z oblaniem egzaminu, kursant odkręcił manetkę gazu do maksimum i z dość dużą prędkością wjechał w stojącą na poboczu ciężarówkę. Jak dla mnie reakcja ta była kompletnie niezrozumiała. Wyglądało to na jakiś akt desperacji, a może nawet próbę samobójczą - mówi Janusz Kuwak, wicedyrektor WORD.
Mężczyzna, który uderzył w ciężarówkę ma 35 lat. Już wcześniej posiadał prawo jazdy, w tym kategorii A, które zostało mu odebrane. WORD nie ustalił jeszcze z jakiej przyczyny. Egzamin, do którego przystąpił, miał mu pomóc je odzyskać.
Wicedyrektor Wojewódzkiego Ośrodku Ruchu Drogowego w Katowicach, Janusz Kuwak, który widział całe zajście, ponownie mówi o tym, że zderzenie nie wyglądało na przypadkowe.
- Ten mężczyzna nie zdał egzaminu, rozpędził motocykl i uderzył w tył naszej ciężarówki. Nie wiem, jakie miał motywy, ale to nie była normalna reakcja. Tak nie zachowuje się dorosły człowiek, który przecież miał już prawo jazdy, a więc posiada umiejętności prowadzenia pojazdu. Nie wiem nawet jak to określić. Skrajna nieodpowiedzialność to za mało. Wyglądało to na akt desperacji, może nawet próby samobójczej - mówi Kuwak.
- Póki co nie wiemy dokładnie za co mężczyzna stracił wcześniej prawo jazdy i ile kategorii miał. Mamy jednak możliwość wnioskowania o skierowanie go na badania psycho-techniczne i będziemy z niej korzystać. Ten człowiek stanowi zagrożenie dla siebie i innych. Nie powinien mieć żadnych uprawnień. Tutaj zniszczył nam motocykl i samochód, jemu na szczęście nic się nie stało, dzięki ochraniaczom, które każdy od nas dostaje przed egzaminem, ale proszę pomyśleć, co by się stało, gdyby zareagował tak na drodze - dodaje wicedyrektor WORD.
Zdjęcie i tekst pochodzą z: http://katowice.naszemiasto.pl/artykul/galeria/1832881,wypadek-w-katowickim-word-podczas-egzaminu-na-motocyklu,id,t.html
niedziela, 22 stycznia 2012
Weekend
Spostrzeżenia - panie w dziekanacie uprzejme, wykładowcy dostępni i bezproblemowi - studiowanie z fajnymi ludźmi jest mega-przyjemne!
Tymczasem w pracy ruch odrobinę mniejszy, już się ludziom nie spieszy (jakby ktoś nie wiedział - nowe zasady egzaminacyjne wejdą w życie dopiero w styczniu 2013 roku), nawet nie protestują gdy wyznaczam jedną - dwie godziny na tydzień. Ceny paliw szaleją w górę, ale po co się tym przejmować?
Spostrzeżenia - dla kursantów nie można być zbyt miłym i uczynnym, bo to się odbija później na mnie. To nie są dzieci, choć niejednokrotnie tak się zachowują.
W drugiej pracy zbliżają się półroczne egzaminy. Będzie stresująco - ale nie dla mnie! Ponieważ tam to ja zasiadam w komisji. Czy będzie jak co roku - czyli czy będę obniżał oceny? No, ale jeśli ktoś mi w trampkach przychodzi lub w dresach na egzamin, to sorry ...
Spostrzeżenia - umiejętność zaprezentowania własnego zdania jest ważna. Po obu stronach barykady.
wtorek, 10 stycznia 2012
Łopatologicznie
W największym/najmniejszym skrócie:
- Na uczelni egzaminy, wieczorami po skończeniu pracy - uczę się jakichś nudnych ustaw, rozporządzeń i innych aktów prawnych, które zapominam najpóźniej w tydzień po egzaminie.
- W pracy sporo kursantów - ogólnie baaaaaaardzo fajnie :) Prawie wszyscy grzeczni, prawie wszyscy chcą się nauczyć jeździć. Strona firmowa już odblokowana, jak miałbym więcej czasu mógłbym się nią zająć ...
- W szkole (tj drugiej pracy) nadspodziewanie dobrze udał się koncert który organizowałem. Poprawiło mi to znacznie humor, a także odzwierciedliło się w mojej ogólnej sytuacji tamże. Oczywiście na plus.
- Poza tym, uczę się angielskiego - utrwalam to co już wcześniej umiałem, przyswajam coś nowego, trudniejszego.
niedziela, 15 maja 2011
Instruktor techniki jazdy - egzamin teoretyczny (2)
| Rozbite auto, wynik nadmiernej prędkości i brawury. |
Po rozwiązaniu testu wiedziałem, że mam więcej punktów niż około miesiąc wcześniej, ale czy wystarczająco by zdać ? Okazało się to po jakiejś godzinie, gdy wszystko zostało sprawdzone i przeliczone. W tym czasie oczekiwanie jest męczące, większość ludzi analizuje swoje odpowiedzi, ustala prawidłowe odpowiedzi. Okazało się, że jedno pytanie niedokładnie przeczytałem (zamiast "minimalnie" zobaczyłem "może mieć" - wiem, nie są to podobne słowa, ale tak to zauważyłem po prostu). W wyniku tego powinienem zaznaczyć odpowiedź a, natomiast zaznaczyłem abc. Bez sensu, ale to następstwo przeoczenia. Nie byłem do końca pewny pytania z psychologii, ale punktowo to tylko 1 pkt, więc akurat z tego powodu stresu dużego nie miałem. Lekko zaskoczyło mnie pytanie o kategorię B1, ale tylko chwilowo, gdyż odpowiedź była oczywista (jak ktoś znał stosowne rozporządzenie oczywiście).
