sobota, 29 grudnia 2018

Podsumowanie tygodnia 64

Poniedziałek

Od rana do 12, ale na mieście takie korki że zanim wrócę do domu to prawie 13. Myślałem, że ludzie bardziej będą się szykować do wigilii niż szaleć na mieście :P No i ślisko bardzo.

zimowe święta
Wtorek/Środa

święta

drogi bardzo śliskie
Czwartek

Bardzo miły dzień. Wszyscy kursanci grzeczni jak rzadko kiedy. Mimo deszczowej pogody nade mną świeci słońce :)

Piątek

Robię pięć egzaminów wewnętrznych z jazdy. Trzy są pozytywne - to całkiem nieźle zważywszy na fakt, że nie popuszczam najmniejszego błędu.


czwartek, 27 grudnia 2018

Kraksa autem z wypożyczalni

Pisałem niedawno o moich odczuciach po wypożyczeniu auta "na minuty", teraz pojawiają się doniesienia o ułańskiej fantazji wypożyczających.

Kilka dni temu na jednej z ulic (chyba w stolicy) wypożyczający śpieszył się tak bardzo, że nie zmieścił się na jezdni uderzając w bramę. Wiadomo - im krócej trwa podróż tym kosztuje mniej, ale tym razem koszty wynajmu będą dużo większe. W prawie nowym Yarisie odpaliły wszystkie poduszki, a przód jest znacząco uszkodzony. Kierującemu nic się nie stało.

źródło: fanpage Panek carsharing
Wg regulaminu w takiej sytuacji wszelkie koszty oraz całą odpowiedzialność ponosi wypożyczający. Rażąco naruszył nie tylko regulamin, ale także zasady ruchu drogowego. Normalnie kierujący zapłaciłby mandat (za kolizję od 300 do 500 zł + 6 pkt), tu musi dodatkowo pokryć koszt utraty pojazdu przez firmę wypożyczającą. Yaris w takiej specyfikacji w salonie kosztuje około 70 000 zł, wiadomo że w międzyczasie nastąpiła utrata wartości pojazdu - ale tak czy inaczej koszty będą duże - także za uszkodzenie ogrodzenia.

źródło: fanpage Panek carsharing
Tymczasem w wigilię świąt Bożego Narodzenia w Lublinie inny wypożyczający wsiadł do auta pod wpływem alkoholu. Wjeżdżając na parking uszkodził dwa pojazdy i uciekł z miejsca zdarzenia. Ustalenie sprawcy było dziecinnie łatwe. Także tym razem koszty będą bardzo wysokie. Prócz samego kierowania pojazdem pod wpływem i konsekwencji z tego wynikających, wypożyczający będzie musiał pokryć szkody napraw wszystkich pojazdów.

źródło: lublin112.pl
Cóż, być może kiedyś nauczymy się korzystać z cudzej własności, dbać o nią i szanować jak swoje. Często widzę że w wypożyczonych pojazdach ludzie palą papierosy (jest zakaz), śmiecą, urywają części ruchome wewnątrz. Do głowy mi nie przychodzi aby cokolwiek niszczyć, bo to nie moja własność, lub aby coś zabierać bo mi się akurat podoba. Pomysły ludzi są coraz bardziej dziwne, pewnie słyszeliście o facecie który w jednym z dużych sklepów chciał ukraść laptopa? Podszedł do samoobsługowej kasy i zważył pudełko z laptopem jako banany, na szczęście obsługa zauważyła i udaremniła oszustwo.

Firmy car sharingowe wciąż borykają się z aktami wandalizmów, być może nagłośnienie tego typu zdarzeń nauczy choć trochę kultury?

środa, 26 grudnia 2018

Dron - koniec historii

Kilkanaście miesięcy temu podniebne przygody rozpocząłem z Bebopem 2. Od zawsze interesowało mnie latanie, więc dość szybko zmieniłem drona na lepszy model - Phantoma 4. Po półtorarocznym użytkowaniu (sporadycznym) sprzedałem go. Kilka dni temu, pół godziny po zamieszeniu ogłoszenia na serwisie OLX odezwał się ktoś, kto następnego dnia przyjechał i zabrał sprzęt. Dlaczego? Kilka teorii do wyboru:

1) to kolejny wybryk, niepotrzebnie wydane pieniądze. Chwilowa zachcianka, chęć posiadania rzeczy, bardzo silna chęć, pewnego rodzaju urojenie które zasiadło w mojej pustej głowie i wierciło dziurę tak długo, aż w końcu uległem i wydałem pieniądze kupując go. A wydałem naprawdę niemało - z dzisiejszego punktu widzenia nie dałbym tyle za drona, no ale dziś już mam zupełnie inną sytuację oraz wiem "jak to smakuje".

Phantom 4 adv
2) w końcu mogłem spełnić jedno ze swoich marzeń. Wzbić się w powietrze, oderwać od ziemi i zawisnąć prawie nieruchomo, by obserwować świat z góry - mieniące się kolorami pola, lasy, sady, ogrody, wijące się rzeki i drogi. Budowle, stare (i nowe) zamki. Podziwiać krajobraz i zobaczyć to, co niedostępne dla większości innych ludzi, a przy okazji mieć z tego mnóstwo przyjemności. Uchwycić coś, co z góry wygląda nietypowo i ciekawie.

3) polatałem, popróbowałem i nie bardzo mam czasu na więcej. Ostatnio latałem pierwszego listopada, więc prawie dwa miesiące temu. Sprzęt od tego czasu leżał sobie spokojnie w futerale i ... no właśnie - nic więcej. Postanowiłem sprzedać, niech służy komuś kto potrafi go wykorzystać, komu sprawi radość i zadowolenie nie tylko z użytkowania ale z samego faktu posiadania. Mi sprawił już taką radość, ale także trochę męczyły mnie wyjazdy podczas których nie miałem czasu odpoczywać i cieszyć się okolicą, ponieważ biegałem i szukałem miejsca skąd mógłbym wystartować. Zawsze starałem się nie przeszkadzać innym ludziom (dron jest dość głośny) a także zwierzętom.

Dziś zdjęcia i filmy z drona na moim blogu to historia (tu wszystkie wpisy z dronowymi zdjęciami). Więcej zdjęć nie będzie, no chyba że kiedyś jeszcze znów kupię...

Tymczasem święta zimowe i białe: