sobota, 10 lutego 2024

Podsumowanie tygodnia 330

Poniedziałek

Całkiem niezły dzień, popołudniowa drzemka i późny wieczór z "Trzema kwadransami jazzu"  - aż o 23 niestety.

Wtorek 

Pogoda wciąż deszczowa. I bardzo wietrzna. 

Środa 

Bez opamiętania objadam się pączkami. Kupuję je za 3.5 w jednej z piekarni, która działa od bardzo dawna. Tradycyjne - z różą i lukrem.

Czwartek 

Ciąg dalszy objadania. Niektóre piekarnie w tym dniu podniosły ceny pączków do 10 zł za sztukę. Oczywiście są też droższe - m. in. w restauracjach. Po pracy squash, podczas którego spałam dużą ilość kalorii. 

Piątek 

Dojadam pączki z wczoraj. I staję na wadze - 75.4. Bałem się, że będzie dużo więcej. Ale już od tego weekendu koniec z zajadaniem słodyczy. 

poniedziałek, 5 lutego 2024

Dylematy. Znowu.

Nie bardzo wiem, jak się zachować. Gdy byłem sporo młodszy, myślałem że ludzie w pewnym wieku są w stanie bezproblemowo rozwiązywać większość kłopotów ale także nie mają dylematów w kwestiach relacji oraz oceny. 

Gdy "x" potrzebuje coś ode mnie, uśmiecha się szeroko, nie zawaha się zadzwonić nawet w niedzielę (od współpracowników i tak nie odbieram po pracy), jest w stanie rzucić słaby - ale jednak - komplement. Naturalnie, jeśli ma w tym jakiś cel. Niesamowite, jak szybko, a w zasadzie natychmiast - potrafi wbić szpilę w najczulsze miejsce, donieść do głównego managera na coś, co robię (właśnie zgodnie z zaleceniami szefa), czy po prostu zrównać z ziemią cały mój wysiłek. 

No i taki dwulicowy "x" jak liść na wietrze układa się tak, jak akurat mu wygodnie i jaką ma potrzebę. Jestem coraz bliżej ku temu, aby wygarnąć mu co o tym myślę, że powinien się trochę hamować jeśli wciąż chce korzystać z mojej uprzejmości. 

Do pewnego czasu korzystał z tego, że był managerem mojego działu, więc mógł wykorzystywać swój stołek do różnych rozgrywek. W tej chwili jest inaczej. Myślę, że chyba najlepiej byłoby wprowadzić nowe zasady stopniowo, reagować na pojawiające się nieprawidłowości w jego zachowaniu i zwyczajnie nie dać się wciągnąć w głupie dyskusje. Tylko czy mi się to uda? 

Tymczasem w weekend znów piekę ciasteczka maszynkowe. Polubiłem je :) Przypominają mi czas młodości oraz dorastanie na wsi. Robię od razu podwójną porcję :) 



sobota, 3 lutego 2024

Podsumowanie tygodnia 329

Poniedziałek

Szykuje się cały tydzień w pracy. Trzeba dobrze się nastawić do tego, bo inaczej może być ciężko. Wolnego na razie nie mam, wszystko co zaległe wykorzystałem.

Tymczasem na parkingu jakieś "atrakcje". Mój samochód w garażu na szczęście. 

Wtorek 

Odbieram paczkę ze sklepu Temu. Do tej pory byłem sceptyczny w kwestii zakupów w tym sklepie, ale nie ma tragedii. Zamówiona bielizna jest dobrej jakości, rozmiary też ok. Cena atrakcyjna. Czas przesyłki dwa tygodnie.

Środa 

Niezapowiedziana kontrola. Nowy manager sprawdza wszystko, ale jest luźniej niż ze starym (poprzednim). Na szczęście wszystko wypada dobrze, więc nie ma zmartwień. Na jakiś czas mam względny spokój. 

Czwartek 

Idę na squasha do aquaparku. Mnóstwo ludzi, jakieś nowe twarze. Wszędzie kolejki. Nie, to jest słabe. Następnym razem wybiorę spacer. 

Piątek 

Dobrnąłem do końca tygodnia. I to w miarę bezboleśnie. Najważniejsza rzecz tego dnia - udało mi się potwierdzić noclegi tuż przy samym Suntago, do którego wybieram się w przyszłym miesiącu. Nocleg jest bardzo fajny (już tam byłem), ale teraz zamawiam u nich bezpośrednio (wcześniej przez booking, co daje spore oszczędności ale wymaga większego zaangażowania w samą rezerwację). Faktu nie ułatwia słaba znajomość języka polskiego wśród obsługi, ale jakoś się udaje.

A w przyszłym tygodniu mam zamiar zrobić pączki. Takie małe, serowe. Jeszcze nigdy nie robiłem, tak więc jestem ciekawy jak wyjdą. Miłego weekendu!