poniedziałek, 1 czerwca 2009

Nauka w polu


O tym, że ludzie zwykle nie lubią nauki jazdy, chyba powszechnie wiadomo. Oczywiście nie zawsze tak jest, jednak na drodze częściej spotykam się (i nie tylko ja) z różnego rodzaju złośliwościami ze strony innych kierujących. Bo taka nauka jazdy powinna ćwiczyć gdzieś daleko, gdzie nie ma pojazdów (może na polu ?), zajmuje tylko niepotrzebnie miejsce na drodze i miejsca parkingowe też !

Były, są i zapewne będą różne "pomysły" co do tego, w jaki sposób ograniczyć szkodliwość lekcji praktycznej nauki jazdy. Oto kilka dni temu posłanka PIS zaproponowała rejonizację na egzaminy:

Rejonizacja to pomysł na rozładowanie permanentnych korków, jakie blokują ruch w centrum Sieradza. – W godzinach szczytu mieszkańcy muszą stać w korkach za kilkunastoma samochodami nauki jazdy – narzeka Krystyna Grabicka.

Posłanka złożyła w tej sprawie interpelację u ministra infrastruktury Cezarego Grabarczyka. Chce, by powiedział, jakie według niego można wprowadzić ograniczenia dla samochodów nauki jazdy, tzw. elek.

http://www.rp.pl/artykul/312855.html

Co jakiś czas serwisy internetowe opisują, jak to mieszkańcy sami ustawiają znaki zakazujące wjazdu na osiedlowe (ogólnodostępne !) parkingi dla pojazdów nauki jazdy. U mnie w mieście tego jeszcze nie widziałem, ale i tak ów "znaki" nie są legalne, więc nijak one nie ograniczają swobody ćwiczenia ...

Natomiast często spotykam się z ostrą reakcją, gdy wykorzystuję infrastrukturę typu wjazd do prywatnego obiektu przy zawracaniu. Oczywiście, wykorzystuję jedynie obszar od ulicy do bramy. Najczęściej jest to chodnik, który kursant wykorzystuje do zawrócenia. A więc wjeżdża przodem lub tyłem i po chwili wyjeżdża. Nie ma mowy o jakimś blokowaniu, czy jeżdżeniu przez dopiero co posiany trawnik. Chodzi o kawałek chodnika który przy okazji jest wjazdem do prywatnej posesji. Na szczęście, zawsze można się zorganizować.
Pamiętam taki czas, gdy po zebraniu w firmie postanowiliśmy wszyscy regularnie ćwiczyć zawracanie w jednym miejscu. A był to dojazd do pewnego obiektu, który w ciągu dnia nie miał żadnych klientów. Mimo to, właściciel wcześniej zażądał zaprzestania tego. Uznając wjazd za swój prywatny. Od tego czasu widok był następujący: kilkanaście firmowych pojazdów szkoleniowych cierpliwie czekających, jak jedna za drugą zawróci w uliczce ...

Najczęściej nauka jazdy jeździ tam, gdzie jeżdżą egzaminy. To samo tyczy się również zawracania, parkowania. Wiadomo też, że każdy kiedyś uczył się jazdy i na pewno nie było to na drodze pozbawionej pojazdów.Oczywiście, nie można posyłać kursanta na początkowych godzinach w gęsty i wymagający ruch, ale gdzieś musi się nauczyć, prawda ?

6 komentarzy:

  1. Jestem absolutnie przeciwny represjonowaniu eLek. Muszą się gdzieś uczyć i wszyscy, którzy już siedzą w swoich autach, też się keidyś uczyli.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś się uczyli i zapewne nie chcieliby jeździć po polu ...

    OdpowiedzUsuń
  3. Witajcie :)
    Kolega Walp już mnie zna :)
    Jezeli chodzi o represjonowanie eLek to w Łodzi jest to dość częste. Kiedyś gdyby nie koledzy przejeżdżający obok mnie scysja z jednym z mieszkańców zakończyłaby się tragicznie... Gość tak się zbulwersował, że parkujemy protopadle obok jego Cinquecento, że aż wyszedł z domu z nożem, podszedł do mojej corsy od strony kursanta, otworzył drzwi i zaczął grozić... Widząc nóż wyskoczyłem z auta i zacząłem się z gościem szarpać. Na szczeście przejeżdżało kilku kolegów po fachu. Zatrzymali się i pomogli mi z klientem. Następnego dnia chyba wszystkie elki z Łodzi parkowały obok jego auta ale tylko na mnie wezwał policję. Stwierdził, że mu uszkodziliśmy auto... Na szczęście na naszym aucie nie było najmniejszego zadrapania na wysokości jego uszkodzeń. Policja odmówiła wszczęcia postępowania po dłuższej rozmowie ze mną w radiowozie.
    Pozdrawiam.
    tomek_cichy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, każdy zawód ma jakieś wady :P

      Usuń
  4. Wg mnie (a uczyłem się jezdzic przy 20 godz jazd i zdawałem jeszcze na polonezie),parkowania i inne manewry powinny być ćwiczone na placu manewrowym. Co szkodzi poztawić kilka, kilkanaście gratów ze złomu w sytuacjach przypominających warunki drogowe.W moje polroczne auto stojące chwilę na parkingu pod kątem w zdłuż drogi przywaliła Lka,koszt naprawy prawie 17 tys z jego OC. I jesli dobrze pamietam i kursant i instruktor dosatali po 200 zł mandatu. Czy sie odwoływali, czy nie, nie moja brocha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kursant dostał mandat? Ciekawe za co. Ale, możesz nie być obiektywny - jako osoba poszkodowana przez eLkę ;-)

      Usuń