Dzień wolny, ale bynajmniej nie leniwy. Wstaję odrobinę później niż zwykle, ale mam już zaplanowane:
- posprzątać w całym mieszkaniu;
- zrobić pranie;
- zmienić pościel;
- pojechać do krawca z problematycznym zamkiem w bluzie;
- pouczyć się;
- poćwiczyć na basenie;
- zrobić wpis na bloga;
Prócz tego, załatwiłem kilka innych spraw, zatem poniedziałek mogę uznać za udany. A wieczór przy muzyce francuskiej.
Wtorek
W pracy całkiem znośnie, nawet jakby lekko. Po pracy piekę ciasteczka maślane. Będą małym słodkim upominkiem dla dziewczyn -G, R oraz Z, które w czwartek wybierają się w daleką wycieczkę.
Robię tylko dwa wzory, ale całość zajmuje mi sporą część popołudnia. Smakują idealnie. Miałem wybrać się na spacer, ale trochę mnie to zmęczyło.
Środa
W pracy więcej uwagi niż zwykle, ale na plus, jestem zadowolony. Później trochę roboty w dwóch miejscach. W tym drugim musiałem wykazać się ponadprzeciętną cierpliwością. Cisza i spokój, które witają mnie po przekroczeniu progu mojego mieszkania wieczorem, są bezcenne. Nawet nie włączam radia, upajam się totalną ciszą...
Czwartek
Bardzo lekki dzień. Nie przepracowałem się, za to pozałatwiałem kilka spraw on-line i przez telefon.
Po południu zbieram się na wyjazd do dużego miasta. Wieczorem długi spacer, w później cichutko grający jazz i "Mężczyzna, który się uśmiechał" - jako przypomnienie, bo czytałem tę książkę kilka lat temu. "Zamek" Franza Kafki musiałem odłożyć, bo czytanie na telefonie jest męczące.
Piątek
Dzień wolny. Z rana przegląd auta w serwisie Toyoty (1348 zł), gorąca czekolada (gratis) w czasie oczekiwania na autko. Miły i uśmiechnięty doradca serwisowy.
Potem wizyta w dobrej garmażerce (faszerowane udko 5.40 zł, cztery pieczone ziemniaki 2.20 i duża surówka z marchwi 5.70) - bo nie miałem ochoty na jedzenie w knajpie, więc odgrzałem sobie w domu.
Trochę odpocząłem i poszedłem do fryzjera (40 zł). Potem do aquaparku na 2.5 godzinny relaks w strefie saun (47 zł). Wieczorem sałatka na wynos z kurczakiem i grillowanym ananasem (39 zł) z pobliskiej restauracji. Sade z płyty winylowej na starych, ale porządnych i dużych głośnikach. Na noc podróż, ale przestał padać śnieg, więc jest tylko mokro i prawie pusto.
A w planach na weekend praca (sobota) i koncert jazzowy (niedziela).




Czasem żałuję że nie mam talentu do wypieków, bo takie ciastka to bym chętnie upędzlował 😅 Wiesz, chyba u każdego w końcu przychodzi ten moment, że cisza i spokój mają działanie kojące. U Ciebie to ma szczególne znaczenie, bo pracujesz w firmie, w której nie dbają o komfort psychiczny pracowników... 🙄
OdpowiedzUsuńTakie ciastka to prościzna! Mąka, masło, trochę cukru i jajko. Potem tylko upiec i gotowe 😁 Można jeść 👍
UsuńZ doświadczenia wiem, że nawet najprostsze przepisy idzie spierdzielić 😅
UsuńTo tak, zgadza się. Ostatnio też zepsułem te same ciasteczka, ale nie ważne jak 🫣
UsuńAleż pochwal się co nie wyszło? 😂
UsuńDałem gruby cukier kryształ, tego np. do amoniaczków który się nie rozpuścił ani podczas wyrabiania ciasta ani podczas pieczenia 🫣
UsuńOk, ale ciastka w ogóle nie były zjadliwe, czy po prostu potem cukier chrupał między zębami? 😅
UsuńCiastka były bardzo smaczne, ale chrupały pod zębami 😁
UsuńNajważniejsze że dało się zjeść 😉
UsuńDało, ale mnie to nie było dla mnie satysfakcjonujące 😁
UsuńAle chrupiący cukier to zawsze urozmaicenie 😉 Niektórzy wręcz lubią ciastka posypane grubym cukrem.
