1) Kilka dni temu w jednym z większych miast rolnicy rozdawali jabłka. Szybko pojawili się ci, którzy zamiast po 2-3 jabłka zaczęli brać siatkami i całymi skrzynkami. W internecie oglądałem filmik - wyglądało to tak, jakby jabłka były towarem bardzo drogim i wręcz niedostępnym dla zwykłego zjadacza chleba. Z wypowiedzi rolników słychać było zażenowanie.
2) Ostatnio zastanawiałem się, czy w ogóle powinienem wymagać od kursantów różnych rzeczy - np. znajomości znaków. Punktualności. Nie wiem czy mogę - ponieważ czytałem że w pewnej szkole rodzice wystosowali pismo do nauczycieli, aby ci nie zadawali uczniom prac domowych, nie odpytywali i nie wymagali od nich wtedy, gdy są zmęczeni lub smutni. Ciekawe co na to Aberek? Wydaje się Wam, że nie mam do czynienia z dziećmi? Że nie da się tego porównać? Da się! Coraz częściej widzę, że pracuję z dziećmi a nie dorosłymi i odpowiedzialnymi ludźmi!
3) W mieście oddano do użytku skrzyżowanie, na którym pojawiła się sygnalizacja świetlna. Chcąc ułatwić życie kierowcom (a pewnie niektórym utrudnić) drogowcy zastosowali sygnalizatory kierunkowe typu S3. Powinny one gwarantować bezkolizyjność - tak aby było bezpieczniej. Celowo piszę "powinny" - bo wyobraźcie sobie że drogowcy tak zaprojektowali cykle sygnalizatorów, że w momencie gdy kierowca ma światło zielone to piesi także mogą wejść na przejście mając zielone. I nawet nikt z odbioru nie zauważył? Do pierwszego wypadku?
czwartek, 22 listopada 2018
poniedziałek, 19 listopada 2018
Basia w Warszawie
Koncert odbył się w środę (14.11.2018) w klubie Stodoła w Warszawie. Kilka minut po dwudziestej do rozemocjonowanego tłumu (około tysiąca ludzi na moje oko) wyszła artystka wraz ze swoim międzynarodowym zespołem. Publiczność wręcz szalała z radości (ja również!) i wydaje mi się, że nawet gdyby Basia nic nie zaśpiewała to i tak dostałaby mnóstwo braw i byłaby wielbiona przez każdego słuchacza.
Zresztą, po każdym jej utworze brawa i owacje trwały i trwały, aż wydawały się nie mieć końca. Atmosfera była niesamowita - wiecie że bywam na sporej ilości różnych koncertów - ale ten był jednym z najbardziej wyjątkowych. I raczej nie dlatego że stałem blisko sceny, w sumie to trudno mi powiedzieć z jakiego powodu było tak fajnie. Może po prostu - zaśpiewała najlepiej jak umiała, do tego wspaniali muzycy którzy grali świetnie - choć to nie oddaje tego co działo się na scenie... Publiczność nie była przypadkowa - to na pewno ma olbrzymie znaczenie.
Koncert trwał niecałe dwie godziny. Jestem zachwycony i szczęśliwy że pojechałem. Myślę, że taki koncert zapamiętam na całe życie.
A teraz...jest późny wieczór, siedzę sobie w wygodnym fotelu i słucham po kolei płyt Basi, które mam w domu. Zatapiam się w jej muzyce, w każdym akordzie i współbrzmieniu tych wszystkich instrumentów i słów...
Za oknem zima, śnieg przykrył alejki parkowe po których spaceruję w każdej wolnej chwili.
Zresztą, po każdym jej utworze brawa i owacje trwały i trwały, aż wydawały się nie mieć końca. Atmosfera była niesamowita - wiecie że bywam na sporej ilości różnych koncertów - ale ten był jednym z najbardziej wyjątkowych. I raczej nie dlatego że stałem blisko sceny, w sumie to trudno mi powiedzieć z jakiego powodu było tak fajnie. Może po prostu - zaśpiewała najlepiej jak umiała, do tego wspaniali muzycy którzy grali świetnie - choć to nie oddaje tego co działo się na scenie... Publiczność nie była przypadkowa - to na pewno ma olbrzymie znaczenie.
Koncert trwał niecałe dwie godziny. Jestem zachwycony i szczęśliwy że pojechałem. Myślę, że taki koncert zapamiętam na całe życie.
A teraz...jest późny wieczór, siedzę sobie w wygodnym fotelu i słucham po kolei płyt Basi, które mam w domu. Zatapiam się w jej muzyce, w każdym akordzie i współbrzmieniu tych wszystkich instrumentów i słów...
Za oknem zima, śnieg przykrył alejki parkowe po których spaceruję w każdej wolnej chwili.
niedziela, 18 listopada 2018
Fikus i inne kwiatki
Ponad dwa lata temu będąc na wycieczce u Hebiusa dostałem fikusa. Podlewałem go zgodnie z harmonogramem poprzedniego właściciela - w każdą środę (od tamtej pory dostaję nawet co tygodniwe powiadomienia od Hebiusa). Dodawałem nawozu, aby miał co jeść i mógł zdrowo rosnąć, myłem mu liście, próbowałem pionować tak aby pięknie wyglądał i jedyne czego nie robiłem to nie rozmawiałem z nim. Nie miałem na to już czasu... i niestety ostatnio stulił wszystkie swoje liście i wyglądał jakby mizernie:
Nie miałem pojęcia co mu jest, zacząłem czytać co to może być - ale do niczego konkretnego nie doszedłem. Postanowiłem przesadzić go i podlewać nieco mniej.
Po kilkunastu dniach wydaje się że odżył (zdjęcia poniżej). Rozpuścił liście, rośnie nawet prosto (nie licząc góry która znowu się chwieje) i wydaje się nawet uśmiechać! Podlewam mniej (mam nadzieję że nie przesuszę go), tym razem bez żadnego nawozu - może tak będzie lepiej?
Tymczasem mimo zimna na balkonie kwitną wciąż moje kwiatki zasadzone jeszcze w lecie. Co prawda gdy byłem na Zakhyntos moje pelargonie poczuły się gorzej - teraz znowu wypuszczają pąki kwiatów. Nie umiem się obchodzić z kwiatami - albo podlewam za dużo, albo za mało, albo jakaś choroba dopada moje kwiatki - o co w tym wszystkim chodzi?
![]() |
| Co mu dolega? |
Po kilkunastu dniach wydaje się że odżył (zdjęcia poniżej). Rozpuścił liście, rośnie nawet prosto (nie licząc góry która znowu się chwieje) i wydaje się nawet uśmiechać! Podlewam mniej (mam nadzieję że nie przesuszę go), tym razem bez żadnego nawozu - może tak będzie lepiej?
Tymczasem mimo zimna na balkonie kwitną wciąż moje kwiatki zasadzone jeszcze w lecie. Co prawda gdy byłem na Zakhyntos moje pelargonie poczuły się gorzej - teraz znowu wypuszczają pąki kwiatów. Nie umiem się obchodzić z kwiatami - albo podlewam za dużo, albo za mało, albo jakaś choroba dopada moje kwiatki - o co w tym wszystkim chodzi?
Tymczasem kilka dni temu dostałem takiego pięknego kwiatka (od dwóch zadowolonych kursantek):
Mam nadzieję że prędko nie umrze, ma trochę sucho, lekko podlałem i chciałbym aby długo cieszył swoim wyglądam (nawet nie wiem jak się nazywa :P).
Subskrybuj:
Posty (Atom)











