wtorek, 4 maja 2021

Ki czort

Po długim ale pogodowo niezbyt udanym długim weekendzie czas wrócić do pracy. Dziś obserwowałem chmury za oknem - ciekawie się układały (nie mam zdjęcia, bo nie pomyślałem o tym aby zrobić). Oczywiście chmurom mogłem poświęcić tylko ułamek czasu - wtorek był bardzo intensywnym dniem, dodatkowo pod koniec dnia pracy lekko odczuwałem bóle głowy. To z głodu/zmęczenia/maseczki - a najpewniej z tego wszystkiego.

Za to wczoraj mimo deszcze wybrałem się na krótki spacer do lasu. Do tego samego, którego sprzątałem z moimi wolontariuszami w ramach Operacji Czysta Rzeka około 20 dni temu. Są już pojedyncze śmieci, a także miejsce posiadówki bliżej nieokreślonych - którzy pozostawili po sobie mnóstwo nieczystości. Zastanawiam się, co trzeba mieć w głowie aby przyjść do lasu i tak bardzo naśmiecić. Nie mogę tego pojąć.





Idąc do lasu napotkałem tego dnia szczególne kwiatki (i nie były to tulipany). Ktoś wyrzucił oponę tuż obok kosza na śmieci, a ktoś inny (lub ten sam) kawałek dalej wyrzucił żelazko. 


Ręce opadają, gdy widzi się takie postępowanie ludzi. Tego dnia nie zrobiłem zdjęć żadnych tulipanów, więc będę się posiłkował tymi zrobionymi w przeszłości:

niedziela, 2 maja 2021

Chmurka 2

Moje drugie podejście do sernika. Wg innego przepisu - dostałem go od szefa (pisałem tu kiedyś). Masło i cukier utarłem w makutrze (czy moi czytelnicy w ogóle wiedzą co to jest makutra?), którą na te potrzeby wziąłem od mamy (i pewnie już nie oddam :P). 

Do powstałej gładkiej masy dodałem 7 żółtek oraz stopniowo ser - tak jak poprzednio skorzystałem z gotowego mielonego w wiaderku 1 kg - ale tym razem wziąłem bez cukru (przy pierwszym podejściu do sernika miałem ser z dodatkiem cukru). Po wymieszaniu wszystkiego dorzuciłem trochę skórki z pomarańczy (też gotowe), a na koniec ubiłem na sztywno pianę z 7 białek i delikatnie wmasowałem w ciasto.

Rozgrzałem piekarnik nieco wcześniej i włożyłem blachę z ciastem. Piekłem godzinę w około 160 stopniach. Po ostudzeniu przyprószyłem pudrem, ale szybko wsiąkł w ciasto. Sernik rozszedł się bardzo szybko (więcej niż połowę rozdałem). Mam zamiar zrobić kolejny :)


A jak miesiąc maj - to i tulipany - te jeszcze nie zakwitły, ale tuż tuż:


sobota, 1 maja 2021

Podsumowanie tygodnia 185

Poniedziałek

Zaczynam nową jazdę z młodym chłopakiem. Jeździ brawurowo i chaotycznie. Wydaje mu się że wiele już umie. Pracuję nad nim.

Wtorek

Dzień zaczynam od 6.00 a do domu wracam tuż przed 21.00. Wracając samemu do domu jadę przez małą miejscowość z prędkością około 45 km/h i dostrzegam, że na środku drogi stoi lis. Wciskam mocno hamulec i jestem zaskoczony skutecznością hamowania. Lis ucieka, a ja prawie stanąłem. Yaris ma bardzo dobre hamulce.

Środa

Kolejne szkolenie, egzamin i nowy zawód do mojej kolekcji. Nie powiem że się nie stresowałem - jak komisja liczyła moja punkty, to wydaje mi się że słyszałem bicie serca. Po stwierdzeniu "zdał pan" lekko zamarłem, aż członek komisji jeszcze raz wskazał na mnie...

Czwartek

Chłopak z poniedziałku zaczyna powoli rozumieć (?) o co chodzi i jeździ trochę wolniej. Pracę kończę o 20 na drugim końcu miasta, kiedy docieram do domu przygotowuję słodki wypiek - napiszę o nim niebawem.

Piątek

Pierwsze w tym roku zdjęcia tulipanów, które pojawiły się pod sąsiednim blokiem, tuż obok mojego garażu: