sobota, 29 lutego 2020

Podsumowanie tygodnia 124

Poniedziałek

W drugiej pracy względny spokój, ale idę do managera bo jest problem ze sprzętem na którym pracuję. Mówię co i jak, że trzeba niebawem wezwać fachowca i naprawić - właśnie teraz, żeby nie trzeba było za jakiś czas robić większego remontu. Ale manager spojrzał na mnie drwiącym wzrokiem i odpowiedział trzema słowami: "nie da się". Bo nie ma kasy, bo jak pójdzie do swojego szefa po środki to on go wyśmieje i że trzeba robić na tym co jest. No ok, ja jakoś to wytrzymam, ale dla dobra innych którym realizuję projekty, oraz ludzi którzy znają się bardziej niż moi współpracownicy - to zdecydowanie nie spełnia oczekiwań.

Wtorek

Z samego rana słyszę śpiew kosa. Wiosna? Od razu milej! :)

Środa

Znów druga praca. W poniedziałek poinformowano mnie że czwartkowy projekt generalny jest o 10.00 i tak też ustawiłem sobie kursantów. Dziś dostałem od nich sms, że jednak o 9.00 Myślę, że to już elementy złośliwości wobec mnie.

Czwartek

Koniec dnia okropny. Nowa kursantka zaczyna naukę, ale nie robi tego co mówię, a jeśli cokolwiek robi to większość źle.

Piątek

Wieczorny wyjazd weekendowy. Szykuje się basen, sauna, spacer i kto wie co jeszcze - może trochę odpocznę.


czwartek, 27 lutego 2020

Prawdopodobnie

Nowe osoby na kursie, a wśród nich K. Jest trochę specyficzna, bo prezentuje doskonale typ dzisiejszej zbuntowanej młodzieży. W dużym skrócie - uważa że wszyscy w okół czepiają się nie dając jej spokoju, telefon jest jednym z jej najważniejszych przedmiotów wśród których się obraca, a słownictwo przyjmuje taki poziom slangu, że często nie rozumiem co do mnie mówi. Ale to mało ważne - bo to ona ma rozumieć co ja mówię - a odwrotnie nie musi działać już tak doskonale.

Ad rem - mam z nią już wyjeżdżone 8 godzin, jakoś udało nam się znaleźć nić porozumienia. Na dzisiejszą jazdę zaproponowałem (adekwatnie do jej postępów) skupienie się na na jednych z trudniejszych manewrów i miejsc w mieście. Zawsze przed jazdą informuję kursanta co będziemy dziś robić, na czym się powinien skupić i czego będę wymagał. K. posłusznie zgodziła się na mój plan, więc zaczęliśmy.

Po dwóch godzinach krótkie podsumowanie (bo wszelkie wątpliwości staram się rozwiewać na bieżąco). Nie było idealnie, trudniejsze manewry wymagają większej podzielności uwagi, więcej samodzielności, szybszej oceny sytuacji i jeszcze trochę przed nią - ale ma dopiero 10 godzin (łącznie z dzisiejszymi). To, co szczególnie mi się podoba to jej obserwacja otoczenia przejść dla pieszych - robi to tak dokładnie, przyjmując przy okazji pozycję dynamiczną - mało osób aż tak się przykłada do tego tematu. Z drugiej strony jest jej technika pracy rąk. Tyle o tym mówię, tyle już ćwiczyła i dalej kaleczy. Niech się uczy dalej, prawdopodobnie zda za pierwszym razem.


wtorek, 25 lutego 2020

Nauka jazdy w trasie

Zdając sobie sprawę z tego jak ważne jest szkolenie poza obszarem zabudowanym staram się z każdym kursantem wyjechać co najmniej dwa razy po dwie godziny na drogę, na której można jechać z większą prędkością. Łącznie daje to około czterech godzin poza miastem.

1) praktyczne zastosowanie znaków drogowych, ich znaczenie w formie czysto praktycznej (przy dużych prędkościach), zakres obowiązywania, odległości od miejsc niebezpiecznych, możliwość wykonywania manewrów takich jak wyprzedzanie. To, że kursant potrafi nazwać poszczególny znak to nie wszystko - o ile w powolnym ruchu miejskim taka wiedza może wystarczyć o tyle przy większych prędkościach umiejętność sprawnego odczytania - np oznakowania poziomego - jest bardzo istotna. Kwestii związanych ze znakami jest tak dużo, że często nie wystarcza mi czasu aby omówić wszystko tak jakbym tego chciał;

2) technika i taktyka jazdy. Przygotowanie do pokonania zakrętów, ewentualne zagrożenia ze strony innych użytkowników drogi, właściwe przygotowanie do jazdy na niebezpiecznych zjazdach i stromych podjazdach, jak najrzadsze korzystanie z układu hamulcowego, przewidywanie sytuacji;

3) jazda energooszczędna i dynamika - właściwe wykorzystywanie przełożeń skrzyni biegów, jazda niskoemisyjna i optymalny zakres obrotów dla takiej jazdy, wskazanie na inną charakterystykę pracy silnika w kontekście dużej dynamiki. Możliwości elastycznego przyspieszania i redukcji przełożeń;

4) zachowanie właściwych odstępów od poprzedzających pojazdów w różnych warunkach drogowych i atmosferycznych, zagrożenia typowo poza-miejskie (dzikie zwierzęta, silny wiatr, opady deszcze/śniegu, zjawisko szadzi, deformacje nawierzchni [koleiny] i ich wpływ na stabilność jazdy, zjawisko aquaplaningu), hamowanie z większych prędkości;

To tylko niektóre tematy, które należy zrealizować podczas jazdy za miastem. Gdy pytam kursantów którzy już jeździli z kimś czy byli "w trasie" odpowiadają że tak. A gdy dopytuję co się nauczyli, lub co ćwiczyli - to mówią - po prostu instruktor kazał mi jechać. I to wszystko.