Długi weekend pracując w Departamencie? Absolutnie nie! To znaczy zależy dla kogo, bo kadra zarządzająca oczywiście miała wolne, ale pracownicy nie, zatem mój "długi weekend" ograniczył się do niedzieli, ponieważ w sobotę i poniedziałek byłem w pracy. Ale, kilka dni temu odezwała się Hania - ta urocza dziewczyna z Turkusowego Wzgórza z propozycją wspólnego śniadania w Kazimierzu Dolnym. Spotkanie, rozmowa, wspólne jedzenie - głupstwem byłoby odmówić, zatem w niedzielę z samego rana popędziłem do Kazimierza.
Hania zapobiegliwie pojawiła się wcześniej w umówionym miejscu przeczuwając, że natłok turystów spowodować może brak wolnych stolików. Ale ja też wyjechałem wcześniej, bo sam przejazd przez miasteczko oraz zaparkowanie w tak gorącym okresie to nielada sztuka.
Nie wiem jak Wy to widzicie, ale dla mnie wspólne jedzenie to jeden z ważniejszych elementów spotkań i interakcji, który sprzyja budowaniu relacji oraz wzmacnia poczucie wspólnoty z ludźmi, których darzymy szacunkiem i zaufaniem. To właśnie przy stole, w atmosferze relaksu i dzielenia się jedzeniem często rodzą się najcenniejsze wspomnienia, a więzi umacniają się.
Zamówiliśmy tradycyjne śniadanie (jajecznica, szynka, żółty ser, sałatka oraz pasta z twarogiem) oraz zieloną herbatę i oddaliśmy się długiej rozmowie.
Hania to energetyczna i przebojowa dziewczyna z przepięknym uśmiechem. Jej otwartość sprawia, że można z nią swobodnie rozmawiać na absolutnie każdy temat, od codziennych spraw po głębokie filozoficzne rozważania, zawsze znajdując w niej uważnego i zaangażowanego słuchacza. Jest bardzo kulturalną i ciekawą osobą, przy której nuda nie ma żadnych szans.
Najedzeni postanowiliśmy wybrać się w okolice winnicy. Na Kazimierskim Rynku chmury szczelnie zasłoniły niebo, ale na szczęście wbrew prognozom pogody nie padał deszcz.
Śmiejąc się, żartując i rozmawiając na różne tematy dotarliśmy do winnicy, która o tej porze roku wyglądała inaczej - po letnim sezonie wydawała się, jakby odpoczywała w głębokim śnie nabierając sił do kolejnego wydania owoców, oraz przyjęcia gości.
Wracając do miasteczka inną drogą wstąpiliśmy do Galerii z przepięknymi obrazami. Jej właścicielka Klara (poznałem ją podczas winobrania) zaprosiła nas na herbatę. Miałem okazję zobaczyć miejsce pracy artystki, porozmawiać z domownikami oraz odpocząć w bardzo miłej (oraz jazzowej) atmosferze.
Aż żal było wychodzić, ale za oknem zaczęło się ściemniać, do miasteczka prawie godzinny spacer, a przecież ja musiałem jeszcze wrócić do domu, zatem skierowaliśmy się w stronę Kazimierza. Tam z trudem znaleźliśmy wolny stolik u Dziwisza, bo mieliśmy - na koniec naszego spotkania - chęć na gorącą czekoladę.
Nawet nie wiem kiedy minął ten wspaniały dzień, a ja mam ochotę na kolejne spotkania z Hanią! Udało mi się zrelaksować, odpocząć oraz zapomnieć o pracy przynajmniej na ten jeden dzień.





Kazimierz Dolny znam bardzo dobrze. Przyjeżdżam tam od wielu lat.
OdpowiedzUsuńUważam że to jest najpiękniejsze polskie Miasteczko.
U Dziwisza bywam za każdym razem...
Cieszę się że spędziłeś w Miasteczku piękny dzień.
Powodzenia!
Też tak uważam Stokrotko, może kiedyś zorganizuję spotkanie blogowe w Kazimierzu 😃
UsuńOrganizuje się jeszcze spotkania z bogerami?
