poniedziałek, 26 stycznia 2026

Dyskusje

Przetaczająca się kilkanaście dni temu przez Polskę fala dużego ochłodzenia mrozów i śnieżyc, do czerwoności rozgrzała zwolenników i przeciwników aut elektrycznych, ale po kolei.

Wszystko zaczęło się od tego, że nawet główne drogi pomiędzy dużymi miastami były zablokowane, a uwięzieni w korkach (a dokładniej - w swoich pojazdach) ludzie przez pewien czas byli zdani na siebie. Zanim jeszcze sytuacja zaczęła się poprawiać, w szeroko rozumianym Internecie rozgorzały dyskusje n/t tego, jaki rodzaj napędu jest najlepszy. Początkowo czytałem to z rozbawieniem, ale poziom dyskusji coraz bardziej staczał się w stronę mało przyjemnej wymiany zdań, obelg i nawet wyzwisk i rzeczy jeszcze gorszych. I z jakiego to powodu? Ano z takiego, że jeden kupił sobie Teslę (elektryk - gdyby ktoś nie wiedział) a drugi Passata (oczywiście TDI - czyli diesla), czy inne auto z tradycyjnym napędem.

Jeden wyliczał drugiemu,  ile energii lub paliwa zużyje auto podczas postoju przy np. -20 zapewniając ogrzewanie wewnątrz. Głównie chodziło tu o to, czy te ilości wystarczą by doczekać do nadejścia pomocy. Oczywiście były też "argumenty" opłacalności zakupu, kosztów utrzymania, czasu ładowania itp, ale ja się zastanawiam nad jednym - czy naprawdę kogoś zupełnie obcego obchodzi, co mną kierowało podczas podejmowania decyzji i zakupu tego a nie innego produktu? Chciałem, to kupiłem diesla lub elektryka - i co komu do tego? Jest wybór, to z niego korzystam. Po co rzucać się na forach  forsując swój punkt widzenia?

Kilka lat temu kupiłem sobie małą Toyotkę hybrydową - bo chciałem. Wydałem tyle, że spokojnie mógłbym mieć dwuletni lub trzyletni ekskluzywny wóz. Wybrałem nowego Yarisa - to była moja decyzja. Mało mnie interesuje że mogłem kupić coś innego/tańszego/droższego/lepszego/gorszego - każdy z nas ma SWOJE racje i SWÓJ punkt widzenia, SWOJE potrzeby i SWOJE przemyślenia i podejmuje decyzje na ich podstawie.

Mój sąsiad ma jedenastoletniego diesla, który mocno kopci i klekocze, ale czy z tego powodu mam go krytykować i oczerniać? Pewnie gdyby miał kasę lub ochotę (bo kasę może i ma) mógłby sprawić sobie coś o wiele lepszego, ale co mi do tego? Nic. Jestem jak najdalej od tego, aby oceniać decyzje innych, a już totalny brak kultury w przestrzeni wirtualnej jest dla mnie wstrząsający. Co ciekawe, nie sądzę aby ktoś nie posiadający nigdy auta elektrycznego mógł rzetelnie wypowiadać się na tematy związane z eksploatacją tegoż. Tymczasem na forach i czatach wszyscy wydawali się być ekspertami z najwyższych poziomów. 

Amplituda już jest bardzo duża w każdym praktycznie temacie, bo dziś łatwo wypowiedzieć się, rzucić czymkolwiek. Oczernić nie mając zielonego pojęcia o temacie. Podobny hejt był wczoraj w temacie WOŚP-u. Jedni pomagają, drudzy nie. Tylko dlaczego od razu ze sobą walczą? Dobra, muszę kończyć ten wpis bo trzeba się ogolić przed wizytą u okulisty.

