Poniedziałek
Szykuję prezent urodzinowy. Mam jeszcze kilka tygodni, ale już zastanawiam się czy będzie to lot balonem, weekend w SPA, wycieczka zagraniczna lub rower elektryczny - sam nie wiem co mam wybrać. Wiem, że kupię bilet na koncert zespołu który jubilat uwielbia, będzie też tort i kolacja w restauracji. Ale wciąż nie mam pojęcia co będzie najlepszym wyborem prezentu - zapytanie wprost odpada. To okrągła rocznica urodzin, zatem muszę coś specjalnego wymyśleć. Skłaniam się ku rowerowi, bo jak się nie spodoba to najwyższej sam będę nim jeździł 😁 Tymczasem SPA lub wyjazd zagraniczny oznacza, że i ja będę musiał sobie wziąć taki sam pakiet - a to raczej niemożliwe.
Wtorek
Ustalam grafik na wrzesień z działem kadr. Aż sam się dziwię, że nie mają zastrzeżeń do moich planów urlopowych a w szczególności do ilości wolnych dni.
Środa
Dzień pełen wrażeń. Z rana głowę zaprząta mi ważna sprawa, którą muszę załatwić przed egzaminem poprawkowym. Przygotuję się wcześniej dokładnie analizując co chcę uzyskać i jak poprowadzić rozmowę. Trochę wątpię, czy nie wymagam zbyt dużo, ale dzwonię i ostatecznie załatwiam to, co dokładnie chcę. Super.
Po pracy schronisko. Jesteśmy w trzy osoby - koleżanka, pewien gość i ja. Mamy trzy dość duże psy. Podczas powrotu ze spaceru do schroniska, pies koleżanki (poniżej) rzuca się do małego pieska (wolontariusze wyprowadzają psy, więc siłą rzeczy mijamy się po drodze do/z schroniska) idącego z przeciwnego kierunku. Przez chwilę udaje się go utrzymać względnie z dala od malucha, ale po kolejnym mocnym szarpnięciu, smycz się poddaje - jeden z metalowych elementów pęka, a pies z pełnym impetem dopada biednego malucha*. Dalszy opis jest dość drastyczny, więc przejdę od razu do podsumowania tego zdarzenia.
Maluch przeżył, choć początkowo nie był w stanie wrócić o własnych siłach do schroniska. Jest bardzo wystraszony i trochę poturbowany, ale wykaraska się. Gorzej z koleżanką. Natychmiast zawiozłem ją na SOR, bo podczas szamotaniny i próby rozgonienia towarzystwa mocno oberwała.
Cud, że mój pies (poniżej) nie dołączył do tej bójki, bo szarpał i wyrywał się w każdą stronę. Tylko pies gościa był względnie spokojny, co dało mu szansę na pomoc w opanowaniu sytuacji. On doznał jedynie powierzchownych zadrapań. Wniosek - należy bardziej unikać spotkań z innymi psami, bo te z tych samych kojców żyją w zgodzie, ale z innymi psami nie.
Zorganizowałem kierowcę i wróciłem do schroniska, aby zabrać auto koleżanki. A wcześniej poinformowałem jej męża o zdarzeniu oraz o tym, że może jechać od razu do szpitala, bo ja przyprowadzę ich pojazd pod blok.
*** *** ***
*Ten pisk, wrzask i skowyt są dźwiękami, których nie chciałbym słyszeć a niestety wciąż mam je w pamięci.
Czwartek
W pracy wymagająco. Temperatury odpuściły, ale klienci wprost przeciwnie. Testują moją cierpliwość oraz nie grzeszą kulturą. Do tego poddenerwowany manager, którego najlepiej unikać. Ale niebawem weekend i odpoczynek. Psychicznie źle się czuję.
Po pracy buszuje w internecie w poszukiwaniu prezentu. Opcja rowerowa coraz bardziej do mnie przemawia.
Wieczorem kolejny problem przychodzi wraz z mailem. Linia lotnicza, z którą we wrześniu lecę na wakacje do ciepłych krajów, zmienia mi godzinę wylotu (z godziny 15.40 na 7.40), a tym samym dezorganizuje ustalony już wcześniej termin parkingu. Czyli muszę dzwonić i zmieniać rezerwację, ale to jutro lub w przyszłym tygodniu. No i oznacza to, że będę musiał w nocy jechać do stolicy, bo na lotnisku muszę być co najmniej 2 godziny wcześniej.
Piątek
Piękne lato. Po południu szybki wyjazd do dużego miasta, ale łatwo nie jest - bardzo duże natężenie ruchu+remont na głównej drodze.
A gdy już dojeżdżam: najpierw wizyta u fryzjera. Lubię go, facet na poziomie - można z nim normalnie porozmawiać, a przy okazji świetnie strzyże. Stara się być neutralny politycznie i co najważniejsze - nie przeklina. Następnie małe zakupy w dyskoncie pełnym ludzi. Potem już tylko przyjemności - późna kolacja, która trochę łamie moje zasady żywieniowe. Nie dość że dużo węglowodanów, to jeszcze pora zbyt późna. "Za karę" z restauracji wracam pieszo - 2 kilometry zawsze jakiś ruch.