UsuńNie wiem, ale nawet jeśli nie - to tylko lepiej dla mnie 😀 Ja lubię płynąć pod prąd 👍
Usuń👍🏻
Usuń✌️👍
UsuńA ja znowu zapraszam do Gniezna :-)
UsuńDziękuję 👍😎
UsuńRzeczywiście, przygody w Kazimierzu.
OdpowiedzUsuńI jak zwykle koguty ;)
Też uważam, że wspólne posiłki są istotne, choć ja wolę wspólną kawę :)
Winnica rzeczywiście przygotowuje się do snu zimowego :)
Pełnego wrażeń dnia życzę :)
Dzięki, dzisiaj już tylko odpoczynek, obiad w domu, sauna i szykowanie się do tygodnia w pracy. Miłego wtorku!
UsuńAh ta sauna. Przyjemnego gorąca :)
UsuńDzięki, miłego popołudnia 😀
UsuńBardzo intensywna niedziela, tyle pięknych wrażeń.
OdpowiedzUsuńA wszystko to pomiędzy kieratem.
UsuńW Kazimierzu byłem tylko raz i to na wycieczce szkolnej a na takich wycieczkach za wiele zobaczyć nie można, bo nauczyciele ciągną tam, gdzie im pasuje 😅 Nie próbujesz sie buntować przeciw robocie w soboty? Przynajmniej ktoś to docenia?
OdpowiedzUsuńPremie i nagrody są. Ale w grudniu nie biorę żadnej soboty - taki mam plan.
UsuńCzyli nic nie skorzystałeś z takiego wyjazdu, albo prawie nic. Słabo. Ale Ty masz chyba niezbyt daleko, więc możesz wyskoczyć w (prawie) każdej chwili 🙂
UsuńPlan możesz mieć, tylko pytanie czy Twój szef go uwzględni 😉 Może jeszcze sie wybiorę. Inaczej się zwiedza gdy nauczycielki człowieka zaganiają w wybrane przez siebie miejsca, a inaczej gdy ma się całkowicie wolną rękę 😉 To miasto na pewno kryje wiele fantastycznych miejsc.
OdpowiedzUsuńNie może zmusić mnie do pracy w sobotę, są pewne granice. Jeśli płaci to jeszcze jest argument, ale wszystko ma jakieś granice 😎
UsuńTak naprawdę pracodawca nie może zmusić do niczego co wykracza poza zakres obowiązków, a te dodatkowe godziny w dzień wolny jednak wykraczają.
UsuńTak. Za sobotę mam 150% lub wolny dzień.
UsuńUśmiałem się w tym momencie czytając że nie tylko ja kalkuluję🤣 No dokładnie! Wszystko ma swoje granice. Sobota to weekend i święto spokoju a jak już mam wtedy pracować, to tylko jeśli naprawdę się to opłaca. I pełna zgoda, nikt nie powinien być zmuszany. Trzeba umieć postawić granicę.
UsuńTeż tak uważam. W kalkulacji nie ma nic złego, dla to prosty rachunek - opłaca się lub nie. Z tym, że tu dochodzi premia m.in. za to że jestem w soboty.
UsuńJeżeli Tobie taki układ pasuje to nie ma problemu 😉
UsuńSounds like a weekend that turned out far more interesting than a “department grind”! Hania from Turquoise Hill definitely knows how to make a Sunday feel special—breakfast in Kazimierz Dolny sounds charming, and a great way to turn an ordinary weekend into a memorable escape.
OdpowiedzUsuńThanks for the comment. Even a single day like that can definitely bring so many experiences that I long for another one. In general, good company is essential! And Kazimierz Dolny is great, of course. Regards! 😄
UsuńMoże to tylko jeden dzień ale za to jaki! Pyszny, miły i spędzony w przeuroczym i pięknym towarzystwie w klimatycznym miasteczku:-)
OdpowiedzUsuńRacja 🙂 A w drodze do Turkusowego Wzgórza spotkaliśmy sympatycznego pana z przepięknym pieskiem. Wymieniliśmy kilka uwag i poszliśmy dalej, ale piesek robił "furorę" 😀
UsuńDawno mnie tam nie było.... muszę nadrobić
OdpowiedzUsuńPolecam 😄 A weekendy jak najczęściej spędzasz?
