sobota, 30 listopada 2019

Podsumowanie tygodnia 111

Poniedziałek

Jedną godzinę jeżdżę z kursantką, która już kończy kurs - a do tej pory jeździła z kim innym. Dziwi mnie, że kilka razy ma ochotę na takie rzeczy jak wyprzedzanie na przejściu dla pieszych, albo przekraczając linię podwójną ciągłą. Do tego co chwilę gaśnie jej auto, no ale widać potrzebuje jeszcze ćwiczyć. Tymczasem ona jest zdziwiona że nie pozwalam jej na takie wyprzedzanie na przejściu, albo na najeżdżanie na podwójną. Czyli ten poprzedni instruktor pozwalał na to, czy jak - bo ja czegoś nie rozumiem.

Wtorek

W drugiej pracy kłótnie i sprzeczki. W sumie bezsensowne. Ale też zaczyna robić się po prostu chamsko.



Środa

Wykorzystując nowy samochód podczas szkolenia tłumaczę jak używać takich rzeczy jak tempomat, czy system wspomagania ruszania na wzniesieniu. W tym pierwszym przypadku najczęściej wyjeżdżam poza miasto.

Czwartek

Mój współpracownik nieźle mnie wkurza. Nie dość że przez niego muszę skrócić czas spędzony na basenie, to jeszcze się okazuje że później nie zrobił tego na co się ze mną umawiał.

Piątek

Jem pyszne kanapki. Rany, jakie one są smaczne!!!

wtorek, 26 listopada 2019

Nowości w pracy

Od kilku dni pracuję na nowym samochodzie. Jest faktycznie nowy - przejechał nieco ponad 2 tysiące kilometrów gdy zaczynałem na nim pracę. Wszystko chodzi w nim  bardzo sztywno i cicho. Początkowo nie miałem okazji aby samemu nim pokierować, ale dziś już tak - skrzynia jest bardzo precyzyjna, choć czasem jedynka wchodzi dość ciasno.


Wewnątrz trochę jeszcze czuję plastik i gumę z wycieraczek pod nogami. Auto nie ma zbyt dużej ilości nowinek, można by nawet powiedzieć że jak na dzisiejsze standardy jest już lekko archaiczne, no ale każdy kupuje przecież to na co ma ochotę :)

Bardzo dużo spala paliwa. Oczywiście większość czasu spędzam w mieście, no ale prawie 10 litrów benzyny na 100 km to raczej ujma jeśli chodzi o dzisiejsze standardy. No i emisja spalin - także na wysokim poziomie niestety. Zegary umieszczono w głębokich tubach, co powoduje że z pozycji pasażera (instruktora) prawie nic nie widać. Także usytuowanie kontrolek (kierunkowskazy/światła) jest takie, że ode mnie nic nie widać i każdorazowo muszę zaglądać czy kursant włączył właściwy kierunkowskaz. Zdjęcie poniżej zrobiłem lekko od lewej strony i już prędkościomierz jest zasłonięty.



Z ciekawszych rzeczy - dość dziwnie zamontowane zostały dodatkowe dźwignie do sprzęgła i hamulca - są nienaturalnie wysoko, co ogranicza mi przestrzeń na nogi i powoduje że chcąc np zahamować muszę podnosić wysoko nogę. Może niebawem zrobię zdjęcie i pokażę o co chodzi.

poniedziałek, 25 listopada 2019

Basia w Katowicach

Już w wakacje kupiłem bilety na koncert Basi Trzetrzelewskiej. Choć ode mnie do Katowic to dość długa droga, a mój kręgosłup średnio wytrzymuje takie "przejażdżki" i tak postanowiłem - muszę być na tym koncercie, a przy okazji odwiedzić Walpa i zobaczyć NOSPR i w ogóle - choć raz w życiu być w Katowicach :)


W ten sobotni wieczór Basia pierwszy raz występowała w Katowickiej sali NOSPR-u. Jeszcze sporo przed godziną 19 w budynku było mnóstwo ludzi, a z każdą minutą tłum gęstniał. Ja także byłem wcześniej, miałem czas zajrzeć do księgarni muzycznej, połazić po piętrach i pooglądać gmach od wewnątrz. Zaskoczyły mnie mini kawiarenki, które usytuowane były w kilku różnych miejscach. Oferowały domowe ciasta, wino, herbaty i kawy, oraz zimne napoje.


Tuż po 19. rozpoczął się koncert. Basia jak zwykle ma przepiękny głos, niesamowitą charyzmę oraz świetny kontakt z publicznością. Byłem zachwycony tym wszystkim bardzo! Klimat inny niż rok temu w Stodole w Warszawie (tam publiczność była na stojąco), ale tu również było fantastycznie! Gromkie i długie brawa wzruszały artystkę, która występowała ponad dwie godziny.


Po koncercie ustawiłem się w długiej kolejce po autograf. Był także czas na krótką rozmowę z Basią. To wrażenia, które pozostaną na długo. Po koncercie miałem zaplanowany nocleg, a następnego dnia powrót do domu.