Kilkanaście dni temu na jazdę przyjechała kursantka z oddalonego o około 100 km miasta. Pierwszego dnia wykupiła 2 godziny jazdy, drugiego 3, głównie po to by poznać "trasy egzaminacyjne" (których tak na prawdę nie ma, gdyż egzaminator prawie wszędzie może wjechać). Niestety, okazało się że dziewczyna w ogóle nie potrafi jeździć, więc sama zmiana miasta nic tu nie pomoże.
Pod koniec jazd, w obliczu bardzo wielkiej ilości błędów, kursantka zaczęła mocno narzekać m.in ma słabe oznakowanie poziome (faktycznie jest beznadziejne), duży ruch (na pewno nie większy niż w jej mieście), dziwne skrzyżowania ( tu już zaczynała przeginać, skoro skrzyżowania w kształcie litery Y są dziwne, to może niech sobie da spokój z prawkiem?) a na samym końcu także auto jej nie pasowało. To wbrew logice, bo powinno być jej najtrudniej na samym początku.
Ale, jak ktoś nie umie jeździć to czasem stara się zwalić winę na wszystko inne niż na siebie ... Po niezdanym egzaminie (w sumie był to chyba 7 raz), powiedziała że wykupi 8-10 godzin i się podszkoli. Oczywiście, nie należy w to wierzyć, dziś zadzwoniła i zmieniła zdanie - wg niej maksymalnie 4 godziny wystarczą. Czyli wiem z prawie pewnością, że ósme podejście nie będzie ostatnie. No chyba że wydarzy się cud...
PS. pamiętacie gościa z radia? Nie zdał egzaminu z powodu ... przekroczenia prędkości. Czyli na własne wyraźne życzenie. Dziwne, bo wydawało mi się że chciał zdać ten egzamin...
czwartek, 2 maja 2013
poniedziałek, 29 kwietnia 2013
Myślenie w lesie
Kilka dni temu w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Chełmie, podczas egzaminu na prawo jazdy kategorii B doszło do niecodziennej sytuacji.
Osoba egzaminowana, która przyjechała na egzamin z innego miasta popełniła błąd, który powoduje wynik egzaminu oraz jego przerwanie. Egzaminator poprosił o zatrzymanie pojazdu, po czym omówił błąd. Doszło do nieprzyjemnej wymiany zdań, kursant wysiadł i nie wyraził zgody na podpisanie arkusza egzaminacyjnego, szybko się oddalając. Egzaminator postanowił wrócić do WORD-u, jednak szybko zauważył że z auta egzaminacyjnego zniknęła kamera nagrywająca zestaw wskaźników.
Powiadomiona policja rozpoczęła dochodzenie w sprawie kradzieży, a finał jest tylko kwestią czasu (WORD dysponuje danymi osobowymi kursanta).
Zdeterminowanie niektórych, jest niezrozumiałe. Czy naprawdę trzeba dużo wyobraźni, by wiedzieć że takie zachowanie nie będzie powodem do dumy? Czy kursant myślał że kradnąc kamerę uniknie odpowiedzialności? Czy myśli, że ma jeszcze szanse na zdawanie w tym mieście? Raczej nie. Poza tym, taki kursant nie myśli.
sobota, 27 kwietnia 2013
Wypadek w Katowickim WORD
W sobotę, przed godz. 10, doszło do wypadku w Wojewódzkim
Ośrodku Ruchu Drogowego. Mężczyzna w trakcie egzaminu na prawo jazdy na
placu manewrowym uderzył w samochód ciężarowy. Jego życiu nic nie
zagraża. Przyczyny są niejasne.
W sobotnie przedpołudnie na placu manewrowym Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Katowicach doszło do wypadku.
Mężczyzna zdający egzamin na prawo jazdy kategorii A, a więc na motocykl, uderzył w zaparkowany samochód ciężarowy.
- Kursant najprawdopodobniej stracił panowanie nad maszyną i doszło do zderzenia. Na miejsce przybyły służby, w tym ratownicy medyczni. Udzielono mu pomocy, ale nie odniósł poważnych obrażeń - mówi kom. mgr Jacek Pytel z katowickiej policji.
Mundurowi kończą właśnie przeprowadzanie swoich czynności na miejscu wypadku. To wszystko informacje oficjalne.
Nieoficjalnie natomiast dowiedzieliśmy się, że do zderzenia wcale nie musiało dojść przypadkowo. Kursant miał za sobą kilka nieudanych egzaminów i tego dnia najprawdopodobniej również nie udało mu się zaliczyć. Relacje świadków wskazywałyby, że mężczyzna celowo rozpędził się motocyklem i uderzył w ciężarówkę.
Mężczyzna nie odniósł w wyniku wypadku obrażeń. Z informacji nieoficjalnych wynika, że tuż po wypadku kursant opuścił teren WORD, co musiało zdziwić przybyłych na miejsce zdarzenia policjantów. W krótkim czasie kursanta udało się jednak odszukać.
O samym wypadku wypowiedział się również wicedyrektor katowickiego WORD-u. Z jego słów również wynika, iż do wypadku wcale nie musiało dojść przypadkiem.
- Po niezaliczeniu zadania, co równoznaczne było z oblaniem egzaminu, kursant odkręcił manetkę gazu do maksimum i z dość dużą prędkością wjechał w stojącą na poboczu ciężarówkę. Jak dla mnie reakcja ta była kompletnie niezrozumiała. Wyglądało to na jakiś akt desperacji, a może nawet próbę samobójczą - mówi Janusz Kuwak, wicedyrektor WORD.
