Kursant od chemii gospodarczej nadal zadziwia. ma równo 20 godzin, umie ruszać, nawet na wzniesieniu (z użyciem hamulca awaryjnego). A poza tym to nic, lub prawie nic. Dynamika jazdy, parkowanie, zawracanie, skręcanie, kręcenie kierownicą itp itd - na poziomie zerowym.
Ostatnio pojawiają się także nowe problemy. Kursant zapomina o której ma następną jazdę, więc pisze sms. Ok, nie przeszkadza mi taka forma komunikacji. Tylko dlaczego pisze o godzinie 4.59? Nad ranem. I to nic, że od pewnego czasu daję mu karteczkę z terminem kolejnego spotkania.
Dziś wspomniałem o dodatkowych jazdach, na które powinien powoli się przygotowywać. Jak zwykle, odzewu zero.
środa, 13 stycznia 2016
wtorek, 12 stycznia 2016
Szaleństwo
Rozbawiły mnie ostatnio dwa niemal identyczne telefony - w sumie dość podobnie jeżdżących osób. Młodzi - dziewczyna i chłopak, przy pomocy szczęścia zdają egzaminy wewnętrzne i idą na egzamin państwowy. Ich jazda odstaje od średniego poziomu, sporo im brakuje do tego by być przeciętnym kierowcą, a co dopiero zdać egzamin...
Kilka dni temu oboje podchodzili do egzaminów praktycznych, oczywiście nie zdali, a niebawem mają drugie podejście. Nie znają się nawzajem, ale akurat tego samego dnia zadzwonili do mnie i poprosili o jedną dodatkową godzinę jazdy przed egzaminem.
To zdecydowanie za mało! Mówiłem im o tym przy końcu kursu proponując dodatkowe godziny, ale przecież przymusu nie ma. Nie - to nie. Tylko ile razy będą podchodzić do egzaminów? Myślę że co najmniej kilka, a każdy egzamin będzie bardziej traktowany jak wyjątkowo droga lekcja jazdy. WORD-y bardzo lubią takich klientów.
Kilka dni temu oboje podchodzili do egzaminów praktycznych, oczywiście nie zdali, a niebawem mają drugie podejście. Nie znają się nawzajem, ale akurat tego samego dnia zadzwonili do mnie i poprosili o jedną dodatkową godzinę jazdy przed egzaminem.
To zdecydowanie za mało! Mówiłem im o tym przy końcu kursu proponując dodatkowe godziny, ale przecież przymusu nie ma. Nie - to nie. Tylko ile razy będą podchodzić do egzaminów? Myślę że co najmniej kilka, a każdy egzamin będzie bardziej traktowany jak wyjątkowo droga lekcja jazdy. WORD-y bardzo lubią takich klientów.
sobota, 9 stycznia 2016
Kartki pocztowe
Od dłuższego czasu zastanawiałem się, jak w dość prosty sposób wyeksponować otrzymane przepiękne kartki pocztowe. Pewien pomysł (a nawet kilka) podsunęła mi znajoma, która od razu dostarczyła wszelkie niezbędne elementy do "montażu". Czy to nie cudowne?
I w ten sposób, nie ruszając się z krzesła wszystkie pomysły zostały mi sprawnie przedstawione, a ja wybrałem ten - dla mnie - najlepszy. Polega na wykorzystaniu bardzo plastycznego materiału, który idealnie przytrzymuje lekkie kartki pocztowe w wybranym miejscu.
W dodatku nie zostawia śladów, ekspozycję kartek można zmieniać w dowolnym momencie.
Świetna sprawa, tania i szybka w wykonaniu. Z efektów jestem bardzo zadowolony :)
Specjalne podziękowania dla Znajomej!
To mniej więcej połowa moich kartek. Czekam na kolejne, każda sprawia przyjemność o wiele większą niż np sms z życzeniami/pozdrowieniami :)
I w ten sposób, nie ruszając się z krzesła wszystkie pomysły zostały mi sprawnie przedstawione, a ja wybrałem ten - dla mnie - najlepszy. Polega na wykorzystaniu bardzo plastycznego materiału, który idealnie przytrzymuje lekkie kartki pocztowe w wybranym miejscu.
W dodatku nie zostawia śladów, ekspozycję kartek można zmieniać w dowolnym momencie.
Świetna sprawa, tania i szybka w wykonaniu. Z efektów jestem bardzo zadowolony :)
Specjalne podziękowania dla Znajomej!
To mniej więcej połowa moich kartek. Czekam na kolejne, każda sprawia przyjemność o wiele większą niż np sms z życzeniami/pozdrowieniami :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)






