Poniedziałek
Bardzo gorąco. Gdy jestem w biurze, bez problemu mogę pracować, bo klimatyzacja ustawiona na 23 stopnie świetnie sobie radzi. Gorzej, gdy muszę wyjść załatwić coś na mieście, wtedy po kilku minutach robię się cały mokry.
Po pracy jadę na rybkę. Do innej knajpy niż zwykle. To bardziej bar niż restauracja, ale z pysznym jedzeniem. Sandacz (47 zł), surówki (10) i frytki (10). Woda (4).
A potem nad wodę. Mało ludzi, nawet krzyczących dzieci prawie nie było. Trochę poczytałem książkę, trochę poleżałem na plaży a w wodzie spędziłem max 8 minut - kolor wody i słabe dno zniechęca. Ale w sumie fajny relaks. Kaczka też odwiedziła plażę:
Wtorek
Jeszcze bardziej gorąco niż w poniedziałek. Termometr zewnętrzny pokazuje 38 stopni. Po pracy odpoczywam w mieszkaniu, gdzie schładzam temperaturę do 25.
Środa
Pracę kończę godzinę wcześniej i od razu wychodzę. A właściwie wyjeżdżam - do schroniska. Zabieram kolejno dwa pieski na spacery. Od schroniska do lasu jest jakieś pół kilometra po nasłonecznionej ścieżce i ten odcinek jest najmniej przyjemny w taki upał.
Na początku spaceru psiaki w pierwszej kolejności załatwiają swoje potrzeby. Ale po kilku minutach bardzo domagają się głaskania, uwagi i przytulania. Ich spojrzenia są przejmujące.
Czwartek
Upał znowu daje się we znaki. Do domu wracam zmęczony i po podgrzaniu gotowego obiadu ucinam sobie drzemkę. Nie zauważam, że w międzyczasie na zewnątrz rozpętała się burza i mocna ulewa.
Piątek
W pracy trudni klienci i to w sposób podwójny.
1) Nie dbanie o siebie szczególnie w takich temperaturach objawia się niezbyt przyjemnym zapachem, który emitowany w każdym kierunku skutecznie utrudnia współpracę.
2) Coraz większa bezczelność, cwaniactwo i kłamstwo. Zauważam takie rzeczy łatwiej niż kiedyś, zatem lepiej umiem na to reagować. A co najważniejsze - zrzucam to z siebie natychmiast po odejściu klienta spod okienka.
Czy to chamstwo czy odór - to jest JEGO problem, a nie mój. Ja cieszę się, że kończę wcześniej i od razu wychodzę. Po pracy sprzątanie mieszkania, pranie i prasowanie rzeczy na przyszły tydzień. Potem szybkie zakupy w nieodległym centrum handlowym i odpoczynek na balkonie przy dźwiękach radia 357.




Ten tydzień pod względem pogody chyba dla wszystkich był koszmarem. No, może z wyjątkiem wariatów którzy lubią się spiec na węgiel 🙄 Mam nadzieję że psy w schronisku nie były wystawione na te temperatury...
OdpowiedzUsuńByły. Jedynym ratunkiem są wolontariusze, którzy zabierają je na spacery. Niestety obsługa schroniska niekoniecznie się stara, ale zrobię o tym wpis innym razem bo na razie obserwuje to co się tam dzieje.
UsuńPodejrzewam że w wielu schroniskach psy przebywają w boksach 24 na godzinę. Ale w taki upał powinny znaleźć jakieś schronienie od spiekoty.
UsuńPowinny, ale wiele rzeczy na tym świecie powinno być inne... Te 24 godziny to jeszcze nic 😐
UsuńDziwne, bo akurat schroniska powinny być pod nadzorem państwowych instytucji... 🙄
UsuńI teoretycznie są. Ale jak ci którzy mają pilnować nie zabierają się do pracy tylko robią wszystko na odwal, to później są takie efekty.
UsuńSzkoda. Od ludzi zajmujących się żywymi stworzeniami powinno się oczekiwać podejścia z sercem 😥 To jednak coś więcej niż praca...
UsuńZ czym? Z sercem? A co to takiego? Dzisiaj istnieje FB, Instagram, Tik tok, X I wiele innych. A serce? Nie ma takiego czegoś 🤔
UsuńSchroniska dla zwierząt to bardzo często świetny interes!
UsuńAI na temat schronisk dla zwierząt.
