poniedziałek, 2 listopada 2015

Motyw, fraza, zdanie

dzisiejszy zachód słońca

Koncerty w małych miejscowościach są inne. Niepodobne do tych w dużych miastach, gdzie ludzie mają spory wybór, mogą iść na co zechcą, wydawać pieniądze na konkretny temat.

W małej miejscowości jest  inaczej, bo albo się na coś idzie, albo nie. Coś, czyli najczęściej to co lubi większość. Ale czasem zdarzają się prawdziwe perełki.

Taki właśnie koncert nie dla wszystkich, nie dla ludzi  przypadkowych, niełatwy w odbiorze, nie z chwytliwym tekstem o miłości, ale będący prawdziwą gratką dla garstki melomanów odbył się kilka dni temu. To koncert Doroty Miśkiewicz.

Artystka od samego początku nawiązała niesamowitą więź z widzami i zarazem słuchaczami. Słowem, gestem, skromnością, pokorą, charakterem. W zasadzie, dobry kontakt najlepiej złapać pomiędzy utworami, kiedy jest czas na krótki monolog do widowni, można wtedy zabłysnąć mniej lub bardziej wyszukanym tekstem.

Ale tak robią jedyni ci, którzy inaczej nie potrafią. Dorota Miśkiewicz już w pierwszym utworze zdobyła całą publiczność. Każdy jej dźwięk był niesamowicie precyzyjny i idealny, wykonany z lekkością śpiewającego o poranku słowika. Każda płaszczyzna głosu poruszała się niezależnie od siebie, a jest to niezwykle trudne. Dynamika z frazowaniem, artykulacja z ornamentyką, agogika z kolorystyką - przenikały się w zadziwiających konstrukcjach wzdłuż, wszerz i ukośnie.

Wyobraź sobie, że siedzisz w drogim aucie i poruszasz się po najpiękniejszej trasie na świecie. Za oknem feeria barw, odbijających się w wodzie gór, załamujących się promieni słonecznych, żółtozłotych liści drzew, zielonych i bujnych traw, pięknych lasów i jezior. I niekończący się horyzont.

Absolutnie nic nie zakłóca przepięknych widoków, a każdy kolejny zakręt przynosi Ci mnóstwo nowych doznań. Niespieszna podróż pochłania Cię bez reszty, nie myślisz już o niczym. W samoświadomości jesteś tylko Ty, droga i krajobraz.


Świat za oknem jest idealny, bajeczny. Nie ma w nim trosk i zmartwień, bólu i cierpienia, przemocy i agresji. Świat jest pełen mrugających światełek, uśmiechniętych buzi, bogactwa kolorów i kształtów. W  taki właśnie świat zabierają nas muzycy.

Czy ktoś ma ochotę wysiąść? Oczywiście że nie, to pytanie czysto retoryczne.

Wokalistka ma zdolność do dowolnego budowania fraz i motywów czerpiąc ze swojego głosu niemalże każdy możliwy efekt dźwiękowy. Łączy ogień i wodę.

Widać i słychać, że robi to z niezwykłą lekkością, jej aparat głosowy jest posłuszny w 200 %. Żadnej maniery, żadnego problemu, żadnej dysfunkcji. Wszystko jest dostrojone na najwyższym poziomie. Dodatkowo, w jednym z utworów robi z siebie małą orkiestrę występując solo. Brzmi to tak, jakby na scenie były co najmniej trzy osoby.

Mnóstwo wrażeń, jakie zafundowali artyści słuchaczom pozostają na długo w pamięci, koncert zakończył się kilkoma bisami i owacjami na stojąco. Ja czekam już na kolejny :))

6 komentarzy:

  1. Mimo że zawsze zachwycam się fotografiami zachodów słońca, tym razem zrobię wyjątek. Mój zachwyt wzbudził niesamowity tekst, szczególnie fragment o podróży:)
    Żałuję, że nie odbieram muzyki tak jak Ty. O ile bardziej świat jest wtedy piękniejszy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może warto się tego nauczyć?

      Usuń
  2. Sięgnę do tekstu jednego ze starszych utworów artystki:
    "Razem ze mną nie spiesz się.
    Nie ma po co, nie ma gdzie.
    Nie musimy robić nic.
    Czasem wolno tylko być."

    W świecie, w którym prawie wszystko liczy się na czas i trudno jest znaleźć moment na zadumę miło się czyta takie wpisy z których emanuje spokój i harmonia. Dobrze, że są takie osoby, które potrafią się zatrzymać i cieszyć tym co ich otacza. Często Ci się to udaje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetny tekst. W pracy nie mam na to zwykle czasu, ale po pracy lubię być szczęśliwy :-)

      Usuń