10 komentarzy:

  1. Nie od dziś wiadomo, że socialmedia specjalnie polaryzują tłuczę, by ta wzajemnie skakała sobie do gardeł. Z boku patrzęc można mieć czasem niezłą bekę. "Początkowo czytałem to z rozbawieniem, ale poziom dyskusji coraz bardziej staczał się w stronę mało przyjemnej wymiany zdań, obelg i nawet wyzwisk i rzeczy jeszcze gorszych." Mało tego, wiadomo, że socialmedia część komentarzy, które mogły by np. uspokoić atmosferę najzwyczajniej opóźnia lub w zasadzie ich nie umieszcza.
    ..."a już totalny brak kultury w przestrzeni wirtualnej jest dla mnie wstrząsający." Niestety do niego, korzystając z socialmediów trza przywyknąć. Na szczęście się z fb wymiksowałem i mam spokój od tego prania mózgu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe że jest tak jak piszesz, bo w tych czasach manipulacji i celowego działania prowadzącego do różnych rzeczy i np. chaosu.

      Usuń
  2. Własnie takie ekstremalne sytuacje jak tę co pisałeś, pogoda, fatalne warunki wyzwalają w czlowieku to co naprawdę w nim złe bez względu na konsekwencje. Każdy za wszelką cenę chce mieć rację i będzie szedł do niej "po trupach". Dla mnie całkowity brak kultury, ale to jak sobie tak myślę, jest obecnie bardziej w modzie...ech.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie podobnie o tym myślę Bogusiu. Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  3. Niby tak, ale on tym autem smrodzi nie tylko sobie, ale też i Tobie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, ale skoro takie jest prawo - może jeździć, ja nie będę z nim walczył. Rozumiem, że pewnie gdyby mógł kupiłby coś lepszego.

      Usuń
  4. Nie od dziś wiadomo, że "najlepszą" metodą na to, żeby przez moment nie czuć bólu swojej nudnej i smutnej, przepełnionej frustracją egzystencji, jest naubliżać komuś w internecie.

    To, o czym napisałeś można odnieść niestety do każdego jednego tematu.
    Piszesz, że jakaś książka w twojej opinii jest słaba, bo... - a fani książki zaczynają cię wyzywać od takich owakich do piątego pokolenia wstecz. Dowiesz się też, że jesteś jak jakiś dyktator, który narzuca innym, co mają czytać.

    W temacie gier wideo jest jeszcze gorzej. Jak śmiałeś wydać swoje własne pieniądze na jakąś grę, konsolę, figurkę czy cokolwiek innego, skoro jakiś Jasio z Facebooka nie lubi tej rzeczy!!!

    Warto wspomnień też o tym, że na Facebooku czy X za zdecydowanie większą część ruchu odpowiadają boty. Także człowiek, z którym ktoś drze koty online, może nie być nawet człowiekiem. Na Mastodonie są żywi ludzie i nie widziałam tam takiego chamstwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mastodonie? Pierwszy raz widzę że coś takiego jest. Ale ogólnie - zgadzam się z Tobą i Twoimi przemyśleniami. Pozdrowienia!

      Usuń
  5. Emocje są czasami bardziej fascynujące od faktów, które czasami są złożone, trzeba by coś policzyć, włożyć w to energię.
    Zamiast tego można płynąć na fali emocji, zasłaniając się tarczą mniej lub bardziej racjonalnych argumentów.

    A wszystko to na Ziemi, które porusza się wkoło słońca trochę szybciej niż w przeciętny samochód, bo leci sobie przez kosmos około 30 kilometrów na sekundę. To znaczy, my z nią lecimy.
    To około 107.000 kilometrów na godzinę. Tak mi się to jakoś skojarzyło, choć może nie ma to nic do rzeczy.

    A hybrydowe samochody też lubię, bo uważam, że to takie elektryczne (niby), ale nie trzeba się martwić o prąd do nich :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli będąc na fali tych 30 km/s wyrzućmy fakty i niech rządzą emocje :D

      Hybrydy są świetne - a ta kolejna generacja jest jeszcze lepsza. Możliwe że niebawem będę miał okazję się zapoznać z nią bliżej...

      Usuń