Poniedziałek
Na stacjach paliw kolejki. I to spore. Mimo cen, które błyskawicznie poszybowały w górę, w dalszym ciągu ludzie tankują chyba na zapas - bo zwykle kolejek nie ma.
Wtorek
Kolejne absurdy w Departamencie. A jeśli nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo że chodzi o pieniądze. I tak jest tym razem.
Środa
Wizyta u lekarza. Obejrzał zagrożone miejsce i kazał je obserwować oraz zgłosić się natychmiast, gdy tylko stan się pogorszy. Na chwilę obecną wszystko jest ok - choć możliwe że będzie potrzebne dłuższe leczenie - jeśli oczywiście stan się zmieni.
Co dziwne, do lekarza nie było żadnej kolejki, a przyjęty zostałem punktualnie.
Czwartek
Ciepło. Po robocie aby poprawić sobie humor, poszedłem na lody. Tak - rozpocząłem już sezon na lody. Śmietankowe. Przepyszne!
Piątek
Pracę kończę godzinę wcześniej. W domu podgrzewam obiad i siadam do nauki i rozwiązywania zadań. Na wieczór jadę do aquaparku na 2 godziny relaksu w saunach.
A jutro (czyli w sobotę) muszę ustawić budzik na 7.00, bo oczywiście idę do roboty.

Lody wyglądają świetnie :)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że zgryzota związana z Departamentem rozpuszcza się w saunie ;)
Spokojnego weekendu!