Pani opisywana kilka dni wcześniej w swoim żywiole. Nic się nie zmieniła, żadne rozmowy i tłumaczenia nie pomagają. Dalej jest opryskliwa i nie uprzejma. Na każdą moją uwagę co do jej "jazdy" ma swoje wytłumaczenie. Nie wiem, czy nie lepiej jednak zmienić jej instruktora - wciąż się nad tym zastanawiam - przemęczyć się, czy dać jej kogoś innego?
Tymczasem jej drugi wewnętrzny to jedna wielka porażka. Tuż po zaliczeniu placu manewrowego, wyjeżdżając w prawo na jezdnię wjechała prawymi kołami w wysoki krawężnik. Interweniował instruktor - a oznacza to wynik negatywny. Ponieważ to była ostatnia godzina jazdy z kursu (czyli trzydziesta), proponujemy jej godziny dodatkowe. Na początek 10, a potem zobaczymy. Choć wątpię czy to jej pomoże...
wtorek, 24 kwietnia 2012
niedziela, 22 kwietnia 2012
Swift - po miesiącu
1) Suzuki Swift ma już miesiąc. W tym czasie przejechał nieco ponad 2000 km. Przy połowie tego przebiegu auto stawiło się na obowiązkowym przeglądzie w ASO, gdzie dokonano wymiany oleju i filtra (212.07 zł). Nie mam uwag co do eksploatacji, wszystko działa poprawnie.
2) Spalanie utrzymuje się na stabilnym poziomie 6.1 litra/100km. To bardzo nie wiele, ale jak wszyscy wiedzą (no, pewnie prócz Hebiusa) paliwo non stop drożeje, dziś już tankuję po 5.92zł/litr. Pewnie niebawem przekroczy 6 złotych za litr, a w wakacje dzisiejsza cena będzie już zupełnie zapomniana.
3) W najbliższy poniedziałek od 8.00 warsztat (nieautoryzowany) montuje instalację gazową (koszt to 2700zł) - to celem ograniczenia kosztów. Mam nadzieję, że nic się nie zepsuje po tej operacji, w internecie mało jest opinii po zamontowaniu gazu do tego modelu. Ale te które są, optymistycznie opisują eksploatację auta.
4) ASO Suzuki za taki montaż instalacji żąda aż około 5-6 tysięcy złotych, co jest mało atrakcyjną ofertą. Tym bardziej, że auto po takim zabiegu traci gwarancję - więc czy jest sens dokładać tak wielkie pieniądze? Wybrałem inny warsztat, który ma dobre rekomendacje.
5) Bardzo wygodnie jest dla instruktora, który ma sporo miejsca na nogi. Z prawej i lewej stronie od sprzęgła i hamulca naprawdę jest dużo miejsca, spokojnie można tam postawić stopę. Ani w Yarisie, ani w Punto czy Corsie nie było tyle miejsca.
2) Spalanie utrzymuje się na stabilnym poziomie 6.1 litra/100km. To bardzo nie wiele, ale jak wszyscy wiedzą (no, pewnie prócz Hebiusa) paliwo non stop drożeje, dziś już tankuję po 5.92zł/litr. Pewnie niebawem przekroczy 6 złotych za litr, a w wakacje dzisiejsza cena będzie już zupełnie zapomniana.
3) W najbliższy poniedziałek od 8.00 warsztat (nieautoryzowany) montuje instalację gazową (koszt to 2700zł) - to celem ograniczenia kosztów. Mam nadzieję, że nic się nie zepsuje po tej operacji, w internecie mało jest opinii po zamontowaniu gazu do tego modelu. Ale te które są, optymistycznie opisują eksploatację auta.
4) ASO Suzuki za taki montaż instalacji żąda aż około 5-6 tysięcy złotych, co jest mało atrakcyjną ofertą. Tym bardziej, że auto po takim zabiegu traci gwarancję - więc czy jest sens dokładać tak wielkie pieniądze? Wybrałem inny warsztat, który ma dobre rekomendacje.
5) Bardzo wygodnie jest dla instruktora, który ma sporo miejsca na nogi. Z prawej i lewej stronie od sprzęgła i hamulca naprawdę jest dużo miejsca, spokojnie można tam postawić stopę. Ani w Yarisie, ani w Punto czy Corsie nie było tyle miejsca.
piątek, 20 kwietnia 2012
Kontrolny
Starszy gość, na oko gdzieś po pięćdziesiątce ma dziś egzamin, postanowił przypomnieć sobie jak jeździ się autem. Prawko wcześniej miał, ale stracił (pewnie za alkohol). No i jak sobie radził? Jak wszyscy w takich sytuacjach - czyli nijak.
Jeździ na pamięć - nie patrząc na znaki. Nie dziwne więc, że ograniczenia prędkości dla niego nie istnieją. Podobnie linie ciągłe - kto by na nie w ogóle zwracał uwagę? A znak STOP oznacza konieczność zatrzymania?!? - to nie wystarczy zwolnić ??? - spytał jak zwróciłem uwagę. I tak jeździliśmy przez godzinę - włączając w to także plac manewrowy (cofać też nie umiał - ciekawe jak on jeździł wcześniej mając prawo jazdy ...). Ręce na kierownicy także trzymał jak chciał, nigdy nie poprawnie.
Godzina to zbyt mało by zrobić wszystkie zadania egzaminacyjne, tak więc np parkowania, hamowania czy zawracania po prostu nie było. Szanse na zdanie egzaminu, są mniejsze niż małe. Pewnie niebawem znów zadzwoni i zechce się umówić przed kolejnym egzaminem.
Jeździ na pamięć - nie patrząc na znaki. Nie dziwne więc, że ograniczenia prędkości dla niego nie istnieją. Podobnie linie ciągłe - kto by na nie w ogóle zwracał uwagę? A znak STOP oznacza konieczność zatrzymania?!? - to nie wystarczy zwolnić ??? - spytał jak zwróciłem uwagę. I tak jeździliśmy przez godzinę - włączając w to także plac manewrowy (cofać też nie umiał - ciekawe jak on jeździł wcześniej mając prawo jazdy ...). Ręce na kierownicy także trzymał jak chciał, nigdy nie poprawnie.
Godzina to zbyt mało by zrobić wszystkie zadania egzaminacyjne, tak więc np parkowania, hamowania czy zawracania po prostu nie było. Szanse na zdanie egzaminu, są mniejsze niż małe. Pewnie niebawem znów zadzwoni i zechce się umówić przed kolejnym egzaminem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

