sobota, 30 lipca 2022

Podsumowanie tygodnia 250

Poniedziałek

Ostatni tydzień miesiąca, jakoś lekko się czuję. Może dlatego że jem mniej?

Wtorek

W pracy spokój. Co prawda musiałem wzywać informatyka bo mój laptop odmówił posłuszeństwa, ale to tylko chwilowe niedomagania.

Środa

Wracając hulajnogą okazuje się że kończy mi się prąd w baterii (sądziłem że uda mi się wrócić). Jakieś 80% drogi pcham ją do domu.

Czwartek

Po pracy jadę nad zalew podziwiać zachód słońca (jadę oczywiście rowerem).



Piątek

Niesamowity dzień. Jakbym nie pracował a przecież byłem w pracy. Szok! Chyba muszę to przeanalizować i robić to częściej 😊

wtorek, 26 lipca 2022

Inny świat

Zachęcony przez Agnieszkę zamówiłem książkę Amy Harmon - Inna Blue. To mój pierwszy zakup tej autorki, ale na pewno nie ostatni. Dziś właśnie skończyłem czytać. Książka zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie, wciąga od samego początku, a historia jest bardzo nietuzinkowa. Po przeczytaniu pierwszych stron wydawało mi się, że znam dalszy jej rozwój, że wszystko potoczy się szablonowo, że bohaterowie wybiorą rozwiązania dla nich najkorzystniejsze, najbardziej odpowiadające ich potrzebom, czy najprostsze - gdy tymczasem wszystko kierowało się zupełnie innymi drogami. Tożsamości poszczególnych bohaterów tkwią w zawieszeniu do późnego końca i przyznam szczerze, że zupełnie inaczej wyobrażałem sobie to jak historia ta potoczy się dalej oraz to kto jest kim - pod wieloma względami...

Książka zrobiła na mnie spore wrażenie, polecam! Była też bardzo dobrą odskocznią od tego co w pracy, a szczególnie pod koniec tygodnia dużo się działo. Pierwsza umówiona klientka w Departamencie w piątkowy poranek próbowała wyprowadzić mnie z równowagi (chyba nawet nieświadomie), starałem się nie reagować ale przyniosło to skutki odwrotne do oczekiwanych, wręcz opłakane. Dziś wiem, że popełniłem błąd i powinienem inaczej prowadzić jej sprawę - szczególnie po przeanalizowaniu "krok po kroku" od której to analizy nie byłem/jestem w stanie uciec i wciąż siedzi mi w głowie. Sprawę musiałem zgłosić przełożonemu który w pierwszej chwili zamarł z wrażenia, ale po przestudiowaniu dokumentów zalecił abym się nie martwił. Łatwo mu powiedzieć, konsekwencje ponoszę ja. Zobaczymy.

Jakby tego było mało tego samego dnia kilka godzin później dość podobna sytuacja z tym, że nie miałem z tym wiele wspólnego. To znaczy nie ponoszę za to odpowiedzialności. Do mojego okienka zleciał się cały wydział zobaczyć "skutki" - oczywiście gdy klient został już odprawiony. Manager który dziś mną zarządzał jak dowiedział się o tej sprawie stwierdził "ale masz dziś pecha!" i znowu wdrożył procedurę ale już pod innym kątem - nie groźną dla mnie. 

Na koniec dnia przyszła osoba, która wcześniej miała zastrzeżenia co do mojego wykonywania obowiązków (pisałem o tym w tym wpisie #poniedziałek). Tak, przyznaję - jestem uprzedzony do niej, nie dałem z siebie ani grama więcej niż to co przewiduje instrukcja Departamentu. Jej utyskiwania zbyłem niczym, nie skomentowałem tego, pozostałem neutralny, nie zamierzałem pomagać jej w czymkolwiek ani współczuć mimo tego, że zdaje się miała jakieś kłopoty będąc przy okienku (albo tylko blefowała, nie wiem). Odprawiłem ją z kwitkiem. Wiem, jestem typowym prostakiem a moje postępowanie jest wysoce nieprofesjonalne :P

Tymczasem zaczynam czytać nową książkę:

sobota, 23 lipca 2022

Podsumowanie tygodnia 249

Poniedziałek

Kandydaci do pracy w Departamencie powoli kończą proces rekrutacji. Ostatnim etapem jest samodzielna praca z klientami - oczywiście pod naszym nadzorem. Praktykanci mają prawo wybrać sobie u kogo chcą przeprowadzić te praktyki, niestety dla mnie - często wybierają mnie. Może dlatego że nie krzyczę na nich i nie opieprzam ich za to co robią i jak postępują z klientami? Zaciskam zęby i czekam aż się to skończy.

Wtorek

W pracy luz, nie licząc praktykantów. Podnoszą mi ciśnienie dość mocno. Po południu robię sernik malinowy na zimno. Dodaję więcej jogurtu naturalnego, aby sernik miał mniej cukru (zdaje się że wpisuje się to idealnie w sytuację z cukrem w kraju).

Środa

Dzień bez afery w Departamencie dniem straconym. Zawsze musi się coś dziać, no ale przy tej ilości ludzi i temperamentów tak chyba musi (?) być. Nie wiem, ignoruję to i już się przyzwyczajam. Ale z drugiej strony myślę, czy niektórzy ludzie za priorytet mają tworzenie konfliktów?

Czwartek

Moja waga wciąż spada, co mnie oczywiście cieszy. W tej chwili jest 75.1 kg. Po pracy wybieram się na długi spacer, a potem na podglądanie zachodu słońca.


Piątek

Bardzo gorąco. Trochę ciężko. Tymczasem licznik przebiegu hulajnogi pokazuje już ponad 500 km. Jeżdżę nią tylko pracy robiąc w jedną stronę 5.2 km. Na mieście hulajnóg jest coraz więcej, niestety ludzie nie szanują przepisów i jeżdżą po jezdni (można tylko wtedy gdy prędkość jest ograniczona do 30 km/h lub mniej), po przejściu dla pieszych, lub niebezpiecznie manewrują pomiędzy pieszymi. Wypadków z udziałem hulajnóg będzie coraz więcej.

Ja jestem bardzo zadowolony z zakupu, fajnie mi się jeździ szczególnie teraz - w letnie poranki i popołudniowe upały.