Poniedziałek
Urlop. Daleki wyjazd. Turystów prawie wcale. W lesie na pięknych szlakach tylko sarenki i szum wysokich drzew. Po południu więcej słońca i wyjście na sauny (w tym jedna z widokiem na góry). Dużo przypadkowych ludzi, zatem nie bardzo potrafią poprawnie zachowywać się w saunie. M.in. głośno rozmawiają, oraz nie używają ręczników pod stopami. Kupuję bilety na 4 godziny, więc do hotelu wracam dopiero około 22 zbyt zmęczony na nocne wyjście do centrum, choć mam tam mniej niż 50 metrów.
Wtorek
W poszukiwaniu atrakcji przemieszczam się dużo, ale niestety trafiam na zakłócenia w ruchu spowodowane przez rolników. No i zima na drogach, ślisko. Ledwo zdążam na umówioną godzinę w muzeum. Prawie dwugodzinne zwiedzanie strasznie mnie nudzi. Może z powodu przewodnika, który całe zdania wypowiadał w jednym tonie?
Środa
Wciąż wolne. Do domu na razie nie wracam, bo i po co? Za to odnajduje Rckik (Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa) i idę oddać krew. Pani w rejestracji miła, a ta w laboratorium jeszcze bardziej, bardzo miło się z nią rozmawia. Gorzej z lekarką, ale u niej na szczęście najkrócej. Na sali pobrań byłem sam. Ten dzień nie jest zbyt popularny wśród krwiodawców, ponieważ jutro i tak jest wolne (krwiodawcy przysługuje dwa dni wolnego).
Po odpoczynku idę do restauracji rybnej i funduję sobie smażone filety z pstrąga na zielonych liściach i frytki na osobnym talerzu, tak jak lubię. Bardzo smaczne. W restauracji prócz mnie tylko jakaś para z dzieckiem. Co ciekawe, oboje "w telefonach".
Czwartek
Poranek przy zielonej herbacie i Zamku F. Kafki. Nie jest lekko, ale założyłem sobie że przeczytam 10 stron dziennie i na razie trzymam się planu.
Po południu wybieram się do centrum handlowego do kina (Pomoc domowa). 5.5 km w jedną stronę, zatem wybieram się autobusem, co już samo w sobie stanowi przygodę. Film całkiem fajny. Powrót pieszo, co zajmuje mi niecałą godzinę. Wciąż strzelają. Czyżby zostały im petardy z dnia poprzedniego? Bez sensu.
Piątek
Wciąż wolne. Po śniadaniu jadę do centrum handlowego zobaczyć co mają na wyprzedażach. W sumie to chyba nic nie potrzebuję, ale ostatecznie kupuję ładną kurtkę w świetnej cenie. Potem lody w znanej sieciowej "restauracji" i 2.5 godziny na saunach. Piękne aromaty z odpowiednią muzyką sprawiają że wychodzę jakby lżejszy.
Wieczorem szukam kina, w którym mógłbym obejrzeć Dom dobry. I jest. Małe kino w miejscowości podmiejskiej 17 km ode mnie. Od razu kupuję bilet, bo tu w dużym mieście króluje Avatar. Lubię takie małe kina za fajny klimat, a nie dość że mają tańsze bilety to jeszcze filmy grają punktualnie bez reklam.




No, w tej tej saunie to rzeczywiście fajny widok :)
OdpowiedzUsuńSpokojnego weekendu :)
Ładny widok, zwłaszcza gdy trochę słońca jest.
UsuńDzięki, miłej soboty 😃
Nie dziwię się, że postawiłeś na daleki wyjazd. Na co dzień użerasz się z ludźmi, więc taki odpoczynek od nich wpłynie dobrze na nerwy 😉 Jak wrażenia po filmie? Poleciłbyś?
OdpowiedzUsuńPomoc domowa - tak. Dom dobry - muszę to jeszcze przemyśleć 😁
UsuńAle jest tak mocny jak mówią niektóre recenzje czy do przełknięcia nawet dla wrażliwszych widzów?
