Dawno tu nie zaglądałem - głównie z powodu dużej ilości pracy, ale także pogorszonego stanu zdrowia. Już w niedzielę popołudniu czułem się źle, nie miałem sił i ogarnęła mnie jakaś forma apatii. Wieczorem do przejechania miałem nieco ponad 100 km, a było to dla mnie wyzwanie jakbym pół kraju przejeżdżał - może także dlatego, że auto od mechanika wróciło zdiagnozowane, ale nie naprawione - to też prowadziło się wyjątkowo źle. Mało tego, po drodze okazało się że będzie potrzebowało także interwencji innego mechanika - ale to dopiero po naprawach u tego pierwszego (niestety wyjechał na urlop i dopiero we wrześniu wróci).
W poniedziałek, mój stan zdrowia był lekko krytyczny i wystraszył mnie na poważnie. Przygnębienie wymieszało się ze strachem i mimo tego że starałem się jakoś trzymać, to krążyły we mnie myśli co do stanu i przyczyn. We wtorek wizyta u lekarza - wiadomo że nagłe przypadki przyjmują bez kolejek (ale oczywiście za odpowiednim wynagrodzeniem). Trafiłem na bardzo sympatyczną starszą panią dr, która przebadawszy u mnie swoją dziedzinę od a do z stwierdziła że wszystko jest ok, więc trzeba szukać gdzie indziej. To z jednej strony dobrze, ale wciąż źle.
W międzyczasie stan raz lepiej, raz gorzej. Więc kolejny lekarz - jutro (tym razem udało się już bez hasła "nagły przypadek" - bo skoro żyję to chyba nie jest tak źle?), a potem następny i kolejny...
Szkoda, że nie da się zrobić tak jak w aucie - wizyta/diagnoza/wymiana/zapłata/koniec. O nie, zdrowie ma się tylko jedno, a jeszcze aby trafić na dobrego lekarza...
Dobra, idę się "kompresować" dalej i odpoczywać, a na 20.00 na basen - tylko ostrożnie, bez forsowania, bez wbiegania po schodach jak dwudziestolatek i bez szarżowania w sportowym torze.
sobota, 17 sierpnia 2019
Podsumowanie tygodnia 97
Poniedziałek
Po urlopie zaczynam jak zwykle z samego rana - czyli od 7. Nie jest mi ciężko wstać, ale jeszcze kilka dni urlopu byłyby piękne...
Wtorek
Na kursie mnóstwo nowych osób. Cieszy mnie ich wysoka kultura, punktualność - aż nie mogę w to uwierzyć! :)
Środa
Z pomocą kogoś znajomego zaprowadzam swoje auto do mechanika. Powiedziałem mu, aby bez wahania wymieniał i naprawiał wszystko co będzie tego wymagało.
Czwartek
Święto. Ale jakie święto? Tego dnia pracuję tylko 8 godzin. Wyjazd na Majorkę się zbliża, ponadto auto wciąż u mechanika - więc pewnie trochę będzie kosztować...
Piątek
Kolejne nowe osoby - grzeczne, spokojne, kulturalne - aż chce mi się pracować (więcej!).
Po urlopie zaczynam jak zwykle z samego rana - czyli od 7. Nie jest mi ciężko wstać, ale jeszcze kilka dni urlopu byłyby piękne...
Wtorek
Na kursie mnóstwo nowych osób. Cieszy mnie ich wysoka kultura, punktualność - aż nie mogę w to uwierzyć! :)
Środa
Z pomocą kogoś znajomego zaprowadzam swoje auto do mechanika. Powiedziałem mu, aby bez wahania wymieniał i naprawiał wszystko co będzie tego wymagało.
Czwartek
Święto. Ale jakie święto? Tego dnia pracuję tylko 8 godzin. Wyjazd na Majorkę się zbliża, ponadto auto wciąż u mechanika - więc pewnie trochę będzie kosztować...
Piątek
Kolejne nowe osoby - grzeczne, spokojne, kulturalne - aż chce mi się pracować (więcej!).
![]() |
| Zdjęcie z urlopu |
środa, 14 sierpnia 2019
Na pohybel szarości!
Będąc ostatnio na urlopie prawdziwie odpocząłem. zwłaszcza psychicznie, bo fizycznie trochę mniej - wiadomo - zawsze staram się aktywnie spędzać czas. Wyciszyłem się jeszcze bardziej niż zwykle, wsłuchałem w głos wiatru i szmerów różnych małych zwierzątek.
Wybrałem się do ogrodu pełnego kwiatów. Wiem że jestem dziwny, że to niezbyt normalne aby pchać się do kwiatków, ale bardzo podobają mi się te kolorowe cudeńka, na których było jeszcze kilka motyli (zdjęcie nr 6, od razu pomyślałem o Grażynie :)) i trzmieli (na szczęście zajętych swoją robotą).
Zapachy, jakie mi tam towarzyszyły są nie do opowiedzenia. Wszystkie kwiaty były opisane, ale mam słabą pamięć, więc już w chwilę po przeczytaniu zapominałem co to takiego pachnącego i pięknego (ponumerowałem zdjęcia, jakby ktoś chciał je wszystkie przedstawić).
Ciekawy efekt powstaje, gdy obraz na pierwszym planie jest ostry i wyraźny, a tło nie. Wiadomo, że to są tulipany - ale jakoś trzeba sobie radzić ;-)
Udało mi się przeczytać książkę "Polskie Archiwum X". Gdybym wiedział, że będzie tam aż tyle o ćwiartowaniu ciał i brutalnych gwałtach, darowałbym sobie. Dla równowagi po skończeniu książki zacząłem czytać Urszulę Dudziak - "Wyśpiewam wam więcej".
Jesień widać już gołym okiem. Pierwsze złote liście, chłodniejsze wieczory, mniej intensywne słońce. A do Majorki pozostało nieco ponad miesiąc - ale szybko zleciało!
Wszystkie zdjęcia robione telefonem, jedyną edycją jest tu zmniejszenie
rozdzielczości zdjęć, bo ważyłyby w sumie bardzo dużo, a może ktoś z Was
ma jeszcze wolniejsze łącze?
![]() |
| 1 |
![]() |
| 2 |
![]() |
| 3 |
![]() |
| 4 |
![]() |
| 5 |
![]() |
| 6 |
![]() |
| 7 |
![]() |
| 8 |
![]() |
| 9 |
![]() |
| 10 |
![]() |
| 11 |
![]() |
| 12 |
![]() |
| 13 |
![]() |
| 14 |
![]() |
| 15 |
![]() |
| 16 |
![]() |
| 17 |
![]() |
| 18 |
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















