- tak zatytułowana jest druga już płyta Łukasza Pawlika - syna znanego muzyka i zdobywcy nagrody Grammy - Włodka Pawlika.
Płyta swoją premierę miała kilkanaście dni temu, dostępna jest w sklepach z muzyką za niecałe 40 zł.
To mieszanka interesujących brzmień, dynamicznego basu i jeszcze bardziej wyrazistych rytmów. Jest tu miejsce na improwizacje jazzowe, i nowoczesne współbrzmienia połączone np ze smyczkami. Łukasz Pawlik grający na elektronicznych instrumentach klawiszowych oraz fortepianie poszedł zupełnie inną drogą niż ojciec. Wypracował własny styl - co jest niewątpliwą zaletą.
Łukasz Pawlik zaprosił wyśmienitych muzyków - wśród nich m.in. Cezary Konrad czy Paweł Pańta.
Płyta jest bardzo klimatyczna, idealna na każdy wieczór. Słucha się jej przyjemnie.
Warto wspomnieć o pięknych obrazkach z okładki, oraz o świetnej jakości papieru - wielkie brawa - to chyba jedna z najładniejszych okładek jakie mam w swojej kolekcji :)
czwartek, 31 marca 2016
poniedziałek, 28 marca 2016
Szybkie szkolenie
Ponad dwadzieścia godzin szkolenia teoretycznego jednego dnia? Hipotetycznie to możliwe, wg przepisów również. Tylko czy takie szkolenie będzie efektywne choć w najmniejszym stopniu?
sobota, 26 marca 2016
Cheerful mood :)
Po raz kolejny uświadamiam sobie, jak wiele powinienem przemyśleć zanim zacznę działać, zanim coś powiem lub napiszę... Kilka dni temu na pewnym forum napisałem coś... a już w ciągu dnia - góra dwóch okazało się, że jestem zupełnym dinozaurem...
Nie dość że już nie młody (czy to się powinno pisać razem?! - mniejsza z tym), to umysł ma wąski, stygmatyzuje i szufladkuje nadal. A obiecał sobie, ba - postanowił że będzie się rozwijał, poszerzał horyzonty... ale ale - i tak już jest lepiej niż wcześniej. Więc może nie ma co przeżywać?
A w kwestii dinozaurów - na szczęście można to traktować z przymrużeniem oka, można spojrzeć na to z jedynie słusznej strony - życzliwości, dobrego humoru, chęci pomocy lub jak kto woli - wszystkie chwyty dozwolone :)
W sumie, gdyby ktoś złośliwie chciał - mógłby doskonale wbić we mnie grubą szpilę, zadać ból w najczulszy punkt, zadrwić i zaśmiać się i co tam jeszcze - można powiedzieć, że w pewnym sensie odsłoniłem się. Co prawda tylko na chwilę i tylko w wąskim kręgu - ale jednak - jeśli ktoś chciałby, sytuacja idealna.
Moja bezbronność z czasem zniknie, a gdy ten post się opublikuje to nie pozostanie po niej ani śladu. I dobrze, choć to interesujące - zapewne za drugim razem rozegrałbym to identycznie, bo dlaczego miałbym cokolwiek udawać? :) Bardzo dobrze się z tym czuję, niech nic się nie zmienia :)
A przypieczętowaniem doskonałego nastroju (mimo wszystko doskonałego!) niech będzie pyszny pierniczek w towarzystwie Impry - czarnej, wyrazistej liściastej - a w tle piękne zatoczki Sozopola... :))
PS. poborów wciąż na koncie nie ma, "jadę" już na rezerwach! Ale A5 robi piękniejsze zdjęcia niż mój stary G2 mini, jest też bardzo szybki. Korzystanie z niego to czysta przyjemność. Zdjęcia umieszczone w tym wpisie są zrobione jeszcze starym telefonem.
Wesołych Świąt.
Nie dość że już nie młody (czy to się powinno pisać razem?! - mniejsza z tym), to umysł ma wąski, stygmatyzuje i szufladkuje nadal. A obiecał sobie, ba - postanowił że będzie się rozwijał, poszerzał horyzonty... ale ale - i tak już jest lepiej niż wcześniej. Więc może nie ma co przeżywać?
A w kwestii dinozaurów - na szczęście można to traktować z przymrużeniem oka, można spojrzeć na to z jedynie słusznej strony - życzliwości, dobrego humoru, chęci pomocy lub jak kto woli - wszystkie chwyty dozwolone :)
W sumie, gdyby ktoś złośliwie chciał - mógłby doskonale wbić we mnie grubą szpilę, zadać ból w najczulszy punkt, zadrwić i zaśmiać się i co tam jeszcze - można powiedzieć, że w pewnym sensie odsłoniłem się. Co prawda tylko na chwilę i tylko w wąskim kręgu - ale jednak - jeśli ktoś chciałby, sytuacja idealna.
Moja bezbronność z czasem zniknie, a gdy ten post się opublikuje to nie pozostanie po niej ani śladu. I dobrze, choć to interesujące - zapewne za drugim razem rozegrałbym to identycznie, bo dlaczego miałbym cokolwiek udawać? :) Bardzo dobrze się z tym czuję, niech nic się nie zmienia :)
A przypieczętowaniem doskonałego nastroju (mimo wszystko doskonałego!) niech będzie pyszny pierniczek w towarzystwie Impry - czarnej, wyrazistej liściastej - a w tle piękne zatoczki Sozopola... :))
PS. poborów wciąż na koncie nie ma, "jadę" już na rezerwach! Ale A5 robi piękniejsze zdjęcia niż mój stary G2 mini, jest też bardzo szybki. Korzystanie z niego to czysta przyjemność. Zdjęcia umieszczone w tym wpisie są zrobione jeszcze starym telefonem.
Wesołych Świąt.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