UsuńRobi wrażenie, ale to kwestie indywidualne, na każdego może inaczej zadziałać. Ja polecam, ale na własną odpowiedzialność 👍
UsuńNa mnie tak naprawdę już nie wiele robi wrażenie. Jedynym filmem jaki sobie odpuściłem ze względu na brutalność był Wołyń. Recenzje mi wystarczyły by sobie darować. Tu ponoć też jest mocno, ale to jednak inny rodzaj emocji.
UsuńTak, myślę że spokojnie mógłbyś obejrzeć. Film daje do myślenia, podczas niektórych scen panowała niemal idealna cisza...
UsuńCisza potrafi wyrazić więcej niż tysiąc słów.
UsuńZgadza się. A u Ciebie w mieście jest kino?
UsuńNie, Szczebrzeszyn jest zbyt małą mieściną na takie atrakcje 😅 Najbliższe mam w Zamościu.
UsuńCzasem w domach kultury są jakieś weekendowe filmy, ale to i tak wiąże się z kasą której często brakuje w takich miejscach kultury.
UsuńU nas latem w weekendy przy wierzy widokowej organizowane jest kino pod chmurką, ale nie puszczają żadnych hitów 😅
UsuńO widzisz, czyli jakiś prorektor mają. To ciekawe co tam grają... Może jakieś niszowe produkcje.
UsuńNajczęściej to czego nie znoszę, czyli kino familijne i komedie romantyczne- dwa gatunki które mnie odtrącają.
UsuńA, bo to faktycznie trzeba lubić takie klimaty. Jak nawet tu w małym miasteczku mam jakiś tam wybór, choć wiadomo - nie zawsze jest na co pójść. Na Dom dobry miałem ochotę, ale nie znalazłem czasu dlatego oglądałem gdzieś indziej.
UsuńWiesz, podejrzewam że Twoje małe miasteczko jest jednak większe niż moje 😉
UsuńRaczej tak. Ale wiesz, czasem nawet w małej wiosce kulturalnie może się coś dziać, o ile jest ktoś kto to organizuje.
UsuńTak, ale jest to raczej kultura dorównująca całej reszcie... 🙄 Tyle że w Szczebrzeszynie tak naprawdę nie ma gdzie wyjść, więc każde wydarzenie jest cenne.
UsuńCzyli pozostaje wyjazd do Zamościa, lub gdzieś indziej w miarę blisko.
UsuńNa ogół jak się chce zobaczyć coś ciekawego to jedzie się do Zamościa. Większe miasto to większe możliwości, w tym również jeśli chodzi o kulturę czy rozrywkę.
UsuńO dlatego jak tylko mogę to spadam stąd i jadę korzystać z możliwości 😁
UsuńU mnie nawet dziś jakiś debil strzelał. Najwyraźniej dla niektórych naszych rodaków jedna noc to za mało i nawet perspektywa mandatu nie odstrasza.
OdpowiedzUsuńPolicji nie ma, więc trudno o mandaty.
UsuńTak, a na rozsądek ludzki nie ma co liczyć.
UsuńA co to rozsądek? 🤣
UsuńDobre pytanie 😂 Choć chcę wierzyć że mamy go choć trochę😉
UsuńCzasem mam wrażenie, że musi dojść do czegoś poważnego żeby to wszystko się jakoś obudziło.
UsuńTym narodem to już chyba tylko wojna jest w stanie potrząsnąć.
UsuńMyślałem o wojnie. Lub o czymś na skalę światową. Jakiś mega kryzys finansowy i gospodarczy.
UsuńWcześniej czy później i tak to nastąpi, szczególnie że ludzkość nie wyciągnęła żadnych wniosków z przeszłości.
UsuńOby nie było zbyt późno, ja mam cichą nadzieję że jednak zdrowy rozsądek i myślenie będzie górą.