UsuńNo wiesz, gdyby to były posypane to ok, ale tu się nie rozpuścił. Przez moment miałem pomysł, aby posypać je cukrem od góry 🤣
UsuńWtedy chrobotały by między zębami na całego 😂
UsuńAle mogłoby przykryć mój błąd 😁 czyli że tak niby miało być 😁
UsuńSkoro były smaczne, to tak naprawdę nie błąd, a nieprzewidziany efekt specjalny 😉😅
UsuńI tego możemy się trzymać 😁
UsuńW sumie to miałeś dość pozytywny tydzień. Nie dostrzegam w nim narzekania, więc jest dobrze i oby następne były tylko lepsze 😉
OdpowiedzUsuńStaram się nie narzekać zbyt często, co by Was nie denerwować 🤣
UsuńPodejrzewam że każdy z nas byłby w stanie znaleźć setkę powodów do narzekania 😉
UsuńHaha no tak, powód jakiś zawsze się znajdzie 😁
UsuńA my, Polacy, lubimy narzekać 😉
UsuńZawsze mnie zastanawia, czy tylko my Polacy tak mamy? 🤔
UsuńNa pewno jesteśmy jednym z tych narodów, które nie są zbyt pozytywnie nastawione... 🙄 O Polakach trudno powiedzieć, że są radośni... No, chyba że jak popiją 😅
UsuńTak, ale wtedy już puszczają także inne hamulce.
Usuńcałkiem dobry czas za Tobą. i co najważniejsze umiesz odpoczywać relaksować sie a to sztuka. panie. oj duża sztuka.
OdpowiedzUsuńno i mnie ciasteczkami kupiłeś. ech, ja nie umiem :-(
Ale to prosta rzecz takie ciasteczka, naprawdę żadna filozofia 😁
UsuńŻadnych ciasteczek, jestem na diecie. ;) ale kusząco wyglądają. :)
OdpowiedzUsuńFajny tydzień miałeś. Mój też nie był zły. :)
Dieta nie powinna wykluczać drobnych przyjemności, bo w przeciwnym razie to nie dieta a masochizm 😉
UsuńRadiomuzykant-ka - dla Ciebie mógłbym zrobić takie bez cukru 😀
UsuńStasiek Górny - też tak uważam, ale czasem w ogóle nie można sobie pozwolić na cukier na przykład.
UsuńStasiek Górny - też tak uważam, ale czasem w ogóle nie można sobie pozwolić na cukier na przykład.
UsuńNa szczęście jeśli chodzi o cukier to są mniej szkodliwe zamienniki...
UsuńNiby tak. O ile naukowcy za jakiś czas nie powiedzą, że jednak np. ksylitol czy coś podobnego to trucizna gorsza niż cukier.
UsuńTyle że wtedy zapewne wymyślą jakiś kolejny zdrowy zamiennik 😉
UsuńMożliwe. Oby faktycznie miał neutralny wpływ na zdrowie.
UsuńNa co dzień i tak żywimy się chemią i wdychamy ją z powietrzem, więc taki szczególik jak cukier niewiele sytuację pogorszy.
UsuńW moim małym miasteczku nie ma żadnych fabryk które kopcą, a informacje o jakości powietrza są najczęściej całkiem ok 👍
UsuńWystarczą spaliny z samochodów 😉 A zimą dodatkowo mamy jeszcze dymiące kopciuchy...
