czwartek, 9 lipca 2009

Wycinek z testów

Aby testy nie poszły w zapomnienie, chciałbym dziś pokazać dwa ciekawe przypadki. Co prawda, będą to zdjęcia z testów na kategorię C, ale myślę że zasługują one na chwilę uwagi ...

Najpierw fotka:

Przeanalizujmy odpowiedzi: A - ta odpowiedź nie jest prawidłowa, gdyż prawa połowa jezdni przecięta jest linią ciągłą, a jak wiemy kierującemu zabrania się przejeżdżania przez nią i najeżdżania. B - no właśnie - czy może skręcić w lewo z pasa nr 1 ? Tak, może pod pewnymi warunkami. Nie będę się tu rozpisywał pod jakimi warunkami, ale w tej sytuacji jak najbardziej może. C - tu odpowiedź chyba oczywista że nie można wjechać na chodnik.

Zdjęciu powyżej przeciwstawimy kolejne pytanie z książeczkowej wersji testów:I od razu odpowiedzi: A - prawidłowa. B - nieprawidłowa. C - prawidłowa. Przede wszystkim zwróćmy uwagę na szczegóły - ponieważ oba pytania na pierwszy rzut oka nie różnią się zbytnio. W drugim pytaniu pojazd ciężarowy znajduje się tak daleko, że przejechanie na prawy pas bez najeżdżania na linię ciągła nie jest możliwe. I tu tkwi szkopuł.

W ogóle, pytania testowe na kategorię C są jakby "na wyższym poziomie" w porównaniu do tych z kategorii B.

piątek, 3 lipca 2009

Wpis z dziś :)

A teraz coś z dnia dzisiejszego. Oprócz tego, że przez pół dnia świeciło słońce i padał deszcz (jednocześnie !), ciekawym doświadczeniem była jazda z kursantem - a dokładniej jego druga i trzecia godzina jazdy.

A więc same początki. Jak już kiedyś pisałem (i tak nie pamiętacie :P), zawsze się zastanawiam jaki ktoś ma temperament, jak to będzie wyglądało, z czym będzie miał największe problemy itp itd. I tak, Adam na początku ruszał trochę niepewnie, ale tylko przez 10-15 pierwszych minut jazdy. A że szło mu bardzo dobrze, od razu wyjechaliśmy na samo centrum miasta. Pytam - "Pojedziemy do centrum ? Nie będziesz się bał ? Nie, znam miasto - ale będę jechał powoli" - odparł i pojechaliśmy ...

I tak w mniej więcej 30 minucie wjechaliśmy do centrum, a ponieważ była godzina przed 15-stą, wszędzie sporo pieszych. I tu kolejne pozytywne zaskoczenie ! Siedzę cicho i mówię tylko w prawo/lewo, a Adam sam zatrzymuje się przed pieszymi ! W dodatku robi to metodą kierowców niczym z Niemiec (delikatne hamowanie i zatrzymanie nieco przed przejściem - tak że piesi mają pewność iż kierujący ich przepuszcza i śmiało wychodzą - przez co nie stoimy zbyt długo przed przejściem!). W końcu pytam - "Byłeś kiedyś w Niemczech ? Nie - odpowiada - ale podoba mi się ich kultura jazdy ..." No tak, czyli Adam sporo wie o zabawie tymi klockami ...

Po całej wyjeżdżonej godzinie, kursant ruszał płynnie, ze zwiększaniem obrotów silnika, a ruszanie z awaryjnego też już umie. Oczywiście, musiałem go o wszystko wypytać. W domu jeździ ciągnikiem, kilkoma autami osobowymi i ... TIR-em ! Co ciekawe, nie zdradzał ŻADNYCH objawów nieprawidłowej nauki "domowej", po prostu patrzył na znaki i jechał ! A do tego zaczęliśmy rozmawiać o różnych sytuacjach drogowych, ale to była rozmowa na o wiele wyższym poziomie niż: czerwone - stój, zielone - jedź. Doskonałe wyczucie techniczne pojazdu powodowało, że już nie pamiętam kiedy ktoś z kursantów przewiózł mnie w taki sposób. Po skończonej jeździe powiedział: "Chcę jeszcze !" Ale czas się skończył ...

A na końcu jazdy, zastanawiałem się jak go skomentować. W zasadzie, wykonał program z wielkim naddatkiem ;-) Mając dopiero 3 godziny jazdy był już w centrum, a nawet parkował. Co będzie robił na kolejnych jazdach ? Zażartowałem, że przyniosę jakąś książkę sobie do poczytania na czas jego jazd ...

Na razie nie będzie dalej ze mną jeździł, ale za około 2 tygodnie znów go przejmuję i wtedy napiszę co i jak :)

Wpis z wczoraj

Ponieważ ten wpis powinienem zrobić wczoraj, dziś uzupełniam te braki.

Po pierwsze: spotkałem wczoraj panią Władzię. Ktoś, kto czytał blog uważnie wie o kim mówię (początki były tu ). Spotkałem ją na ... mieście. Prosiła mnie o pomoc (przyszła do firmy), ponieważ przypadkiem zatrzasnęła kluczki w swoim (!) aucie. Podwiozłem ją do domu, a gdy wzięła drugi komplet kluczy do auta, to pojechaliśmy na parking. Pani Władzia jeździ ! Zaparkowała pojazd w samym centrum miasta (co prawda na zakazie zatrzymywania ... ) !

Przy okazji, oczywiście wypytałem jak jej się jeździ i jak np tankuje pojazd. Stwierdziła, że bardzo dużo się rozgląda, nikomu nie ufa i jeździ ostrożnie. Oczywiście na samym początku po zdaniu egzaminu bała się, ale drobnymi krokami dojeżdżała coraz dalej, a teraz jeździ tam gdzie jej potrzeba ! Jeśli chodzi o tankowanie pojazdu, najczęściej prosi kogoś z obsługi (w końcu po co jest pracownik stacji ?), z parkowaniem też nie ma większych problemów ... a spotkanie ze mną oczywiście wykorzystała (i bardzo dobrze !) i dopytywała o przepisy ruchu drogowego.

W każdym razie, pełny szacunek !

Po drugie, miałem wczoraj przyjemność jazdy z dość wyjątkową osobą. Pani ta spytała na samym początku - "Czy nie będzie panu przeszkadzało gdy będę mówiła sama do siebie ?" Oczywiście mi to nie przeszkadzało, a fragment jej monologu wyglądał mniej więcej tak:

- "Więcej gazu, więcej gazu i wolniej sprzęgło.
- Nie zgaśnij, proszę nie zgaśnij !
- Powoli ... i kręcę w lewo. Uwaga na podwójną !
- Asiu, nie ścinaj skrzyżowania !
- Mam zaparkować ... kierunkowskaz lewy, pierwszy bieg i powoli ...
- Rozejrzeć się, uwaga na odległości i linie, powoli, powoli nie zgaśnij błagam !
- Ok zaparkowane :)
- Powoli z wyjazdem, cofam ze szczególną ostrożnością.
- Najpierw na wyprostowanych kołach troszkę, patrzę do tyłu i na boki.
- Nikogo nie ma, więc cofam !
- O, temu muszę ustąpić i tamtemu również. I po nich jazdę !

To tylko mały wycinek z dwugodzinnego spotkania. Przyznaję, że było fajnie, nietypowo i bardzo bezpiecznie. Kursantka perfekcyjnie znała przepisy ruchu drogowego ! Wielkie brawa !

I to tyle :) Z dzisiaj w odrębnym wpisie :))

I specjalne pozdrowienia dla Czartogromskiego :)))