Matka i córka - obie wzięły sobie po jednej godzinie jazdy, a następnego dnia mają egzamin. Obie już wcześniej podchodziły do egzaminu, obie oblały na placu. Cały kurs robiły w miasteczku obok mojego miejsca zamieszkania, ale tam kurs kosztował je więcej niż jest w mojej firmie. W ciągu godziny nie mogłem zbyt wiele zrobić, ale tak na szybko:
- żadna z nich nie wiedziała co to jest "ecodriving", ani tego że w czasie jazdy należy użyć co najmniej czwartego biegu, a o hamowaniu silnikiem nie miały nawet bladego pojęcia;
- mamuśka ciągle trzymała lewą nogę nad sprzęgłem, nijak nie dała sobie wytłumaczyć że to jest źle;
- dla jednej i drugiej fakt kolejności przygotowania do jazdy był obojętny. Czyli najpierw ustawiały lusterka, a potem fotel. Nie wierzę, że robiły tak cały kurs i że nikt nie zwrócił im uwagi. Mama regulację oparcia próbowała poprawić jeszcze w czasie jazdy - genialnie!
- jak można jeździć autem i nie znać kontrolek - choćby tych podstawowych - na desce rozdzielczej? Albo jak można nie wiedzieć jak uruchamia się wycieraczki, czy nawiew?! Beztroska nieświadomość;