UsuńFakt. Z tych kopciuchów czuję wieczorami, gdy otworzę okno to od razu muszę zamykać że względu na ten dym 😐
UsuńW dużych miastach przynajmniej kontrolują czym sie pali, a u mnie ludzie i gumę potrafią do pieca ładować.
UsuńTak, stare opony i butelki 😐😐
UsuńZabawne, że ci, którzy palą syfem, nie wpadną na to, że sami również ten syf wdychają.
UsuńTo zdaje się przekracza ich zdolności myślowe.
UsuńNo i ok. :) Konstruktywny tydzień.
OdpowiedzUsuńDzięki ✌️✌️
UsuńNo, widzę cały tydzień miał swój porządek, może dlatego, że się od niego zaczął :)
OdpowiedzUsuńGorąca czekolada w czasie inspekcji fajnego auta, czego więcej trzeba :)
Ano, Zamek Kafki jest sam w sobie ciężki, ale wierzę, że na telefonie nie do przejścia. Polecam kupno jakiegoś czytnika (choć sam nie posiadam, ale czytam za to takie rzeczy na monitorze komputera ;)
Wiem, że łatwiej jest komuś radzić, niż samemu coś robić ;)
Spokojnego weekendu, mimo pracy :)
399 zł za czytnik (przed chwilą oglądałem w euro RTV AGD) to trochę dużo tym bardziej, że ja wolę dotyk książki... Wiem że to dziwne, ale ja już tak mam 🫣
UsuńDzięki, miłego weekendu 🤗
Dziękuję!
UsuńNo tak, dla jednego "Zamka" Kafki to pewnie nie warto kupować czytnika.
Sporo osób lubi książki na papierze, z tego co obserwuję, ja też.
Myślę, że Zamek na pewno jest w bibliotece, jakby Cię znowu kiedyś wena na ponuro-skomplikowane utwory wzięła ;)
Jak mówię, mnie to przypomina opisywany przez Ciebie Departament ;)
To tym bardziej mnie ciekawi... Muszę w końcu wyrobić tę kartę w bibliotece 😁
UsuńCo nie znaczy, że Tobie będzie się kojarzyć ;)
UsuńTy znasz Departament od środka, ja tylko z opisów.
Może wypożyczę jak już wyrobię kartę do biblioteki.
UsuńTaki kolega to skarb, ciastka jak marzenie!
OdpowiedzUsuńE tam, chyba przesadzasz lekko 😁
UsuńNic a nic!
Usuń😁😁
UsuńJak mi się podoba Twoje zorganizowanie... Ja jestem chaotyczna jak początek świata.
OdpowiedzUsuńTakie przeciwności się przyciągają 😁😁
UsuńMoże i tak, ale o czym może świadczyć fakt, że w porównaniu z moim byłym mężem byłam wzorem porządku i poukładania...?
UsuńO tym, że był naprawdę mało ogarnięty? 🤔
UsuńBa! Zupełnie nieogarnięty.
UsuńTo chyba dobrze że jest w kontekście "były".
UsuńBARDZO dobrze!
Usuń👍👍
UsuńTak zorganizowanie pomaga. Ale czasem trochę chaosu nie zaszkodzi.... Chociaż ja wolę zorganizowanie
OdpowiedzUsuńPozdrawiam pierwszym jesiennym przymrozkiem
Dzięki, zimowe i białe pozdrowienia 😀
UsuńTydzień wygląda na całkiem przyjemny.
OdpowiedzUsuńMogłoby być takich tygodni więcej tylko bez wydawania fortuny na przegląd auta.
UsuńCiasteczka bardzo apetyczne, nie wiem czy to jedzenie u ciebie drogie, ja wczoraj w polskim sklepie zapłaciłam 180 dolarów za połowę tego co kilka miesięcy temu, a pani na dodatek oszukała mnie na 9 dolarów.
OdpowiedzUsuńTu też byli dużo taniej jakieś czas temu, no ale to już minęło. 9 $ to całkiem sporo, może pomyliła się niechcący?