UsuńW saunie jak widzę na fotografii można było delektować się pięknym widokiem. Miejsce daleko od domu pozwala na dobry odpoczynek, bez tych samych ludzi naokoło i widoków, które powszednieją.
OdpowiedzUsuńTak, u mnie jeszcze wczoraj było słychać strzelanie...nawet tego nie komentuję, bo brak słów.
I możliwości spotkania klientów mało, a to już bardzo bardzo dużo 😀
UsuńTo i tak nieźle w saunie, u nas wchodzą w butach i muzyką bez sluchawek. Muzea lubię ale nigdy nie chodze z przewodnikiem. Na zakupach też byłam, ale nie ma przecen. Odpoczynek najwazniejszy, telefony w restauracjach to plaga, po co isc na randke jak sprawdza się teksty cały czas.
OdpowiedzUsuńMuzyka bez słuchawek, czyli narzucanie innym swoich wyborów, trochę słabe. I mało związane z kulturą.
UsuńOjacie, ale widok z tej sauny!
OdpowiedzUsuńFajny miałes cały tydzień.
Niestety te strzelania petardowe to trwają cały tydzień nie raz. U mnie w tym roku chyba nawet dłużej. :(((
Widok super, robi wrażenie.
UsuńNarobiłeś mi apetytu na rybę z frytkami:-)
OdpowiedzUsuńPolecam, czasem trzeba zjeść coś mało zdrowego 😁
UsuńKrwiodawstwo - bardzo szlachetne zakończenie roku.
OdpowiedzUsuńDziękuję Ci za to wspomnienie gdyż mocno podniosło mnie na duchu.
Proszę uprzejmie. Też się lepiej poczułem.
UsuńDostanę kartkę z tego wywczasu? :D
OdpowiedzUsuńA byłeś grzeczny w ubiegłym roku?
Usuń@Tomek
UsuńZrobiłeś mi wieczór😃 Nie przestać się śmiać😃😂
Od tego śmiechu zjadłam 'mogę'🤭
UsuńNo wiesz, noc nie ma za darmo. Jak Hebius chce kartkę, to ja się pytam czy na pewno zasłużył 😁
UsuńOczywiście, że nie zasłużył.
Usuńpierwsze zdjęcie z sauny mnie zachwyciło.
OdpowiedzUsuńumiesz Ty w równowagę.
Dziękuję, przyjemnej niedzieli 😃
UsuńCzyli wszystko stabilnie :)
OdpowiedzUsuńPion i poziom zachowany 😀
UsuńFajnie, że potrafisz znaleźć balans między odpoczynkiem, a przygodą. I wspaniale, że znalazłeś czas, by oddać krew. To naprawdę ważne. Ja przez chorobę musiałam wypisać się z rejestru dawców szpiku😟
OdpowiedzUsuńDobrego nowego tygodnia🙂
Dziękuję, staram się jak umiem, pozdrowienia serdeczne i uściski dla Puszka 🤗
UsuńZamek Kafki, czytałam jakieś hmmmm ze 30 lat temu, kawał czasu już minęło, kupiłam wtedy takie makulaturowe wydanie w miękkiej okładce. Pamiętam że czytało się specyficznie, ale dość szybko przeczytałam. Aktualnie jest jakaś trynd na czytanie tego utworu?
OdpowiedzUsuńTreść właściwie wiecznie aktualna.
Trend? Nie mam pojęcia, kolega mi polecił przy czym dodał, abym sobie przynajmniej zaczął bo chciał mi pokazać analogie do mojego Departamentu. A jak już zacząłem, to czytam całość - przynajmniej na razie 😁
UsuńJa na diecie. Te zdjecia jedzenia przypomnialy mi moja ucztę w Kfc - wczoraj. Wydałem 45 zł zeby się nażrać jak świnia. A od dzisiaj odchudzenia.
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Miłego tygodnia, a czas można sobie pozwolić na to, co tłuste i niezdrowe, bo i tak życie jest zbyt krótkie na wyrzeczenia 😁
Usuń