Mężczyzna, który uderzył w ciężarówkę ma 35 lat. Już wcześniej posiadał prawo jazdy, w tym kategorii A, które zostało mu odebrane. WORD nie ustalił jeszcze z jakiej przyczyny. Egzamin, do którego przystąpił, miał mu pomóc je odzyskać.
Wicedyrektor Wojewódzkiego Ośrodku Ruchu Drogowego w Katowicach, Janusz Kuwak, który widział całe zajście, ponownie mówi o tym, że zderzenie nie wyglądało na przypadkowe.
- Ten mężczyzna nie zdał egzaminu, rozpędził motocykl i uderzył w tył naszej ciężarówki. Nie wiem, jakie miał motywy, ale to nie była normalna reakcja. Tak nie zachowuje się dorosły człowiek, który przecież miał już prawo jazdy, a więc posiada umiejętności prowadzenia pojazdu. Nie wiem nawet jak to określić. Skrajna nieodpowiedzialność to za mało. Wyglądało to na akt desperacji, może nawet próby samobójczej - mówi Kuwak.
- Póki co nie wiemy dokładnie za co mężczyzna stracił wcześniej prawo jazdy i ile kategorii miał. Mamy jednak możliwość wnioskowania o skierowanie go na badania psycho-techniczne i będziemy z niej korzystać. Ten człowiek stanowi zagrożenie dla siebie i innych. Nie powinien mieć żadnych uprawnień. Tutaj zniszczył nam motocykl i samochód, jemu na szczęście nic się nie stało, dzięki ochraniaczom, które każdy od nas dostaje przed egzaminem, ale proszę pomyśleć, co by się stało, gdyby zareagował tak na drodze - dodaje wicedyrektor WORD.
Zdjęcie i tekst pochodzą z: http://katowice.naszemiasto.pl/artykul/galeria/1832881,wypadek-w-katowickim-word-podczas-egzaminu-na-motocyklu,id,t.html
W sobotnie przedpołudnie na placu manewrowym Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Katowicach doszło do wypadku.
Mężczyzna zdający egzamin na prawo jazdy kategorii A, a więc na motocykl, uderzył w zaparkowany samochód ciężarowy.
- Kursant najprawdopodobniej stracił panowanie nad maszyną i doszło do zderzenia. Na miejsce przybyły służby, w tym ratownicy medyczni. Udzielono mu pomocy, ale nie odniósł poważnych obrażeń - mówi kom. mgr Jacek Pytel z katowickiej policji.
Mundurowi kończą właśnie przeprowadzanie swoich czynności na miejscu wypadku. To wszystko informacje oficjalne.
Nieoficjalnie natomiast dowiedzieliśmy się, że do zderzenia wcale nie musiało dojść przypadkowo. Kursant miał za sobą kilka nieudanych egzaminów i tego dnia najprawdopodobniej również nie udało mu się zaliczyć. Relacje świadków wskazywałyby, że mężczyzna celowo rozpędził się motocyklem i uderzył w ciężarówkę.
Mężczyzna nie odniósł w wyniku wypadku obrażeń. Z informacji nieoficjalnych wynika, że tuż po wypadku kursant opuścił teren WORD, co musiało zdziwić przybyłych na miejsce zdarzenia policjantów. W krótkim czasie kursanta udało się jednak odszukać.
O samym wypadku wypowiedział się również wicedyrektor katowickiego WORD-u. Z jego słów również wynika, iż do wypadku wcale nie musiało dojść przypadkiem.
- Po niezaliczeniu zadania, co równoznaczne było z oblaniem egzaminu, kursant odkręcił manetkę gazu do maksimum i z dość dużą prędkością wjechał w stojącą na poboczu ciężarówkę. Jak dla mnie reakcja ta była kompletnie niezrozumiała. Wyglądało to na jakiś akt desperacji, a może nawet próbę samobójczą - mówi Janusz Kuwak, wicedyrektor WORD.
Mężczyzna, który uderzył w ciężarówkę ma 35 lat. Już wcześniej posiadał prawo jazdy, w tym kategorii A, które zostało mu odebrane. WORD nie ustalił jeszcze z jakiej przyczyny. Egzamin, do którego przystąpił, miał mu pomóc je odzyskać.
Wicedyrektor Wojewódzkiego Ośrodku Ruchu Drogowego w Katowicach, Janusz Kuwak, który widział całe zajście, ponownie mówi o tym, że zderzenie nie wyglądało na przypadkowe.
- Ten mężczyzna nie zdał egzaminu, rozpędził motocykl i uderzył w tył naszej ciężarówki. Nie wiem, jakie miał motywy, ale to nie była normalna reakcja. Tak nie zachowuje się dorosły człowiek, który przecież miał już prawo jazdy, a więc posiada umiejętności prowadzenia pojazdu. Nie wiem nawet jak to określić. Skrajna nieodpowiedzialność to za mało. Wyglądało to na akt desperacji, może nawet próby samobójczej - mówi Kuwak.
- Póki co nie wiemy dokładnie za co mężczyzna stracił wcześniej prawo jazdy i ile kategorii miał. Mamy jednak możliwość wnioskowania o skierowanie go na badania psycho-techniczne i będziemy z niej korzystać. Ten człowiek stanowi zagrożenie dla siebie i innych. Nie powinien mieć żadnych uprawnień. Tutaj zniszczył nam motocykl i samochód, jemu na szczęście nic się nie stało, dzięki ochraniaczom, które każdy od nas dostaje przed egzaminem, ale proszę pomyśleć, co by się stało, gdyby zareagował tak na drodze - dodaje wicedyrektor WORD.
Zdjęcie i tekst pochodzą z: http://katowice.naszemiasto.pl/artykul/galeria/1832881,wypadek-w-katowickim-word-podczas-egzaminu-na-motocyklu,id,t.html
Subskrybuj:
Posty (Atom)


