niedziela, 31 stycznia 2010

Przegląd autka

Z uwagi na przebieg (i akurat rok od ostatniego przeglądu), musiałem pojechać Yariską do serwisu, czyli do tzw ASO (autoryzowanej stacji obsługi). Zastanawiałem się, czy nie wziąć kursanta przy okazji, ale - musiałby później czekać więc zrezygnowałem i sam pojechałem. Bardzo miły pracownik przyjął mnie natychmiast po moim dotarciu na miejsce i - na co szczególnie zwróciłem uwagę - był tak uprzejmy i "wyczerpujący" iż na pewną moją uwagę co do auta, wziął kartkę i zaczął rysować niektóre elementy silnika i wyjaśniać z czego może to wynikać ! Naprawdę byłem tym zaskoczony (mile), pan poinformował co będzie wymieniane w pojeździe, co będzie sprawdzane, ile to potrwa i ile będzie kosztowało, po czym zaproponował kawę ...

I faktycznie, po nieco ponad godzinie oczekiwania moja Toyka pojawiła się tuż przy wyjściu. Na końcu pan wszystko podsumował, poinformował o stanie auta, o tym  co będzie trzeba zrobić przy kolejnej wizycie i życzył szerokiej drogi :)

Dlaczego piszę o tym wszystkim ? Ponieważ zrobiło to na mnie duże wrażenie. Znamy tą całą miłą otoczkę przy kupnie auta, ale od kupna minęło już półtora roku ! Poprzednie auto które eksploatowałem (Opel Corsa) nie było otoczone aż tak dobrą opieką serwisową, a i zupełnie inaczej traktowany był tam klient - tzn na o wiele niższym poziomie !

Cóż, czasy się zmieniają, wymagania również. W tej kwestii na pewno na lepsze, przynajmniej w tej marce samochodowego rynku.

piątek, 29 stycznia 2010

Fantastyczny piątek

To niewiarygodne, ale dzisiejszy dzień jest pełen sukcesów ! I tylko sukcesów !

Po pierwsze (i najważniejsze) - dziś oddałem na egzamin trzy osoby - jedną słabą, drugą średnią i trzecią - bardzo dobrze jeżdżącą. Starałem się nie myśleć kto zda a kto nie zda, ale  - jakież było moje zaskoczenie gdyż co około 2 godziny po kolei dzwoniły owe trzy osoby oznajmiając iż zdały ! W zasadzie dziś to jeździłem głównie do lub z WORD-u, ale nie narzekam - bo dla takich chwil warto ! Zresztą - zawsze staram się porozmawiać z osobą po egzaminie, wypytać jakie miała problemy (jeśli jakieś miała oczywiście :P), jakie zadania wykonywała, gdzie, z kim, co mówił egzaminator, jak oceniał, jak wydawał polecenia itp itd.


Dziś też dostałem taki oto kubek (fotki powyżej i poniżej) ! Niestety, nie mogę ujawnić skąd/od kogo, a zdjęcia robiłem telefonem, stąd ta fatalna jakość. Pod tablicą "L" jest napis Nauka Jazdy, ale musiałem usunąć pewną nazwę (aby nie robić reklamy).

Od dziś piję tylko z niego, bardzo mi się podoba :)

poniedziałek, 25 stycznia 2010

- 32

Zanim przejdziemy do wątków związanych z nauką jazdy, dziś jeszcze ciekawostka - minus 32, którego niestety nie sfotografowałem. Auto już nocowało w garażu, ale od 8 dzielnie pracowało. Poranna jazda rozpoczęła się od 30 kilometrowej trasy poza miastem, gdzie zmrożone powietrze owiewało przednią i boczne szyby osadzając na nich lód od wewnętrznej strony. Nie sztuką jest ustawić cały strumień gorącego powietrza z ogrzewania na przednią szybę. Może to spowodować szok termiczny i pęknięcie szyby. Należy od samego początku, kiedy jeszcze silnik nie wytwarza żadnego ciepła ustawić nawiew na przednią szybę. Coraz cieplejsze powietrze będzie stopniowo ogrzewać szybę, lecz przy szybszej jeździe w trasie nie jest to łatwe. Mnie udało się temu zaradzić dopiero kiedy dotarliśmy do miasta, gdzie było trochę cieplej i zdecydowanie wolniej.

No i silnik przy takich temperaturach długo informował o niskiej jego temperaturze, natomiast dość głośno dawał o sobie znać. Już w mieście, wszystko wróciło do normy. Na parkingach ludzie próbowali uruchamiać auta, pożyczali prąd od innych i czasem pchali swe cztery kółka. Przez ten mróz na ulicach był bardzo mały ruch, także pieszych.

No, kończymy ten mroźny wpis. Ciepła nie życzę, wszak to zima i to zjawisko NORMALNE :)
Ubierać się ciepło proszę i nie narzekać :)