sobota, 21 marca 2026

Podsumowanie tygodnia 450

Poniedziałek 

Po pracy obiad w restauracji. Idę na rybkę, a właściwie jadę samochodem, bo zbyt zimno na rower. W knajpie zajęty jeden stolik. Siedzą tam dwie dziewczyny na oko ciut starsze ode mnie. Jedna jest na wózku. I pies. Całkiem ładny. Mówię dzień dobry, obie odpowiadają lekko się uśmiechając. Zamawiam pieczonego pstrąga w sosie borowikowym, sałatkę i pieczywo. Chętnie wziąłbym frytki, ale są niezdrowe.



Celowo wybieram poniedziałek na taką wizytę licząc, że nie będzie tu tłumów. I nie mylę się. Za to wewnątrz jest mnóstwo słońca, ponieważ cała południowa ściana jest przeszklona. Oczekiwanie na jedzenie umilają mi sączący się delikatny jazz z głośników, oraz obserwowanie powoli obniżającego się słońca. Dyskretnie zerkam na dziewczyny, które zajęte konsumpcją i rozmową wydają mi się jakby nie dzisiejsze. To pewnie z powodu tego, że mnóstwo ludzi w restauracjach wlepia twarz w smartfona. Pisałem już o tym nie raz, gdy klienci w takich miejscach nie chcą (?) ze sobą rozmawiać, lub po prostu cieszyć się swoim towarzystwem, tylko korzystają z telefonów przeglądając jakieś tam treści.

Gdy dziewczyny wychodzą, z jeszcze większym uśmiechem życzą mi przyjemnego popołudnia. Niespiesznie kończę obiad i - zanim wrócę do czterech ścian - idę na krótki spacer nieopodal, łapiąc ostatnie promienie słońca.

Wtorek 

Zastanawiam się, skąd moja poprawa nastroju. Po dłuższym zastanawianiu dochodzę do wniosku, że może to mieć związek z sytuacją głównego managera. Od kilku dni jest w dość dużych tarapatach. Czy jego kłopoty sprawiają mi radość? Czuję do niego tak wielką złość, że wszystko możliwe. 

Obecnie spada w przepaść. Próbuje rozpaczliwie łapać się czegokolwiek, oby jakoś przetrwać i wisi na bardzo cienkiej gałązce, która w każdej chwili może się oderwać.

Nie ma już "motywujących" briefingów z rana. Nie jest już tak arogancki i chamski jak zwykle. W ogóle, unika wychodzenia ze swojego gabinetu. Przemyka jak cień z parkingu do biura i spowrotem. Możliwe, że to tylko chwilowe, ale obserwuję to sobie i jakoś mi lżej. 

Środa

Generalne sprzątanie w domu. W końcu wyrzucam zasuszone kwiatki, które uśmierciłem nie podlewając ich. Jednak mogę mieć tylko takie rośliny, które są bardzo tolerancyjne na moje działanie. 

Czwartek

Po pracy idę do kawiarni na mus z białej czekolady. Siedząc obserwuję ludzi i ruch uliczny. Potem od razu na basen i saunę. Wieczór jak zwykle z przepisami i zadaniami do rozwiązania.

Piątek 

Zimno. Dzień w pracy mija szybko, ale jutro (sobota) znowu do roboty. Ile jeszcze? Tego nie wiem, ale za tydzień chyba będę miał wolną sobotę. Tymczasem w skrzynce na listy niespodzianka. Kartka z Chicago. Ktoś wpisał mój adres, ale inne imię i nazwisko, więc to pomyłka.


Kartka wędrowała ponad 10 tygodni. Szkoda, że nie dotrze do właściwej osoby sprawiając komuś przyjemność.

15 komentarzy:

  1. Myślę, że jesteś jedyną osobą w okolicy, która otrzymuje kartki, więc listonosz nie przejął się w ogóle imieniem odbiorcy tylko wrzucił ją do Twojej skrzynki :)

    No, ciekawie się u Ciebie dzieje i tajemniczo.

    Przyjemnego weekendu mimo pracującej soboty! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale adres idealnie się zgadzał, tylko imię i nazwisko inne, więc zrozumiałe że listonosz mnie nie kojarzy.

      Dzięki, miłej soboty 😃

      Usuń
  2. Rybka prima, zjadłabym!
    Białej czekolady nie lubię, podobno bardziej niezdrowa niż frytki...
    Pomyłki z przesyłkami częste są, ile to razy odnosiłam list do właściwego adresata lub na pocztę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale raz na jakiś czas można czekoladę zjeść i to nie z przyMUSu 😁

      Usuń
  3. Jedzenie wygląda bardzo pysznie. Nie ma w ogóle możliwości odnalezienia adresata kartki, nazwisko nic nikomu nie mówi?

    Zmiana tła na białe było zamierzone?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie znam takie osoby. Ale buziaki sobie przywłaszczyłem (były w życzeniach na kartce) 🤣

      Usuń
    2. Zmiana tła nie była celowa. Ale jestem w pracy i nie mam czasu żeby szukać jak to zmienić żeby było tak jak zawsze 🤔

      Usuń
  4. O, mus z białej czekolady... Chyba wejdę w monitor i wygryzę to zdjęcie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaha, ja wiedziałem że Cienie to szczególnie poruszy 😀😀

      Usuń
  5. szata graficzna sie zmieniła.
    no cusz, gdy źle idzie osobie, która narobiła dużo złego w ekipie....to nikt jej przecież współczuł nie będzie, prawda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmieniła się ale nie chciałem żeby tak się stało. Ta osoba (manager) jest bardzo nielubiany, więc teraz praktycznie został sam.

      Usuń
  6. Coś poknociłem z tymi kolorami, poprawie wieczorem w domu na laptopie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, czasami tak bywa. Ale czytelnicy są cierpliwi, bo wiedzą, że jesteś w robocie :)

      Usuń
    2. To dobrze. Ale teraz chyba Tobie się gorzej czyta te litery?

      Usuń
  7. Część tekstu Ci się zrobiła czarne na czarnym ;p Na szczęście mozna zaznaczyć i wtedy się robi granatowe i da się czytać.
    Zjadłabym wszystko co pokazałeś ;p I więcej ;p
    W sumie jak ten menager taki paskudny, to możesz się cieszyć z jego upadku, jak najbardziej. ;p

    OdpowiedzUsuń