niedziela, 31 lipca 2016

The Lady is a Tramp

Frywolna niedziela - upalna, ale leniwa, różnorodna, ale przewidywalna. Przedpołudnie mija mi na typowo domowych robotach, a w tle przygrywa muzyka z Cafe social - link do posłuchania jednej z piosenek (do odsłuchania, a nie ściągnięcia - link wygaśnie za 7 dni).


A sobota z lekka pracująca, ale bez szaleństw. Najpierw jazda po trasie, potem krótko plac manewrowy (kursant nadspodziewanie dobrze sobie radzi jak na pierwszy raz), a potem znów trasa. Trochę niepokoją mnie dźwięki dochodzące spod "maski", czas o tym pomyśleć poważniej.

czwartek, 28 lipca 2016

Głupoty

Nadal pracuję. Staram się dawkować wszystko co robię, nie emocjonować nazbyt, ani też angażować. A może także nie zwracać uwagi?

Na ostatnim wykładzie mniej więcej w połowie zorientowałem się, że tuż naprzeciwko mnie, w pierwszym rzędzie usiadła długonoga blond-włosa piękność. Miała tak krótką mini, że w sumie w ogóle mogłaby jej nie zakładać.

Męćmierz/Kazimierz Dolny
Siedziała i notowała, wydawała się być zainteresowana tym co tłumaczyłem. 

Innym elementem przykuwającym wzrok (jak już ją w ogóle zauważyłem naturalnie) były jej buty - czarne, chyba skórzane i takie jakieś wyzywające... niczym jej mini. Z paskami, które oplatały chudziutką kostkę. Więcej odkrywały niż zakrywały. Ale nie ma się co dziwić, na zewnątrz ponad 30 stopni.

Tymczasem obok siedział chłopak, który przyszedł w długiej i czarnej bluzie z kapturem. Do tego jakieś ciemne jeansy i ciężkie buty - na pewno nie na lato. Zaintrygowało mnie to zupełnie, czy on zakłada sobie ten kaptur na głowę w taką pogodę?

Na pewno zbyt dużo myślę o głupotach...

środa, 27 lipca 2016

Fikus

W łączniku pomiędzy kuchnią a pokojem pojawiła się zmiana dekoracji. I to jaka. Po pierwsze jest nowy kwiatek - fikus - sprezentowany od Hebiusa. Na razie pamiętam żeby go podlać, ale zawsze tak jest - jak coś nowego zagości w moim mieszkaniu, to dbam i chucham ile się da. Ba, prawie z nim rozmawiam (mam na myśli fikusa, nie Hebiusa).


Tymczasem druga dekoracja to nowe kartki pocztowe, które dostałem od znajomych. Sami przyznacie, że goła ściana wygląda słabo?


A kartek przybywa, co mnie bardzo cieszy :) Dla własnej wygody oraz możliwości wysłania pozdrowień z różnych miejsc, zakupiłem kilka znaczków - ponieważ wciąż w kurortach i miejscach masowego odpoczynku możliwość kupienia znaczków graniczy z cudem.