Poniedziałek
Po długim czasie wolnym, to pierwszy dzień w pracy. Trochę nie mogę się odnaleźć, gdyż z nowym rokiem zmieniło się oprogramowanie. Wcześniej różne kategorie spraw klientów były w odpowiednich działach - jakby folderach. Teraz wszystko jest w jednym miejscu i trzeba szukać. Zero uporządkowania. Ani alfabetycznie, ani kategoriami spraw... Chaos.
Oczywiście żaden z managerów mnie o tym nie uprzedził, zatem sprawy klientów realizuję wolniej niż kiedyś. Gdy poprosiłem o pomoc managera, bo nie mogłem znaleźć odpowiedniego punktu*, popatrzył na mnie krzywym okiem i rzucił "nie zawracaj mi głowy bzdurami!".
* później na spokojnie poszukałem ponownie. Okazało się, że dział IT pominął kilka punktów, które były a teraz ich nie ma. Zapomnieli o nich. A Ty człowieku radź sobie sam. Zgłoszenie do nich o problemie odbywa się przez managera, no ale jemu mam nie zawracać głowy...
Po pracy basen (przepływam niecały kilometr) i sauna z aromatem mentolu.
Wtorek
Święto, więc wolne. Wybieram się na prowincję z małymi obawami czy dojadę. Droga tam jest wąska tak, że nawet w dobrych warunkach trudno się wyminąć, a teraz wyglądała tak:
Środa
Początkowo zapowiadał się długi i ciężki dzień, ale pozostało tylko to drugie. Miasteczko zostało sparaliżowane przez obfite opady śniegu. Szczególnie droga powrotna z pracy do domu (choć krótka) zajęła mi dużo czasu.
Czwartek
Krótkie zebranie z managerem niższego szczebla. Prócz mało znaczących spraw jedna bardziej istotna - pracujące wszystkie soboty. Cel? Oczywisty. Od samego początku roku trzeba starać się poprawić wyniki finansowe z poprzedniego roku.
Piątek
Mój cały dział plotkuje o pracujących sobotach. Wszyscy narzekają, ale druga strona medalu to pieniądze ekstra. Ponadto, praca jest lżejsza niż standardowo na tygodniu, gdyż to tylko dyżury przy bardzo ograniczonej ilości klientów, ale przynosząca duży zysk.

Nie od dziś mam wrażenie, że Twoi przełożeni robią wszystko by utrudnić Wam życie... Dziwne podejście, bo jednak im najbardziej powinno zależeć na usprawnieniu pracy... 🙄
OdpowiedzUsuńWiesz, gdy manager nie podejmie decyzji to ja ją muszę podjąć. A potem gdy będzie coś w stylu kontroli, to ja odpowiadam bo manager umył ręce.
UsuńZawsze tak jest że zwala się na pracownika 🙄 Choć w normalnych firmach to menager odpowiada za podległych sobie ludzi. Wasz jest sprytniejszy.
UsuńMoją mieścinę też zima sparaliżowała. Inna sprawa, że i służby odpowiedzialne za posprzątanie tego bajzlu ewidentnie zaspały przez co ludzie w internecie wylewali z siebie frustrację 🙄 Na mojej ulicy pług pojawił się o dwa dni za późno i już zacząłem wątpić czy w ogóle dostąpimy tego zaszczytu bo samochody sie grzebały.
OdpowiedzUsuńTu podobnie. Z tym, że w trzecim dniu dość mocnej zimy z rana było już całkiem ok. Oni chyba pracowali w nocy, albo wcześniej rano.
UsuńU mnie w mieścinie działali od 6tej, ale juz Zamość nawet nocami był odśnieżany. Tyle że to już spore miasto więc i odśnieżania od groma.
UsuńGdzieś tam na Podkarpaciu chyba na zdalne przeszły szkoły.
UsuńZ powodu stanu niektórych dróg boimy się zapuszczać w ulubione miejsca, bo można zakopać się na dobre.
OdpowiedzUsuńWszystkie soboty? a jeśli ktoś ma sobotnie zobowiązania? różnie bywa...
Zatem gorąca czekolada lub herbata, ciepło i przytulność domu, a fajne miejsca poczekają. Wtedy ochota na nie będzie jeszcze większa 😃
UsuńCzy kogoś obchodzi to, że ktoś chce mieć sobotę wolną?
Pracujące wszystkie soboty, nieźle, no tak, ale za to ekstra kasa, nie wiadomo co lepsze, Ty najlepiej to wiesz :)
OdpowiedzUsuńWażne, że basen i najważniejsze, sauna :)
Tu też coś niby miały być kłopoty ze śniegiem, ale nic specjalnego się nie wydarzyło, śnieg leży. Temu na rowerze nie jeżdżę. ;)
Ładny obrazek!
Pogodnego weekendu życzę :)
Dodam jeszcze, bo akurat też mam kłopot z IT.
UsuńMyślę, że managerowie oszczędzają na IT, za mało ludzi do zrobienia pewnych rzeczy albo do przetestowania, to potem są niedorobienia. Wkurzające jest to niewątpliwie.
Dzięki, zatrzymałem się i zrobiłem zdjęcie, bo tak mi się spodobało 😄 Chociaż bałem się, czy dojadę ale w miarę odśnieżyli 😁
Usuńswoimi sprawozdaniami z fabryki, psujesz mi koncept, że w placówkach poboru wiedzy jest najgorzej ;-)
OdpowiedzUsuńPrzepraszam 😁😁
UsuńPodejrzewam, że managerowie nie są zobowiązani do przychodzenia w każdą sobotę.
OdpowiedzUsuńNo jasne że nie. Oni kręcą się po biurze udając zapracowanych 😡
UsuńNo kurde, zmiana oprogramowania i brak szkolenia??? Pięknie :I
OdpowiedzUsuńNiestety standard. Na zasadzie umiesz liczyć? Licz na siebie.
UsuńWidać, że zmiany w oprogramowaniu i brak komunikacji ze strony managerów wprowadzają sporo chaosu – każdy, kto miał do czynienia z taką sytuacją, od razu to poczuje. Szczególnie mocno rezonuje fragment o pominiętych punktach i zasadzie „radź sobie sam” – to niestety klasyka biurokratycznych absurdów.
OdpowiedzUsuńCiekawie zestawiasz ten zawodowy chaos z momentami odpoczynku, jak basen czy sauna. Pokazuje to równowagę między stresem a regeneracją – mimo trudności potrafisz znaleźć swoje małe rytuały, które pozwalają na oddech i uporządkowanie myśli.
Na plus jest też realistyczne spojrzenie na soboty w pracy: nie idealizujesz, nie narzekasz tylko dla zasady, pokazujesz obie strony – dodatkowe pieniądze, ale też ograniczona liczba klientów i lżejszy dzień. Taki komentarz oddaje prawdziwą naturę dorosłej pracy, bez upiększania czy dramatyzowania, a jednocześnie pozwala czytelnikowi poczuć rytm tygodnia i codzienne wyzwania.
A to ciekawe, mniej klientów a zysk większy w sobotę.
OdpowiedzUsuńŻyćko. Powodzenia w dalszych bojach. :)
OdpowiedzUsuń