Kurczak souse vide, ziemniaki opiekane, sos tymiankowo - truflowy, wędzony twaróg i sałatka.



A jak schronisko zareagowało na całe zdarzenie? Była afera i próba zwalenia na Was całej sytuacji?
OdpowiedzUsuńWróciliśmy z krwawiącą koleżanką, to gość ze schroniska złapał za chwytak dla psa, bo myślał że on rzucił się na koleżankę. Ogólnie wolontariusze nie są zbyt lubiani w tym miejscu, ale nie słyszałem żeby ktoś coś mówił tym.
UsuńTyle że gdyby nie wolontariusze to te nieszczęsne stworzenia do końca swych dni siedziały by w kojcach... 🙄
UsuńI nie byłoby kłopotów. A im nikt nie patrzyłby na ręce. Same zalety (z punktu widzenia pracowników schroniska).
UsuńTak, bo punkt widzenia psów się dla nich nie liczy. Ech, tego typu placówki powinny mieć nieustanne kontrole. Niestety w naszym kraju zwierzęta to nadal stworzenia gorszej kategorii.
UsuńI jeszcze tak długo pozostanie niestety.
UsuńOje, masakra z tym agresywnym psem.
OdpowiedzUsuńPodziwiam, że już parę tygodni wcześniej prezentu szukasz! :)
Spokojnego i słonecznego weekendu życzę :)
To okrągłe urodziny (70.), dlatego chcę coś konkretnego zorganizować/kupić.
UsuńDzięki 😀
To się działo w tym tygodniu! Psi konflikt dramatyczny, ojoj! Nigdy nie wiadomo, co jakiemuś psu strzeli do głowy. Dlaczego numer jest 472, skoro poprzedni był 470?
OdpowiedzUsuńDzięki za zwrócenie uwagi - pomyliłem się ale już poprawiłem 👍
UsuńWidzę, że tydzień pod znakiem trudnych decyzji — najpierw rower czy SPA, potem ważna rozmowa, a na koniec mocne emocje w schronisku. Oby z całego tygodnia zostało przede wszystkim to, że udało się załatwić wszystko po swojej myśli. Powodzenia na poprawce! 😊
OdpowiedzUsuńDzięki, fajnego weekendu 😃
UsuńWitaj Tomku
OdpowiedzUsuńPrzykra ta sytuacja z psem.
Fryzjer, czy też fryzjerka najlepsi są ci wypróbowani, z którymi można porozmawiać.
A obiadek niczego sobie. Pychotka
Pozdrawiam czasem spadających gwiazd
Dziękuję, przyjemnego popołudnia 👍
UsuńMyślę, że bez względu na to, jaki prezent wybierzesz, jubilat na pewno będzie bardzo zadowolony 😊
OdpowiedzUsuńOby, bo trochę wybredny jest 😁
UsuńTaka psia historia tutaj skończyłaby się w sądzie. Co do prezentu głosuje za balonem, super przeżycie.
OdpowiedzUsuńWezmę pod uwagę 😁
UsuńGdybym to ja była jubilatką, bez namysłu wybrałabym lot balonem! To jest cudowne 💖💝
OdpowiedzUsuńHmmmm, pomyślę i o tym 😀
UsuńGłosowałabym za rowerem of course:) Rozumiem, że jubilat to raczej aktywny człek, od kanapy nie będziesz go na siłę odrywać ?
OdpowiedzUsuńHistoria z psami trochę mną wstrząsnęła, nosz, współczuję bardzo koleżance, ale i psów mi żal, nawet agresora, bo takie zachowanie nie bierze się z niczego. Dobry czas przed Tobą :)
Aktywny. Teraz na taki stary rower, w którym wszystko trzeszczy i piszczy, a przerzutki nie działają - więc słabo.
UsuńJa wybrałabym rower! Ruch to zdrowie! Wiatr we włosach, a komary w zębach... Sal
OdpowiedzUsuńTak, znam tą przyjemność 😃
UsuńAż SOR? to musiała być niezła bójka! ciekawe czy koleżanka nie zniechęci sie do spacerów...
OdpowiedzUsuńTaki prezent, to zawsze trudny wybór.
Oj , duża zmiana w godzinie lotu, dezorganizuje wszystko!
Niestety tak. Koleżanka nie mogła ich rozdzielić, więc włożyła rękę w paszczę agresora 😮
UsuńNie spotkałem się jeszcze jak żyję z fryzjerem przeklinającym przy klientach. W domu jacy bywają to nie wiem, ale w zakładzie każdy jeden i każda jedna zachowywali się kulturalnie. Żeby jakiś klient przeklinał w zakładzie w sumie też nie pamiętam, bym słyszał.
OdpowiedzUsuńO! Moje ulubione zdjęcia posiłków są. Ciekawa kompozycja.
OdpowiedzUsuńU mnie niedługo siostry imieniny, ale prezent raczej symboliczny. Zażyczyła sobie malowanie po numerach z Van Gogiem i jego słonecznikami.
Pozdrawiam