sobota, 24 stycznia 2026

Podsumowanie tygodnia 442

Poniedziałek

Dzień zwykły. Trochę męczący, ale bez przesady.

Wtorek

Od rana ból głowy, ledwo wytrzymałem w pracy.

Środa

Lekarz i diagnoza. Żeby znaleźć maść do oka zjeździłem prawie całe miasteczko. Co prawda w hurtowniach maść była, więc farmaceuci proponowali że zamówią na jutro, ale wolałem poszukać i zacząć stosować już dzisiaj.

Czwartek

Lewa strona zapuchnięta, łącznie z okiem. Ale biorę końskie dawki leku pięć raz dziennie. Ogromne tabletki ledwo przechodzą przez gardło. Dodatkowo oko zalepiam maścią, przez co mało co widzę. Większość dnia spędzam leżąc na kanapie i drzemiąc. Sił brak. Mam apetyt na słodkości - na przykład na przepyszne faworki (zdjęcie poniżej z poprzedniego sezonu)! Albo na to, czego akurat nie mam w domu. 


Wieczorem zadzwonił kolega z pracy, którego bym się nie spodziewał. Pytał czy nie potrzebuję zakupów. Przy okazji wypytuję go co tam w robocie i trochę rozmawiamy o różnych rzeczach, ale niezbyt długo bo nie mam sił ani na mówienie ani na słuchanie.

Kolejne dwa minusy*:

  • niestety, któreś leki powodują intensywne przesuszenie błony śluzowej nosa. Jest tam tak sucho, że oddychając mam wrażenie że sam ruch powietrza podrażnia tak, jakby ktoś papierem ściernym przecierał nos od wewnątrz. A może te krople do oczu zastosować do nosa? 
  • znowu odzywa się żołądek - czyli ból brzucha. Był już z tym względny spokój, a teraz po zjedzeniu (lub nawet bez powodu) kilka razy dziennie ta część ciała znów przypomina o sobie jakby chciała powiedzieć "jestem tu, też mogę zwrócić na siebie uwagę!"
* jako objawy niepożądane jest to wypisane w specyfikacji leku, więc nie dziwi mnie to.

Piątek

Lepiej. Opuchlizna schodzi, mniej boli, rzadziej używam leków przeciwbólowych. Wysypka powoli ustępuje i nawet mogę przejść do drugiego pokoju i nie muszę od razu odpoczywać - sukces! 

W dzień śpię i leżę mniej niż wczoraj, słucham radia i odpoczywam. Wraca umiarkowanie apetyt. Wieczorem koleżanka dostarcza mi suplementy i witaminy oraz chleb i wodę mineralną o którą poprosiłem. Dużo piję, szklankę wody czy soku to jednym duszkiem. Prócz tego co chwilę popijam kolejne wielkie tabletki leku przeciwwirusowego.

Nos dalej suchy jak wiór. No i z brzuchem też bez zmian. Do poniedziałku nie wstawiam nosa za drzwi, bo przy tej suchości i mrozie zewnętrznym mogłoby się to źle skończyć. Zamierzam odpoczywać i nabierać sił.

10 komentarzy:

  1. No, suchość i mróz, to nie pasuje do siebie.

    Dobrze, że powoli lepiej! :)
    Szybkiego powrotu do zdrowia życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Współczuję Ci tego tygodnia. Oby następny był lepszy, szczególnie pod względem zdrowotnym 🍀

    OdpowiedzUsuń
  3. Kup sobie Alantan w masci i smaruj nos od wewnątrz. Zanim kupisz po prostu używaj oleju albo oliwy.
    Biedny Twój żołądek, to od tych leków. Siemię lniane zaparz i jedz to co wyjdzie takie galaretowate. Pomoże tez na błonę śluzową gardła, bo też pewnie wysuszona.
    Ciesze się, że juz troche Ci lepiej.
    Ja sie chyba solidaryzuję z Tobą, wywaliła mi jakas paskudna wysypka na prawym policzku. ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby to nie było coś poważnego! A to siemię lniane kiedyś piłem/jadłem. Paskuctwo jakich mało 😜

      Usuń
    2. Dlaczego paskudztwo? Przecież siemię to w ogóle bez smaku jest :P

      Usuń
    3. Daj spokój, jeszcze z błędem napisałem wyraz paskudztwo - coś w tym musi być 😁😁

      Usuń
  4. Do kiedy masz zwolnienie?

    OdpowiedzUsuń