Dzisiejszy dzień należy jak najszybciej zapomnieć. Koszmar, który ciągnie się bardzo długo wciąż trwa. To, co udało mi się z takim trudem załatwić w poniedziałek - półtorej bardzo ważnej sprawy -mogę spuścić z wodą w toalecie. Legło w gruzach w ciągu niecałej minuty. Okazało się to zupełnie niepotrzebne, ponieważ dziś nie udało się dokończyć tego co rozpocząłem.
A przy okazji dostałem kopa w cztery litery. Nie mam pojęcia, jak można w taki sposób traktować innych. Nie jestem idealny, ale jakoś tam zostałem wychowany. Szacunek do drugiego człowieka, jaki on by nie był - powinien być zawsze. Wciąż jestem w szoku i chyba nadal nie dowierzam temu, co dziś doświadczyłem. Czy jestem dnem i nie nadaję się do niczego? Oczywiste że nie wiem wszystkiego, a jeśli czegoś nie rozumiem to - jak sądziłem - zapukałem do najwłaściwszej osoby. Ale nie.
Muszę na spokojnie to wszystko przemyśleć i mimo tego postarać się zrobić jeszcze więcej, aby był to ostatni cios. Niestety będzie się to za mną ciągnęło w pamięci, która nie potrafi odrzucić tego co złe, a wręcz zakoduje to w niemal idealnym stanie.
Ta środa, lepiej żeby nie istniała.
środa, 6 lutego 2019
poniedziałek, 4 lutego 2019
Step by step
Poniedziałek rozpoczął się pracowicie. Mniejsza o to ile zrobiłem godzin, od końca - zostałem poczęstowany pysznymi pierożkami z domowym dżemem. Porzeczkowym chyba. A jakie to ciasto rozpływające się w ustach - jeszcze nie jadłem tak dobrych pierożków!
Wcześniej udało mi się częściowo załatwić półtorej sprawy, które są jakąś tam mini cząstką postanowień o których pisałem niedawno. Już od kilku dni spędzają mi one sen z powiek, czasem w ogóle nie potrafię zasnąć tylko myślę jak to zrobić. Na razie jest w miarę ok, choć kosztowało mnie to sporo nerwów (finansowo także). Dziś dodatkowo zrobiłem coś pierwszy raz w życiu, może nawet użyłem uroku osobistego? Ale chyba nie, wszak w ten sposób mógłbym tylko zrazić interlokutora, aczkolwiek czuję że mnie lubi i te pół sprawy jest już do przodu. Jeśli w środę uda się wszystko dokończyć, to będę zajmował się kolejnymi etapami - łatwiejszymi psychicznie.
Głowa zapełniona właśnie tymi myślami, a na jazdy przychodzi belferka. Hmm, jakby to powiedzieć ładnymi słowami - potrzebuje jeszcze dużo czasu aby pojąć jazdę i manewry. Nadal próbujemy - m.in. parkować i wciąż zajmuje jej to około 7-10 minut (jedno parkowanie) i to z moim pomaganiem. Oczywiście przy tym wszystkim blokuje ruch na osiedlu, a silnik gaśnie jej kilkanaście razy. Myli biegi non stop. Gdy proszę ją aby zrobiła to odrobinę szybciej z lekką złośliwością odpiera, że gdy się już nauczy to wtedy będzie szaleć. Tylko kto mówi o tym aby szaleć? Czy ona w ogóle rozumie co ja od niej chcę?
A początek dnia to znowu mały prezent. I to znowu ciacho! A jakie pyszne! I za co to ja dostaję? Nie mam pojęcia! Wniosek jest taki - albo jednak mnie lubią, albo chcą otruć :P
Wcześniej udało mi się częściowo załatwić półtorej sprawy, które są jakąś tam mini cząstką postanowień o których pisałem niedawno. Już od kilku dni spędzają mi one sen z powiek, czasem w ogóle nie potrafię zasnąć tylko myślę jak to zrobić. Na razie jest w miarę ok, choć kosztowało mnie to sporo nerwów (finansowo także). Dziś dodatkowo zrobiłem coś pierwszy raz w życiu, może nawet użyłem uroku osobistego? Ale chyba nie, wszak w ten sposób mógłbym tylko zrazić interlokutora, aczkolwiek czuję że mnie lubi i te pół sprawy jest już do przodu. Jeśli w środę uda się wszystko dokończyć, to będę zajmował się kolejnymi etapami - łatwiejszymi psychicznie.
Głowa zapełniona właśnie tymi myślami, a na jazdy przychodzi belferka. Hmm, jakby to powiedzieć ładnymi słowami - potrzebuje jeszcze dużo czasu aby pojąć jazdę i manewry. Nadal próbujemy - m.in. parkować i wciąż zajmuje jej to około 7-10 minut (jedno parkowanie) i to z moim pomaganiem. Oczywiście przy tym wszystkim blokuje ruch na osiedlu, a silnik gaśnie jej kilkanaście razy. Myli biegi non stop. Gdy proszę ją aby zrobiła to odrobinę szybciej z lekką złośliwością odpiera, że gdy się już nauczy to wtedy będzie szaleć. Tylko kto mówi o tym aby szaleć? Czy ona w ogóle rozumie co ja od niej chcę?
A początek dnia to znowu mały prezent. I to znowu ciacho! A jakie pyszne! I za co to ja dostaję? Nie mam pojęcia! Wniosek jest taki - albo jednak mnie lubią, albo chcą otruć :P
sobota, 2 lutego 2019
Podsumowanie tygodnia 69
Poniedziałek
Po czterech dniach "wolnego" ciężko wrócić do rytmu pracy od rana.
Wtorek
W drugiej pracy znowu kończę wcześniej.
Środa
Kolizja na egzaminie. Pisałem już o tym kiedyś - na ruchliwej drodze egzaminator wydaje polecenie zatrzymania pojazdu. Większość kierowców z tyłu nie zachowuje należytej ostrożności, tym razem skończyło się to sporym uderzeniem w tył.
Czwartek
Do sprawdzenia poziomu oleju służy kijek - jak twierdzi pewien młodzieniec.
Piątek
Rezerwuję ten dzień i wyjeżdżam na krótki weekendowy odpoczynek.
Po czterech dniach "wolnego" ciężko wrócić do rytmu pracy od rana.
Wtorek
W drugiej pracy znowu kończę wcześniej.
Środa
Kolizja na egzaminie. Pisałem już o tym kiedyś - na ruchliwej drodze egzaminator wydaje polecenie zatrzymania pojazdu. Większość kierowców z tyłu nie zachowuje należytej ostrożności, tym razem skończyło się to sporym uderzeniem w tył.
Czwartek
Do sprawdzenia poziomu oleju służy kijek - jak twierdzi pewien młodzieniec.
Piątek
Rezerwuję ten dzień i wyjeżdżam na krótki weekendowy odpoczynek.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