Ogólnie, w porównaniu z poprzednim egzaminem, nie było kontrowersyjnych pytań i odpowiedzi, choć przyznaję - po niektóre z zagadnień sięgnięto naprawdę daleko. Jak ktoś nie znał pewnych zagadnień techniczno-motoryzacyjnych, miał kłopoty. Na 90 pkt, udało mi się zebrać 80 pkt. Aby egzamin był pozytywny, należy mieć co najmniej 72. Mój wynik zatem - POZYTYWNY ! W pierwszej chwili nie dotarło to do mnie, emocje były naprawdę spore. Ogólnie, do egzaminu na kategorię B przystąpiło około 100 osób, wg mojej oceny pozytywny otrzymało jakieś 30-40 z nich.
Teraz nie pozostaje nic innego, jak przygotowywać się do egzaminu praktycznego :)
wtorek, 23 listopada 2010
Podwójna radość
Szkoda, że już nie będą ze mną jeździły - bardzo miło wspominam te zajęcia - konkretne, z humorem, z dystansem, zawsze punktualne, słowne i nigdy nie mówiły "nie" - idealne !
Zżyłem się z nimi obiema. Jedna to moja sąsiadka (no, mieszka blok dalej), a druga to szefowa ze szkoły. Sąsiadka niebawem wyjeżdża do większego miasta w poszukiwaniu pracy, ale mam nadzieję ją jeszcze spotkać. Szefową widuję dwa razy w tygodniu, miło będzie porozmawiać z nią jako kierowcą - a nie kursantką :)
Obie dziękowały za naukę, dziś odbierałem je z WORD - żałuję że się nie pozwoliłem sobie na nieco szaleństwa - miałem ochotę je wyściskać, ale znów się powstrzymałem - ludzie czekający na egzamin pewnie patrzyliby jak na wariata.
A gdyby nawet to co z tego ?
piątek, 29 stycznia 2010
Fantastyczny piątek
To niewiarygodne, ale dzisiejszy dzień jest pełen sukcesów ! I tylko sukcesów !Po pierwsze (i najważniejsze) - dziś oddałem na egzamin trzy osoby - jedną słabą, drugą średnią i trzecią - bardzo dobrze jeżdżącą. Starałem się nie myśleć kto zda a kto nie zda, ale - jakież było moje zaskoczenie gdyż co około 2 godziny po kolei dzwoniły owe trzy osoby oznajmiając iż zdały ! W zasadzie dziś to jeździłem głównie do lub z WORD-u, ale nie narzekam - bo dla takich chwil warto ! Zresztą - zawsze staram się porozmawiać z osobą po egzaminie, wypytać jakie miała problemy (jeśli jakieś miała oczywiście :P), jakie zadania wykonywała, gdzie, z kim, co mówił egzaminator, jak oceniał, jak wydawał polecenia itp itd.
Dziś też dostałem taki oto kubek (fotki powyżej i poniżej) ! Niestety, nie mogę ujawnić skąd/od kogo, a zdjęcia robiłem telefonem, stąd ta fatalna jakość. Pod tablicą "L" jest napis Nauka Jazdy, ale musiałem usunąć pewną nazwę (aby nie robić reklamy).
Od dziś piję tylko z niego, bardzo mi się podoba :)
poniedziałek, 28 grudnia 2009
Urlop :)
Trochę wkurzyło mnie, gdy pięć minut przed godziną dziewiątą kursant zadzwonił i odwołał jazdę. A tyle razy się mówi i prosi, by dać znać wcześniej a nie w ostatniej chwili ... Powód nieobecności wg mnie nie usprawiedliwia go, więc po prostu dwie godziny zostaną mu dopisane do "konta".
Tak więc, od 12 do pojeździłem z kursantką, która o 14 miała egzamin praktyczny. Powiem szczerze - brakowało mi tych jazd ! Brakowało mi tego mówienia, tłumaczenia, rozglądania się na skrzyżowaniach, pilnowania kursantki i innych kierowców ! Tych parkowań, zadań zawracania i po prostu - jazdy z boku. Pomimo tego iż zaczęliśmy przed godziną 12, czas do 14 zleciał bardzo szybko. Szkoda. Bo fajnie mi się jeździło. Na mieście nowe dziury (w tym dwie bardzo głębokie wydawały się - nie sprawdzałem ...), spieszący się przechodnie (widział ktoś nie spieszącego się przechodnia ? chyba tylko na przejściu :P), wciskające się inne auta, zatory drogowe, czerwone i zielone światła, ta całość - ....
UWIELBIAM TO !!!
Chyba nie przeżyłbym miesiąca bez tego .... ale, odpocząć też trzeba.
To najprawdopodobniej ostatni wpis w tym roku. Spotkamy się więc w styczniu 2010 :)
Ja udaję się na urlop życząc:
- tym którzy zamierzają się dobrze bawić - wspaniałej zabawy
- tym którzy chcą odpocząć - odpoczynku
- tym którzy podróżują - szerokich dróg i gumowych drzew
- tym którzy się uczą jeździć - dobrego nauczyciela
- wszystkim pozostałym - czego sobie zamarzą :)
O, bo bym zapomniał. Kursantka z 14-stej zdała :))

















