wtorek, 19 lutego 2019

Pęd za wszelką cenę

Ostatnio sporo jeżdżę poza obszarem zabudowanym - także sam. Jestem tam najwolniejszy ze wszystkich (nie licząc rowerzystów i pojazdów wolnobieżnych). Gdy ja poruszam się z prędkością 80-90 km/h doganiają mnie małe i duże. Oczywiście gdy tylko z przeciwka jest choć troszkę miejsca od razu wyprzedzają, nie straszna im ani linia podwójna, ani powierzchnia wyłączona, pas do skrętu w lewo czy przejście dla pieszych. A jak jest wysepka - to wyprzedzają jadąc pod prąd. Dziki pęd?

Byle szybciej, byle do przodu - nie ważne w jaki sposób. Robią tak nie tylko kierujący w osobówkach. Ostatnio na zakazie wyprzedzania, linii podwójnej i sporym wzniesieniu wyprzedził mnie kierujący dość nowoczesnym autobusem - pełnym ludzi. Także kierujący ciężkimi zestawami bez skrupułów wyprzedzają dosłownie wszędzie.

Tymczasem wjeżdżam w obszar zabudowany. Teoretycznie 50 km/h to maksymalna prędkość. Za mną ustawia się sznur wszelkich pojazdów i chyba dobrze że nie słyszę tego co mówią na mój temat. Tu oczywiście wszyscy wyprzedzają gdy tylko jest ku temu najmniejsza okazja.

Sprzyja temu totalny brak kontroli ze strony policji i inspekcji. Na nielicznych fotoradarach kierowcy na moment wyhamowują, ale tuż po minięciu wciskają gaz i zasuwają do przodu nie zważając na nikogo i na nic. Kilka tygodni temu jadąc w nocy do Warszawy w obszarze wyprzedził mnie jakiś szybki czarny elegancki wóz, a za nim drugi podobny. Dwa zakręty dalej zobaczyłem ich obu stojący na poboczu z tym, że ten drugi migał niebieskimi kolorami. To kropla w morzu.

*** ***

Z kolei w weekend oglądałem jedno z ciekawszych aut hybrydowych. Jak wiemy, hybrydy nie służą do ścigania się, ani jazdy na czas. Tymczasem bardzo miły (i niesamowicie gadatliwy) właściciel tegoż hybrydowego cacka próbował pokazać szybkość i dynamikę przyspieszania ścigając się z BMW serii 5 na jednej z miejskich ulic. W miejscu gdzie można było jechać 40 km/h on rozwinął ponad 100 km/h. Przejście dla pieszych, szkoła w pobliżu? Dla niego to chyba nie było ważne. No, ale wyprzedził to BMW...


8 komentarzy:

  1. Uhhh przyznaję, nie zawsze jadę z dozwoloną prędkością. Ale są dla mnie rzeczy "święte" w ruchu drogowym. Jedną z tych rzeczy jest teren zbudowany i tam jadę zawsze przepisowo. Drugą jest bezpieczne wyprzedzanie- skoro jest zakaz, to znaczy, że jest ku temu powód, więc się nie pcham.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nim z nas nie jest święty, ale właśnie istnieją jakieś granice.

      Usuń
  2. Dla mnie to jest w ogóle niezrozumiałe. Widzę czasem jak się u mnie rozpędzają na prostym kawałku w centrum, między jednym rondem, a drugim. Zupełnie bez sensu, bo to jest raptem jakieś 400 metrów i bardzo często przed wjazdem na rondo muszą się zatrzymywać.

    OdpowiedzUsuń
  3. To rowery też Cię wyprzedzają? :P
    Temu nie lubię jeździć po Polsce, choć dawno tam nie byłem. Myślę, że u Ruskich, czy gdzieś w Afryce jest jeszcze gorzej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę że są miejsca gdzie jest jeszcze gorzej. A rowerzyści mnie nie wyprzedzali bo nie mogli poruszać się po tej drodze :P

      Usuń
    2. No i dobrze, bo inaczej by pewnie nie wiedzieli, czy mają Cię z prawej, czy lewej strony wyprzedzać :D

      Usuń
    3. Każdemu dam miejsce, niech wyprzedzają :)

      Usuń