UsuńW pamiętnych latach blogosfery Onetu bardzo dużo miejsca na blogu poświęcałem problemom społecznym. Uzależnienia stanowiły dużą część tematów społecznych, bo jest ich przecież całkiem sporo. Jeśli do tego dodamy zachowania kompulsywne, robi się jeszcze więcej. No i praktycznie przy każdej notce dotyczącej alkoholików sugerowałem, by dotychczasowy model spotkań towarzyskich na mieście w godzinach wieczornych, zamieniać na spotkania przy śniadaniach, czy też przy obiedzie. Dobry posiłek spełnia taką samą rolę integracyjną, a jednocześnie rozmowa jest bardziej efektywna, bo uczestników nie rozprasza lejący się w godzinach wieczornych strumieniami alkohol. Dobre restauracje i dobre kawiarnie (ew. herbarciarnie, bo skoro przy Kazimierzu jesteśmy, to chyba każdy kto tam był krzyknie "U Dziwisza"), to jest coś, co lubię. Zresztą, spotkania blogerów też lubię, choć do tej pory robiłem to w sposób kameralny, tzn. gdy wiedziałem, że mam trochę czasu podczas pobytu w Polsce, starałem się skontaktować z jakimś blogerem/ blogerką z okolicy. Ba, nawet w ten sposób skontaktowałem się z dzisiejszą żoną ;-)
OdpowiedzUsuńZ pewnych źródeł wiem, że podczas ostatniego urlopu byliście "o włos" ode mnie, więc jakby co następnym razem - możemy coś zorganizować 👍
UsuńJa jeszcze niedawno nie lubiłem tej herbaciarni, wydawała mi się ona zbyt nadęta i taka aż za bardzo artystyczna. Ale zmieniłem zdanie 😁
Gdy herbaciarnia powstawała, byłem przekonany, że nie ma szans się utrzymać. To był czas, kiedy nawet byle kawiarnia sprzedawała alkohol, żeby wyjść na swoje. Minęło 36 lat, a biznes cały czas przynosi dochód, raczej niemały, a z całą pewnością stabilny.
UsuńTym razem mieliśmy grafik szczelnie wypełniony, ale przy następnej wizycie jak najbardziej możemy się spotkać.
Ceny mają wysokie, ale to Kazimierz więc ceny pod Warszawę niestety. W ten dzień (niedziela) u Dziwisza było pełno. Cudem udało mi się złapać stolik, a podczas mojej wizyty ludzie wchodzili i wychodzili bo nie było miejsca. Niektórzy siedzieli na zewnątrz, ale to już ciut zimno było...
UsuńTOMKU ......jak Ci zazdroszczę, wiesz przecież jak ja lubię takie spotkania..cudnie miałeś
OdpowiedzUsuńGrażyno, spodobałoby Ci się. Ten klimat rozmów z Klarą jest niesamowity...
UsuńAleż wspaniały dzień, wynagrodził Ci brak długiego weekendu:-)
OdpowiedzUsuńLiczy się jakość, prawda?
Tak, jakość to podstawa 😀👍
UsuńWspaniały dzień. Ja też cenię sobie jedzenie w towarzystwie ludzi, których lubię. Bardzo mi już tego brakuje, dawno się z nikim nie widziałam, najpierw ja w górach, potem ja w sanatorium, a teraz jacyś wszyscy zarobieni po uszy, a w weekend padnięci.... Ale!!! Zdaje się, że w sobotę ta zła passa towarzysko - jedzeniowa zostanie przełamana. :)
OdpowiedzUsuńO, to fajnie że w sobotę szykuje się takie wydarzenie 😄
UsuńAha*.
OdpowiedzUsuń_______
* Zajrzałem, przeczytałem, nie mam nic mądrego do napisania.
Gdyby to był blog WordPressu mógłbym zostawić lajka i mieć z głowy komentowanie.