"Jak działa system i reakcja państwa:
Rola samorządów: Gminy mają ustawowy obowiązek opieki nad bezdomnymi zwierzętami, ale często brakuje im skutecznej i rzetelnej kontroli nad podwykonawcami"
"„Patoschroniska” to miejsca, w których pod przykrywką opieki dochodzi do drastycznych zaniedbań, znęcania się nad zwierzętami i czerpania zysków z dotacji gminnych kosztem życia i zdrowia czworonóg.
Ostatnie kontrole rządowe i interwencje społeczne ujawniły poważne uchybienia w dziesiątkach placówek w Polsce.
Główne problemy i mechanizmy patologii:
Zyski zamiast opieki: Wygrywanie przetargów gminnych zaniżanymi stawkami, za które nie da się faktycznie wyżywić i wyleczyć zwierząt.
Przegęszczenie i izolacja: Trzymanie psów w skandalicznych warunkach, brak wybiegów, ukrywanie rzeczywistego stanu zwierząt przed opinią publiczną.
Przemoc i zaniedbania: Stosowanie kar, trzymanie na łańcuchach, brak opieki weterynaryjnej oraz głodzenie.
Brak transparentności: Fałszowanie dokumentacji, brak elektronicznych ewidencji zwierząt lub masowe wydawane psów „w dobre ręce” bez weryfikacji domów."
Fakt, dziś oczekiwanie serca i choć odrobiny empatii to gruba przesada 🙄
UsuńMario - niebawem napiszę jak to wygląda to u mnie.
UsuńStasiek - bywa różnie. A fakt że psiaki nie mówią, ludzie wykorzystują jak mogą.
UsuńWłaśnie dlatego że nie mówią i że nie upomną się o swoje, ludzie powinni podchodzić do nich ze szczególną empatią, a nie wykorzystywać.
UsuńMusiałby być jakiś zestaw osobowości i charakterów wymagany do takiej pracy, by nie trafiały tam osoby z przypadku.
UsuńBo i nie powinny. Do miejsc takich jak schroniska powinny być specjalne selekcje a nie brać każdego, kto przyjdzie z ulicy. Jednak praca przy zwierzętach wymaga specjalnych cech charakteru.
UsuńNo, jak ludzie są niedoprani do masakra.
OdpowiedzUsuńPsy za to wyglądają na zadowolone :)
Spokojnego weekendu! :)
A w takich warunkach odór jest jeszcze bardziej intensywny niż zwykle 🫣
UsuńDzięki!
Niby żyjemy w XXI wieku a ludzie wciąż potrafią capić... Ja rozumiem że w taki skwar można się spocić, ale po coś zostały wynalezione wszelkie pachnidła... 🙄
OdpowiedzUsuńAle taki zwykły pot nie jest aż tak groźny jak brak higieny osobistej, czy nie używanie pralki 👎
UsuńNiestety Polacy mają i dość obrzydliwe nawyki co w gorętsze dni się uwidacznia. 🙄
OdpowiedzUsuńA niech tam majay, tylko niech inni tego nie czują 🤮
UsuńTo teraz sobie wyobraź jak w środkach komunikacji miejskiej musi śmierdzieć... 🙄
UsuńRzadko jeżdżę, ale faktycznie musi być tam nie wesoło.
UsuńNa szczęście i w biurze masz klimę, wiec ten smród nie jest tak dokuczliwy jak faktycznie by mógł.
UsuńNiby tak, ale co ze sobą przynieśli, to przynieśli 😐
UsuńPrzyczepie na drzwiach tabliczkę "Niemytym wstęp wzbroniony"😉
Usuń*Przyczepcie
UsuńDla kierownictwa to żaden problem. A kasa nie śmierdzi.
UsuńU moich rodziców też było niesamowicie gorąco. Nie zawsze udawało się im od tego uciec, bo mama nadal pracuje i do tej pracy dojeżdża 20 km. Z drugiej strony, taki jest klimat i nic się na to nie poradzi - z rzeczy które bardzo się przydają, rodzice już kilka lat temu zainstalowali wielki zbiornik na deszczówkę. Jak się ma ogród, bezcenna inwestycja.
OdpowiedzUsuńA smrodek ludzki ... cóż ... w młodszym pokoleniu chyba jest lepiej, choć zauważam, że niestety panowie częściej mają problem z ogarnięciem się.
Zbiornik na wodę to świetna inwestycja, zwłaszcza gdy ma się ogród do podlewania - tak jak piszesz. Myślę, że będziemy musieli iść w tym kierunku bo z każdym rokiem będzie gorzej.
