Dzień zwykły. Trochę męczący, ale bez przesady.
Wtorek
Od rana ból głowy, ledwo wytrzymałem w pracy.
Środa
Lekarz i diagnoza. Żeby znaleźć maść do oka zjeździłem prawie całe miasteczko. Co prawda w hurtowniach maść była, więc farmaceuci proponowali że zamówią na jutro, ale wolałem poszukać i zacząć stosować już dzisiaj.
Czwartek
Lewa strona zapuchnięta, łącznie z okiem. Ale biorę końskie dawki leku pięć raz dziennie. Ogromne tabletki ledwo przechodzą przez gardło. Dodatkowo oko zalepiam maścią, przez co mało co widzę. Większość dnia spędzam leżąc na kanapie i drzemiąc. Sił brak. Mam apetyt na słodkości - na przykład na przepyszne faworki (zdjęcie poniżej z poprzedniego sezonu)! Albo na to, czego akurat nie mam w domu.
Kolejne dwa minusy*:
- niestety, któreś leki powodują intensywne przesuszenie błony śluzowej nosa. Jest tam tak sucho, że oddychając mam wrażenie że sam ruch powietrza podrażnia tak, jakby ktoś papierem ściernym przecierał nos od wewnątrz. A może te krople do oczu zastosować do nosa?
- znowu odzywa się żołądek - czyli ból brzucha. Był już z tym względny spokój, a teraz po zjedzeniu (lub nawet bez powodu) kilka razy dziennie ta część ciała znów przypomina o sobie jakby chciała powiedzieć "jestem tu, też mogę zwrócić na siebie uwagę!"
* jako objawy niepożądane jest to wypisane w specyfikacji leku, więc nie dziwi mnie to.
Piątek
Lepiej. Opuchlizna schodzi, mniej boli, rzadziej używam leków przeciwbólowych. Wysypka powoli ustępuje i nawet mogę przejść do drugiego pokoju i nie muszę od razu odpoczywać - sukces!
W dzień śpię i leżę mniej niż wczoraj, słucham radia i odpoczywam. Wraca umiarkowanie apetyt. Wieczorem koleżanka dostarcza mi suplementy i witaminy oraz chleb i wodę mineralną o którą poprosiłem. Dużo piję, szklankę wody czy soku to jednym duszkiem. Prócz tego co chwilę popijam kolejne wielkie tabletki leku przeciwwirusowego.
Nos dalej suchy jak wiór. No i z brzuchem też bez zmian. Do poniedziałku nie wstawiam nosa za drzwi, bo przy tej suchości i mrozie zewnętrznym mogłoby się to źle skończyć. Zamierzam odpoczywać i nabierać sił.

No, suchość i mróz, to nie pasuje do siebie.
OdpowiedzUsuńDobrze, że powoli lepiej! :)
Szybkiego powrotu do zdrowia życzę :)
Chyba najgorsze już za mną. Dzięki 👍
Usuń