sobota, 5 listopada 2022

Podsumowanie tygodnia 264

Poniedziałek

Czuję się jakby była sobota. Ruch z rana na mieście znikomy, ale po południu spore korki które omijam jadąc na hulajnodze oczywiście. Za to mgliście bardzo, dopiero około południa mgły ustąpiły.

Wtorek

Odpoczywam. I zaczynam czytać nową książkę którą kupiłem w okazyjnej cenie. Początek średnio się zapowiada, mam nadzieję że później będzie lepiej.

Środa

Długi dzień. Po pracy jadę w dość odległe miejsce na mieście w sprawie załatwienia czegoś. Oczywiście na hulajnodze. Jest już ciemno, nie widzę dziur na chodnikach mimo mocnego światła w moim pojeździe i nie znam drogi bo rzadko tam jeżdżę. Na szczęście bezpiecznie docieram nas miejsce i potem wracam do domu mimo że wpadłem w kilka większych nierówności.

Czwartek

W Departamencie jeden z klientów nerwowo reaguje na sprawę załatwioną nie po jego myśli. Sporo ludzi tak reaguje, ale ten podnosi głos i używa przekleństw. Na szczęście wszystko się nagrywa, więc gdyby coś to mam to na taśmie.

Piątek

Mimo tego że we wtorek odpoczywałem wyczekuję końca tego piątku jak kania dżdżu.

sobota, 29 października 2022

Podsumowanie tygodnia 263

Poniedziałek

Mimo deszczowych prognoz dzień okazuje się całkiem ładny, a pomysł jazdy hulajnogą jak najbardziej udany :)

Wtorek

Już w nocy słyszę że pada deszcz. Jadąc do pracy autem widzę że moje miasteczko jest zalane wodą. Z trzech pasów przejezdny jest jeden, a wody jest tyle że nie widać krawężników. W pracy krótkie problemy z dopływem prądu, na szczęście zabezpieczenia w postaci UPS-ów łagodzą sytuacje, a ja na wszelki wypadek co chwilę zapisuję dane.

Środa

Tuż po powrocie z pracy nagła sprawa. I nieco dłuższy spacer po mieście.

Czwartek

Zamiast zachodów słońca obserwuję teraz wschody. Tylko są niego mniej widowiskowe.

Piątek

Po pracy wyjazd do dużego miasta na weekend. Na drogach mnóstwo samochodów.

czwartek, 27 października 2022

Hells Department

Kiedy pluskałem się beztrosko w Morzu Egejskim, w moim Departamencie okazało się, że kilka tygodni wcześniej przechodziliśmy kontrolę. Także ja. Mniej więcej wygląda to coś jak "tajemniczy klient" z tym, że tutaj zbiera się całą dokumentację (papierową i elektroniczną) oraz nagrania z kamer zamontowanych przy okienku. Kontrolowany jest cały jeden wybrany dzień, analizowane wszystkie zadania, decyzje, czasy rozpoczęcia i zakończenia danych spraw - normalnie wszystko. Wszystko poddawane jest bardzo skrupulatnej ocenie przez specjalną komórkę zajmującą się tylko jednym - sprawdzaniem, czy jakość i procedury są na odpowiednim poziomie. I tak np. sprawdzany jest czas rozpoczęcia danej sprawy (wpisanie w dokumentach) z tym kiedy odpowiedni wpis został uzupełniony w systemie komputerowym oraz z tym co i jak widać na kamerach. Czy odpowiednio formułuję tezy, czy zwracam się w sposób zrozumiały dla klienta, czy odpowiednio dbam o jego komfort "obsługi" - naturalnie jest tego znacznie więcej. 

Nasza główna komórka zajmująca się jakością jakiś czas temu oznajmiła, że taka kontrola odbędzie się w trzecim kwartale. Ja pierwszy raz uczestniczę w tego typu kontroli, te wcześniejsze nigdy nie miały aż takiej rangi - w tym wypadku nawet nasz główny manager nie miał pojęcia o tym kiedy dokładnie będziemy skontrolowani. W przypadku ewentualnych problemów odpowiada za to nie tylko pracownik, ale także jego bezpośredni przełożony. Najlżejszą karą jest nagana, a wszczęcie procedury z postępowaniem jest dopiero początkiem całej lawiny problemów. Dla mnie sama rozmowa z managerem jest sporym wstrząsem, więc nie chcę sobie nawet wyobrażać tego.

Na chwilę obecną wciąż czekam na oficjalny protokół z kontroli, ale już wiem że w moim przypadku nie było żadnych zastrzeżeń i wszystko mam pozytywnie zaopiniowane. Nie można tego powiedzieć o moich kolegach i koleżankach, ponieważ niektórzy z nich (z wieloletnim stażem) mają dość spore zastrzeżenia - ich manager już kilka razy wzywany był celem składania wyjaśnień, myślę że to może się źle skończyć dla nich. Współczuję im, ale też dziwią mnie ich decyzje - kontrola ewidentnie wykazała błędy. Rażące błędy.

Oczywiście w tej chwili atmosfera w Departamencie pod psem - w sumie to nigdy nie była lepsza. Ale temat kontroli jest numerem jeden. Ja mam już spokój, poza tym wciąż trzyma się mnie dobry humor a w głowie obrazki z pięknej wyspy Kos :)