sobota, 1 czerwca 2024

Podsumowanie tygodnia 346

Poniedziałek

Krótszy tydzień, zatem więcej pozytywnej energii i chęci do pracy. Po pracy krótka wycieczka rowerowa nad zalew, ale komary i meszki skutecznie ją uprzykrzają. 

Wtorek 

W pracy luz. Z boku obserwuję konflikty i utarczki. 

Środa 

Szkolenie w firmie. Długie i nudne. Ale obowiązkowe. 

Czwartek 

Wycieczka ze znajomymi, ale w zupełnie innym gronie. Prognoza pogody się nie sprawdziła (zapowiadane burze), bo tylko minimalnie pokropiło przez kilka chwil, ale poza tym idealnie - lekki wiatr trochę słońca i trochę zachmurzenia.






Piątek 

Czyję się jakby to był poniedziałek. W pracy spokój choć dużo pracy. Po niej miałem jechać na sauny, ale mój fryzjer zrobił sobie wolne na sobotę więc musiałem pójść do niego w piątek po południu. Za tydzień o tej porze będę w drodze na lotnisko.

Zatem jadę do dużego miasta. Najpierw fryzjer (35 zł) potem kolacja nad wodą (116 zł). Z restauracji wychodzę po dziewiątej i widzę sporo ludzi czekających na wejście. U mnie (w miasteczku) byłoby to nie do pomyślenia.


sobota, 25 maja 2024

Podsumowanie tygodnia 345

Poniedziałek

Znów zupełnie bez entuzjazmu. Idę do pracy jak na ścięcie, na szczęście z każdą godziną jest coraz lepiej.

Wtorek

Ciężki dzień, po pracy łapię trochę czasu dla siebie, a późny wieczorny spacer poprawia mi nastrój.

Środa 

Dostaję kartkę od Grażyny, oraz kilka upominków z podróży od innej osoby. Tu niestety wkradła się dziwaczność obdarowującej, ale może że względu na wiek nie dziwi mnie to tak bardzo.

Czwartek 

W końcu. Zmieniam operatora sieci komórkowej. Z Nju mobile przenoszę się do T-Mobile. Głównie z tego powodu, że mam sporo miejsc bez zasięgu. Czy zmiana okaże się tą na lepsze zobaczę już w ten weekend.

Po południu wybieram się na miasto, gdzie odbywa się koncert orkiestry wojskowej. 

Piątek 

Zmęczenie daje o sobie znać. Po pracy odpoczywam na balkonie z krzyżówką, a także wybieram się na rower do lasu. 

sobota, 18 maja 2024

Podsumowanie tygodnia 344

Poniedziałek

Poniedziałki są coraz bardziej trudne. Świadomość że znowu zaczyna się kolejny tydzień z klientami jest tak podła, że robi mi się niedobrze. Znajoma mówi, że to objawy depresji i że powinienem do lekarza iść. 

Tymczasem ten dzień jest dla mnie wyjątkowy, bo to dzień urodzin. Dostaję kilka SMS-ów i życzeń telefonicznych. Miło.

Wieczorem idę popływać na basen, oraz wygrzać się na saunach. Jest mało ludzi i całkiem przyjemnie. 

Wtorek 

Z samego rana wiadomość od Uli. Pyta czy już dostałem przesyłkę, ale w skrzynce pocztowej pusto. W pracy kontrola i porządna reprymenda od przełożonego. Ostatnio powiedział że nie będzie ingerował w moje decyzje, ale najwyraźniej zmienił zdanie.

Po południu dostaję avizo z poczty. 

Środa 

Z samego rana odbieram przesyłkę od Uli. Nie bez przeszkód, bo chociaż całkiem miły pan bardzo się starał to nie mógł podłączyć tego urządzenia na którym się trzeba podpisać odbierając przesyłkę. Dwoił się i troił, aż w końcu wydał mi paczkę przez okienko swojej koleżanki. Wcześniej go tam nie widziałem, chyba to ktoś nowy. Ale w tym wieku? 

W Departamencie nie miałem sposobności do zajrzenia, choć kusiło mnie bardzo! Wieczorem otworzyłem, a tam przepiękne kartki (2) ze świetnymi życzeniami - takimi trafionymi w sedno, książka oraz czekolada. Totalne zaskoczenie!



Czwartek 

Protokół z kontroli wtorkowej. Przełożony spuszcza z tonu i stwierdza, że w sumie to miałem prawo podjąć taką decyzję i że ogólnie jest ok. No super. Najpierw zjechał mnie od góry do dołu, a potem bez żadnego przepraszam stwierdził że jest ok. Masakra. 

Dostaję kartkę pocztową z Mazur od Darka i cudArteńki.

Po pracy jeżdżę rowerem po lesie. Piękne ścieżki zachęcają do rekreacji i odpoczynku. 


Piątek 

Niebawem wyjeżdżam na tygodniowe wakacje. Niby urlop wpisany w grafik, ale okazuje się że główny manager kręci nosem i wszystko to wisi na włosku. Po pracy idę na pizzę i lody a potem na miejscowe sauny.