UsuńAleż Ty jesteś systematyczny i zorganizowany! Moje uznanie :-)
OdpowiedzUsuńFaktycznie czasem może się tak wydawać 😁
UsuńWow, podziwiam i ciasteczka ale i to zorganizowanie :) Również czasami sobie wypisuję rzeczy do zrobienia a potem wykreślam z listy :)
OdpowiedzUsuńTo pomaga, oraz oszczędza czas gdy ma się dobrą organizację pracy 😀
UsuńNiezwykle ceniłam sobie ciszę gdy wracałam do domu po kilku godzinach pracy z dziećmi. A potworny przytłaczający wewnętrzny ciężar po pierwszym dniu mojej pracy z dziećmi pamiętam do dzisiaj.
OdpowiedzUsuńJeśli jednak chodzi o odczucia ciszy to mogą one być bardzo różne, totalna cisza nie dla każdego jest taka sama. Całe długie już życie spędziłam w centrum dużego miasta, jednakoż w tym moim mieście jest także dużo terenów zielonych nadrzecznych i parkowych. Relaksując się w tych miejscach słyszę tylko odgłosy przyrody. A znam takie osoby które będąc razem ze mną w tych samych miejscach wychwytywały także miejskie dźwięki dla mnie w ogóle niesłyszalne.
No tak, dzień w pracy z głośnymi dziećmi to musi być masakra po pracy. Aż w głowie pewnie długi czas jeszcze dźwięczą te wszystkie krzyki i odgłosy.
UsuńCzytając Twoje podsumowanie tygodnia, mam wrażenie, że opisujesz coś, co wielu z nas próbuje osiągnąć, ale rzadko się udaje: zwyczajną codzienność ułożoną tak, żeby była i sensowna, i w jakiś sposób przyjemna. Bez fajerwerków, ale też bez poczucia marnowania czasu.
OdpowiedzUsuńPodoba mi się, że nie udajesz „nieustannie zajętego” — po prostu robisz swoje. Sprzątanie, krawiec, basen, trochę nauki, a do tego francuska muzyka wieczorem… Brzmi jak dzień, który człowiek sam przed sobą może uczciwie nazwać udanym.
Uśmiechnąłem się przy fragmencie o pieczeniu ciasteczek. Lubię takie detale — niby drobnostka, a jednak pokazuje, że żyjesz nie tylko zadaniami, ale też gestami wobec innych. I to widać w całym tygodniu: praca, obowiązki, ale też chwile ciszy, spacer, książka przypomniana po latach, winyl Sade na koniec dnia… Jest w tym jakiś spokój, którego brakuje w większości internetowych relacji z życia.
Doceniam też szczerość w kwestii kosztów. Mało kto potrafi napisać wprost: „tak, przegląd auta kosztował tyle i tyle, tak, wydałem na to i tamto”. Nic w tym niezwykłego, ale właśnie ta konkretność sprawia, że całość brzmi jak prawdziwy zapis tygodnia, a nie stylistyczna laurka.
W sumie fajnie się to czyta — jak dziennik kogoś, kto ma poukładane życie, ale w sposób normalny, niewydumany. Trochę pracy, trochę relaksu, trochę ludzi wokół siebie. Tydzień jak tydzień, a jednak zostaje po nim przyjemne wrażenie.
Cześć Andrzej, dziękuję za komentarz 😃 Fajnie że miło się to czyta, przyjemnego wieczoru życzę 😀
UsuńU Ciebie każdy dzień ma swój smak, a umiejętność cieszenia się ciszą i drobnymi przyjemnościami jest naprawdę zaraźliwa:-) Ciasteczka i jazz to po prostu magia. No i...też lubię Sade:-)
OdpowiedzUsuńTakim czymś można się zarazić 😃 przyjemnego wieczoru!
UsuńJak zwykle zorganizowany i w pełnej gotowości. Ale tymi ciastkami to mnie zaskoczył 😁
OdpowiedzUsuńTo chyba dobrze 😁
UsuńZ całą pewnością 👍
Usuń😁💪
Usuń