UsuńPanowie - tak. Ale panie także nie odstają w tych zawodach. I młodzież także różnie dba o siebie. W pracy mam pełen przekrój.
Ludzie są teraz nerwowi i roszczeniowi. Więcej bycia w kontakcie z przyrodą i zwierzętami, mniej na bezsensownym necie, który ogłupia i otumania. Wczoraj w sklepie mięsnym także zaobserwowałam jak klientki potrafią być niemiłe, aż podziwiałam panie uwijające się za ladą, że z takim spokojem pracują.
OdpowiedzUsuńZgadza się. Praca z klientami teraz staje się niezłym wyzwaniem 🫣
UsuńW Gdyni jest i było chłodno. Nie ma upałów; słońce czasami wychodzi, czasem pada i wieje. Chodzimy tu w kurtkach jesiennych przez większość czasu. Ludzie, którzy przyjechali na wakacje, plują sobie w brodę.
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o bezpośredni kontakt z ludźmi to mam na siłowni, ale tam się raczej wszyscy myją, poza tym rzadko staję przy kimś blisko. Do sauny trzeba się umyć i każdy tego przestrzega. Innego kontaktu raczej nie mam, w sklepie może? No ale też korzystam z kas samoobsługowych i nie zbliżam się do nikogo.
No to słabo. Ja Frankenstein lub trzy lata temu miałem urlop w Gdańsku, to przez cały czas padał deszcz. Od tamtej pory na urlop wyjeżdżam do ciepłych krajów, choć trójmiasto bardzo lubię.
UsuńTo jak zawitasz do końca września zapraszam na kawę. Później wyjeżdżamy.
UsuńDzięki 👍 Nie mam w planach na ten rok Gdańska.
UsuńMieliśmy dwa psy, oba "z odzysku" Pierwszego bratanica odwiązała od drzewa w parku, po drugiego pojechaliśmy do schroniska.
OdpowiedzUsuńTen pierwszy był niedorosły, pod tym drzewem nie zdążył nabawić się traumy, więc był to malutki piesek z wielkim ego! Ło oooo to był bardzo mądry psiak ale wielgachna zawadiaka. Zdominował kiedyś młodego dobermana, położył go na łopatki i przysiadł sobie na nim i bardzo często prowokował rotwailera.
Ten drugi, według informacji schroniskowych spędził w nim około miesiąca i na własne oczy ujrzeliśmy że sobie absolutnie w nim nie radził. Jak zjawiliśmy się w schronisku to pracownicy polecili nam obchód kojców i wybór takiego psa który nam się spodoba. Była to akurat pora karmienia. Przy którymś z kolejnych kojców zauważyliśmy psiurka który siedział z boku gdy pozostałych kilku jadło. Do misek doszedł dopiero wtedy gdy pozostałe od nich odeszły, niestety miski były już puste. Dalej szukać już żeśmy nie poszli, a ten "nienajedzony" bidok zamieszkał w naszym domu. Był to wzorzec wdzięczności i wierności!
Kaczucha pięknie ci zapozowała, fajnego tygodnia ci życzę z umiarkowanymi letnimi temperaturami :)
Smutna ta historia ze schroniska, ale dobrze że pies znalazł przyjazne miejsce. Gdybym miał czas, też wziąłbym psa ale nie w obecnej sytuacji.
UsuńDzięki 😊
Witaj słonecznie Tomku
OdpowiedzUsuńOj nabrałam apetytu na taką rybkę.
Praca z klientami jest bardzo wymagająca. Zwłaszcza, że coraz częściej są roszczeniowi, sądzą że wszystko im się należy...
Szacun za te pieski że schroniska.
Pozdrawiam oczekiwaniem na deszcz
Cześć Isameno 😀 Dzięki, przesyłam trochę deszczu dla Ciebie - może doleci 🌧️
UsuńSandacz - myślę, myślę i dochodzę do wniosku, że chyba nigdy nie jadłem.
OdpowiedzUsuńWspółczuję z powodu trudnej pogody i klienteli.
Ja też pierwszy raz. Bardzo smaczny, polecam.
UsuńKolejny spokojny tydzien zycia za Toba. Super!
OdpowiedzUsuńUczę się tego niezmiennie...
UsuńJezus Maria! Nie wiedziałem, że masz taki czuły nos. W sumie dobrze, że na Mazury się nie wybierasz, bo bałbym się z tobą spotkać.
OdpowiedzUsuńCzuły węch, ostry wzrok - mimo wieku nie jest źle.
UsuńU mnie też 38 wyskoczyło na termometrze. Ledwo dałam radę. Dobrze, że już widać koniec tego koszmaru.