No tak, mógłbyś wtedy pójść na łatwiznę 😜
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńTakie niezwykłe spotkania zawsze pozostawiają niezwykłe wspomnienia :)
OdpowiedzUsuńI to jest ważne w życiu 🤗
UsuńPanie Tomku pan się zakochał :-)
OdpowiedzUsuńi dobrze.
No fakt. Kiedyś bardzo nie lubiłem Kazimierza, odstraszał mnie ilością ludzi i komercją, tłokiem i problemami z parkowaniem, ale od pewnego czasu... Polubiłem na nowo, z dobrą energią i wzajemnością? 😃
Usuń😂😜
UsuńWidzę, że spotkanie udane, mnóstwo fajnych wrażeń i pozytywnej energii. :)
OdpowiedzUsuńTak, w przeciwieństwie do pracy 😁
UsuńTo było moje ulubione miasteczko, spedzalam tam coroczne ferie zimowe.
OdpowiedzUsuńByło? To znaczy że już nie jest?
UsuńOk, ulubione jest, tylko wizyt nie ma
UsuńAha, rozumiem. A nie tęsknisz?
UsuńTaka przygoda prawie jak z książki o Panu Samochodziku 😁
OdpowiedzUsuńTak, tylko fajniejsza 🤗🤗
UsuńNie ulega to żadnej wątpliwości :D
Usuń👍😎
Usuń"Nie wiem jak Wy to widzicie, ale dla mnie wspólne jedzenie to jeden z ważniejszych elementów...". Nie cierpię jeść w towarzystwie. Najchętniej zamknęłabym się na klucz i wywiesiła tabliczkę "nie ma mnie", żeby mi nikt podczas jedzenia nie przeszkadzał.
OdpowiedzUsuńRozumiem, szanuję. Czyli spokój i samotna konsumpcja 🙂
UsuńAle piękny dzień, Tomku! 😊 Kazimierz ma w sobie coś takiego, że nawet zwykłe śniadanie zamienia się w wyjątkowe wspomnienie. Te rozmowy, spacer po winnicy, herbata w galerii – brzmi jak idealny reset od codzienności. 💛 I masz rację, wspólne jedzenie naprawdę zbliża ludzi! Aż chciałoby się tam teleportować na chwilę i posiedzieć z Wami przy tej gorącej czekoladzie 😄
OdpowiedzUsuńCześć Aniu 😀 Gdyby istniała taka możliwość, to ja bym do alei drzew wyskoczył 😁
UsuńAż mi się buzia uśmiecha po tym wpisie. :) Uroczy dzień w Kazimierzu rozpoczęty smakowitym śniadaniem w bardzo dobrym towarzystwie Hani. :) A potem galeria, spacer, aromatyczna czekolada i listopad od razu nabiera barw.
OdpowiedzUsuńCzy Hania z Turkusowego Wzgórza ma coś wspólnego z Anią z Zielonego Wzgórza? :)
Jak najwięcej takich miłych chwil Wam życzę.
Fajnie, oby jak najwięcej uśmiechu 😀 Hania na pewno ma inny kolor włosów 🤗
UsuńW Kazimierzu Dolnym nigdy nie byłam choć słyszałam o nim duzo dobrego. Widać, że Hania zdecydowanie skradła Twoją uwagę zatem trzymam za kolejne spotkanie bo jak opisujesz to, które macie za sobą, to widać, że było ono bardzo udane. pozdrawiam
OdpowiedzUsuńKazimierz jest fajny, ale to już każdy musi sam doświadczyć i ocenić. Mi początkowo nie przypadł do gustu... Dzięki, miłego weekendu 😃
UsuńWszystko brzmi jak naprawdę wspaniale spędzony czas <3 choć przyznam szczerze że ja wolę właśnie rozmowy podczas spaceru niż podczas wspólnych posiłków. Idąc czuję się swobodniej i łatwiej się otwieram
OdpowiedzUsuńZgadza się, podczas spacerów też można swobodnie porozmawiać 👍🙂
UsuńNigdy tam nie byłam. Może kiedyś....?
OdpowiedzUsuńWarto, warto tu przyjechać 👍
Usuń