Egzamin wewnętrzny nr ... ciężko powiedzieć który - zresztą czy ta ma jakieś znaczenie który? Chyba nie. Chłopak wysoki i masywnie zbudowany (z powodzeniem mógłby robić za ochroniarza), około 22 lat (jak oceniam). Pewny siebie, tuż przed jazdą pali więc za moment będę czuł "zapach" w aucie. I tak też się stało.
Zaczynamy spod ośrodka, z powodu braku czasu (z mojej winy) postanowiłem przejechać się z nim tylko po mieście. Kursant bardzo pilnuje ograniczeń prędkości - nawet w miejscach gdzie znaki ograniczające prędkość ustawione tuż za drzewami (słabo je widać). Także wjazd do centrum nie wzrusza go nic a nic. Od razu widać, że w domu jeździ wszystkim co ma koła (np z trudem powstrzymuje się od kierowania jedną ręką).
Pod koniec jazdy odkrywam słabe punkty. Na jednym ze skrzyżowań zapomina o włączeniu kierunkowskazu. Moje "na skrzyżowaniu wystąpił błąd" lekko wyprowadza go z równowagi. Zaczyna jeździć bardziej ryzykownie i niedokładnie. Do końca egzaminu jakieś 7-8 minut. Robimy "hamowanie do zatrzymania we wskazanym miejscu" - jedno z zadań egzaminacyjnych. Kursant powinien m.in rozpędzić się do prędkości co najmniej 50 km/h - ten tego nie zrobił, więc znów informuję o błędzie. Tuż po nim znów nie włącza kierunkowskazu na skrzyżowaniu (ale w drugą stronę niż poprzednio - czyli błąd a nie wynik negatywny). Do końca mniej niż 6 minut - dosłownie za moment muszę być po następnego kursanta. Planuję więc powtórzyć to hamowanie i zaliczyć mu egzamin - o ile wykona prawidłowo zadanie. Niestety dla niego, drugim razem zatrzymanie pojazdu nie odbyło się możliwie blisko prawej krawędzi jezdni, ponadto kursant nieprawidłowo dobrał bieg do prędkości jazdy.
Więc wynik negatywny. Pytam go, czy chce kontynuować jazdę - odpowiada "nie". Jest wyraźnie na mnie zły, wkurzony i uważa że się czepiam nieistotnych pierdół. Pod ośrodkiem gdzie mam zmianę wychodzi nie żegnając się w jakikolwiek sposób. Dziękuję - pomyślałem sobie ...
Po kilku dniach był u szefa ośrodka by zmienić instruktora (jeździł dotychczas z pewną panią instruktorką). Szef dał mu takiego, który zapewne nie będzie zwracał uwagi na różne "pierdoły" :)
sobota, 28 lipca 2012
środa, 25 lipca 2012
Kinowo
Kontynuując tytuły z poprzednich blotek wspomnę o filmie Prometeusz, który obejrzałem w niedzielę. Fajny - ale nie rewelacyjny, trzymający w napięciu - ale niezbyt wciągający. Efekty 3D robią wrażenia, momentami dość brutalne sceny - więc uwaga jeśli ktoś bardzo wrażliwy. Pełna sala ludzi, dobrze że wcześniej zarezerwowałem bilety. Ogólnie polecam, aczkolwiek szału nie ma.
Wracając z kina prowadzę nie swoją Renault Lagunę (niemniej ciekawe niż film :P, aczkolwiek słaby silnik (1.8+LPG), skrzypiące wnętrze oraz twarde sprzęgło i totalny brak chęci do jazdy na drugim biegu psuły ogólne wrażenia z jazdy.
A w poniedziałek w pracy dwa wykłady plus sześć godzin jazd. Po 18 jestem wykończony, dobrze że obiad wystarczy odgrzać, bo nie chciałoby mi się go robić tak od podstaw...
W najbliższą niedzielę prawdopodobnie wybiorę się na Epokę Lodowcową 4: Wędrówka kontynentów 3D. Oglądał to ktoś? Jakieś wrażenia?
Wracając z kina prowadzę nie swoją Renault Lagunę (niemniej ciekawe niż film :P, aczkolwiek słaby silnik (1.8+LPG), skrzypiące wnętrze oraz twarde sprzęgło i totalny brak chęci do jazdy na drugim biegu psuły ogólne wrażenia z jazdy.
A w poniedziałek w pracy dwa wykłady plus sześć godzin jazd. Po 18 jestem wykończony, dobrze że obiad wystarczy odgrzać, bo nie chciałoby mi się go robić tak od podstaw...
W najbliższą niedzielę prawdopodobnie wybiorę się na Epokę Lodowcową 4: Wędrówka kontynentów 3D. Oglądał to ktoś? Jakieś wrażenia?
poniedziałek, 23 lipca 2012
Muzycznie
Dziś zamiast radia (dość mam już wszelkich stacji odbieranych w aucie) włączyłem muzykę z dysku USB. Akurat (co za szczęście!) włączył się folder z bardzo fajnym jazzem, m.in:
Kilka dni temu mam ostatnie dwie godziny przed egzaminem pewnej kursantki, która boi się nawet własnego cienia! Na ograniczeniu do 60 km/h "mknie" całe 30 ;-) W każdym innym przypadku jest tylko wolniej... Nie wiem czemu, ale bardzo ją lubię i chyba pozwalam jej na więcej niż innym. Nie wiem czemu, ale wydaje mi się taka bezbronna i słaba. Może dlatego właśnie dlatego jestem bardzo ostrożny w tym co do niej mówię, by jej nie urazić?
Pod koniec jazdy lekko zaczyna padać deszcz. Przypominam, że ma takie coś jak wycieraczki oraz, by się nie obawiała ich użyć. A ona na to: Czy mogę się zatrzymać aby włączyć wycieraczki? Wooow, stanęliśmy, przypomniała sobie (po raz kolejny) jak się je obsługuje (dźwignia z prawej strony kierownicy w górę lub w dół!!!).
Następnego dnia zadzwoniła i dziękowała za naukę - zdała egzamin praktyczny :)
Kilka dni temu mam ostatnie dwie godziny przed egzaminem pewnej kursantki, która boi się nawet własnego cienia! Na ograniczeniu do 60 km/h "mknie" całe 30 ;-) W każdym innym przypadku jest tylko wolniej... Nie wiem czemu, ale bardzo ją lubię i chyba pozwalam jej na więcej niż innym. Nie wiem czemu, ale wydaje mi się taka bezbronna i słaba. Może dlatego właśnie dlatego jestem bardzo ostrożny w tym co do niej mówię, by jej nie urazić?
Pod koniec jazdy lekko zaczyna padać deszcz. Przypominam, że ma takie coś jak wycieraczki oraz, by się nie obawiała ich użyć. A ona na to: Czy mogę się zatrzymać aby włączyć wycieraczki? Wooow, stanęliśmy, przypomniała sobie (po raz kolejny) jak się je obsługuje (dźwignia z prawej strony kierownicy w górę lub w dół!!!).
Następnego dnia zadzwoniła i dziękowała za naukę - zdała egzamin praktyczny :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