OdpowiedzUsuńFajnie, że potrafisz sobie radzić i po odejściu klienta wszystko z siebie zrzucasz.
Zjadłabym taką rybkę. :)
Rybka pyszna, choć nie tania.
UsuńI tak delikatnie napisałeś o zapachach spod pachy, niektórzy spocone ubrania suszą zamiast prać!
OdpowiedzUsuńW takie upały, to głównie lody smakowały...
Lody dobre w taki upał, tylko trochę szybko się topiły 😲
UsuńA tak, a głód i tak nas dopadał , głównie wieczorem:-)
UsuńNo to na kolację lody 😎😁
UsuńFajnie że pomagasz pieskom. Jedzenie wróciło... Ryba pychota uwielbiam. Cena myślę, że na te czasy całkiem normalna.
OdpowiedzUsuńJedzenie to ważna rzecz 😁 Psiaki także 👍
UsuńNo myślałam, że się wpisałam, a mnie nie ma... Tydzień był upalny. U mnie we wtorek czy środę termometr pokazał 41 stopni w cieniu, a kiedy słońce się przesunęło, skali za brakło, gdyż kończy się na 51 stopniach. Muszę gdzieś poszukać termometru z większa skalą, bo co roku upały większe.
OdpowiedzUsuńKaczucha wie, co znaczy siła wizerunku w dzisiejszych czasach ;-)
Coraz cieplej i coraz mniej wody wszędzie. Coraz trudniej wytrzymać bez klimatyzacji i trudniej poruszać się po przestrzeni miejskiej, która ocieka betonem.
UsuńCześć! Wyjaśnij mi, co to jest "słabe dno"?
OdpowiedzUsuńJeżeli chodzi o higienę w upały, to nie dla wszystkich jest to takie proste. Rano wchodzę pod prysznic i za chwilę znowu jestem cała mokra. Nie wiem, czy jeszcze po kąpieli, czy już spocona. Do wieczora to już jest masakra. Kolejny prysznic, spanie i tak dalej w ten sam deseń. Mój problem polega na tym, że jestem bardzo uczulona na związki glinu. Są one w każdym antyperspirancie, a ja nie mogę ich używać. Pozostają dezodoranty. Też mnie uczulają, ale w dużo mniejszym stopniu. A dezodoranty są słabe, nie mają czarodziejskiej mocy i po prostu nie dają rady. To naprawdę jest problem. Gdziekolwiek jestem, boję się, że śmierdzę, choćby to była nieprawda.
Aha, no i każde jedno ubranie wdziewam tylko raz, po zdjęciu z siebie natychmiast wrzucam do prania.
UsuńCześć! Nie wiem co to "słabe dno". Gdzieś o tym pisałem? 🤔
UsuńMyślę, że największym problemem jest brak higieny który polega na tym że ludzie myją się albo raz na tydzień, albo wcale. Do tego nie piorą ubrań, tylko chodzą w tych samych rzeczach bardzo długo.
Sam znam takich, którzy uważają że nie trzeba się myć, a wystarczy "przewietrzyć" - czyli np wyjść na spacer. I chodzą tak bez prysznica, w tych samych ubraniach przez miesiąc. To się czuje, gdy ktoś siedząc przy moim okienku nie ma problemów takich jak Ty, ale są to zaniedbania wynikające z naprawdę długiego okresu. Braku podstaw i w ogóle świadomości. Mogę się tylko domyślać, że takie osoby wychodząc z toalety nie myją rąk, bo i po co?
No tak, tuż nad zdjęciem kaczki napisałeś: "a w wodzie spędziłem max 8 minut - kolor wody i słabe dno zniechęca".
UsuńNiestety, sama widziałam, że niektóre nauczycielki u mnie w pracy wychodząc z toalety, nie myją rąk, tylko od razu kierują się do drzwi. Obrzydzenie zbiera.
Wolałbym, żeby schroniska dla zwierząt były dofinansowane na tyle, by każdy tam pracujący był godziwie opłacony, ale też i żeby podlegał uczciwemu audytowi zewnętrznemu. Tyle że to marzenia ściętej głowy, bo chciwe społeczeństwo nie zechce się do tego dorzucać ze swoich podatków. Społeczeństwo bulwersuje się nawet wtedy, gdy obciąża się je kosztem sterylizacji własnych zwierząt domowych. Chciałbym, żeby wolontariat byłby twórczym uzupełnieniem profesjonalizmu.
OdpowiedzUsuń