środa, 28 sierpnia 2019

Wzór

Aberek na swoim blogu narzeka na poprawkowy poziom intelektu i nauki, a mnie od razu przypominają się sytuacje, gdy moi kursanci idą do WORD-u i próbują się zapisać na egzamin.

Pierwsza trudność to okienko w banku. Wiadomo - trzeba zapłacić, a wcześniej wypisać blankiet przelewu. Nie jest to zbyt trudne - należy podać swoje imię i nazwisko, adres, wpisać kwotę (koszt egzaminu - do wyboru dwie - teoria 30 zł lub praktyka 140) oraz dzisiejszą datę i na koniec złożyć podpis. Wiecie, że sporo kursantów nie jest w stanie tego wypełnić? Oczywiście na blankiecie jest podpisane co gdzie się wpisuje - wystarczy więc podać podstawowe dane i razem z odliczoną (lub nie) kwotą podać pani/panu w okienku.

Ale to jeszcze nic. Najlepsi są ci, którzy zobaczą "wzór" który przyczepiony jest do szyby obok wspomnianego okienka. I tak kursant, który uradowany - a może i cudem ocalony - zauważywszy wzór przepisuje z niego wszystko jak leci. I tak od tej chwili nazywa się Jan Kowalski, mieszka na ulicy Makowej 15 w Warszawie. I podpis także Jan Kowalski. Fajnie, nie?

Oczywiście pani/pan w kasie przyjmie wszystko, ale schody zaczynają się później... Bowiem taki geniusz z potwierdzeniem wpłaty idzie do biura obsługi, gdzie próbuje się zapisać na egzamin. Jest tam proszony o okazanie numeru PKK, który nijak nie współgra z Janem Kowalskim z Makowej 15.

Panie, które zapisują ludzi na egzamin mówią że nie ma tygodnia bez kilku osób, które w taki sposób próbują iść przez świat... I w sumie już to ich nie dziwi. Mnie także.


poniedziałek, 26 sierpnia 2019

Gwiazdy

Ze zdrowiem już lepiej. Po wszystkich badaniach okazało się, że nie jest jeszcze tak źle. Ale - zdecydowanie trzeba mniej pracować, "zwolnić" - jak powiedział sam lekarz. Ubiegłotygodniowe niedomagania były związane z różnymi niezbyt fajnymi sytuacjami, niektóre z nich się trochę nawarstwiły, z czasem pojawiły się nowe. I zbyt dużo pracy, ale o tym już pisałem.

W pracy ruch jak w młynie. Dużo nowych kursantów, część z nich bardzo przyjemnych, grzecznych, część opryskliwa i olewająca wszystko - czyli norma. Pracuje mi się świetnie, choć wiadomo że najbardziej z tymi pierwszymi :)

Tymczasem na Majorkę pozostało już tylko 33 dni. Z dobrych wiadomości - już zaplanowałem wyjazd na rok 2020 - tym razem na wyspę Kos, w nieco większym gronie niż zwykle.

Ciekawie dzieje się w drugiej pracy, bowiem po przerwie kilkutygodniowej nasz "manager" zakomunikował, że wynagrodzenie dla mnie zmniejszono (ponownie) - tym razem o połowę. W związku z tym moja współpraca z tamtejszymi "specjalistami" będą ograniczone - o 50%. Przypomnę, że już wcześniej - gdy czasu było więcej - "specjaliści" nie wyrabiali się z czasem próbując wymusić na mnie pozostawanie po godzinach. Jak będzie to wyglądało obecnie? Na pewno napiszę o tym niebawem, ale nie zamierzam tam zostać dłużej ani o jedną minutę :)))

Idę posiedzieć jeszcze chwilę na balkonie i pogapić się na gwiazdy.

z ostatniej wycieczki spacerowej

sobota, 24 sierpnia 2019

Podsumowanie tygodnia 98

Poniedziałek

Niedomagania zdrowotne to mało napisane. Ale praca jest pracą - więc nie ma lekko. W dodatku znów rozbiłem auto. Kolizja, którą wykonuje mój kursant nie jest szczególnie spektakularna, bowiem tuż "przed" wciskam hamulec. Za późno.

Wtorek

Nie wiem co bardziej dołuje - wczorajsza kolizja czy mój stan zdrowia?

Środa

Jakby lepiej. Przynajmniej chwilami.
A poza tym jadę w trasę, choć nie wiem czy powinienem...

Czwartek

Główne postanowienie - skończyć pracę o 15.00 - czyli dziś tylko 8 godzin - o wiele mniej niż zwykle. Ale to musi następować częściej. Musi.

Piątek

Auto (moje prywatne) ledwo jeździ. Teraz nie wiem czy bardziej ja jestem chory czy mój samochód, ale nieszczęście chodzą parami...