wtorek, 8 czerwca 2021

Spokój

Jeżdżę z młodym i grzecznym kursantem, ale czasem jak coś powie to mnie zaskoczy. Np. wczoraj - tłumaczę mu że ruszanie to robimy z pierwszego biegu - czyli z jedynki. A on mi mówi, że z dwójki też można i że dla niego lepiej jest gdy rusza z dwójki. Ok - przecież nie będę mu zabraniał :D

Podobnie z kierunkowskazami. Stoi znak nakazu jazdy w lewo, on skręca zgodnie ze znakiem ale kierunkowskazu nie włączy. Gdy mu przypominam, on twierdzi że i tak mógł jechać tylko w tym kierunku. Luzik - przecież moje motto to nic na siłę, na egzaminie go skasują to może wtedy zrozumie?

sobota, 5 czerwca 2021

Podsumowanie tygodnia 190

Poniedziałek

Zaczynam kurs z córką koleżanki. Ona nie może jej uczyć, bo po chwili się już kłócą, więc mimo tego że ona jest instruktorką to oddała córkę do mnie. U mnie na razie wszystko jest ok, zauważam że młoda bardzo szybko się uczy. Aż jej zazdroszczę.

Wtorek

Dużo pierwszych jazd i same dziewczyny. Dość męczące. Nowe przepisy - wcześniej n/t hulajnóg a teraz m.in pieszych. Trochę wątpliwości jak je stosować, gdy pytam instruktorów o szczegóły to mówią mi, że coś tam w radiu słyszeli ale dokładnie nie wiedzą. To jak oni uczą? Albo co odpowiedzą gdy kursant zapyta?

Środa

Na jazdę przychodzi chłopak, który trzy lata temu miał u mnie egzamin wewnętrzny. Stracił prawo jazdy i ma kontrolne sprawdzenie kwalifikacji. Przez godzinę słucham opowieści o tym jak dużo kilometrów już zrobił, jak szybko udało mu się jechać, jakimi to pojazdami już jeździł i takie inne ciekawostki. Jak to dobrze, że godzina ma tylko 60 minut :)

Czwartek

Robot sprzątający to genialny wynalazek, dlaczego dopiero teraz go kupiłem? Kiedy włączam odkurzanie i mopowanie a robot zaczyna swoją pracę ja szybko ogarniam inne rzeczy w domu. Pół godziny i wszystko lśni!

Piątek

Kolejne pierwsze jazdy, mimo że piątek znów jest dość ciężko.


czwartek, 3 czerwca 2021

Degenerat

Na pierwszą jazdę przyszedł kilka tygodni temu, dziś kończy kurs. Nadal jest młodym buntownikiem, który wszystko chce zrobić po swojemu. Rad słucha dopiero, gdy coś mu się nie uda - ale wg jego mniemania oczywiście. Bo np to że nie włączy kierunkowskazu, lub naruszy linię podwójną ciągłą, albo gdy przekroczy prędkość to zupełnie normalne, a gdy zwracam mu uwagę na te sprawy to uważa że się czepiam. Może faktycznie się czepiam :P

Na szczęście pracuję na firmowym sprzęcie, ale gdy na kolejnej jeździe zaczął ruszać z piskiem opon na placu manewrowym, a na mieście ruszał i przyspieszał do około 5-6 tys obrotów silnika nie wytrzymałem. Wygarnąłem mu, że nie tylko nie jeździ z głową ale także nie szanuje sprzętu (pojazdu) do nauki. Że bez sensu jest gwałtownie przyspieszać aby za moment równie gwałtownie hamować. Bo ja rozumiem że on jest młody i że lubi poszaleć, tylko ile można to tolerować? Po tym wszystkim przez dwie jazdy był bardzo grzeczny. Jechał normalnie, uważał na wszystkie znaki, ładnie zmieniał biegi i w ogóle - nawet nie przekroczył prędkości.

Po dwóch jazdach znowu się zaczęło. Akurat wczoraj chciał podjechać do domu (posesja tuż za miasteczkiem). Podjeżdżamy pod bramę za którą kręci się jego ojciec. Młody machnął do niego lekceważąco, a ojciec prawie w biegu otworzył nam bramę. Od razu pomyślałem sobie, że to takie bezstresowe wychowanie. Gdy chwilę rozmawiałem z rodzicem dowiedziałem się, że kursant jest pełnoletni i robi co zechce, a do domu wraca kiedy chce. Za moich czasów takich rzeczy nie było, jednak rodzice byli autorytetem nie tak jak obecnie.

Ale to jeszcze nic. Najbardziej poirytował mnie następujący fakt. W drodze do jego domu minęliśmy patrol z miernikiem prędkości. Mój kursant po przejechaniu obok policji zaczął mrugać i ostrzegać tych jadących z przeciwka. Najpierw zauważyłem to ale nie miałem pewności na 100%, ale poczekałem chwilę i  przy drugim razie nie miałem wątpliwości. Degenerat. Na szczęście to jego ostatnie jazdy, więc wytrzymam to.